Dzisiaj jest: sobota, 4 kwietnia 2020   Imieniny: Benedykt, Izydor, Wacław

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Piszą o naszych sprawach

Jastrzębie Zdrój, a przewrót sierpniowy 1980 roku

Późnym latem 1980 roku całym naszym krajem, w tym również Jastrzębiem wstrząsnęła potężna fala protestów społecznych, które w sposób oczywisty skierowane były przeciwko tyranii władz komunistycznych oraz destrukcji gospodarczej systemu socjalistycznego wprowadzonego w Polsce przez komunistów po 1945 roku.

Zaistniał pewien fakt historyczny o potężnej wadze gatunkowej. Mówiąc językiem ulicy, narozrabialiśmy ostro, bardzo ostro i to do tego stopnia, że oto my, zwykli, szarzy ludzie złaknieni jedynie wolności, zniweczyliśmy rację istnienia systemu, o którym marzyli i który w takim mozole intelektualnym, zupełnie nie licząc się z naturą człowieka, wykuwali nam myśliciele lewicowi "wsjech stran". "Dowódcom tego kraju" (jak mawiał śp. Tadeusz Kantor), ale również samozwańczym "inżynierom dusz" na całym bożym świecie dotkniętym "ukąszeniem heglowskim", ziemia usunęła się spod stóp. Świnie z "Folwarku zwierzęcego" Orwella zostały nazwane świniami, a ich sposób sprawowania rządów, świńskim rządzeniem. I oto dzieła zniszczenia tego wypieszczonego i wychuchanego systemu "ogólnoludzkiej szczęśliwości" nie dokonali przedstawiciele żadnych elit (z całym szacunkiem dla prawdziwych elit), tylko najzwyklejsi ludzie, tylko TY I JA, bo to nam zamarzyła się wolność. (A przecież "system był doskonały, tylko ludzie, jak zwykle do niego nie dorośli.")"Inżynierowie dusz" znaleźli się w sytuacji porzuconego, ale chorobliwie zazdrosnego kochanka (ki). Poprzysięgli więc, zemstę.

Piszę o tym, bo w istocie, sposób w jaki poczynają sobie z nami, jastrzębianami i z naszym udziałem w dziele Solidarności "luminarze i moderatorzy" współczesnej historii Polski jest wielce zastanawiający. Zmarginalizowali naszą rolę, w historii tego ruchu wolnościowego do zera, a myśmy na to pozwolili i co gorsza, godzimy się na to w dalszym ciągu. Głupia sprawa, bo doceniany jest tylko ten, który sam potrafi się cenić, i który dowartościowania potrafi skutecznie się domagać. Zamilczeli nas, bo w ich mniemaniu nie byliśmy i nie jesteśmy godnymi miana twórców wielkiej przemiany społeczno-politycznej, która się dokonała w naszym kraju, której pomimo ich świętego oburzenia, jednak faktycznymi sprawcami jesteśmy. Uznali, że jeśli ONI swoimi "złotymi usty" czegoś nie ogłoszą i nie zaaprobują, to znaczy, że taki fakt nigdy nie miał miejsca. Właśnie na tym polegała i polega ich zemsta. Zemstą jest zamilczenie.

Przypomnijmy więc, choćby sobie samym i wbrew "złotoustym" niektóre fakty. Dokonajmy pewnego wysiłku i postarajmy się spojrzeć, możliwie jak najobiektywniej na sytuację, w jakiej znalazł się nasz kraj latem 1980 roku. Polacy pragnęli wolności. Wolność była im potrzebna jak powietrze do oddychania, ale chcieli również wieść swoje życie codzienne na odpowiednim poziomie materialnym. Stefan Kisielewski "Kisiel" powiedział kiedyś, że: "Socjalizm to taki ustrój, w którym ludzie muszą bohatersko zmagać się z trudnościami nieznanymi w żadnym innym ustroju". Niewydolność gospodarcza, była wpisana w ten system, była jego immanentną cechą. Ludzie byli już tak potwornie zmęczeni ustawicznymi brakami, dosłownie wszystkiego, codziennym, wielogodzinnym wystawaniem w kilometrowych kolejkach w nikłej nadziei, że może w końcu dostaną jakieś "ochłapy", jak również cyklicznym podnoszeniem cen rzeczonych bubli, a dodatkowo ciągłym, wmawianiem umęczonemu społeczeństwu, że samo jest winne zaistniałej sytuacji (codzienna tortura Dziennika Telewizyjnego), że w końcu powiedzieli: dosyć.

