Dzisiaj jest: wtorek, 19 września 2017   Imieniny: January, Konstancja, Konstanty

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

Szukając życia w hospicjum

Czy codzienne mycie głowy może być problemem? A wymiana brudnego prześcieradła? Czy wizja tej czynności przeraża nas do tego stopnia, że próbujemy ją za wszelką cenę odłożyć w czasie? Pewnie wielu z nas, kiedy czyta te słowa, uśmiecha się do własnych myśli. Bo co to za sztuka, wejść pod prysznic i nałożyć na włosy odrobinę szamponu? No właśnie, co to za sztuka?! Ale rzeczywistość potrafi być bardziej skomplikowana. Szczególnie kiedy ktoś z naszych najbliższych zachoruje, a cały ciężar opieki nad pacjentem spada na członków jego rodziny. Nagle okazuje się, że banalne mycie głowy urasta do rangi karkołomnego przedsięwzięcia, a zmiana prześcieradła trwa przysłowiową wieczność...

Dziewczyny

Początek grudnia. Jastrzębie-Zdrój. Magistrat. Jestem umówiony tu z dziewczynami – tak najczęściej zwracają się do siebie – Haliną i Janiną, wolontariuszkami jednego z domowych hospicjów. Cel podróży znam już od kliku dobrych tygodni. Pacjentka – pani Gertruda. Rozpoznanie – nowotwór trzustki. W czasie jazdy samochodem przeprowadzam dyskretny wywiad. Przepytuję moje rozmówczynie na okoliczność motywacji, jakie skłoniły je do opieki nad chorymi. Pani Halina, z zawodu pielęgniarka, opowiada o zmarłej ciotce, która 14 lat temu znajdowała się pod opieką jastrzębskiego hospicjum. To był chyba bezpośredni impuls. Na moje pytanie, czy za decyzją o wolontariacie nie krył się egoizm, stanowczo zaprzecza. „Na początku był tylko strach, czy podołam. Zresztą, ta praca, jak żadna inna, uczy pokory” – mówi.

„Fajnie wam w niej...”
Wygląda na to, że jesteśmy już na miejscu. Zatrzymujemy się przed jednym z domów. Córka chorej, pani Danuta w asyście swojej synowej – Iwony, wychodzą nam na spotkanie. Kierujemy się wprost do pokoju pani Gertrudy. 84-letnia kobieta sprawia wrażenie nieobecnej. „Spaliście, pani Gertrudo?” – pada pytanie. Rozglądam się wkoło. Na jednej z półek – słoń z zadartą do góry trąbą. Na szczęście. Poza tym dużo leków i dewocjonalia. Dziewczyny zakładają gumowe rękawiczki. To niechybnie znak, że zaczyna się poranna toaleta. Myją całe ciało, wymieniając między sobą porozumiewawcze spojrzenia. Teraz wymiana pampersa. „Patrz, jaka się fajna ta pupa zrobiła” – wyrywa się jednej z wolontariuszek. Nic dziwnego. Jak bowiem przekonywały mnie w samochodzie, odleżyny to zmora wszystkich „chodzących do chorych” i trzeba nieustannie trzymać rękę na pulsie. Po chwili pani Gertruda zostaje przebrana w nową bluzkę. „Macie różową, fajnie wam w niej, pani Gertrudo, do twarzy” – pani Halina podnosi nieznacznie głos. Nie ukrywam zdziwienia. Moje rozmówczynie wyjaśnią mi potem, że ich podopieczna zawsze przywiązywała dużą wagę do swojej garderoby. Córka relacjonuje, że w niedzielę matkę czeka jeszcze mycie głowy i kręcenie loków. Ale obok tych rozmów równie naturalnie pojawia się temat wrastającego paznokcia, czy nękających chorą zatwardzeń. Powoli utwierdzam się w przekonaniu, ze jeśli chcieć szukać życia, to, jak na paradoks, należałoby zacząć właśnie od hospicjum.

Szukam pani Danuty – córki chorej. Wymieniam z nią kilka zdawkowych zdań. Wiem już, że od sześciu miesięcy pani Gertruda na stałe przykuta jest do łóżka, zaś ona sama jeszcze przez dwa tygodnie będzie chodzić o kulach. To specjalistyczne łóżko przywiezione zostało zresztą z pobliskiego hospicjum i, jak mówi mi, trudno przecenić jego rolę. Jakby na potwierdzenie swoich słów wracamy do pokoju chorej. Moja rozmówczyni bierze pilota do ręki i dźwiga głowę matki. Na koniec pani Gertruda obłożona zostaje poduszkami ze wszystkich stron – jedna z nich trafia nawet pod jej stopę – i przykryta pledem. „Na szczęście poduszek u nas jak u ruskich rakiet” – śmieje się.

