Dzisiaj jest: sobota, 19 sierpnia 2017   Imieniny: Bolesław, Emilia, Ludwika

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Kary, pokuty i… czary

Od zarania dziejów na tutejszych ziemiach żyli chłopi i ich pan. Panem był właściciel wielkich połaci ziemi lub dzierżawca majątku ziemskiego. Pan miał władzę nad chłopstwem z tego tytułu, że chłopi utrzymywali się z ziemi dzierżawionej od niego. Panowie byli wyłącznymi właścicielami gruntów, tylko oni mogli ziemię nabywać i ją sprzedawać Do XVI wieku kilka łanów ziemi posiadali na własność sołtysi poszczególnych wsi i w ich rękach razem z ławnikami wybieranymi przez lud znajdowała się władza sądownicza I instancji nad chłopami we wsi. Kiedy wzrósł popyt na zboże, sołtysi konkurowali na rynku nawet z panami. Nie spodobało się to panom szlachcicom i magnatom, i tak utrudniali życie sołtysom, że ci ostatni byli zmuszeni odsprzedać im swoją ziemię. Ziemia jednak sama nie plonowała, musieli ją uprawiać chłopi za wspomnianą dzierżawę. Kiedy panowie mieli tej ziemi coraz więcej, bo oprócz sołtysiej przybywało jej spod karczowanych lasów, czas darmowej robocizny zwiększył się z kilku dni w roku do sześciu dni w tygodniu.

Chłopom było trudno pogodzić się z takim stanem rzeczy, bo brakowało im czasu i sił do obrabiania użytkowanego, własnego pola. Zaczęto wykonywać roboty niechętnie i niedbale, ale pan miał sposoby, by poddanych zmusić do każdej roboty. Miał swoich ludzi, którzy pilnowali chłopów przy pracy a opornych popędzali batem. W Krzyżowicach sam dzierżawca pilnował chłopów i nieraz używał żelaznego pręta, by zmusić robotników do posłuszeństwa.



Nadszedł czas, kiedy ustawowo wprowadzono kary cielesne dla chłopów. Największych przestępców zamykano w twierdzy w Koźlu. Każdy skazany na twierdzę otrzymał karę chłosty przed uwięzieniem i po jego opuszczeniu. Karę chłosty wprowadzono w 1628. Już wcześniej władca przyznawał panom prawo stawiania w swoich dominiach (wielkich majątkach pańskich) urządzenia do karania w postaci pręgierza, czyli słupa hańby. W stawianiu urządzeń do karania nikt nie chciał brać udziału, bo kary stosowano często i niekoniecznie za wielkie przewinienie i każdy mógł zostać przywiązany łańcuchem do tego słupa. Więc wyznaczono do tego człowieka pod przymusem. Pręgierz z przytwierdzonym do niego grubym łańcuchem stał jeszcze w latach 50. XX w. przed wejściem na cmentarz przy kościele w Pawłowicach. Do pręgierza wiązano oszustów, najczęściej złodziei, ale też chłopów uchylających się od roboty, winowajców skazanych na hańbę publiczną, chłostę lub wygnanie - na pokazanie ich ludowi. Skazany na karę musiał stać przywiązany łańcuchem do pręgierza przez określony czas. Chłostę wykonywał kat lub jego pomocnicy, a ilość uderzeń określał sąd.

Drugim narzędziem kaźni, istniejącym dawniej w każdej niemal wsi była kuna - metalowa obręcz przytwierdzona do słupa lub rosnącego drzewa. W Warszowicach znajdowała się jeszcze po II wojnie światowej, przytwierdzona do słupa w bramie prowadzącej do starego kościoła. Kościół spalił się w czasie działań wojennych w 1945, a kuna tkwiła nadal na swoim miejscu jeszcze przez parę lat.. Kuna ta jak i pręgierz w Pawłowicach już dawno nie były w użyciu, ale przypominały o tym, jak dawniej karano ludzi. Kunę zakładano na szyję przestępcy, najczęściej "przestępczyni", skazanych przez sąd na wystawienie za karę na widok publiczny. Tak karano nierządnice i kłótliwe kobiety. Pierwsze w czasie trwania kary ozdabiano symbolicznym wiankiem lub kazano w czasie jej trwania od dwóch do trzech godzin trzymać zapaloną świecę. Kobietom kłótliwym nakładano na szyję kamienie hańbiące. Odbywający karę w kunie stawali się przedmiotem drwin, obelżywych wyzwisk, opluwania. Kary odbywały się w niedzielę przy kościołach, by jak najwięcej ludzi mogło to widowisko oglądać, co miało innych odstraszać do czynów karalnych.

