Dzisiaj jest: poniedziałek, 20 listopada 2017   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Dawno temu w Jastrzębiu

„My, Jastrzębianie". Taki tytuł nosił konkurs fotograficzny, zorganizowany jakiś czas temu przez Galerię Historii Miasta. Uwiecznione przez obiektyw aparatu Stefana Stafina, laureata pierwszego miejsca, życie mieszkańców Jastrzębia-Zdroju jawi się jak zaklęte w fotoplastikonie scenki rodzajowe. Na pierwszym planie nagrodzonej pracy widzimy więc kilkuletniego chłopca, a w tle czteropiętrowy blok. Na kliku, może kilkunastu balkonach wietrzą się „ostentacyjnie” kołdry. Dzisiaj – obrazek na tyle rzadki, że wręcz egzotyczny. Wszystko to skąpane w słońcu, które zajęło „uprzywilejowane” miejsce na błękitnym niebie.

Wciąż pozostajemy pod urokiem czarno-białych fotografii. Chyba instynktownie wyczuwamy, że zaklęta jest w nich jakaś uniwersalna prawda, której tak bardzo nam wszystkim brakuje. I rzecz nie tylko w ascetyzmie tych zdjęć. Chodzi raczej o zatrzymany w obiektywie świat, do którego nie ma już powrotu. Świat najprostszych emocji, szczerych międzyludzkich relacji i poczucia bezpieczeństwa. Ludzie, którzy patrzą na nas z dawnych fotografii są prawdziwi. To wrażenie jest na tyle nachalne, że dopada nas za każdym razem, kiedy przeglądamy stare albumy. Spoglądając ufnie w obiektyw aparatu, bohaterowie PRL-owskich galerii zdają się mówić, że są tu, gdzie być powinni. Mało tego: dobrze im z tym!

A propos PRL-u. Na czym polegał fenomen kraju naszych dziadków, rodziców, może nawet nas samych? Bo uprawiana po 1989 roku propaganda próbowała wmówić nam, że wszystko, co korespondowało w jakiś sposób z Polską Ludową było złe. Puste sklepowe półki, milicjanci pałujący obywateli na ulicach, jałowe przemówienia państwowych przywódców. Oto kadry najczęściej przywoływane przez piewców „nowej” Polski. Ale wkrótce okazało się, że naród tęskni za PRL-em. Za stałą pracą, elementarnym poczuciem sprawiedliwości (nawet jeśli ta ostania sprowadzała się do hasła „wszystkim po równo”), ba, nawet kolejkami, w których kwitło życie towarzyskie. I dokładnie to wszystko widać na zdjęciach, ten cały nienazwany sentyment.

„Rodzinny spacer”, „Dzień dziecka” czy „Moje pierwsze kroki”. To tytuły tylko niektórych prezentowanych przez fotografii. Jest na nich wszystko, co chciałby znaleźć amator zapomnianej przeszłości. A może przeszłości niechcianej, która nagle zaczęła cieszyć się naszymi względami? Podobnie jak ten, widniejący na nich, czarno-biały świat? Dziś wielu miejsc, które uwiecznili swoimi aparatami fotograficy-amatorzy, nie znajdziemy już w naszym mieście. A jeśli nawet postanowimy zabawić się w archeologa, to nasze rozczarowanie może okazać się zbyt wysoką ceną za takie ambicje. Ot, chociażby, jak ma to miejsce w przypadku Ośrodka Wypoczynku Niedzielnego. Dlatego zostawmy sprawy własnemu biegowi. Niech przemówią stare klisze, zaklęte na nich emocje, świat, który nieodwołalnie przeszedł do lamusa...

Osobiście pamiętam ten okres jak przez mgłę. Jakieś migawki niczym w starym kinie. Był chyba rok 1988. 1 Maja zbliżał się wielkimi, czerwonymi krokami. Byłem wtedy na tyle nieuświadomiony politycznie, że ten nachalny, internacjonalistyczny bełkot nie robił na mnie większego wrażenia. Armie Układu Warszawskiego prężyły muskuły, przywódcy bratnich krajów przemawiali jak natchnieni, a ja i moi nieodżałowani kumple mieliśmy to... w głębokim poważaniu. Delikatnie mówiąc. Przemierzaliśmy aleję Piłsudskiego, która wtedy nazywała się zupełnie inaczej, mieliśmy rozbiegane oczy, podziwialiśmy przedstawicieli klasy robotniczej, i pochłanialiśmy lekką jak powietrze cukrową watę. Było piękne, umiarkowanie ciepłe, majowe przedpołudnie...

Prawie ćwierć wieku później wspominam tamte niewyraźne kadry. Jestem przedstawicielem klasy średniej, podobno nieźle wykształconym, ale chyba i tak zazdroszczę ludziom, których dorosłość przypadła na minioną epokę. Czego? No, może tego, że nie musieli brać udziału w wyścigu szczurów, który to ma do siebie, że nawet jeśli się go wygra, to nadal pozostaje się tylko szczurem. A może tego, że nie stać mnie na beztroski komfort krytykowania polityków, podobno zdobyczy współczesnej demokracji, bo po prostu nie mam na to czasu i sił. Albo jeszcze, że któregoś pięknego dnia szef powie mi, że się nie wyrabiam i nie będę mógł – tak jak zrobiłby to „inżynier” Maliniak – roześmiać mu się w twarz i z wystudiowaną uprzejmością podziękować za współpracę. Cholera, czasami czuję się jak kamień rzucony na szaniec... polskiego kapitalizmu. Bolesnego, udawanego... A może tylko groteskowego?

