Dzisiaj jest: wtorek, 19 września 2017   Imieniny: January, Konstancja, Konstanty

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Ludzkie sprawy

Jesteś "gorszego sortu"!

Kiedy kilka tygodni temu spotkałem się z podkomisarz Anetą Zacharjasz, wiedziałem tylko, że tematem naszej rozmowy, wstępnie zasygnalizowanym, będzie demoralizacja nieletnich. Jednak nie spodziewałem się, że ponadgodzinna konwersacja przyjmie taką wyjątkową postać. Powoli dochodziło do mnie, że świat, który mnie otacza, nie jest czarno-biały, a ludzkie losy przypominają kalambur z ostatniej strony gazety. Być może historia młodego człowieka, którą opisałem, będzie Wam coś przypominać, a może potraktujecie ją w kategoriach literackiej fikcji. No cóż, wszystko w Waszych rękach.   

Ta historia zaczyna się w czterech ścianach rodzinnego domu. Świat widziany oczami dziecka i odmalowany grubą czarną kreską. Alkohol lejący się strumieniami, odgłosy nocnych awantur, twarz matki, ozdobiona wielkimi sińcami, wiecznie skacowany ojciec. Spoglądasz na siebie w lustrze, masz dwanaście lat, z twoich oczu wyziera tylko smutek i strach. Mówią o tobie „dziecko ulicy”, wytykają cię palcami, przemykasz ukradkiem po klatce schodowej. Kiedyś nauczycielka poprosiła was, abyście napisali krótkie wypracowanie na temat „Z czym kojarzy mi się ciepło?” Siedziałeś nieruchomo nad zeszytem, poddając się po napisaniu pierwszego słowa. „Słońce” – na tyle było cię stać. Nic dziwnego, przecież nie mogłeś napisać „dom rodzinny”, którego nienawidziłeś szczerze, nie mogłeś napisać „matka”, obojętna i chłodna wobec ciebie, nie mogłeś napisać nawet „kaloryfer”, bo rodzice rzadko płacili rachunki na czas. Tylko słońce kojarzyło ci się z ciepłem. Dziwne, co?

W szkole też nie było lepiej, bo przecież przeglądałeś się w oczach swoich rówieśników. Gorzej ubrany, zawsze bez drugiego śniadania, lżejszy o balast nowoczesnych gadżetów, którymi koledzy chwalili się na przerwach. Szybko stałeś się łatwym celem, obiektem niewybrednych uwag, niezwykle bolesnych docinek. Mówią o tobie, że jesteś „gorszego sortu”, że twoje miejsce jest w ostatniej ławce, że mieszkasz w zakazanej dzielnicy. Gdyby tylko wiedzieli, jak wygląda twój dzień, ten pierwszy moment, kiedy wracasz ze szkoły. Ściśnięte gardło, nasłuchiwanie pod drzwiami, czujność dzikiego zwierzęcia. Czy rodzice są pijani? Czy najbliższą noc przerwie krzyk maltretowanej matki? Czy usłyszysz głos płaczącej siostry? Gdyby tylko wiedzieli, co robisz, kiedy dociera do ciebie, że nie przekroczysz progu mieszkania. Te samotne włóczęgi pustymi ulicami, ssanie w żołądku, bo przecież nie jadłeś od dwóch dni, zaczepki ze strony rówieśników. Powoli czujesz, jak narasta w tobie bunt, masz dość wszystkiego. Skończyłeś dwanaście lat, a z twoich oczu wyziera tylko smutek i strach.



Spotkałeś ich podczas jednej z miejskich włóczęg, gdy musiałeś uciekać przed razami pijanego ojca. Trzech nieciekawych wyrostków z kapturami na głowach. Chyba przypadłeś im do gustu, bo potraktowali cię niczym bratnią duszę, poczęstowali piwem z puszki. Wziąłeś pierwszy łyk, niepewny jak debiutant, krztusząc się i wymachując rękami. Śmiali się jak z dobrego żartu, klepali cię po plecach, potem pocieszali, że następnym razem pójdzie łatwiej. Tak samo obszarpani jak ty, bez celu w życiu, zbuntowani. Potrzebowałeś kilku minut, aby pojąć, że znalazłeś swoje miejsce na ziemi. Tego dnia nie wróciłeś do domu, przecież nie było najmniejszego powodu. Przemierzaliście wspólnie puste ulice, zaglądając do okien mijanych mieszkań. W końcu trafił się „klient”, tak mówili o tym mężczyźnie. Spóźniony przechodzień, który ledwie trzymał się na nogach. Nawet nie pamiętasz, kiedy zacząłeś kopać go razem z innymi. Nagle poczułeś, jak emocje znajdują ujście w kolejnych precyzyjnych razach. Musieli odciągać cię od tego faceta, bo mogłoby być nieciekawie. Miał przy sobie pogięty pięćdziesięciozłotowy banknot. W sam raz, żeby dobić się tanimi piwami z dyskontu.

Zgarnęli cię spod szkoły, dwóch tajników, z którymi pojechałeś na komendę. Młoda policjantka wskazała na krzesło po drugiej stronie biurka. Po chwili spytała, ile masz lat, nic więcej? „Dwanaście...” – odpowiedziałeś półgębkiem. Następne pytania spowodowały, że wpadłeś w popłoch, ponieważ dotyczyły twoich nowych kumpli. Rozmówczyni w mundurze wiedziała więcej, niż mógłbyś przypuszczać. Wreszcie stanęło na tym, że skontaktuje się z twoimi rodzicami. Uśmiechnąłeś się gorzko, kiedy padły te słowa, nie chciałeś zapeszać. No cóż, policjantkę czekało spore wyzwanie. Odebrał ojciec, jak zwykle pijany, bezmyślnie krzyczał do słuchawki. Słyszałeś, że bluzga pod adresem tej młodej kobiety. Chciałeś zamknąć oczy, próbując odciąć się od wszystkiego. Minuty, które dzieliły cię od przyjazdu jednego z rodziców, ciągnęły się w nieskończoność. Godzinę później, gdzieś przed budynkiem komendy, czekała na ciebie matka. Nie odezwała się ani słowem, nie musiała, siniaki na jej twarzy wystarczyły za całą odpowiedź. Jak brzmiał tytuł tego wypracowania? Z czym kojarzy mi się ciepło, tak? Pamiętasz, co wtedy napisałeś?