Inna kara hańby, to umieszczenie przestępcy rozebranego do naga w drewnianej klatce i wystawienie go na widok publiczny celem ośmieszenia. Taką karę zastosował dzierżawca krzyżowicki wobec buntujących się chłopów. Klatka nie dość, że była małych rozmiarów i człowiek w nią wepchnięty musiał stać w postawie zgiętej, to jeszcze wszystkie boki od wewnątrz były zębate i przy każdym oparciu zęby wcinały się w ciało skazańca. Rzadko kto z takiej klatki wyszedł żywy. Nie zawsze w ten sposób karano tylko przestępców, ale także ludzi niewygodnych dla szlachty.

Stosowano także karę zamykania w kłodzie. Chłopi z Szerokiej i kilku innych miejscowości, podlegli panu na Pszczynie, szli odbywać tę karę do Mizerowa, bo klucz w Mizerowie miał pod sobą wszystkie wioski własności księcia w południowej części powiatu pszczyńskiego. Chłopi bali się ciężkich kar, jak ta w kłodzie, czyli w dybach i nieraz się zdarzało, że młody wysłany po karę do Mizerowa, po drodze uciekł do lasu, ku zbójnikom i stał się jednym z nich. Do kłody zrobionej z kilku grubych desek wsuwano głowę, ręce i nogi skazańca i zaklinowano je. W takiej niewygodnej pozycji musiał przebywać przez wyznaczony czas. O stosowaniu kłody (nazywanej też dybami) w tutejszych stronach dowiadujemy się z zachowanego starego dokumentu:

"Rector szkoły w Krzyżowicach posiadał jako ‘szkolny’ pole i stawek zwany ‘żaczy stawek’. Ponieważ rola jego szkolna graniczyła z jednej strony z rolą siodłaka Urbana Themana, zdarzyło się, że ten Theman przyorał sobie pół zagona z roli szkolnej ku swojej, a ponadto wyrąbał żakowi olsze nad stawkiem szkolnym. Na instancję miejscowego proboszcza Jurowiusa doszło z tej przyczyny w roku 1672, dnia 26 czerwca, do ugody następującej: Że po zebraniu żyta znowu pół zagonu ku roli żakowej przyczyni, za zrąbane olsze odwiezie żakowi jedną furę drzewa ze swego. Pod groblą żakową żadnej drogi ani przegonu nie uczyni, a ponadto "za uczyniony pych" pół funta wosku, a pół funta na pszczoły kościołowi oddać ma. Ale ponieważ tenże Urban Theman lekkomyślnie takowej umowy nie dotrzymał i jeszcze ks. proboszcza fałesznie do Kancelarii Sławnej w Pszczynie podał, że mu ks. proboszcz do jego gospodarstwa się wkrada, tedy pan urzędnik pszczyński z panem burgrabią dekret taki na niego uczynili, aby żakowi w gromadzie odpros uczynił, we wszystkim ugodę powyższą zachował i za pokutę " trzy dni w kłodzie zamknięty wyśmierdział" - wyrok ten na Themana zapadł 29 sierpnia 1672 r. Był przytomny Urząd Krziżowski a uroczeny pan Jan Woszczycki z Borinie".

A oto przykład z niedalekiej Studzionki. W 1719 roku wszyscy parafianie z wyjątkiem jednego przyjęli komunię wielkanocną. Ów nieposłuszny otrzymał z tego powodu cielesną pokutę, a mianowicie odbycia kary w dybach i został zobowiązany do wykonania tego obowiązku (odbycia spowiedzi), jak tylko będzie to możliwe.

O karach budzących grozę, stosowanych przez różnych panów na Śląsku pisze obszernie Jan J. Kowalski w książce pt. Zbójnik opiekun. O innej karze pisze A. Nowak w książce pt. Parafie wiejskie w archprezbiteracie żorskim. "W Warszowicach w 1671 r. wybuchł spór między proboszczem a gminą z powodu dziesięciny. Parafianie dostarczali ziarno niskiej jakości, a kiedy proboszcz protestował, zagrodzili mu dostęp do kościoła. Władza hrabiowska i ławnicy sądu prowincjonalnego orzekli ‘podczas jednodniowej rozprawy’ 9 grudnia 1671 r. na zamku pszczyńskim: Ponieważ udowodniono przez świadectwa, że warszowiccy parafianie, poddani hrabiego, przed nim od ręki odmierzali żyto i w tej samej ilości owies, jednak trochę lepiej i wyżej dla swojego proboszcza, tak powinni również obecnemu proboszczowi dawać dziesięcinę od ręki. Jeśli chodzi o zamknięcie kościoła, wydano następujący wyrok: "I chociaż oni starali się samowolne zamknięcie kościoła usprawiedliwiać swoją prostotą i innymi przyczynami, to takie usprawiedliwienia nie mogą zaistnieć, dlatego powinni za karę jutro rano zostać wtrąceni do tutejszej wieży zamkowej i być więzieni aż do dalszego zarządzenia władzy. Czego strony powinny przestrzegać".


