Dzisiaj jest: czwartek, 29 czerwca 2017   Imieniny: Iwetta, Paweĺ, Piotr

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

I gdzie praca dla młodych?!

Bezpośrednim pretekstem do zmierzenia się z tym tematem było kilka publikacji na naszym portalu. To pod nimi pojawiły się komentarze młodych, sfrustrowanych ludzi, którzy w mniej lub bardziej dosadny sposób sygnalizowali, że mają problemy ze znalezieniem pracy. Padały pytania: po co nam była ta cała szkoła, kto jest winny naszego nieszczęścia? Szybko okazało się, że radość z wejścia świeżo upieczonych absolwentów w dorosłe życie została zmącona przez ich trudności na rynku pracy, a nadzieje związane z edukacją prysły jak mydlana bańka. Dlaczego tak się stało?

Przysłuchując się rozmowom uczniów czy studentów, rozpiera człowieka duma. Młode pokolenie dba o swoje interesy i wie, jak ustawić się w życiu. Zapobiegliwie wymieniają między sobą informacje na temat ostatniego sprawdzianu lub egzaminu, dopytują o samopoczucie profesora, studiują w skupieniu listę szczęściarzy, którzy dostali się na wymarzony kierunek studiów, czasem – zasięgają języka, jakie substancje chemiczne najlepiej wpływają na „skuteczność” edukacji. Zdolną mamy młodzież. Ambitną. Wiedzącą, czego chce. Ale czy na pewno?

Zawsze może pojawić się ktoś, kto zepsuje nam to dobre samopoczucie. Ktoś, kto wytknie młodym ludziom, że uczą się nie dla konkretnej wiedzy, ale właśnie dla samego uczenia się. Dla ocen, dla zaliczonego semestru, dla rodziców... Nigdy nie dla siebie. Mało tego, ten złośliwy malkontent może posunąć się dalej i wytknąć młodzieży, że traktuje szkołę jako przedłużenie czasu beztroskiej młodości. A potem, kiedy przychodzi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością i szukać pracy, dochodzi do dramatów. Tych mniejszych. I tych większych.

A może to nie wina uczniów? Może ten ktoś powinien wziąć na celownik polską oświatę? Z programami, w których aż roi się od teorii. Z niepisanym przyzwoleniem na cwaniactwo i ściąganie w czasie lekcji? Z przymykaniem oczu na wagarowanie i „urywanie się” z lekcji? Jakby nie patrzeć, to właśnie oni – uczniowie i studenci – staną się w przyszłości pracownikami. Jaki będzie z nich pożytek? Czego nauczyła ich szkoła?

Ale wróćmy ponownie do naszego „zgreda”. On już ma kolejny pomysł na to, jak uprzykrzyć życie polskiej młodzieży. Tym razem podnosi kwestię bezstresowego wychowania. „Jakie bezstresowe wychowanie” – pyta oburzony – „skoro świat, z którym młodzi ludzie będą musieli się zmierzyć jest brutalny, a już na pewno bardzo stresujący?” Jeśli, dajmy na to, studia mają być czymś w rodzaju inkubatora, ewentualnie przedłużenia młodości, to jaki los gotujemy naszym dzieciom? My, rodzice, nauczyciele – arcymądrzy i doświadczeni mentorzy? Potem, w jednej chwili: obuchem w łeb! Powoli zacznie świtać im, że świat jest inny niż ten w szkolnej ławie i nie zawsze da się „kozaczyć” czy zbierać profity za nic. W końcu też zrozumieją, że ich rzeczywista edukacja zaczęła się dopiero za murami uczelni, a nie w momencie, kiedy otrzymali do rąk indeks. To cenna wiedza.

Bo wcześniej czy później przyjdzie czas próby. Zawsze przychodzi. Kiedy już młodzi ludzie zachłysną się podarowaną im przez szkołę wolnością, kiedy zdadzą wszystkie egzaminy i uzyskają wymarzone dyplomy, zaczną szukać pracy. I tu rozczarowanie! Bolesne zaskoczenie. Nagle dotrze do nich, że praca na rynku to towar. Że oferując go, muszą zdawać sobie sprawę, jaka jest ich oferta, bo – z całym szacunkiem – na lichy produkt „nie poleci” nawet najbardziej zdesperowany pracodawca. Kontynuując naszą wyliczankę: że liczy się konkret – doświadczenie i praktyczne umiejętności – a nie średnia ocen czy list polecający od profesora. Że pracodawcy najchętniej przyjęliby dwudziestokilkuletnią blondynkę z 5-letnim doświadczeniem. A im, jak na złość, brak większości z tych atutów. Gdzie popełnili błąd?

To może skoncentrujmy się na tej długonogiej blondynce. Gdzie ona miałaby zdobyć swoje doświadczenie? No cóż, niewykluczone, że jeszcze w czasie studiów zgłosiła się do jednej z firm w naszym mieście i zapytała o możliwość podjęcia w niej stażu. Niewykluczone, że kosztem części swoich wakacji, postawiła na coś nowego, coś praktycznego. Niewykluczone, że na pytanie potencjalnego pracodawcy o wynagrodzenie odpowiedziała, że to nie jest w tym momencie najważniejsze (o zgrozo!). Ale niewykluczone także, że kiedy zorientowała się na czym będą polegać jej obowiązki, a – dajmy na to – sprowadzałyby się one do robienia szefowi kawy (znamy takie osoby, he, he) szybko pożegnała się z nowym miejscem pracy i zaczęła szukać szczęścia gdzie indziej. Niewykluczone.

