Dzisiaj jest: środa, 26 lipiec 2017   Imieniny: Hanna, Grażyna, Mirosława

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Ludzkie sprawy

To moja wina

Tak, to moja wina, że ja 42-letni facet, już ze sporym doświadczeniem życiowym, zakochałem się jak uczniak w 16-letniej małolacie.  Już słyszę ten szyderczy śmiech, zarzuty i najrozmaitsze wyzwiska wielu z tych, co czytają ten tekst.  Ale tak się właśnie stało i nic na to nie mogę poradzić. Mogę tylko dodać, że nie jestem jeden w tej sytuacji na całym świecie.  Klaudia jest dla mnie niesamowitą dziewczyną i niesamowite jest to, że nasze uczucie rozwinęło się z pełną wzajemnością. Widocznie musiało tak być.

Nie jestem ideałem, nie byłem też dobrym mężem. Wiem to i jest to dla mnie bardzo trudne. Będąc już w małżeństwie i będąc ojcem rodziny miewałem inne kobiety. Wiedziałem, że to złe, wiem, że krzywdziłem moją żonę ale nie potrafiłem się temu oprzeć. Byłem za słaby. Usiłowałem to ukrywać. Czasem żona coś się dowiadywała, zaprzeczałem temu. Była bardzo wyrozumiała i jakoś to znosiła. Z jedną z tych kobiet spotykałem się nawet dłużej i jakoś to uchodziło. Mówiłem sobie dziesiątki razy, żeby z tym skończyć, ale nie byłem dość silny i ciągle do tego wracałem. To nie były uczucia. Raczej podniecająca zabawa. Dla mnie i dla moich partnerek. I zawsze było wiadomo, że nie odejdę od rodziny.

Były inne kobiety, ale z całą mocą zaprzeczam, że kiedykolwiek doszło do mojego stosunku z małoletnią dziewczyną. To jest nieprawda, co się wypisuje na mój temat. Przed Klaudią nigdy nie tknąłem żadnej niepełnoletniej dziewczyny. W harcerstwie miałem do czynienia z wieloma dziewczętami, byłem dla nich przełożonym, wychowawcą, autorytetem i nigdy tego nie nadużyłem. Jeśli ktoś uważa, że to zrobiłem, niech skorzysta z sytuacji, idzie do prokuratury lub na policję i to przedstawi. Nie boję się takiej konfrontacji.

Wiem, że takie przypadki się zdarzają. Ale nie każdy harcerz, ksiądz, nauczyciel czy trener jest taki sam i robi takie rzeczy tylko dla tego, że zajmuje się dziećmi. Dla większości praca z nimi to przyjemność, wyzwanie, a wręcz powołanie. Są przypadki naruszenia tego, ale też jest mnóstwo pomówień i cierpią niewinni ludzie. Jak powiedziałem, nie jestem święty ale czegoś takiego nigdy nie zrobiłem i nie mogę zrozumieć, czym się kierują ludzie, którzy coś takiego opowiadają. Niechęcią do mnie? Przekonaniem, że mogłem to robić? Powielaniem plotek? Czy po prostu chorą wyobraźnią?

Przez wiele lat harcerstwo było dla mnie wszystkim. To było moje życie. Poświęciłem dla niego wiele. To była pasja, wręcz powołanie.  Radość, że mogę być i działać z ludźmi, którzy odczuwają to samo. To było życie, w którym pewne idee i wartości mają sens i swoją treść. Pewnie, że nie wszystko zawsze było jak trzeba. Ale tak jest wszędzie. Lubiłem te treści przekazywać swoim podopiecznym, widzieć, jak je wchłaniają, jak stają się inni. Jak budzi się w nich pasja. Do poznawania świata, do poznawania wartości, do utożsamiania się z grupą i działania w niej. Wybierali to zamiast pałętać się po ulicach, po lokalach lub ślęczeć przed telewizorami. I taka też była Klaudia.

