Dzisiaj jest: poniedziałek, 23 października 2017   Imieniny: Ignacy, Marcelina, Teodor

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Handelek! Handelek!

Jakiś czas temu poprosiliśmy Urząd Miasta, aby zmierzył się z fenomenem „nowego targowiska miejskiego”. Tego samego, które mogliśmy podziwiać na wysokości Pawilonów. Przy alei Piłsudskiego. Powyższa prośba wydawała się uzasadniona, szczególnie obserwując to, co działo się w bezpośrednim sąsiedztwie pobliskiego przystanku autobusowego. Towary na zaimprowizowanych straganach, nawoływania kupców, krążący wokół jastrzębianie w roli potencjalnych klientów. A co z legalnością takiej formy oferowania wszelkich dóbr? Czy handel uliczny w Jastrzębiu-Zdroju to problem?

W teorii miasto nic nie pozostawiło tutaj przypadkowi. Tym samym osoba, która zechce oddać się swojej zawodowej pasji, a konkretnie handlowi ulicznemu, powinna skierować pierwsze kroki do Wydziału Mienia w jastrzębskim magistracie. Miła urzędniczka poinstruuje ją, w jaki sposób może zalegalizować wymarzoną działalność. Potem obie strony umówią się, gdzie stanie stragan, niech to będą okolice Parku Zdrojowego, i co znajdzie się w ofercie ambitnego przedsiębiorcy, przykładowo przepyszne truskawki. W uroczystej atmosferze zostanie podpisana umowa, która będzie gwarancją, że kupiec proponuje swój towar zgodnie z prawem.

Ale teoretyczne rozważania najczęściej rozmijają się z tym, co widać na jastrzębskich ulicach. Dość powiedzieć, że określenie „wolna amerykanka” jest w tym przypadku nader delikatne. Prowizoryczne stragany, które oferują wszelkie możliwe dobro, łącznie z powiewającą na wietrze damską bielizną, powstają jak grzyby po deszczu. Dzisiaj w centrum miasta, jutro na jego rogatkach, czasami trudno połapać się w topografii ulicznego biznesu. Pół biedy, jeśli właściciel stoiska, który rozbije swój kram na terenie należącym do miasta, nie będzie sprawiał nikomu kłopotów. W najgorszym wypadku może spodziewać się wizyty zapobiegliwego inkasenta, domagającego się, aby oddał cesarzowi, co cesarskie, a więc opłaty targowej. Co jednak, gdy taki stragan stanie w miejscu kłopotliwym dla miasta?

Większość z nas pamięta obrazki osób parających się sprzedażą gazet w dużych miastach. Kluczący między samochodami młodzi ludzie, którzy oferują swój towar na granicy ryzyka, że zostaną potrąceni przez samochód. Albo inny obrazek, tym razem z jastrzębskiego podwórka, czyli sterta odzieży leżąca wprost na chodniku, nad którą pochylają się zaaferowani klienci. Jednak okazuje się, że lokalne prawo przewidziało taką niefrasobliwość ulicznych kupców. Innymi słowy, osoba handlująca „mydłem i powidłem” – szczególnie, gdy ten proceder odbywa się na miejskim deptaku – powinna być przygotowana na dwa scenariusze. W pierwszym odwiedza ją wspomniany inkasent, który prosi o uiszczenie opłaty za „handelek” na terenie gminy. W drugim, równie realnym, za plecami pracownika Jastrzębskich Zakładów Komunalnych stoi już strażnik miejski...

Skoro została wywołana Straż Miejska, to najwyższy czas, aby oddać głos jej reprezentantowi. Ten zaś powołuje się na przepisy prawa, które nie pozostawiają zbyt dużego pola do domysłów. No, przynajmniej, gdy mówimy o ulicznym handlu. „Kto prowadzi sprzedaż na terenie należącym do gminy lub będącym w jej zarządzie poza miejscem do tego wyznaczonym przez właściwe organy gminy, podlega karze grzywny” – rzecze ustawodawca w kodeksie wykroczeń. Chcąc przenieść te słowa na grunt Jastrzębia-Zdroju, szybko okazałoby się, że nasze miasto ma do zaproponowania kupcom trzy takie miejsca. A mianowicie targowiska miejskie, gdzie najbardziej przedsiębiorcze jednostki mogą oferować szeroki asortyment towarów. I to bez obawy, że „będą podlegać karze grzywny”, która zapewne ostudziłaby ich zawodowe ambicje. A co z zapewnieniami magistratu? To już nie można handlować przy Parku Zdrojowym? Rozwiązanie tej zagadki tkwi w statystyce. Owszem, drzwi Wydziału Mienia stają otworem przed handlarzami, którzy chcieliby pohandlować truskawkami, ale ci korzystają z tej możliwości wyjątkowo rzadko. I znowu wracamy do wątku „wolnej amerykanki”.

