Dzisiaj jest: piątek, 16 listopada 2018   Imieniny: Maria, Marek, Małgorzata

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

Mowa śląska językiem regionalnym


Od kilku lat toczy się dysputa na temat uznania języka śląskiego za regionalny. Jedni popierają dążenie, jako inicjatywę chroniącą gwarę śląską przez zapomnieniem, inni boją się rugowania dialektów śląskich, jeszcze inni dalszych konsekwencji w postaci ruchów separatystycznych i dążenia do autonomii Śląska. Marek Plura - poseł na Sejm RP, główny inicjator nadania śląskiej mowie statusu języka regionalnego - dąży do nowelizacji Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym, wpisującej do Ustawy drugi obok kaszubskiego język regionalny. Jakie korzyści dla ślązczyzny będzie miała nowelizacja? Pochodzący z Chorzowa Rafał Adamus prezes Pro Loquela Silesia, twierdzi, że duże.

6 marca w siedzibie Macierzy Ziemi Cieszyńskiej w Cieszynie odbyło się spotkanie pt. "Śląska mowa jako język regionalny - po co, jak i kiedy?" zorganizowane przez Pedagogiczną Bibliotekę Wojewódzką w Bielsku-Białej - Filia w Cieszynie i Pro Loquela Silesia Towarzystwa Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy, które od kilku lat zabiega o uznanie śląskiego za język regionalny.

Gwara jest mową konwersacji rodzinnych, koleżeńskich. Posługujemy się nią w szkole, pracy, na ulicy, choć już coraz rzadziej. Na przestrzeni lat 60. do 90. wpajano ludziom, że jej używanie jest faux pas; stanowi oznakę prymitywizmu, złego wychowania, braku wykształcenia. Starano się więc rozmawiać z dziećmi wyłącznie po polsku, bo uważano, że tak będzie dla nich lepiej. - W latach 60. i 70. były stosowane kary cielesne za to, że ktoś odezwał się po śląsku. W latach 80. takich kar nie było, ale panowała autodyskryminacja, tzn. jeśli ktoś np. w autobusie odezwał się w mowie śląskiej, to wszyscy niechętnie na niego popatrzyli, jak na niewychowanego, niekulturalnego, czy niewykształconego - tłumaczy Rafał Adamus. Dziś posługiwanie się nią nie jest niczym złym; używają jej nawet ludzie światli i wykształceni, jednak lata "zastoju" zrobiły swoje. Choć coraz więcej osób stara się posługiwać mową śląską, nie zawsze potrafimy "godać" tak "pieknie" jak "kiejsik" nasze "starki". - Zapanowała swoista moda na śląskość i wiele osób, które do tej pory nie interesowały się tym zagadnieniem, albo tylko w domu kultywowały swoją śląskość, stara się bardziej z tym oswoić w przestrzeni publicznej - zauważa Adamus.

Mowa śląska jest prastarą mową polską. Jak przekonuje prof. Jan Miodek, jest ona jedną z najbardziej archaicznych gwar polskich i najbardziej polską gwarą spośród wszystkich gwar polskich. Natomiast Kazimierz Kutz zauważa, że od siedmiu wieków śląska mowa kształtowała się niezależnie od języka polskiego. Należy też pamiętać, że język i kultura śląska jest elementem kultury polskiej i jak każdy inny element wymaga wsparcia i ochrony, zwłaszcza w dobie globalizacji. Zrozumiałe są więc dążenia do ochrony i propagowania mowy śląskiej, a wyżej wymieniona ustawa ma w tym pomóc.

Głównym celem Towarzystwa Pro Loquela Silesia było stworzenie alfabetu, dostosowanego do różnych dialektów śląskich, aby każdy potrafił w prawidłowy sposób przeczytać tekst, a nawet nauczyć się gwary śląskiej.

Wraz z nastaniem ery Internetu i telefonów komórkowych, wielu z nas pisząc sms-y, maile, czy wiadomości na gadu-gadu, posługuje się w rozmowach ze znajomymi gwarą, zapisując ją często w polskim alfabecie. Jednak zapisywanie gwarowych słów i zwrotów w polskim alfabecie, jest możliwe do odczytania w prawidłowy sposób z akcentem, itd. jedynie przez osoby znające gwarę. Ci, którzy jej nie znają, mają już z tym problem. - Jakieś 13 lat temu, kiedy media elektroniczne zaczęły zdobywać coraz większe rzesze użytkowników, nastąpiło coś takiego, że ludzie (znajomi, rodzina) zaczęli ze sobą rozmawiać na gadu-gadu, czy w sms-ach w gwarze, tak jak w życiu codziennym. Jednak szybko przekonali się, że polski alfabet nie nadaje się do zapisywania gwarowych słów, np. ą, ę w śląskim nie występują, a innych głosek występujących w śląskim nie da się zapisać w polskim alfabecie. Powstały więc grupy internautów, którzy tworzyli własny ustalony miedzy sobą nieoficjalny alfabet. W pewnym momencie powstało kilka rodzajów alfabetu. Stwierdzono, że trzeba je ujednolicić. Był to impuls, który doprowadził do powstania naszego stowarzyszenia - opowiada Rafał Adamus.