Kiedy przyszła do naszej drużyny, miała 12 lat. Traktowałem ją jak wszystkich innych w drużynie. Byłem ich przełożonym  i starałem się mieć z nimi jak najlepsze stosunki, ale z pozycji przełożonego. Klaudia jednak wyróżniała się od innych. Ona miała zawsze swoje zdanie i walczyła o nie. Ciągle próbowała dyskutować, „pyskować”. Czasem było to dość uciążliwe, a nawet wkurzające. Jak dojrzewała, coraz bardziej udawało jej się to opanować. Była wyróżniającą się harcerką i widać było, że harcerstwo ją mocno „kręci”. Jak i inni wyróżniający się harcerze z czasem awansowała. Została zastępową, potem przyboczną, w końcu drużynową. Zupełną nieprawdą jest to, że już kiedy miała 14 lat, zaczął się nasz bliższy stosunek. Nie wiem, kto to wymyślił i na jakiej podstawie. Dla mnie wtedy była jeszcze jedną z wielu i nic poza służbową działalnością nas nie łączyło.  

Przełomem w naszych stosunkach był jej udział w kursie pierwszej pomocy. Wtedy miała już dobrze ponad 15 lat. Jestem ratownikiem medycznym, pomagała mi, pojawiły się dodatkowe wspólne tematy. Po kursie zaczęliśmy pisać do siebie smsami lub na czacie. Pisaliśmy często i coraz częściej, na różne tematy – o harcerstwie, o wspólnych akcjach, o współpracy. Coraz bardziej pojawiały się także akcenty personalne, coraz lepiej zaczęliśmy się rozumieć, coraz bardziej szukaliśmy kontaktu ze sobą. To wszystko rozwijało się stopniowo, bez mała niepostrzeżenie. Zaczęliśmy się ze sobą spotykać, dobrze się czuć razem, odczuwać potrzebę i pragnienie siebie. Aż przyszło do tematów tych najbardziej intymnych. I to też trwało zanim doszło do pierwszego pełnego zbliżenia. I to nie był żaden impuls, ale w pełni świadomy i obustronny akt. A potem już się potoczyło. I było coraz mocniejsze.

Klaudia stawała się dla mnie coraz ważniejsza. Wiedziałem, że nie jest to dobre, że ona jest bardzo młoda, na progu życia, że ja jestem znacznie starszy, że mam rodzinę, żonę i dwoje dzieci. Ale to było jak drugie życie. Trzymaliśmy to w tajemnicy. Nie robiliśmy dalekosiężnych planów. Kilka razy dochodziliśmy do wniosku, że to nie ma sensu ani przyszłości i to kończyliśmy. I zaraz wracaliśmy do siebie. Byliśmy już razem, kiedy Klaudia zaczęła chodzić do szkoły,  w której miałem zajęcia. Została moją uczennicą, co jeszcze bardziej komplikowało sprawę. To nieprawda, że zdobyłem ją dopiero wtedy, wykorzystując pozycję nauczyciela. To już trwało i coraz bardziej chcieliśmy być razem. Nie wiedzieliśmy, że ktoś nas obserwował.

Pierwszy sygnał przyszedł pod koniec grudnia zeszłego roku. Dostałem napisany na komputerze list, w którym ktoś anonimowo pisał, że wie o naszym związku i wszystko wyda. Nie zrobiłem wtedy nic w tej sprawie. Bomba pękła na początku stycznia tego roku. Żona napisała mi na facebooku, że dowiedziała się o wszystkim, że ma tego już dość i ze mam się wynosić. Nie wiedziałem, co robić. Niebo zwaliło mi się na głowę. Spotkałem się z Klaudia, żeby o tym pogadać i wtedy ona dostała telefon od swoich rodziców, że oni też o wszystkim wiedzą i już jadą po nią. Nagle zdałem sobie w pełni  sprawę, ile ona dla mnie znaczy i że nie chcę jej stracić. Gotów byłem dla niej na wszystko. Gotów byłem zrezygnować ze swojej rodziny, ze swego dotychczasowego życia. Tylko ona się liczyła.