Jednak schody zaczynają się w momencie, gdy Straż Miejska wchodzi na teren prywatny. Jakiś czas temu poprosiliśmy Urząd Miasta, aby zmierzył się z fenomenem „nowego targowiska miejskiego”. Tego samego, które mogliśmy podziwiać przy tak zwanych Pawilonach. Powyższa prośba wydawała się uzasadniona, szczególnie obserwując to, co działo się w bezpośrednim sąsiedztwie pobliskiego przystanku autobusowego. Towary na zaimprowizowanych straganach, nawoływania kupców, krążący wokół jastrzębianie w roli potencjalnych klientów. A co z legalnością takiej formy oferowania swojego asortymentu? „Handel odbywa się na gruncie, który nie jest własnością miasta. Jeżeli osoby uzyskały zgodę właściciela na handel w tym miejscu oraz wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, wówczas Straż Miejska nie może interweniować” – wyjaśniał wówczas magistrat.

No i wszystko jasne! Chociaż prawo precyzuje prosto, jakie konsekwencje dosięgną krnąbrnych handlarzy, jeśli ci „rozłożą się” w poprzek chodnika, to pojawia się cudowna formułka „terenu prywatnego”, która unieważnia wolę ustawodawcy. Owszem, właściciel terenu może uznać, że handel damskimi figami urąga jego poczuciu estetyki. Wówczas wystarczy jeden telefon do Straży Miejskiej... Ale najczęściej dzieje się tak, że odwieczne prawa rynku zaczynają grac pierwsze skrzypce. Mówiąc wprost, wizja łatwego zarobku ułatwia podjęcie decyzji o wpuszczeniu kupców na swoją nieruchomość. Ci zaś przystępują niezwłocznie do handlowej ofensywy. Jak to wygląda w praktyce, mieliśmy okazję przekonać się przy okazji „nowego targowiska” pod Pawilonami. A strażnicy miejscy? No cóż, ich rola ogranicza się do instruowania handlarzy, którzy nieopatrznie przekroczyli granicę między tym, co miejskie i tym, co prywatne, narażając się na konsekwencje prawne. Symboliczną granicę między dwoma światami.

Na koniec coś o wspomnianych doznaniach estetycznych. Wspomniany obrazek rodzajowy spod popularnych Pawilonów prowokuje do zmierzenia się z tym tematem. Czy właścicielowi prywatnego terenu można wszystko? Czy targowisko, które powstało na oczach jastrzębian, nie powinno zawstydzić włodarzy? Straż Miejska tłumaczy, że trudno znaleźć kwalifikację prawną dla tego przypadku. Teren nie jest własnością gminy, co najwyżej można powołać się na kodeks wykroczeń, to jest naruszenie porządku publicznego. I to pod warunkiem, że znajdzie się osoba, której przeszkadza ten stan rzeczy. Ale to byłby ewenement w skali kraju. Wszystko zostanie więc po staremu. Także zapobiegliwość naszego inkasenta, który zadba o interesy miejskiej kasy. Bo czy to teren prywatny, czy miejski spacerniak, należy się targowa opłata. I tego trzymajmy się jak prawdy objawionej, drodzy Czytelnicy!

fot. archiwum

czwartek, 10 sie 2017, Damian Maj

Dom

Warszowice

cena: 450 000,00 zł
DOM WARSZOWICE

230.00 m2, Polecamy Państwu piękny dom w Warszowicach o pow. 230 m2 CENA DO NEGOCJACJI !!! Dom jednorodzinny posadowiony na pięknie zagospodarowanej liczną zielenią 14,99 ar działce. Nieruchomość wybudowana w 1995 roku z pustaka, dach pokryty blachą. Nowe okna na... więcej

kasia@jgn-vesta.pl, 883 490 100

KOMENTARZE

  • Janosik | 15/08 godz. 20:07

    Ten bazar przy Supersamie powinien byc zrównany z ziemią ! I Tak mam tu na myśli względy estetyczne !

  • MEN | 14/08 godz. 18:11

    Niech sobie handlują ludzie gdzie chcą nikt nikogo nie zmusza do kupowania a drogi redaktorze był pan kiedyś na tym pana targu na arki bożka przecież tam pies z kulawą nogą nie zawita smród i bród a handlowcy płacą składki podatki mają rodziny niech się pan zamieni na miesiąc i po handluje na tym pana targu i zobaczymy jak jest pięknie znalazł się obrońca miasta

  • podatnik | 11/08 godz. 14:08

    Wpis niezgodny z regulaminem!

  • seboc | 10/08 godz. 15:09

    Jastrzebie wraca do korzeni. Wszelkie regulacje i ustalenia dotyczace miasta, nie znajduja zastosowania, bo Jastrzebie staje sie znow wsia.

  • jasnet.pl | 10/08 godz. 11:57

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Bułgaria

BUŁGARIA 2017

...Bułgarskie kurorty czy Złote Piaski czy Słoneczny Brzeg, zawsze przyciągają klienta pięknymi plażami. Na miejscu niskie ceny, dobre hotele wraz z obs rozwiń ›

cena za osobę 1.069 zł

termin: CZERWIEC - PAŹDZIERNIK 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

22/10

Kipi kaasza…

0

19/10

Pani Flobo

0

13/10

40 lat Poradni!

1

więcej

BLOGI

22/10

Kipi kaasza…

0

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X