Jeszcze inną karę zastosowano wobec kilku chłopów z Szerokiej w 1599, którzy w czasie bijatyki zabili młodego mężczyznę z Krzyżowic. Najpierw ich osadzono w więzieniu miejskim w Pszczynie. Na rozprawie sądowej Nickela Herrmanna skazano na śmierć. Pozostałym wyznaczono inną ciężką karę. Jednak wskutek tego, że za wszystkimi stawił się dzierżawca dworu szerockiego Matz Greger, wójt Matzke oraz ośmiu innych szanowanych gospodarzy ze wsi, a także Luckas Mischel ze Starej Wsi i Kliman Winkler z Boryni, przedstawiając osadzonych jako pracowitych i uczciwych ludzi, ówczesny wysoko urodzony pan na Pszczynie, Żarach i Triebielu Abraham von Promnitz w swojej dobroci ułaskawił Nickela i pozostałych uwięzionych. Nickelowi darował życie, ale pod warunkiem złożenia przysięgi, że opuści na zawsze państwo pszczyńskie, a jego mienie przejdzie na rzecz kościoła krzyżowickiego.(Szerocki kościół nie posiadał wtedy własnego proboszcza i był traktowany jako filia kościoła krzyżowickiego.) Gdyby jednak Nickel H. przekroczył kiedyś granicę państwa, czeka go niechybna śmierć, na jaką zasłużył. Pozostali sprawcy tego morderstwa też zostali ułaskawieni pod następującymi warunkami: 1.Do Wielkanocy 1600 roku mają zapłacić 300 talarów kary.
2.Mają czynić publiczną pokutę, leżąc przez trzy niedziele krzyżem przed ołtarzem podczas nabożeństwa.

Skazanych na śmierć wieszano na szubienicy, lub kat ścinał im głowy. Szubienice stawiano za miastem, w mieście też urzędował kat. Początkowo tylko niektóre miasta posiadały kata, a inne w razie potrzeby sobie go wypożyczały. Pszczyna wypożyczała go z Cieszyna. Na jego utrzymanie ludzie ze wsi płacili tzw. podatek katowski.

Kary cielesne zniesiono w 1776. Jednak panowie nie potrafili utrzymać chłopów w ryzach bez aktów przemocy. Chłopi zaczęli się buntować przeciw nim, więc w 1794 zaczęto wobec poddanych stosować karę puszczania przez rózgi. 200 żołnierzy utworzyło "ulicę", przez którą skazaniec musiał przebiegać 6-8 razy z obnażonymi plecami smagany przez każdego żołnierza rózgą. Taką karę zastosowano po raz pierwszy w Opolu, w dzień targowy.

Na tutejszej wsi ustalił się zwyczaj kary dla zowitek - samotnych matek. W niedzielę idąc do kościoła musiała w warkocz wplatać wstążkę fioletową, by się odróżniać od panienek wplatających we włosy wstążki czerwone i od mężatek ze wstążkami zielonymi.

Kary cielesne stosowali też sami chłopi wobec własnych dzieci. W każdej niemal chacie wisiała nad drzwiami nahajka, nazywana tu karwaczem albo obrazowo "siedem boleści", bowiem składała się z siedmiu rzemieni. W zależności od gwałtowności ojca bywała częściej lub rzadziej w użyciu, a w niektórych domach stanowiła tylko postrach.


W Rogoźnej, Żorach i Krzyżowicach zachowały się kamienne krzyże pokutne. Jako czyn pokutny wykonywali je z kamienia przestępcy. W Rogoźnej pan zabił w złości chłopa. Za karę musiał sam wykuć z kamienia krzyż i wykonał to, ale gdy go chciał przenieść na miejsce zbrodni, złamał sobie kręgosłup i zmarł.

W Krzyżowicach pomnik pokutny w postaci kamiennego krzyża wykuli krewni sołtysa, bowiem ów sołtys wracając z karczmy na koniu, uderzył biczem w figurę św. Jana Nepomucena, stojącą przy drodze. Koń się spłoszył, wspiął kopyta do góry i zrzucił jeźdźca, który poniósł śmierć na miejscu. Na kamieniu wyryto napis "A. 1748 D. Juni Macy Frisz z konia na tej drodze swój żywot dokonał, którego duszy bądź miłościw. Amen". Krzyż został wmurowany we wschodnią ścianę kaplicy św. Jana Nepomucena.

