Dzisiaj jest: wtorek, 21 listopada 2017   Imieniny: Albert, Janusz, Konrad

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Ludzkie sprawy

Mam na imię stalker

Aneta ma już dobrze ponad czterdziestkę, ale czas nie odcisnął na niej swojego piętna. Kiedy spotkałem ją po raz pierwszy, moim oczom ukazała się zadbana blondynka, której wygląd nie zdradzał stanu metryki. Moja rozmówczyni, kiedy usłyszała, gdzie pracuję, ożywiła się wyraźnie. I pewnie rozmowa potoczyłaby się inaczej, gdyby nie jej zachowanie. Spontaniczne. Pełne niewymuszonej kokieterii. Naturalne. W pewnym momencie stwierdziłem, że mężczyźni często opacznie interpretują takie sygnały. W zwykłej uprzejmości doszukują się podtekstów, których najzwyczajniej nie ma. W jednej chwili wyprostowała się na krześle. Promienny uśmiech zniknął z jej twarzy. „Opowiem ci ciekawą historię. Chcesz?” – zapytała. Pokiwałem głową. „Masz rację, są tacy faceci...” – zaczęła swoją opowieść.

To stało się wiele lat temu, kiedy Aneta zaczęła rozkręcać swój pierwszy biznes. Bistro, miejsce, gdzie można coś zjeść, spędzić mile czas, zaprzątało jej myśli już od dawna. Odwiedzała podobne przybytki w czasie wypadów do Francji i pomyślała, aby przeszczepić ten pomysł na polski grunt. Początkowo upierała się, że Jastrzębie, jej rodzinna miejscowość, będzie idealną lokalizacją dla firmy, ale mąż skutecznie odwiódł ją od tej koncepcji. „Zrozum, to nie jest miasto, gdzie ludzie smakują życie. Szybka pięćdziesiątka czy piwo w osiedlowym barze to najczęściej kres ich ambicji” – perswadował jej doradca. Ostatecznie stanęło na jednym z sąsiednich miast, które okazało się trafnym wyborem. Z każdym miesiącem interes nabierał rumieńców. Przybywało stałych klientów. Zwiększały się obroty. Aż wreszcie pojawił się ktoś, kto zniweczył ambitny plan właścicielki lokalu. O mało nie rozbił jej małżeństwa. Zamienił życie Anety w piekło. Mężczyzna noszący biblijne imię Adam.

Moja rozmówczyni pamięta dzień, kiedy zobaczyła go po raz pierwszy, jakby to było wczoraj. Postawny brunet, który nosił się z niedbałą elegancją, zrobił na niej spore wrażenie. Zamówił zieloną herbatę i usiadł przy barze. Aneta spoglądała na niego ukradkiem. „Nie myśl sobie, że zachowywałam się jak nastolatka. Po prostu zwróciłam na niego uwagę. Zwykła kobieca ciekawość” – Aneta przybiera nieco asekurancki ton. Mężczyzna musiał poczuć na sobie jej wzrok, bo zagadnął do naszej bohaterki. Spytał, jak idzie interes, skomplementował nowe bistro. Szybko okazało się, że Adam, jak przedstawił się, całując ją w dłoń, także zasmakował w zagranicznych wojażach, szczególnie zaś upodobał sobie Francję. Gdyby nie klienci, przegadaliby ze sobą cały wieczór. „Od razu poczułam w nim bratnią duszę. Nie kogoś, dla kogo mogłabym stracić głowę, ale przyjaciela, który podzielał moją pasję. Czas miał pokazać, że Adam miał inne plany względem mojej osoby” – zauważa cierpko.

Aneta drze papierową serwetkę na drobne kawałki. I patrzy przed siebie nieobecnym wzrokiem. „Szybko został stałym bywalcem lokalu. Mówił, że jest architektem, wolnym strzelcem, cenił sobie wolność. Z tego samego powodu, jak przekonywał, mógł przesiadywać w bistro całymi dniami. Na początku nowa znajomość mile łechtała moją próżność. Wydaje mi się, że to działa podobnie u wszystkich kobiet. Jednak Adam zaczął przesuwać granicę. Rozmowy o Francji wyraźnie go nudziły. Szybko przeszedł do ofensywy” – jastrzębianka zgarnia ze stołu resztki serwetki. Mężczyzna zaczął od drobnych prezentów. Za każdym razem, kiedy odwiedzał Anetę, przynosił ze sobą kwiaty. Namawiał ją na wspólny wypad do Wisły. „Starałam się być dla niego miła. Przyjmowałam kwiaty, tłumacząc sobie, że taki gest do niczego nie zobowiązuje. Ale kiedy zaproponował mi romantyczny weekend w górach, nie wytrzymałam. 'Adam! Ja mam męża i dziecko! Nic tego nie będzie!' On tylko uśmiechał się...” – przypomina sobie.

