Dzisiaj jest: wtorek, 30 maja 2017   Imieniny: Feliks, Ferdynand

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Być jak Słodowy

Pamiętam taki obrazek z festiwalu w Jarocinie. Kilkadziesiąt, może kilkaset rąk uniesionych w górę, a w tych rękach nieśmiertelna myśl polskiego przemysłu elektronicznego. Radiomagnetofony. Dokładnie tak wtedy wyglądało rejestrowanie czy raczej nagrywanie koncertów ulubionych zespołów. I ja także miałem „na stanie” podobny sprzęt. Radiomagnetofon „Marta” ważył dobrych kilka kilogramów, ale bez problemu można było zadawać nim szyku wśród znajomych. Nagrywało się na niego co popadnie. Pamiętam, jak z niecierpliwością czekałem na listę przebojów Marka Niedźwiedzkiego, żeby zapolować na ulubiony utwór. W tym samym czasie mój sąsiad „odpalał” swoje radzieckie cudo – telewizor, którego nazwy już dzisiaj nie pomnę. Któregoś dnia w jego mieszkaniu rozległ się dźwięk słyszalnej w całym bloku eksplozji. Wkrótce potem okazało się, że w czasie dziennika telewizyjnego jego liczący sobie zaledwie rok nabytek wyleciał w powietrze. Cud, że nic mu się nie stało. Sąsiadowi – znaczy się.

Albo wspomniany na wstępie syfon. Jako młody człowiek robiłem za gońca i biegałem do sklepu – zwanego poetycko gospodarczym. Tam wymieniało się puste naboje na pełne i pędem wracało do domu. Nasz zielony syfon, uzbrojony w „śmiercionośną” broń w postaci dwutlenku węgla, był źródłem cokolwiek orzeźwiającej rozkoszy. Po wypiciu szklanki tak przygotowanej wody gaz wypełniał człowieka od stóp po głowę. A potem szukał sobie ujścia przez obie dziurki w nosie. Jeszcze teraz pamiętam to „odlotowe” uczucie. Ale nie samą wodą człowiek żyje. Pamiętacie jeszcze wino Sowietskoje Igristoje? A więc sztandarowy trunek na Sylwestra w naszym kraju, zwany filuternie „ruskim szampanem”? Nie był to oczywiście szampan, ale wino gronowe musujące, półsłodkie. No cóż z faktami nie polemizuję się, choć smak „ruskiego szampana” pamiętają całe pokolenia.

A z meblami to jest już w ogóle osobna historia. Ot, choćby taki stół. Niby nic, z pozoru nie wyróżniający się niczym element domowej scenografii, ale wystarczyło tylko trochę „pokombinować” przy blacie i... okazywało się, że mamy do czynienia z meblem idealnym. Po rozłożeniu na początkowo małym stole mieściło się kilkanaście talerzy i nagle stawał się on niezastąpiony przy organizowaniu rodzinnych imprez, wszelkiego rodzaju urodzin, komunii, nawet wesel. Z PRL-owskimi meblami mam także inne wspomnienie. Łóżko w mieszkaniu mojego szkolnego kolegi, które po złożeniu i ku mojej wielkiej konsternacji stawało się częścią stojącego w jego pokoju regału. Wyobrażałem sobie, że to może być sposób na ominięcie znienawidzonego przeze mnie ścielenia. Po prostu łóżko, wraz z całym posłaniem, kołdrą, poduszkami, znikało jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dopiero potem przekonałem się, że to nie było takie proste.

To właśnie w takiej scenografii robiło się mnóstwo rzeczy po raz pierwszy. Pierwszy pocałunek, pierwszy papieros, pierwsza próba wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Swoją drogą, jak pokazał czas, te przedmioty były, a właściwie są bardzo trwałe i z upływającego czasu nie robią sobie zupełnie nic. W dobie zalewającej nas „chińszczyzny” jest to niewątpliwy atut. Owszem, może razić ich mała funkcjonalność, jakość materiałów z jakich były wykonane, nie zmienia to jednak faktu, że skutecznie opierają się cenzurze kolejnych lat. Niezniszczalne!