Kara przeszła nawet do tutejszych podań ludowych. Za to, że boryński młynarz za przemiał zboża zabierał więcej mąki niż należało, a jego żona idąc do kościoła przez zbytkowny strój wynosiła się nad inne chłopki, zaś ich dzieci nie szanowały chleba, bo zrobiły sobie z niego pantofelki, cały młyn wraz z jego mieszkańcami zapadł się i został zatopiony.

Z innego podania dowiadujemy się o zamienieniu się drwala z boryńskiej kolonii Rudolfsort, w postać z kamienia ze skrzyżowanymi na piersiach rękami, za nieuszanowanie święta Bożego Narodzenia, gdyż ten zamiast pójść na pasterkę, poszedł do lasu kraść drewno.

W podaniu spotkała też kara utopka z Ławczoka. Utopek - duch nieczysty topił ludzi, zalewał im łąki, rozrzucał siano z kopek i dlatego w biały dzień, gdy odpoczywał na dębie nad wodą uderzył w niego piorun i została po nim tylko mokra plama. Pobożni ludzie zawiesili na tym drzewie kapliczkę z Ukrzyżowanym, która istnieje tam do dziś.

Dla zmarłego, nieuczciwego pana, który za życia nie zdążył odpokutować ciężkich przewinień wobec chłopów, wymyślono następującą karę: Pan w postaci czarnego kota musi w południe pilnować swego grobowca, a o północy wyskakiwać z grobu na czarnym koniu i pędzić przez wieś do dworu i tak co dzień i co noc. Dopiero kiedy ks. Proboszcz krzyżowicki wyświęcił grobowiec a potem kazał go zasypać, czary ustały.

czwartek, 29 wrz 2016, Helena Białecka

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 138 000,00 zł
M-6, 2X2 WIELKOPOLSKA

71.00 m2, Oferta z wyłącznością Przedstawiam ofertę sprzedaży mieszkania typu m-6 w układzie 2x2 , położonego przy ul.Wielkopolskiej w bloku 109 , na dogodnym piątym piętrze . Mieszkanie do odświeżenia. W pokojach na ścianach tapety, tynk strukturalny typu bar... więcej

Wielkopolska, jola@jgn-vesta.pl, 883 100 480

KOMENTARZE

  • mysz | 01/10 godz. 14:04

    Wielki szacunek Pani Heleno.Więcej takich opowiadań na długie wieczory zimowe.Moja babcia tez bardzo duzo opowiadała mi takich"bojek" o utopcach.Pamiętam ,ze w któreś opowieści przewijali się muzykanci i utopce.

  • Zbyszek | 29/09 godz. 21:21

    Do 18:53. Gdybyś miał jakąś wiedzę,yo byś wiedział /a że chłop robił6 dni w tygodniu. A teraz to co chłopy w sobotę i niedzielę leżą do góry brzuchem. A kto krowy wyspie,kto zbierze zborze trawę itp.

  • seboc | 29/09 godz. 20:42

    To nie sa bzdury. Feudalizm w Polsce utrzymal sie bardzo dlugo.
    W kinach niebawem pojawi sie film "Wolyn". Nienawisc do Polakow, wlascicieli ziemskich, rosla setki lat. Swiadomosc narodowa pojawila sie w II pol. XIX w. Ci setki lat upokarzani postanowili sie okrutnie zemscic na potomkach dawnych oprawcow.

  • ktoś upadł na głowę | 29/09 godz. 18:53

    Co za bzdury. Gdzie autorka zbierała te rewelacje? W Wyższej Szkole Marksizmu i Leninizmu? 6 dni w tygodniu chłop robił??
    A Pan nie miał żadnych obowiązków wobec chłopów?

  • seboc | 29/09 godz. 13:19

    Odpowiednia lektura, dla tych, ktorzy z legitymuja sie przekonaniem o wyzszosci cywilizacji europejskiej.

  • jasnet.pl | 29/09 godz. 08:01

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Włochy

CUDOWNA ITALIA

... Włochy , kolebka zabytków , nieskończonej ekspresyjnej Włoskiej kultury, wyśmienitych smaków oraz cudownego wina. jedno z piękniejszych miejsc na ziemi...

cena od 1.800 zł

termin: od czerwca do września 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

16/08

CO w GSM

0

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X