Dzisiaj jest: poniedziałek, 24 kwietnia 2017   Imieniny: Aleksander, Horacy, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A mury runęły

Autostrada do nieba

35 lat temu w Jastrzębiu-Zdroju stało się coś niesamowitego i nieoczekiwanego. Górnicy, postrzegani dotąd jako „żelazna gwardia” gierkowskiego socrealizmu, powstali z kolan i dołączyli do robotników z Gdańska czy Szczecina. Bez mała postawili „wieńczącą” kropkę nad „i” w konfrontacji społeczeństwa z władzą. To dzięki nim w tamtej rzeczywistości pojawiła się nadzieja na nową jakość, na unieważnienie starych podziałów, jednym słowem – na to wszystko, co od dawna wisiało w powietrzu, a co tylko czekało na odpowiednie umocowanie w słowach i czynach.

Cokolwiek by nie mówić o tamtych wydarzeniach, jakiejkolwiek ideologii by do nich nie dorabiać, faktem pozostaje, że „dni sierpniowe” były spontanicznym ruchem społecznym, odruchem tych wszystkich serc, w których zakiełkowała wreszcie nadzieja na inne, lepsze życie. Jednak czy ci, którzy podnieśli rękę na komunistyczną władzę, wiedzieli na co się porywają? Czy faktycznie chodziło o warunki pracy i puste sklepowe półki? Jaką cenę przyszło zapłacić bohaterom sprzed kilkudziesięciu lat? Mimo wielu mądrych opracowań, dogłębnych analiz, doktoratów poświęconych temu tematowi, powyższe pytania pozostają nadal bez pełnej odpowiedzi.

Jak się rzekło, na początku było słowo, a dokładnie – była idea, odruch serca, potrzeba, która pobudziła górników do działania. Zanim jednak sierpniowy zryw zastygł w ostatecznej formie związku zawodowego, w robotniczych sercach „panoszyła się” niepewność i zwykły ludzki strach. A ludzie po prostu wystąpili razem. Spontanicznie. Do robotników zaś dołączyli mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju, niosąc pomoc i podtrzymując na duchu strajkujących. To była ta pierwsza solidarność, międzyludzka – bez struktur, bez działaczy, za to z poczuciem, że oto pojawiła się szansa, żeby uczynić świat bardziej sprawiedliwym. Wykuć go z własnych marzeń, ale także lęków, obaw czy wątpliwości.

„Miałem pustkę w głowie, nie wiedziałem, co będę mówił. Chciałem jedynie, żeby to wszystko wyglądało inaczej. Wziąłem mikrofon i powiedziałem: 'Żądamy poprawy stosunków międzyludzkich', bo górnicy byli fatalnie traktowani. Otrzymałem ogromne brawa, ludziom się to spodobało. Cóż, człowiek szedł na żywioł...” Te słowa, będące niewielkim fragmentem relacji Ewalda Kudli – organizatora strajku 1980 r. na kopalni „Pniówek”, obrazują doskonale klimat rodzącego się wówczas protestu. Bo na początku było słowo... i muzyka. Ba, czasami śpiewano nawet Międzynarodówkę! Zobacz więcej>>>Pamięć Jastrzębska

W tamtych dniach strajkowali wszyscy – robotnicy, potem dołączyła do nich także inteligencja, która zdawała sobie sprawę, że źródła dziejowej niesprawiedliwości leżą głębiej. Głębiej niż postulaty pełnych półek w sklepach. Głębiej niż wczasy „pod gruszą” w atrakcyjnej lokalizacji. Nie było więc tak, że doradcy komitetów strajkowych pełnili rolę pasożytów na zdrowym robotniczym organizmie. Przeciwnie – oni też mieli sporo do stracenia, zaś „nagrodę” za zaangażowanie w działalność strajkową stanowiła więzienna cela. Ale wtedy wszyscy zdawali sobie sprawę, że tylko razem mogą zbliżyć się do wymarzonego celu.