piątek, 5 maj 2017, Adam

Dom

Gołkowice

cena: 299 000,00 zł
OKAZJA DOM DWURODZINNY

220.00 m2, Nie chcesz przechodzić przez proces budowy? , tylko urządzić się według własnego pomysłu ? to ta oferta jest idealna dla Ciebie !!!! Na sprzedaż dom, położony w malowniczej gminie Godów , w Gołkowicach. Dom o pow. uż. 220 m 2 , na działce 12 ar. ... więcej

renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

KOMENTARZE

  • Dersu | 22/05 godz. 12:13

    Do Seboc.... To chyba panu sie cos pomylilo...Przezylem sporo lat w tzw. Komunie, i co do trwalosci przedmiotow to smiech ogarnia ja pana czytam. Wiekszosc przedmiotow ktore do dzis posiadam z tamtej epoki sa w pelni funkcjonalne... Moze nie tak kolorowe jak obecnie ale sprawne..Dzisiejszy rynek to glownie tandeta Chinska... Co z tego ze mamy wszystkiego w brod kiedy nie ma komu kupowac bo pieniażkow brak ? Co z tego ze mamy wolnosc skoro jest ona przeznaczona dla niewielu ? Co z tego ze mamy więcej »prawo do pracy skoro skoro normalnej pracy nie ma? Tzn jest ale dla wybranych ?? Wszystkie te zdobycze o ktorych pan pisze w niczym nie zrownowaza spokoju braterstwa czlowieczenstwa ktore istnialy za komuny a dzis sa tylko wspomnieniem...

  • seboc | 06/05 godz. 07:43

    Chyba sie Panu cos pomylilo z ta trwaloscia przedmiotow PRL-u.
    Taki FSO 125p byl trwaly. Wymagal wizyty w serwisie zaraz po odbiorze z polmozbytu, na ustawienie zaworow i gaznika oraz wymiane lancucha rozrzadu. Silnik wymagal remontu po 70 tys.
    Kasety magnetofonowe z Gorzowa lub Sczczecina to chyba dla gluchych produkowano, nie mowiac, ze zasinalo sie to cholerstwo i magnetofon wciagal tasme niszczas nagranie.
    W lazience jakies zycie bylo, pralka "superautomat" wedrowala po pomieszczeniu podc więcej »zas prania. Pan Grzyb odwiedzal pralke regularnie, dostarczajac nowy kolnierz uszczelniajacy, bo ten, polskiej produkcji, rozpuszczany byl przez proszek "popularny". W koncu, znany w calym miescie, serwisant zalatwil gdzies kolnierz od jugoslowianskiej "Gorenje" (polski produkt byl na jugoslowianskiej licencji), ktory przetrwal do konca zycia pralki. Matka nie uzywala proszku "E", bo enzymy w nim zawarte strasznie smierdzialy podczas dzialania.
    Matka pewnego razu wyrzezbila na szydelku piekne serwetki, ale wydaly sie jej niezbyt biale. Po kilku godzinach w domu awantura i podejrzenie o kradziez. Okazalo sie, ze radziecki wybielacz rozpuscil nici.
    NRD-wski otwieracz do puszek, ktorego pokonala pierwsza puszka ze sledziem w pomidorach. Dzisiejsza chinska kosiarka do trawy marki Medion to mercedes w porownaniu z osiagnieciem technicznym polskiej firmy zbrojeniowej Mesko.
    Byla tez wegierska lodowka, w ktorej dziadek dorobil dodatkowy zamek, bo magnes nie byl w stanie drzwi trzymac.
    Telewizor Jowisz, ktory piszczal. Aparat zenit, ktory zrywal perforacje. Film Fotopan SR, ktory po wywolaniu (jesli udalo sie kupic wywolywacz) mial ziarno wielkosci grochu.
    I cala masa wszechogarniajacej tandety, z ktora trzeba bylo walczyc kazdego dnia.
    Teraz po pralke Gorenje ide do sklepu, nie musze nigdzie jej zalatwiac, "radiomagnetofon" kupuje niezawodny Yamaha lub Sony. Koreanski silnik po 140 tys. nie wykazuje oznak zuzycia a na stacji benzynowej nie sa mi potrzebne kartki na paliwo.

dodaj komentarz

Z NAMI W ŚWIAT

Grecja

KORFU

... Grecka wyspa Korfu , jedna z zieleńszych Greckich wysp. Urwiste klify , różnorodne plaże, bogactwo kolorów. tutaj czuć dobry Grecki klimat , nie wspom rozwiń ›

od 1.300 zł

termin: CZERWIEC - PAŹDZIERNIK 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

Mocne FILARY

2

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X