Patrzę na ten świat 40 lat i już chyba nic mnie nie zdziwi. Nawet dzisiejsze osiedla, na których roi się od zakapturzonych, mówiących niezrozumiałym slangiem postaci. Ziomy, które „rządzą” na dzielni. A kiedyś wystarczyło nam, że chwycił lekki mróz. Pierwsza lepsza kałuża zamieniała się wtedy w lodowisko, a my zaczynaliśmy marzyć o karierze Wayna Gretzky'ego. Każdy z nas, uzbrojony w kij hokejowy (legendarny Polsport Bielsko-Biała), naparzał co sił w rękach w rachityczny krążek, ewentualnie, przy braku tego ostatniego, w przypominający go kamień. Pamiętam, że z czasem na moim ciele pojawiały się, na zasadzie cętek u lamparta, dziesiątki siniaków. Oj tak, hokej to sport dla twardzieli.

A dzisiaj co? Nikogo już nie interesują słuchowiska radiowe, świata wyobraźni nie buduje się w oparciu o przeczytane książki, nikt nie wymienia się obrazkami, w które zawinięta była legendarna guma Turbo (ach, ten niepowtarzalny brzoskwiniowy smak!). O Doom 3 też nikt nie słyszał. Jeśli już, to o „ruskich jajkach”, elektronicznej grze, a właściwie gierce, która zabrała mi połowę mojego nastoletniego życia. Ale to było dawno, dawno temu... I chyba nieprawda...

fot. Stefan Stafin

czwartek, 27 lip 2017, Adam

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 157 000,00 zł
SKORZYSTAJ Z MDM

55.70 m2, Mieszkanie po remoncie , idealne dla osób , które poszukują mieszkania do wprowadzenia. W sprzedaży lokal mieszkalny , typu M-4 o pow. 55,70 m 2 - położony na 4 piętrze przy ul. Turystycznej w Jastrzębiu- Zdroju . Komfortowe mieszkanie z bardzo... więcej

Turystyczna, renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

KOMENTARZE

  • do bbbb | 31/07 godz. 19:21

    Dobrze piszesz tak było , fajnie powspominać młode czasy .

  • bbbb | 31/07 godz. 13:32

    Łezka w oku się kręci. Kto dziś bawi się w podchody(info dla młodzieży-to taka gra terenowa), kto dziś bawi się w siedem kamieni czy 12 patyków(info dla młodzieży-to taki rodzaj zabawy w chowanego), kto dzisiaj organizuje wyścigi dookoła bloku(nagrodą były wcześniej zebrane w ramach wpisowego pocztówki). Kiedyś największą karą był szlaban na wyjście "na dwór". Teraz karą jest zablokowanie internetu, a wyjście z domu nie jest żadną nagrodą. Pamiętam bitwy pomiędzy osiedlami, które później często więcej »kończyły się meczem "na piaskach"(rejon Wielkopolskiej, a później Wrocławskiej). Piłka to był zwykły "gumiak", bo "skórzaka" nie każdy miał(info dla młodzieży-gumiak i skórzak to materiał z jakiego była zrobiona piłka). Koszulki "klubowe" kupowało się za zebrany złom, albo makulaturę, a numery na te koszulki wycinało się z plastikowych okładek na zeszyty(oczywiście gdy starzy zauważyli brak okładki to były wciry). 30-40 lat temu nie było czegoś takiego jak teraz-"w Jastrzębiu jest nudno i nie ma co robić". 30-40 lat temu jak było nudno to się wymyślało zajęcie, a nie czekało aż ktoś mi zorganizuje wolny czas. Pamiętam jak błagaliśmy sąsiadów aby zgodzili się na zorganizowanie klubu w niewykorzytywanej piwnicy(suszarni). Ściany "wytapetowaliśmy" plakatami klubów piłkarskich(były na ostatniej stronie kolorowego czasopisma "Panorama")-moim ulubionym był Benfica Lizbona i dziewczyn(te z kolei były na pierwszej stronie "Panoramy")-moją ulubioną była jakaś Węgierka o nazwisku Kuvacz. Kto się wtedy interesował polityką??? To było dla nas tak abstrakcyjne pojęcie jak teraz dla młodzieży liczydło(info dla młodzieży-to taki rodzaj urządzenia z paciorkami służący do wykonywania prostych obliczeń). Aż sam poszedłem i zrobiłem przegląd mojego czarno-białego archiwum z tamtych lat.

  • Lwiatko71 | 30/07 godz. 17:20

    A to zdjęcie chyba przedstawia blok nr 118 na Małopolskiej... he he

  • | 29/07 godz. 17:48

    Patrząc z perspektywy czasu cóż wielkiego się zmieniło oprócz nowych sklepów i ocieplonych bloków. Krajobraz jest ten sam tyle że drzew mamy nad stan, wtedy było łyso...

  • Zenek | 28/07 godz. 23:00

    Jedno zdanie w tym artykule jest trafione w 100 procentach że ludzie na czarno białych zdjęciach byli prawdziwi... lepiej bym tego nie ujął. Pokażcie mi "prawdziwe" selfi?

  • jasnet.pl | 27/07 godz. 12:02

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Hiszpania

COSTA BRAVA

...Costa Brava nic innego jak kolebka wystrzałowych wakacji. Każdy znajdzie coś dla siebie począwszy od zwariowanych imprez kończąc na spokojnych wczasach rozwiń ›

od 1.260 zł

termin: maj - październik

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

14/11

Krzyk ciszy

4

więcej

BLOGI

22/10

"Kipi kasza…"

5

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X