Jedno jest pewne. Jeśli nie zatraciła resztek instynktu samozachowawczego, nie będzie szukać nowego zajęcia w Urzędzie Pracy. Bo tam szybko podzieli los swoich rówieśników, oczekując w nieskończoność na propozycję stażu. Jak na zbawienie. Ba, jak na mannę z nieba. A kiedy wreszcie zostanie zauważona przez tamtejszych urzędników, niechybnie okaże się, że staż, który jej zaproponowano nie ma nic wspólnego z jej wykształceniem. I znowu, jeśli spotka się w połowie drogi ze swoim rozumem, nie przyjmie tej oferty. Co prawda, ten czy inny „życzliwy” będzie przekonywał ją: „Bierz, co dają. To zawsze kilka miesięcy jakiegoś doświadczenia”, ale czy naprawdę stawką w tej grze jest „jakieś tam doświadczenie”? Wierzymy w naszą zjawiskową blondynkę. Ufamy, że wreszcie dostanie się na wymarzony staż. Że będzie szukać tego doświadczenia: małymi kroczkami, konsekwentnie do celu, z pokorą, ale i wiarą we własne siły. Kto wie, może z czasem to ona zacznie przyjmować do pracy?

Już na sam koniec ów malkontent rzecze: „Świat, w którym przyszło nam żyć jest brutalny”. I trudno się z nim nie zgodzić, bo, rzeczywiście, tak jest. Ale czy to jest najcenniejsza wiedza, jaką mógł przekazać uczniom, tudzież studentom? Już na starcie straszyć ich, że w życiu wygrywa silniejszy, że nieprzystosowani wypadają z gry, że w najlepszym wypadku staną się klientami opieki społecznej? Z drugiej strony, może nie warto pozostawiać młodych ludzi w błogiej nieświadomości? Bo im dłużej będziemy przekonywać, że z dyplomem w ręku szybko zawojują świat, tym większą wyrządzimy im krzywdę? Oto dylemat, a raczej egzamin, jaki będzie musiał zdać każdy z nich. Jeśli nie dzisiaj, to na pewno jutro. Niewykluczone, że od jego wyniku zależeć będzie więcej niż od wszystkich wcześniejszych egzaminów razem wziętych.

fot. archiwum
 

wtorek, 6 cze 2017, Damian Maj

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 144 000,00 zł
MIESZKANIE JASTRZĘBIE-ZDRÓJ

70.00 m2, Polecamy na sprzedaż mieszkanie M-6 na ulicy Turystycznej. Mieszkanie w układzie 3x1 do odświeżenia. Składa się z czterech pokoi, kuchni, łazienki oraz przynależnego balkonu i piwnicy. Kuchnia w zabudowie otwarta na salon. Łazienka po generalnym re... więcej

Turystyczna, anita@jgn-vesta.pl, 881 404 854

KOMENTARZE

  • Janek 45 | 25/06 godz. 17:22

    Pracy dla młodych jest o wiele więcej niż 10 czy 15 lat temu no ale niestety im się po prostu nie chce robić bo rodzice ich utrzymują i gdzie taki jeden z drugim pójdzie do pracy za 1500zł jak tyle potrafi miesięcznie wyciągnąć od rodziców....?

  • | 25/06 godz. 14:00

    Do M . Ty również możesz porozmawiać z tą dziewczyną. Przecież to nie jest zarezerwowane tylko dla redaktorów,ale dla każdego cos odczuwającego człowieka. Widzisz,że coś dzieje się nie tak, to reaguj. A nie patrzeć na innych.
    Co do kas, to sa pozajmowane przewaznie przez osoby po zawodówce handlowej. Wiec te miejsca są obsadzone tymi osobami.

  • M | 25/06 godz. 10:03

    Do po studiach bądź realistą ile jest tych kas w mieście ? 200 ? (Może nie zauważyłeś ale już ktoś na nich pracuje) a ile jest każdego roku młodzieży po szkole 500-1000 ? Wszystkich chcesz na kasy wysłać ? Miasto się nie rozwija a markety zyski wysyłają na zachód zamiast budować ten kraj . Do tego UE teraz jeszcze okrada nas ze składek gdy pracujemy w delegacji na zachodzie . Ciągną ile się da pieniądze specjalistow a w zamian tylko roszczenia .

  • M | 25/06 godz. 09:56

    Nie ma to jak pisać mądrości na temat życia i pracy samemu robiąc bezpłatną gazetę .
    Czy ktoś się pofatygował by z tą dziewczyną skaczącą z 2 piętra porozmawiać ? Nie bo i po co , poddajecie tylko suche i wam wygodne fakty.

    A z pracą w tym mieście zawsze był problem , już w małej czeskim miasteczku ( 8000 mieszkańców )jest więcej aktualnych ofert pracy niż u nas w wyzyskującym błysku ( koneksje i wyłudzanie dotacji rządowych w pseudo zwiększaniu ilości miejsc pracy przy zachowaniu tej samej więcej » ilości pracowników ) Tylko marnotrawić pieniądze podatników potrafią osły na rządowych stołkach .

  • | 17/06 godz. 06:59

    Do15/06.godz 8:49
    Przynajmniej jedno obiektywne spojrzenie.

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Rumunia

RUMUNIA !

... Wczasy w Rumunii , w wysokiej klasy hotelu z wspaniałym wyżywieniem All inclusive - hotel Turquoise. Wyjazd z Jastrzębia Zdroju w dniu 23.07 powrót 01.0 rozwiń ›

ceny od 1.790 zł

termin: lato 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

Mocne FILARY

2

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X