Tego samego wieczoru poszedłem do jej domu, porozmawiać z jej rodzicami. To było burzliwe i bardzo trudne spotkanie. Powiedziałem im, że ją kocham, że chce z nią być, że poczekam ten rok, do jej pełnoletniości, że się rozwiodę i będę z nią żył. Poza wielkimi emocjami rozmowa nic nie dała, ale ja już byłem w pełni zdeterminowany. Następnego dnia zrezygnowałem z harcerstwa, złożyłem rezygnację z pracy w szkole. Ani z jednego, ani z drugiego mnie na razie nie wyrzucono, tylko zawieszono, a rozpatrzenie mojej sprawy przekazano odpowiednim komisjom dyscyplinarnym. Dyrektor szkoły złożyła zawiadomienie do prokuratury, która rozpoczęła działania z urzędu.  Rodzice otoczyli Klaudię pełną kontrolą, odcięli możliwość naszych kontaktów.

Musiałem ją znów zobaczyć, rozmówić się, co dalej. Pod koniec tygodnia jej drużyna miała biwak harcerski w Bielsku. Zdumiewająco jej rodzice zgodzili się na jej udział w nim. Skorzystałem z okazji i pojechałem tam. Rozmawialiśmy całą noc, płakaliśmy. I to Klaudia zdecydowała, żebym wracał do rodziny, że nie chce mi niszczyć życia. Że ona jakoś to zniesie. I taką decyzję podjęliśmy. Zadzwoniła do swoich rodziców, że tu jestem, że to koniec. Wydawało się, że przyjęli to spokojnie. Ale to tylko tak wyglądało. Za parę godzin przyjechał jej ojciec z bratem. Doszło do gwałtownych scen, do szarpaniny i w końcu wepchnęli ją do samochodu  i odjechali. Wtedy coś we mnie pękło. W pełni zrozumiałem, co ona dla mnie znaczy i że kosztem wszystkiego chcę z nią być.

Wyprowadziłem się z domu, a właściwie to żona mnie wyrzuciła i zerwała ze mną kontakty. Rozumiem ją. Wiem, że ją bardzo skrzywdziłem i bardzo tego żałuję ale życie toczy się swoimi torami. Żal mi też moich dzieci, które bardzo kocham i rozwód tego na pewno nie zmieni. Na początku zamieszkałem w biurze, a potem znalazłem inne lokum. Zaczęły się nękania ze strony różnych osób, a potem ktoś powiadomił media i stałem się „bohaterem” medialnym na cały kraj. Ludzie lubią takie historie i dziennikarze je im dają. Nękania, wyzwiska, ataki i napastliwe komentarze pod moim adresem, to teraz dla mnie norma. Że rozbiłem swoją rodzinę, że skrzywdziłem młodą dziewczynę, zniszczyłem ich przyszłość. Myślałem o tym dużo, wiem, że w tej sytuacji krzywdzę tą albo tą, że muszę wybierać. Wybrałem. Poszedłem za głosem uczucia. Nawet za cenę swojej wielkiej niepewności. Klaudia jest bardzo młoda, życie przed nią. Nawet jeśli za rok lub kilka lat „zmądrzeje”, to i tak będzie młoda i ułoży sobie życie. Gorzej ze mną. Zostanę sam, starszy i ze zrujnowanym życiem. Klaudia zapewnia gorąco, że do tego nie dojdzie, że chce być ze mną i że wiek nie robi dla niej różnicy. Jak będzie? Co mnie spotka? Nie wiem. Wiem, że chcę z nią zostać. Nawet, jak wszyscy się ode mnie odwrócili. Uważają mnie za drania, zboczeńca i niespełna rozumu. Ona chce zostać ze mną i ja chcę zostać z nią.

fot. pixabay

 

wtorek, 7 lut 2017, Piotr

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 750,00 zł
M-4 WOLNE OD ZARAZ

55.70 m2, Do wynajęcia mieszkanie w Centrum Jastrzębia , przy ul. Wielkopolskiej. W pobliżu sklepy, szkoła, przedszkole , plac zabaw , siłownia na świeżym powietrzu . Mieszkanie wyposażone w niezbędne sprzęty Agd ( pralka , lodówka, kuchenka z piekarnikiem) do... więcej

Wielkopolska, renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

Z NAMI W ŚWIAT

Turcja

TURECKA MAGIA

...Turcja - jeden z piękniejszych krajów. Niskie ceny a jakże luksusowy standard hoteli. Niesamowite jedzenie , piękne miasta, plaże różnorodne. Niesamow rozwiń ›

od 1.030 zł

termin: CZERWIEC - PAŹDZIERNIK

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

26/07

Nic za darmo

0

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X