Dzisiaj jest: wtorek, 30 maja 2017   Imieniny: Feliks, Ferdynand

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Koniec polskiego kapitalizmu?

Pamiętam jak przez mgłę. Był chyba rok 1988. 1 Maja zbliżał się wielkimi, czerwonymi krokami. Byłem wtedy na tyle nieuświadomiony politycznie, że ten nachalny, internacjonalistyczny bełkot nie robił na mnie większego wrażenia. Armie Układu Warszawskiego prężyły muskuły, przywódcy bratnich krajów przemawiali jak natchnieni, a ja i moi nieodżałowani kumple mieliśmy to... w głębokim poważaniu. Delikatnie mówiąc. Przemierzaliśmy aleję Piłsudskiego, która wtedy nazywała się zupełnie inaczej, mieliśmy rozbiegane oczy, podziwialiśmy przedstawicieli klasy robotniczej, i pochłanialiśmy lekką jak powietrze cukrową watę. Było piękne, umiarkowanie ciepłe, majowe przedpołudnie...

Pana Kazika, tego, który sprzedawał watę, pamiętam po dziś dzień. Sumiasty wąs a la Wałęsa, nieskazitelna biel wykrochmalonego fartucha i nieprzejednana antykomunistyczna postawa. Czasami myślę sobie, że był kimś w rodzaju lokalnego wieszcza. Przewidział (podobno) upadek „komuny” jeszcze długo przed wprowadzeniem stanu wojennego. Potem „uświadamiał” nas, niespełna dziesięcioletnich chłopaków, że zastany świat niebawem zawali się, a my, wówczas jego jedyni słuchacze, kiwaliśmy bezmyślnie, ale i z nieudawanym podziwem głowami. „Mówię wam chłopaki... Jeszcze kilka lat i to wszystko pier...nie z hukiem!” – nie przebierał w słowach. Nawet się biedaczysko nie domyślał, że rok później przy idealnie okrągłym stole usiądą przedstawiciele zwaśnionych stron i unieważnią zastaną rzeczywistość.

Prawie ćwierć wieku później wspominam pana Kazimierza. Jestem przedstawicielem handlowym, podobno niezłym, ale chyba i tak mu trochę zazdroszczę. Tego jego sztywnego fartucha, cudownej maszyny, z której wyskakiwała przypominająca trwałą ondulację wata i czegoś jeszcze. Czego? No, może tego, że nie musiał brać udziału w wyścigu szczurów, który to ma do siebie, że nawet jeśli się go wygra, to nadal pozostaje się tylko szczurem. A może tego, że nie stać mnie na beztroski komfort krytykowania Tuska, Anki Hetman czy kogo tam jeszcze, bo po prostu nie mam na to czasu i sił. Albo jeszcze, że któregoś pięknego dnia szef powie mi, że się nie wyrabiam i nie będę mógł – tak jak zrobiłby to pan Kazik – roześmiać mu się w twarz i z wystudiowaną uprzejmością podziękować za współpracę. Cholera, czasami czuję się jak kamień rzucony na szaniec... polskiego kapitalizmu. Bolesnego, udawanego... A może tylko groteskowego?

Ale wróćmy z powrotem do roku 1988. Bo oto aleję „niePiłsudskiego” zaczyna wypełniać przewodnia siła narodu w całej swojej niepojętej różnorodności. Górnicy, powściągliwe jak audycja dla rolników pielęgniarki, milicjanci, przy których strażnik Teksasu to nieokrzesany sztubak, kosmonauci (ci ostatni koniec końców okazywali się górniczymi ratownikami), karatecy (co to za grupa zawodowa?), specjaliści od budowy łodzi, choć z Jastrzębia do morza jest kilka ładnych kilometrów. Łooo, matkooo! Po prostu zapierało mi dech w piersiach. „Wciągałem” kolejną cukrową watę, machałem jak oszalały biało-czerwonym proporczykiem (w drugiej dłoni powiewał biały gołąbek) i nie miałem bladego czy też innego koloru pojęcia, że za 25 lat ta impreza stanie się równie egzotyczna co obchody, dajmy na to, Puczu Janajewa z 1991 roku.