Ta pierwsza jastrzębska solidarność była tak naprawdę zrywem zwykłych ludzi, dopiero potem, już jako organizacja, zdobyła uznanie całego świata. I to jest jej największa zdobycz, większa nawet niż wszystkie akty polityczne i organizacyjne przyczółki. To radosne podniecenie – wypisane na ludzkich twarzach i zaklęte w ich gestach – które bez mała unosiło się w sierpniowym powietrzu, tego lata niosącym ze sobą nadzieję.

Ale owe pamiętne dni to także ocean emocji, małe i wielkie dramaty, łzy, o których dziś już nikt nie pamięta. Wróćmy na chwilę do wspomnień Ewalda Kudli: „Gdy po kilku godzinach obudzili mnie, nie wiedziałem, gdzie jestem i co robię. Chciałem uciec przez okno i musieli mnie trzymać, aż się uspokoiłem. Takie nerwy były. Okazało się, że moja córka Iwonka przyjechała na kopalnię. Dziecko stało przed bramą i płakało, że chce zobaczyć tatusia. Zostawili mnie z Iwonką samego. Córka zapytała, dlaczego strajkujemy. Zacząłem jej mówić o godności ludzkiej, prawach człowieka i walce przeciw zakłamaniu. Dopiero wtedy się zorientowałem, że przecież rozmawiam z dzieckiem, ona prawie nic z tego nie rozumie. Do dziś wzrusza mnie tamta sytuacja”. Zobacz więcej>>>Pamięć Jastrzębska

Do strajku powoli zaczęła wkradać się proza życia. Pojawiły się pierwsze komitety strajkowe, służby porządkowe, zaczęto artykułować nieśmiało swoje postulaty. Doszła także polityka, a wraz z nią koterie, podziały, ambicje i ambicyjki ówczesnych działaczy. Kiedy dzisiaj słucha się polityków, można odnieść wrażenie, że każdy z nich ma monopol na słowo „solidarność”. Tymczasem rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana, a realia nader ponure. 13 grudnia 1981 r. stanowił cenzurę, której nie podołało (zbyt) wiele charakterów. Mówiąc wprost, nie wszyscy wyszli z tamtej próby nieskazitelni i czyści jak łza. Po co więc teraz to teatralne napinanie muskułów?

Sierpień 1980 r. rozbudził nadzieje Polaków. No cóż, wielu zapewne myślało, że oto rozpoczął się złoty okres w historii kraju. Szeroka wielopasmowa autostrada, którą lustrowali oczami wyobraźni, miała zaprowadzić ich wprost do nieba. Do wymarzonego zachodniego świata. Tak, autostrada do nieba – tego potrzeba było naszym rodakom najbardziej! Jednak droga do powszechnego dobrobytu okazała się wyboista. Na pewno nie taka szeroka, i nie taka bezpieczna, jak często jawiła się w fantasmagoriach piewców nowego systemu. Nagle okazało się, że brutalna rzeczywistość postawiła nam wysoko poprzeczkę. Jedni się w niej odnaleźli, inni przyjęli rolę biernych obserwatorów, jeszcze inni – zostali wykluczeni poza margines normalnego życia.

Twarde prawa gospodarki rynkowej – podobnie jak kiedyś stan wojenny – stały się papierkiem lakmusowym dla naszych postaw. Szybko wyszło na jaw, że westernowski „happy end”, ten, w którym zły charakter ginie z rąk szlachetnego szeryfa, to nie kres, ale początek drogi do demokracji. Jak się rzekło, drogi wyboistej, pełnej niebezpiecznych zakrętów, obstawionej fałszywymi suflerami, którzy (tak naprawdę) dzierżyli drogowskazy z napisem „Na manowce!” Co wtedy było możliwe, a co nie? Czy żałujemy naszych życiowych wyborów? Kiedy po raz pierwszy zwątpiliśmy w sens tego, co działo się wokół nas? No tak, najlepiej, jeśli zmierzymy się z tymi pytaniami w pojedynkę...