Nisza
Nasza wizyta powoli dobiega końca. Wypowiadane są jeszcze końcowe sentencje: „Da się wytrzymać, pani Gertrudo? Już skończyliśmy. Chcecie może troszkę na boku poleżeć?” W międzyczasie wolontariuszki ustalają termin kolejnych odwiedzin. Kiedy już z powrotem jesteśmy w samochodzie, powracam do przerwanego wątku. Tym razem kolej na panią Janinę. Ją także pytam o system motywacji. Okazuje się, że podobnie jak w przypadku sąsiadki za kierownicą, to życie zdecydowało za nią. Najpierw więc była ciężka choroba, doświadczenie szpitalnej rzeczywistości, z czasem odezwało się pielęgniarskie powołanie i fakt, że tak naprawdę nigdy nie pracowała w zawodzie. „Zaczęło mi tego brakować. Zrozumiałam, ze to mój żywioł, taka naturalna nisza” – dodaje.

Śmierć w powietrzu
Samochód parkuje pod magistratem. Wykorzystuję sytuację i próbuję sprowokować moje rozmówczynie do osobistej refleksji nad sensem tego, co robią nieprzerwanie od czterech lat. Nieprzymuszane przez nikogo, bez widoków na wynagrodzenie, poddawane za każdym razem próbie. „Życie ma wartość i sens” – słyszę od jednej z nich. „Pierdoły mnie już nie drażnią” – wtóruje jej koleżanka. Po raz kolejny tego dnia pada słowo „pokora”. Mówią, że choć mają świadomość, z jakimi pacjentami przyszło im pracować, przywiązują się do nich. Kiedy przychodzi śmierć, czują się osierocone. Potem trzeba oswoić w sobie te emocje. Taka pauza trwa krócej lub dłużej. Za każdym razem decyduje o tym Urszulka – ich nieformalna szefowa. Ma wyczucie, wie, kiedy jest ten odpowiedni moment, aby przydzielić im kolejnego pacjenta.

Jak przekonują mnie, najgorsze były początki. Wtedy najczęściej pojawiały się wątpliwości, czy aby na pewno podołają. W przypadku pani Haliny krytycznym punktem było odejście jej podopiecznej – młodej kobiety. Nad czymś takim trudno przejść do porządku dziennego. Ot tak, po prostu. Z kolei pani Janina wspomina swoje wizyty w domu, w którym, jak mówi, śmierć czuło się w powietrzu: „Z czasem musisz jakoś to skanalizować, by nie powiedzieć – oczyścić umysł”. Z początku tłumaczyły sobie, że obowiązuje je tajemnica zawodowa. Tak czuły. Ale na dłuższą metę nie sposób nosić w sobie takiego bagażu. Trzeba się wygadać. Wskazany jest także dystans do samego siebie, a w „najcięższych przypadkach” nawet poczucie humoru.

 

poniedziałek, 30 sty 2017, Damian Maj

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 63 000,00 zł
TANIE M-3 CENTRUM

33.00 m2, W sprzedaży mieszkanie typu M-3 zlokalizowane w Centrum miasta Jastrzębia- Zdroju , przy ul. Śląskiej . Nieruchomość składa się z dwóch pokoi ( pokoje przejściowe ) , kuchni ,łazienki , przedpokoju . Do mieszkania przynależy piwnica . Mieszkan... więcej

Śląska, renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

KOMENTARZE

  • Madii | 06/02 godz. 18:32

    Wspaniali ludzie wielkie dziekuje dla Was

  • Jolanta | 05/02 godz. 22:08

    Pracuje tam tea bardzo uczynna osoba p.Ewa pozdrawiam I dziekuje

  • | 31/01 godz. 21:58

    To jest niewyobrażalne, że tacy ludzie istnieją naprawdę. Duży szacunek!

  • AdamŻ | 30/01 godz. 22:33

    Słowa nie są w stanie oddać mojej wdzięczności dla hospicjum. W tych dziwnych czasach gdy jedni judzą na drugich mamy wspaniałą instytucję ( głupie słowo lecz prawdziwe) wraz z anielskimi pomocnikami. Chorym dajecie ulgę a ich rodzinom przede wszystkim zdziwienie. Jak to??W tych czasach ktoś pomaga?? Ktoś troszczy się kimś innym?? Bezinteresownie zajmuje się obcym chorym?? Po śmierci dzwoni z pocieszeniem?? Dla mnie jesteście przedsionkiem świętości. W cokolwiek i kogokolwiek wierzycie. Dziękuję więcej ».

  • | 30/01 godz. 21:56

    Brawo jesteście wielkie i wspaniałe drogie pannie. Robicie najważniejsza robotę na świecie. Az się łza w oku kręci jak się czyta o tak dobrych i uczynnych ludziach.

  • jasnet.pl | 30/01 godz. 12:33

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Włochy

CUDOWNA ITALIA

... Włochy , kolebka zabytków , nieskończonej ekspresyjnej Włoskiej kultury, wyśmienitych smaków oraz cudownego wina. jedno z piękniejszych miejsc na ziemi...

cena od 1.800 zł

termin: od czerwca do września 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X