A teraz co? Co zostało z tamtych lat? Jakieś żałosne popłuczyny? Dzisiaj 1 Maja karkówką z grilla i piwem stoi. Współcześni przedstawiciele świata pracy, czy raczej świata poniżenia i wyzysku, ci wszyscy specjaliści od strategii marketingowych, asystenci, telemarketerzy, doradcy finansowi, nie do końca uczciwi pracodawcy,  oni wszyscy jak jeden mąż stłoczą się wokół wielkiego węglowego grilla. A potem popłynie pieśń współczesności...

I znowu mamy rok 1988 i aleję mojej młodości. Pani Basia, nasza wychowawczyni, sprawia wrażenie przejętej swoją rolą. W stojącym nieopodal samochodzie wszelkie, nieosiągalne wówczas w kraju nad Wisłą, dobra. Kiełbasa zwyczajna (zwyczajnie bezkonkurencyjna), czekoladowe batoniki z cieszyńskiej Olzy (niebo w gębie!), Prince Polo (wówczas jeszcze nikt nie wymawiał tego „prins polo”) i w pakiecie piwo – w małych zgrabnych butelkach. Święto Pracy, jednym słowem. Święto Ludzi Mających Pracę. Święto Tych, Którym Pojęcie Bezrobocia Było Obce. Łezka w oku się kręci. Mówię to jako przedstawiciel handlowy, podobno niezły, choć wciąż niepewny swojego zawodowego jutra. Teraz już wiem to na pewno. Wiem, że zazdroszczę panu Kazikowi, że nie pójdę w poniedziałek (i tak leje jak z cebra!) na grilla, wreszcie – nie będę kłamał o swoich domniemanych sukcesach. Wystarczy tego żałosnego udawania...

fot. J. Żak

piątek, 28 kwi 2017, Adam

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 79 000,00 zł
MIESZKANIE JASTRZĘBIE-ZDRÓJ

46.15 m2, * TYLKO U NAS * POLECAMY * Polecamy na sprzedaż mieszkanie M-4 na ulicy Wodeckiego w niskim czteropiętrowym bloku. Mieszkanie do własnej aranżacji .Składa się z trzech pokoi, kuchni z oknem, łazienki oraz przedpokoju i przynależnej piwnicy. Okna PCV.... więcej

Wodeckiego, anita@jgn-vesta.pl, 881 404 854

KOMENTARZE

  • | 02/05 godz. 08:01

    PRL wróć! A to zdjęcie na pewno nie jest z 88 roku tylko z końca lat 70 tych. Pamiętam jak będąc dzieckiem w mundurku harcerskim stałam gdzieś na Zielonej czekając na rozpoczęcie pochodu. W 88 roku pochód szedł i zbierał się na Alei Pokoju.
    W tęsknocie za PRL em mamy takie rządy jakie mamy, ja na szczęście mam sentyment ale nie tęsknię.

  • Kasia | 01/05 godz. 20:56

    Wtedy Aleja Piłsudskiego nazywała się chyba Aleją Pokoju. Fajne wspomnienia, ale osobiście wolę dzisiejsze świętowanie tego dnia, czyli smrodek grillowania przy wtórze kosiarek.

  • Salakis | 30/04 godz. 07:24

    Pięknie napisane!!! Adam gratuluję wyszukanego "pióra", aż chciałoby się dalej czytać.

  • daro | 29/04 godz. 21:59

    Adam ty się obudż jak ci nie pasuje to jedz do Korei lub na Białoruś

  • SH | 29/04 godz. 09:39

    1 maja karkówką z grila stoi i piwem.... a to wszystko przez to ze zarabiamy uczciwie pracujac grosze, ze z kazdej wyplaty trzeba wyliczav w tym miesiacu kupie kurtke a za dwa spodnie. Zeby cos zarobic trzeba kombinowac nadgodziny pracowac weekendy to nie dziwne ze jak przychodzi majówka to ludzie chcą zwyczajec wywalic sie na lezak napic zimnego piwka. A pozatym to dymają nas do okoła wszedzie i zawsze bedziemy parobkami innych krajów dopoki nie zjawi sie ktoś i nierozdupcy tego bałaganu....jes więcej »zcze troche !

  • jasnet.pl | 28/04 godz. 20:23

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Włochy

CUDOWNA ITALIA

... Włochy , kolebka zabytków , nieskończonej ekspresyjnej Włoskiej kultury, wyśmienitych smaków oraz cudownego wina. jedno z piękniejszych miejsc na ziemi...

cena od 1.800 zł

termin: od czerwca do września 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

Mocne FILARY

2

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X