Już 3 lipca 1980 roku Komisja Robotnicza w Ursusie wystąpiła z żądaniami zwiększenia zarobków. I posypało się: 8 lipca Świdnik, 15 lipca Lublin, a jeszcze wcześniej 14 początek strajku w Stoczni Gdańskiej. Cały kraj w szybkim tempie zalała fala protestów. 28 sierpnia stanęła jako pierwsza w naszym mieście kopalnia "Manifest Lipcowy", potem w szybkim czasie: "Borynia", "XXX - lecie", "Jastrzębie" i "Moszczenica".

Jeżeli dzisiaj jakaś młoda osoba czyta postulaty wysuwane wówczas przez strajkujących, to pewnie dziwi ją to, że tak mało było pośród nich, postulatów politycznych, ale to nie tak. Otóż w systemie komunistycznym, o czym się już dzisiaj prawie nie pamięta, wszystko było zideologizowane, a więc polityczne, począwszy od sznurka do snopowiązałek, którego notorycznie brakowało podczas żniw, a skończywszy na węglu, który był fundamentem całej, opartej na przemyśle ciężkim gospodarki PRL-u, i którego, pomimo stale zwiększanego wydobycia również, jakimś cudem ciągle było za mało (częste, dokuczliwe przerwy w dostawie prądu). I właśnie dlatego, oprócz żądań zniesienia cenzury, powołania Wolnych Związków Zawodowych oraz transmisji niedzielnych Mszy Świętych w radiu i telewizji, a także naszego, jastrzębskiego postulatu domagającego się wolnych od pracy sobót i niedziel, te postulaty socjalne, czy płacowe były jak najbardziej postulatami godzącymi w istotę socjalizmu.

To nie jest referat z ekonomi politycznej dlatego nie będę się rozpisywał o wadach tzw. centralnego planowania, ale to właśnie ono i jego niewydolność, a nie zła praca Polaków, były przyczyną permanentnych braków wszystkiego na rynku. W sierpniu 1980 roku Naród zdecydowanie zaprotestował nie tylko przeciwko zniewoleniu, ale również przeciwko marnowaniu efektów jego ciężkiej pracy. Jak, bowiem mieli czuć się górnicy, którzy chociaż ciężko harowali, często bez jednego wolnego dnia w miesiącu, ciągle słyszeli, że wydobycie jest za małe? Mówiąc bardzo oględnie byli strasznie poirytowani, ale rozumieli również, że bez efektów ich pracy system sobie nie poradzi. Dotarło więc do nich, że strajk w górnictwie, to największy gwóźdź do trumny, tak bardzo już im zmierzłej i siermiężnej tyranii, która niewoliła ich umysły i niszczyła im zdrowie, a często zabierała życie.

Można by snuć różne scenariusze zakończenia protestów sierpniowych z 1980 roku, ale nie ulega wątpliwości, że komuna była wtedy jeszcze na tyle silna, że mogłaby połowę z nas rozjechać czołgami, a drugą połowę pozamykać do więzień i obozów. Dlaczego więc, uległa? Nie mnożąc bytów ponad potrzebę, jedyną sensowną odpowiedzią jest: Bo stanęło, przed jej czerwonymi ślepiami widmo braku węgla. A nasz węgiel nie tylko napędzał huty i elektrownie w całym RWPG, ale dewizami za ten węgiel Gierek spłacał lekkomyślnie pozaciągane na Zachodzie monstrualne długi. Musieli klęknąć.

Dlatego dzisiaj w XXX rocznicę Porozumień Sierpniowych przypomnijmy sobie i uświadommy na nowo, że bez strajków górników ze Śląska, w tym jakże znaczącego wkładu w ten protest górników jastrzębskich kopalń, być może nie doszłoby do podpisania żadnych porozumień strajkujących robotników z komunistycznym rządem, porozumień, które w istocie stały się początkiem końca systemu, który niewolił nas od 1945 do 1989 roku.

Pamiętajcie górnicy jastrzębskich kopalń: To Wy byliście gwoździem do trumny komunizmu. Bądźcie z tego dumni i szczyćcie się tym. Chwała Wam za to.

piątek, 3 wrz 2010, Mirosław Śliwa

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 03/09 godz. 00:00

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

23/03

"Nieprzytomni"

1

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X