Dzisiaj jest: sobota, 29 kwietnia 2017   Imieniny: Hugon, Piotr, Paweĺ

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A mury runęły

Mały Książę

Możecie wierzyć albo nie, ale kiedy Jasiek przyszedł na świat, nie wszystko było takie oczywiste czy proste. Cały czerwony i pomarszczony. Z dużą jajowatą głową, która przywodziła na myśl bohaterów filmów fantasy. Spoglądający na świat zza plastikowej szyby inkubatora. Czyżby nie znalazł się nikt, kto potrafiłyby dostrzec piękno w tym małym, no, może trochę nieproporcjonalnym ciałku? Inna rzecz, że zdania w delikatnej kwestii, jaką była uroda Jasia, różniły się znaczącą. Jego rodzice, w pełnym zachwytu dwugłosie, porównywali malca do ideału. Był czerwony. Był pomarszczony. Jednym słowem – był śliczny! Jednak nie wszyscy podzielali ich spontaniczny entuzjazm.

Kiedy w dwudziestym tygodniu ciąży zdiagnozowano u Jaśka poszerzenie komór mózgowych, jego matka usłyszała, że życie chłopca nie będzie usłane różami. Jak przekonywali lekarze, w przyszłości mogą wypełnić się różne scenariusze. No cóż, Jasiu, być może pozując na wielkiego myśliciela, jeszcze zanim przyszedł na świat, nabawił się przykrej dolegliwości. Mówiąc wprost, główka rosła mu szybciej niż reszta ciała, które nijak nie potrafiło dogonić tej pierwszej. Fachowa lekarska nomenklatura określa tę przypadłość mianem wodogłowia, ale spokojnie, na to, żeby popisywać się medycznymi terminami, przyjdzie jeszcze czas. Wkrótce pierwotna diagnoza potwierdziła się, zaś lekarz, który przeprowadzał badanie, powiedział rodzicom, że to ostatni moment, aby usunąć ciążę. Pewnie Jasiek, gdyby tylko mógł, wymierzyłby medykowi solidnego kopniaka. Ale wiecie, to raczej nie w jego stylu, a poza tym miał po swojej stronie obu „staruszków”. Innymi słowy, ojciec i matka podziękowali panu doktorowi za „cenną” informację i opuścili pospiesznie lekarski gabinet.


Jasiek przyszedł na świat szybciej niż planowali to najskrupulatniejsi doktorzy. Od tego myślenia głowa urosła mu tak, że lekarz prowadzący musiał salwować się rozwiązaniem w postaci cesarskiego cięcia. W sumie było mu to na rękę. Jasiowi – nie lekarzowi! Lżejszy o balast wód płodowych dumał nad ulotnością tego łez padołu. I co prawda, od razu trafił do inkubatora, jednak nie pokrzyżowało to ambitnych planów chłopca. Bo musicie wiedzieć, że Jasiek objawił się cywilizacji, taki, jaki był w rzeczywistości. Z głową, której pozazdrościłby mu sam filmowy Predator, bez retuszu i upiększeń. Ludzie zachwycali się nim, ale, prawdę powiedziawszy, ta radość była podszyta jakimś niepokojem. Najbliższa rodzina, znajomi, ba, nawet przypadkowe osoby – wszyscy oni wysyłali dosyć sprzeczne sygnały. W rzeczywistości pod cienką warstwą ich uśmiechów ukrywała się obawa, jak potoczą się dalsze losy malca. Czy główka wróci do swojego prawidłowego kształtu? Jakie są szanse, że Jasiek będzie rozwijał się tak jak jego rówieśnicy? I co, na miłość boską, robi ta reklamówka leków przy jego łóżku?!


Doskonale pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Czteroletni Jasiek spoglądał na mnie spod swoich długich rzęs i sprawiał wrażenie trochę onieśmielonego. Albo zdezorientowanego. Zresztą, każdy, kto zna chłopca, wie, że Jaś lubi chodzić własnymi drogami. Jak kot Filemon, którego pamiętam z dzieciństwa. Ot, tak po prostu, chodzi wokół stołu przez pół dnia, spoglądając na leżące na nim przedmioty. Czasem wystarczy kubek czy szklanka, żeby przykuć jego dziecięcą uwagę. Ewentualnie upatrzy sobie jakieś miejsce na podwórku, skąd może obserwować świat, taki, jakim stworzył go Staruszek Bóg. Ale to nie jedyne przyzwyczajenia małego Jaśka. Broń Boże, abyście wymieniali przy nim to słowo na „f” (w tajemnicy powiem wam, że chodzi o frytki). Jak tylko usłyszy tych kilka niepozornych decybeli, które układają się w nazwę jego ulubionego dania, potrafi zamęczyć swoich rodziców na śmierć. Tak czy owak, Jaś ma swoje upodobania kulinarne i strzeże ich jak największego skarbu. Rzecz jasna, dopóki mu się nie znudzą. Miesiącami potrafi mielić w ustach suszone kabanosy, ale chyba tylko po to, żeby potem nie móc na nie dosłownie patrzeć. Podobnie z kluskami śląskimi czy innymi przysmakami. Z tego Jaśka to jest lepszy numer! Mówię wam!