Ujednolicenie alfabetu nie było proste, ponieważ śląska mowa posiada ogromną ilość odmian w zależności od terenu. Stowarzyszenie Pro Loquela Silesia wraz ze stowarzyszeniem DANGA z woj. opolskiego zwróciło się do prof. Jolanty Tambor z Uniwersytetu Śląskiego, aby pomogła w ujednoliceniu wcześniej powstałych norm ortograficznych, aby mógł z nich korzystać każdy niezależnie od tego, jakim dialektem się posługuje. Po roku pracy powstała ortografia interdialektalna, która została oficjalnie zatwierdzona w Cieszynie. Kodyfikacja alfabetu jest pierwszym krokiem do uznania śląskiego za język regionalny. Nowelizacja Ustawy ma przynieść Ślązakom wiele korzyści.

Przede wszystkim uchroni gwarę od zapomnienia, m.in. poprzez zniesienie problemu braku odpowiednich środków finansowych na promowanie języka. Państwo będzie miało obowiązek chronić i wspierać finansowo różnego rodzaju inicjatywy na rzecz ochrony języka śląskiego: naukę języka śląskiego, wydawanie książek poświęconych gwarze, czy wsparcie organizacji zajmujących się rozwojem i badaniem gwary. - Uznanie śląskiej mowy za język regionalny nie jest żadnym ujednoliceniem dialektów, które występują na całym Śląsku. Wyglądałoby to w ten sposób, że niezależnie od tego, czy ktoś mieszka w Cieszynie, Katowicach, czy Opolu i jaką częścią dialektu śląskiego się posługuje, tak samo mógłby korzystać z przysług Ustawy, tzn. możliwości skorzystania ze środków finansowych budżetu państwa - tłumaczy prezes Pro Loquela Silesia. Podaje za przykład Kaszubów, którzy korzystają z dobrodziejstw ustawy od 2005 roku i co roku dostają od państwa około 1 mln. złotych na rożnego rodzaju projekty związane z językiem śląskim, m.in. na lekcje kaszubskiego. - W tej chwili dorasta pokolenie, które zaczęło się wówczas uczyć języka kaszubskiego i można już zdawać maturę z tego języka. Jest to dla nas niezmierne ważne, aby była możliwość nauki języka śląskiego w szkołach - podkreśla Adamus. - Bez zmiany ustawy wielu rzeczy nie da się zrobić. Gdyby doprowadzić do nowelizacji Ustawy o mniejszościach narodowych, byłoby łatwiej, bo mielibyśmy środki na promocje naszego języka. Ludzie odważyliby się "godać" po śląsku w miejscach publicznych i byłyby środki na pielęgnowanie całej kultury śląskiej, nie tylko języka. Aby zachować naszą kulturę, musimy stwarzać możliwości pokazania jej z atrakcyjnej strony. W niektórych mediach lansuje się pseudoludową muzykę i krupniok wmawiając, że to śląska kultura, co jest dla młodych totalnie nieatrakcyjne. Śląska kultura jest tak bogata, że można czerpać z niej garściami i dla każdego coś ciekawego się znajdzie - dodaje.

Śląska ortografia została stworzona głównie z myślą o młodzieży i dzieciach, które będą się jej uczyć, bo znajomość śląskiej mowy w tych pokoleniach jest najsłabsza. Wielu uważa, że gwara jest językiem mówionym, a nie pisanym i próba zapisywania jej i kodyfikacji jest nienaturalna. Jednak tworzenie książek i słowników gwarowych jest konieczne z racji coraz mniejszej znajomości u młodych ludzi mowy ich przodków. Rozwój mediów (TV, Internet, książki), wydłużenie procesu edukacji, zwiększenie mobilności zakłóciły naturalny proces przejmowania i nauki gwary. Należy więc wyjść naprzeciw popkulturze. Na szczęście lokalność i regionalizm cieszą się coraz większą popularnością, stanowiąc odpowiedź na kulturę globalną. Młodzi Ślązacy są dziś dumni ze swojej kultury, korzeni. Czują się zarówno Polakami jak i Ślązakami, tak samo Kaszubi i inne grupy etnograficzne w Polsce. Posiadają oni tożsamość lokalną, regionalną, narodową, a nawet europejską i globalną. - Jeszcze 20, 30 lat temu w części przemysłowego Śląska posługiwano się na co dzień językiem śląskim. Natomiast dziś dzieci mają kłopot, aby przygotować akademię, czy inną uroczystość na której chciałyby pochwalić się mową swoich dziadków. Trudno znaleźć więcej niż dwie, trzy osoby, które umiałyby w miarę dobrze mówić po śląsku. W tej chwili jest taki ostatni dzwonek, aby to, co teraz pozostało uratować, bo za jedno czy dwa pokolenia o śląskiej mowie mówilibyśmy tylko w kontekście historycznym - twierdzi Adamus.

Stowarzyszenie Pro Loquela Silesia wydało już dwie książki zapisane nową ortografią: "Gōrnoślōnski Ślabikŏrz" (od sylabizować, ślabikować) oraz "Ślabikŏrz niy dlŏ bajtli". Pierwsza w liczbie 2.000 tysięcy egzemplarzy trafiła do szkół, bibliotek domów kultury. Wzorowana jest na elementarzu kaszubskim i składa się z 46 lekcji. Jej zadaniem jest nauczyć dzieci czytać po śląsku oraz zapoznać je ze zwyczajami śląskimi. Druga książka jest przeznaczona dla starszych czytelników. Można poznać w niej różnorakie zjawiska językowe występujące na poszczególnych obszarach Śląska.
 

poniedziałek, 12 mar 2012, Beata Tokarzewska

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 12/03 godz. 16:10

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

04/10

Pęd do władzy

6

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X