Dzisiaj jest: niedziela, 22 września 2019   Imieniny: Maurycy, Tomasz

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A mury runęły

Przyśniła nam się wolność

Aż zobaczyli ilu ich
Poczuli siłę i czas...
Jacek Kaczmarski "Mury"


"I have a dream (mam sen)". "Miałem sen, iż pewnego dnia ten naród powstanie, aby żyć wedle prawdziwego znaczenia swego credo: uważamy za prawdę oczywistą, że wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi." Te znamienne słowa wypowiedział dr Martin Luther King - bojownik o równouprawnienie kolorowych - 28 sierpnia 1963 roku na wiecu w Waszyngtonie. Trafiają one do każdego człowieka, bo każdy z nas marzy i każdy z nas pragnie być wolnym. Nie urodził się jeszcze taki tyran, któremu udałoby się odebrać, nawet prawie doskonale zniewolonemu człowiekowi, marzenia o wolności. Despoci wszystkich czasów i wszystkich miejsc też o tym wiedzą, jednak ich chore pragnienia i ich chore dążenia do władzy absolutnej odsuwają gdzieś w cień zdrowy rozsądek i każą im unieszczęśliwiać niezliczone rzesze swoich poddanych egzystencją w wymyślonych przez nich, a potem urzeczywistnionych utopiach.
XX wiek zafundował światu, a szczególnie nam tutaj w Polsce dwie wielkie katastrofy cywilizacyjne: komunizm i faszyzm i o ile faszyzm (hitleryzm, nazizm) zdyskredytował się dosyć szybko, pozostawiając po sobie dziesiątki milionów ofiar, o tyle komunizm, niewolił i gnębił nas przez dziesiątki lat.

Jednak i nam kiedyś przyśniła się wolność. Nie wiem jaki cud to sprawił, że nagle, pośród beznadziejnej szarzyzny wszystkich polskich miast i także tutaj pośród blokowisk Jastrzębia, ludziom zaczęła śnić się wolność. Może sprawiła to żarliwa modlitwa Ojca Świętego Jana Pawła II, proszącego Boga, aby odmienił oblicze naszej Ziemi, a może to brak pokory wobec komunistycznego bata tych dziesiątków tysięcy górników, którzy zjechali tu z całej Polski za lepszym życiem i tych milionów ludzi w całym kraju żyjących w poczuciu krzywdy. A może jedno i drugie. Trudno dociec. Ale jedno jest oczywiste; w sierpniu 1980 roku naród polski, a w tym bardzo dobitnie my, jastrzębianie, powiedzieliśmy komunistycznemu zniewoleniu: Nie!!!

Fakt, że wtedy wszyscy, w jednym momencie wyprostowali hołdowniczo przygięte karki, że stanęliśmy z podniesionym czołem, i że zaczęliśmy domagać się naturalnie należnych nam praw, choć wcześniej brnęliśmy przez stulecia z niewoli w niewolę, zakrawa w istocie na cud... ewentualnie na szaleństwo z rozpaczy. Ale to nie tak. Bo to właśnie wtedy nasz Naród wyzwolił się z obłędu. Zapragnęliśmy być zdrowi i ozdrowieliśmy. Wolność smakowała nam wtedy tak, jak wygłodzonemu smakuje kromka chleba i jeżeli coś z tej fiesty roku 1980 i 81 było niewytłumaczalne, to chyba tylko to, że my urodzeni i wychowani w niewoli, to gromkim głosem potrafiliśmy się tej wolności domagać.

Powołaliśmy do życia "Solidarność", także tutaj w Jastrzębiu byliśmy jedynymi z pierwszych i chociaż formalnie był to tylko związek zawodowy, ale w istocie był to związek serc bijących dla wolności. I wcale nie było nam łatwo realizować, choćby tej namiastki swobody, którą sobie wywalczyliśmy. Gorące serca przeciwko potężnemu aparatowi przymusu. Dzisiaj wiemy, że to wystarczyło, ale wtedy... wtedy mieliśmy przeciw sobie arogancką władzę zbrojną nie tylko siłą militarną, ale... i to było chyba najgorsze: mieliśmy przeciw sobie władzę zbrojną przymusem administracyjnym z jej "mandarynami", którzy niemalże każdą, naszą życiową czynność mieli pod kontrolą. To było niewyobrażalnie upokarzające. Łuskaliśmy jednak z siebie ten brud absurdalnych zakazów i nakazów. Każde, najdrobniejsze nawet zwycięstwo wywoływało euforię, bo otwierało przed nami nowe obszary nieskrępowania, a myśmy je skrzętnie zagospodarowywali.

10 milionów ludzi wstąpiło wtedy do Solidarności, bo była ona dla nich lodołamaczem, który miał wyzwolić ich z oków znienawidzonego systemu, a my, jastrzębianie byliśmy w awangardzie tego, bezprecedensowego, wolnościowego zrywu.

Solidarność jest wartością, która nakazuje nam i poucza nas jak w poczuciu jedności działać dla wspólnego dobra, dlatego nie wspominajmy w kontekście XXX rocznicy powstania NSZZ "Solidarność", jedynie jej przywódców, bo kimże byliby oni bez nas. Dobra pamięć i cześć nie tylko im się należy. Czapki z głów przed dziesiątkami tysięcy bezimiennych bohaterów, których nierzadko mijamy na ulicach naszych miast i wsi, którzy gdy ich zagadnąć o tamte czasy, cisi i skromni, powiadają za każdym razem: "Byłem tylko jednym z wielu walczących z komuną o wolność." Tak, w odróżnieniu od nominalnych przywódców, którzy bardzo często przypisują sobie zupełnie nienależne im zasługi (taka ja-jecznica), ci prawdziwi Żołnierze Wolności mówią i słusznie mówią: "Byłem tylko jednym z wielu." Tacy niepozorni bohaterowie chodzą również po ulicach naszego miasta i przed nimi: czapki z głów.

I to właśnie im, przede wszystkim pragniemy poświecić przypadająca w tym roku XXX rocznicę powstania "Solidarności". Nie ośmieszajmy się "niepamięcią głupców", bo przyszłe pokolenia, być może mądrzejsze od naszego, nie wybaczą nam tej masochistycznej amnezji.

piątek, 15 sty 2010, Mirosław Śliwa

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 15/01 godz. 00:00

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X