Pewnego dnia Jasiek zawiesił się na kilka chwil. Po prostu, zaczął spoglądać uparcie w jeden punkt jak zahipnotyzowany. I tak jak stał, tak usiadł „na dupce” ku konsternacji swoich rodziców. Potem pojawiły się drgawki, gorączka, ogólna infekcja. Napad uogólniony – swoiste preludium do padaczki właściwej – diagnoza nie pozostawiała dużego pola do manewru. Najbliżsi Jasia martwią się, bo każdy taki atak, nawet jeśli zdarza się raz na pół roku, jest cenzurą, która niweczy ich pracę nad chłopcem. Jakby nie było, marzą o tym, aby Jaś gonił swoich zdrowych rówieśników. Rozwijał się sukcesywnie. Tymczasem nagle to, pal go sześć!, ta przeklęta padaczka… Raz nawet zdarzyło się, że Jasiek dostał ataku epilepsji, jednak nikt tego nie zauważył. Przez dwie godziny, wszystko działo się w nocy, leżał z otwartymi oczami, patrząc nieruchomo przed siebie. Konsternacja była ogromna, bo nie doświadczał tego wcześniej. Nikt nie wiedział, co się z nim dzieje, nawet na pogotowiu rozkładano bezradnie ręce. Dopiero przy drugim napadzie lekarz z miejscowego OIOM-u powiedział, że taki szczególny przebieg ma sen ponapadowy. Teraz rodzice muszą być czujni. Trzymać rękę na pulsie. Tym bardziej, że chłopiec ma problemy ze wzrokiem. I często nie widzi tego, co znajduje się pod nogami, potykając się i przewracając, choć dzielnie radzi sobie z „podstępnymi” przeszkodami (na razie nie wiadomo, czy ma zaburzoną koordynację wzrokowo-ruchową czy niedowidzi). Poza tym Jasiek „zaliczył” zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Jak to leciało? Aha! Szczęście jest jak domek z kart, łatwiej je zburzyć niż zbudować. I tak jest w przypadku Jasia!

Możecie wierzyć albo nie, ale kiedy zobaczyłem Jaśka pierwszy raz, chłopiec latał pod sufitem. Poważnie! Zresztą, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W silnych ojcowskich dłoniach, które za nic mają ziemską grawitację, Jasiu mógł oderwać się od podłogi jak balon wypełniony helem. O, właśnie dotyka ręką żyrandola, wydając przy tym głośny okrzyk radości! Jasiek, Jasiek... co z ciebie wyrośnie?! Wracając zaś do przerwanego wątku kulinarnego, to sytuacja jest nadzwyczaj dynamiczna. Mały głodomór ma akurat fazę na chipsy ziemniaczane, które pochłania na moich oczach jak wyjątkowy przysmak. Jasiek wrócił niedawno z przedszkola (mowa o Przedszkolu Specjalnym w Wojewódzkim Szpitalu Rehabilitacyjnym dla Dzieci w Jastrzębiu-Zdroju), ale nie widać po nim oznak zmęczenia. Niewykluczone, że latanie po mieszkaniu stanowi tylko wstęp do prawdziwej zabawy. Bo wiecie, chłopcy tacy jak Jaś, którzy przeszli sporo w swoim krótkim życiu, znosząc dzielnie wszystkie przeciwności losu, chodzą kilka centymetrów nad ziemią. Rozumiem to i akceptuję. W końcu, mają ważniejsze sprawy na głowie!



Fot. pixabay

czwartek, 27 sie 2015, Damian Maj

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 89 000,00 zł
MIESZKANIE JASTRZĘBIE-ZDRÓJ

38.00 m2, Na sprzedaż mieszkanie typu M-2 z możliwością przedzielenia pokoju na dwa mniejsze, położonego w Jastrzębiu- Zdroju w spokojnej i zielonej okolicy , na ulicy Poprzecznej. Mieszkanie po remoncie, na ścianach gładzie , podłogi panele oraz kafle. ... więcej

Poprzeczna, renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

KOMENTARZE

  • | 27/08 godz. 21:38

    Rodzice dają dziecku tak niezdrowe chipsy. Trochę pomyślunku drodzy rodzice.

  • Zorientowany | 27/08 godz. 21:00

    Sposób opisania sytuacji trochę nie na miejcu, szczególnie wzmianka o głowie jak predator- określenie straszne w Pana wykonaniu.Prosze także nie stwierdzać w jaki sposób patrzyła rodzina i znajomi bo nie ma Pan o tym pojęcia. Nie żadna "cieńka warstwa usmiechów pokrywała obawa.." jak Pan to określa, tylko rodzina i znajomi zwasze z troską odnosili sie zarówno do Jasia jak i jego rodziców. Tekst nie budzi kontrowersji o co Panu pewnie chodziło ale niesmak.

  • Cz. | 27/08 godz. 13:03

    Teraz coraz więcej dzieci rodzi się z róznymi wadami.

  • jasnet.pl | 27/08 godz. 10:44

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Polska

WAKACJE! ...znów będą WAKACJE!

Biuro Turystyczne KULIG TRAVEL zaprasza Państwa na wypoczynek w JAROSŁAWCU - Wybrzeże Słowińskie! OŚRODEK WYPOCZYNKOWY 'MŁYNARZ' - położony jest ok. rozwiń ›

1390 zł/os.

termin: 27.06 - 09.07.2015

więcej ofert biura ›

KULIG TRAVEL ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

Mocne FILARY

2

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X