Skończyłeś czternaście lat, a z twoich oczu wyziera tylko bunt i gniew. Zaciśnięte dłonie, którymi zacząłeś torować sobie drogę przez życie, stanowią polisę ubezpieczeniową. Spoglądasz na siebie w lustrze, na swoją markową bluzę. Wiesz, że ludzie boją się twojego odbicia, jednak strach w ich oczach dodaje ci animuszu. W domu wszystko po staremu, szkołę omijasz szerokim łukiem, przecież to nie twój świat, bajka dla lamusów, którymi gardzisz. Dzisiaj cudowny dzień, wbijacie z kumplami na kwadrat, a potem idziecie w miasto, żeby poczuć wolność. Może skroicie jakiego gościa, pokażecie „faka” policjantom, ewentualnie zrobicie małego browara? Kto to wie, przecież życie jest pełne możliwości? Masz prawie piętnaście lat i nie boisz się nikogo. Nawet swojego wiecznie pijanego ojca, który nabrał do ciebie respektu. Już wiesz, że znalazłeś swoje miejsce na ziemi. Wiesz, że kroczysz ku zwycięstwu. Ty, „dziecko ulicy”, obiekt pośmiewisk, wieczna ofiara.

Ps. Pytanie tylko, gdzie zaprowadzi cię ta droga? Zadawałeś je sobie, przyjacielu?

fot. pixabay

środa, 1 mar 2017, Damian Maj

Działki

Jastrzębie-Zdrój

cena: 94 000,00 zł
DZIAŁKI JASTRZĘBIE-ZDRÓJ

873.00 m2, Przedstawiamy na sprzedaż działkę budowlaną o powierzchni 873 m.kw usytuowaną w Jastrzębiu-Zdroju w bardzo atrakcyjnej i pożądanej lokalizacji przy ulicy Młyńskiej. Działka płaska, w kształcie kwadratu o wymiarach ok.29X30 m. Media: prąd , gaz ,... więcej

Młyńska, anita@jgn-vesta.pl, 881 404 854

KOMENTARZE

  • | 21/03 godz. 18:44

    Do znaku czasu.Ja twoich modlitw nie potrzebuje, ani twoich watpliwych rad.Jednak doceniajac twoja teorie,polecam ci wycieczke pod kontenery smieciowe na ul Kaszubskiej, zamieszkiwane od dawna przez jeszcze zyjacych bezdomnych.Tam znajdziesz z pewnoscia mozliwosc uswiadamiania tych bezdomnych, o skutecznosci twoich jak twierdzisz slusznych teori.Oni caly czas nadaja sygnaly, i z pewnoscia ich doswiadczysz.Radze zalozyc kask
    ochronny,i odziez odporna na rozszarpywanie.

  • znak czasu | 06/03 godz. 14:48

    Do | 06/03 godz. 07:27. Chyba masz jakiś problem? A te zak, zak to już o tym świadczy. Może warto sie pomodlić o madrość. Moze modły zostaną wysłuchane. A tak na marginesie, to nie ładnie się wyśmiewac z ludzi modlacych. Moze kiedys ty będziesz potrzebowała/ował tych modlitw za siebie.

  • | 06/03 godz. 07:27

    Przy kazdym bloku powinna byc kaplica,bo to panaceum na bezrobocie dla mieszkancow miasta-jak zalecaja niektorzy tubylczy mudrce.Jak nie ma co jesc,i na zaplacenie rachunkow, to zak zak do kaplicy,zak zak kilka zdrowasiek, i zak zak mamy kieszenie pelne kasy na zupke i rachunki.W najgorszym wypadku mozna obrobic sasiada, albo kogos innego,i wtedy jestesmy gorszego sortu, ale znowu sie gorliwie pomodlimy, i zak zak jest sie znowu bezgrzesznym i glodnym. .Panaceum na brak kasy to modlitwy od rana więcej »do wieczora-polecam.To prosty sposob,i zawsze dziala na wszystkie bolaczki.

  • | 05/03 godz. 08:05

    Do pedagod . Jak by przeczytanie ksiązki spowodowało by że wszystko w psychice się wyprostuje lub minie, jak za dotknięciem różdżki, to tylko dać ludziom ksiązki i mamy zdrowych emocjonanie ludzi. To tak nie działa, to wszystko trzeba przepracować. To wymaga czasu. A nie zawsze się udaje. To jest długa droga do wychodzenie na prostą.
    Do "Anonim" Tu sie zgadzam,że modlitwa i bycie blisko Boga dla tych osób jest takim panaceum.

  • pedagod | 04/03 godz. 17:57

    Borsuk! Przeczytaj sobie ksiażkę "Rozwinąć skrzydła". To na temat DDA c.zyli dorosłych dzieci alkoholików. Pozdrawiam.

  • jasnet.pl | 01/03 godz. 12:34

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Turcja

TURECKA MAGIA

...Turcja - jeden z piękniejszych krajów. Niskie ceny a jakże luksusowy standard hoteli. Niesamowite jedzenie , piękne miasta, plaże różnorodne. Niesamow rozwiń ›

od 1.030 zł

termin: CZERWIEC - PAŹDZIERNIK

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X