A dzisiaj, my współcześni, jak wspominamy chlubną kartę Porozumienia Jastrzębskiego? Nie za dużo w nas frustracji, poczucia krzywdy, chęci szukania winowajców? Przecież ci, których oskarżamy o naszą krzywdę, nie odpowiadają za całe zło tego świata. Może to my „daliśmy ciała”? Może nie potrafiliśmy odnaleźć się w nowej rzeczywiści, której daleko było do bajkowej scenerii? Może wciąż tkwiliśmy jedną nogą w „przywilejach” poprzedniego ustroju? Wydarzenia sprzed 35 lat były początkiem drogi, a nie celem samym w sobie. Zbyt wielu uznało, że przełom to już „załatwienie sprawy”. Nie dostrzegli, iż sierpniowe wydarzenia stanowiły tylko (lub aż!) szansę, którą należało skwapliwie wykorzystać. Kiedy to zrozumiemy, lżejsi o balast dawnych uprzedzeń, uniesiemy się ponad podziałami. Jak balon wypełniony helem spojrzymy na Polskę z cennej perspektywy. Czy poznamy wówczas swój nowy wymarzony świat?

fot. J. Żak

czwartek, 3 wrz 2015, Damian Maj

Dom

Zaborze

cena: 530 000,00 zł
DOM ZABORZE

150.00 m2, Polecamy na sprzedaż dom jednorodzinny niestereotypowy, funkcjonalny o powierzchni użytkowej 150 m.kw usytuowany w cichej i spokojnej okolicy Chybia -Zaborze. Idealna działka o powierzchni 2400 m.kw w całości pięknie zagospodarowana, licznie obsadzona ... więcej

anita@jgn-vesta.pl, 881 404 854

KOMENTARZE

  • Vera | 07/09 godz. 12:56

    miało być inaczej...dziś rozstrzyga ważne dla n/kraju kwestie kanclerz Merkel;nie będzie stałych baz NATO w Polsce...będą stałe obozy dla islamskich emigrantów w Polsce...czy p.Merkel jest kanclerzem/premierem/Polski a może Europy?Gdzie zapadają decyzje?w Berlinie,w Brukseli?Na pewno nie w W-wie!Miało być inaczej!

  • mat | 07/09 godz. 11:30

    Miało być inaczej, jak ja pamiętam w postulatach związki miały być poza zakładem pracy.Ale wygoda jest najlepsza bo można pobierać pieniądze z zakładu pracy a nie ze składek.

  • normalny | 03/09 godz. 20:26

    "Nie za dużo w nas frustracji, poczucia krzywdy, chęci szukania winowajców?"
    - nie wiem, czy coś autor coś bierze, ale zrzucę ten ewidentny brak wiedzy na młody wiek i/lub brak doświadczenia...
    Historia przegrywa z polityką, dlatego kanalie dalej są przy żłobie, rządzą i posiadają media - czytaj: sprzedają swoją wersję wydarzeń i ją odpowiednio interpretują w filmach.
    Dopóki w Polsce nie będą rządzić Polacy (z udowodnionym pochodzeniem), dopóty będzie nami rządzić polskojęzyczna piąta kolumna więcej » (która załatwia interesy wszystkim, tylko nie Polakom).
    Do tego dochodzi wysługiwanie się ogólnie pojętemu NWO...
    Ucz się młody człowieku.

  • cyt | 03/09 godz. 10:46

    w kwestii "żelaznej gwardii" nic sie nie zmieniło...dalej tkwią w prlu

  • jasnet.pl | 03/09 godz. 10:13

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Czarnogóra

CZARNOGÓRA - AUTOKAREM 2017

... Czernogóra autokarem, niesamowite widoki , cudowne połączenie morza z górami. Wyśmienite potrawy oraz lokalne Czarnogórskie alkohole.

cena od 722 zł

termin: od czerwca do września 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

Mocne FILARY

2

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X