W końcu zaczęła go unikać. Interes kręcił się na tyle dobrze, że mogła zatrudnić dziewczynę, która przejęła jej najważniejsze obowiązki. Adam wpadał do lokalu jak po ogień, pytał kelnerkę, kiedy będzie właścicielka, po czym wychodził z obrażoną miną. Niedługo potem zaczęła dostawać od niego SMS-y. Najpierw kilka dziennie, później kilkanaście. Wkrótce ta liczba urosła do kilkudziesięciu wiadomości. Mężczyzna nie owijał w bawełnę, pisał, że nie wyobraża sobie bez niej życia, prosił o spotkanie. „Pewnego dnia musiałam pojechać do bistro na spotkanie z księgową. Adam czekał już przed wejściem. Zagrodził mi drogę, pytając, dlaczego go unikam? Odpowiedziałam, że się spieszę, próbowałam wyminąć swojego adoratora. Wtedy złapał mnie za rękę. Wywiązała się krótka szarpanina. W końcu wypłoszył go jakiś klient” – relacjonuje kobieta.

A potem rozpętało się piekło. Adam, choć nieobecny fizycznie, zawładnął życiem swojej ofiary. Setki obraźliwych SMS-ów, w których sugerował wprost, że kobieta para się najstarszym zawodem świata, stały się codziennością Anety. Nie pomogła nawet zmiana numeru telefonu. I to kilkukrotna. Prędzej czy później na wyświetlaczu jej komórki pojawiała się wiadomość, w której prześladowca oświadczał, że są na siebie skazani. Aneta zaczęła czuć, że traci kontrolę nad sytuacją. „Powoli docierało do mnie, że stałam się ofiarą bezwzględnego stalkera” – jastrzębianka, kiedy wymawia to słowo, zniża głos – „Adam czuł się w wirtualnym świecie jak ryba w wodzie. Dlatego udało mu się omotać naszą rodzinę niewidzialnymi mackami. Wysyłane hurtem SMS-y, zapchana skrzynka mailowa, wpisy na profilu facebookowym, sugerujące, że jesteśmy parą. W końcu posunął się do najgorszego. Wyśledził mojego męża, który zabrał córkę na spacer, zasypując go rewelacjami o moich rzekomych zdradach. Tego było już za wiele. Postanowiłam zawiadomić o wszystkim policję...” – Aneta przerywa, daje znać, że nie ma siły opowiadać dalej.

Nigdy już nie wróciliśmy do tej rozmowy. Nie dowiedziałem się, czy Aneta powiadomiła o całej sprawie organa ścigania. Wiem tylko, że bistro, które prowadziła z sukcesem, zamknęło swoje podwoje. O ile mi wiadomo, kobieta nadal prowadzi interesy w naszym mieście, ale przypuszczam, że zmieniła branżę. Co stało się z jej prześladowcą, tego mogę się tylko domyślać. Próby ustalenia nowego numeru jastrzębianki spełzły na niczym.

Ps. W polskim kodeksie karnym stalking – zdefiniowany jako uporczywe nękanie powodujące uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotne naruszenie prywatności – od 6 czerwca 2011 roku stanowi przestępstwo, zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 lat, a w przypadku doprowadzenia ofiary do próby samobójczej – do 10 lat.

fot. pixabay
 

środa, 17 maj 2017, Damian Maj

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 58 000,00 zł
NAJTAŃSZE M-3 W CENTRUM !

33.00 m2, Nowa cena z 63 000 na 58 000 W sprzedaży mieszkanie typu M-3 zlokalizowane w Centrum miasta Jastrzębia- Zdroju , przy ul. Śląskiej . Nieruchomość składa się z dwóch pokoi ( pokoje przejściowe ) , kuchni ,łazienki , przedpokoju . Do mieszkania p... więcej

Śląska, renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

KOMENTARZE

  • | 18/05 godz. 20:40

    Szkoda komentarza na odgrzewany temat. Warto napisać inny temat. Tyle jest różnych tematów , problemów do poruszenia.

  • jasnet.pl | 17/05 godz. 12:42

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Grecja

KORFU

... Grecka wyspa Korfu , jedna z zieleńszych Greckich wysp. Urwiste klify , różnorodne plaże, bogactwo kolorów. tutaj czuć dobry Grecki klimat , nie wspom rozwiń ›

od 1.300 zł

termin: CZERWIEC - PAŹDZIERNIK 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

14/11

Krzyk ciszy

7

ARTYKUŁY

14/11

Krzyk ciszy

7

więcej

BLOGI

22/10

"Kipi kasza…"

5

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X