Dzisiaj jest: wtorek, 21 listopada 2017   Imieniny: Albert, Janusz, Konrad

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

Zaklinacz psów

Jakie ścieżki wiodą do prawdziwej życiowej pasji? W przypadku Rafała Grzybka, zawodowego tresera psów, odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Nic, co wydarzyło się w jego życiu, nie było sumą prostych wyborów. Ale za każdym, choćby najbardziej oczywistym zdarzeniem, kryła się mała podpowiedź. Z czasem te wszystkie tropy zaczęły układać się w logiczną całość, a on sam nabrał pewności, jaki scenariusz wypełni się w jego przypadku, Dość powiedzieć, że zaczęło się banalnie, prawdę mówiąc, w zupełnie klasyczny sposób, od dziecięcych marzeń o słodkim szczeniaku z oczami jak dwa czarne paciorki.

„Jako dziecko długo nie mogłem mieć psa. Mówiąc wprost, rodzice obawiali się scenariusza, że opieka nad czworonogiem spadnie wyłącznie na nich. A ukochany syn odda się beztrosko pasji kopania w piłkę czy innym przyjemnościom. W końcu ubłagałem ich, żebym mógł zaopiekować się Dżeką, takim niepozornym kundlem, który nagle pojawił się w moim życiu, w sumie nie wiadomo skąd. To były moje pierwsze szlify w kontaktach z psami. Pełne ufności spojrzenie, bezwarunkowa miłość, ale także świadomość, że jestem odpowiedzialny za małego podopiecznego. Szczęśliwie okazało się, że pesymistyczne wizje, które kreślili rodzice na początku, nie spełniły się, ponieważ wypadłem w roli opiekuna Dżeki bardzo wiarygodnie” – śmieje się Rafał Grzybek, zawodowy treser psów, behawiorysta i zoopsycholog.

To był pierwszy rozdział w tej psiej sadze, pełnej wzlotów i upadków. Nietrudno domyśleć się, że Dżeka nie była jedynym psem w życiu naszego bohatera. Swoją drogą, kiedy słucha się Rafała, widzi, jak błyszczą mu oczy, gdy opowiada o swoich czworonożnych przyjaciołach, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że los „skazał go” na rolę zaklinacza psów. Niewątpliwie Majki, niewielki kundel, który zdobył jego serce, był milowym kamieniem na drodze do zrozumienia swojej pasji.

„Zanim zobaczyłem Majkiego takim, jakim stworzyła go natura, najpierw było zdjęcie w sieci, psia łapa na kracie w schronisku, jakaś tajemnica, niedomówienie. Pamiętam, wziąłem ze sobą karmę i koce dla podopiecznych psiego azylu, i postanowiłem zweryfikować swoje wyobrażenia z rzeczywistością. Wreszcie pierwsze spojrzenie na psa z internetu... Powiem szczerze, od razu poczułem, jak coś ściska mnie w sercu. Majki bał się niemal wszystkiego, jakby jego dotychczasowe życie było wypełnione wyłącznie strachem. Psie serce, które nigdy nie zaznało miłości, za to poznało doskonale, jak smakuje lęk. Kiedy dowiedziałem się w schronisku, że kundelek nie ma większych szans na adopcję, podjąłem szybko decyzję. Jeszcze małe konsultacje z żoną, Kasią – także wielką miłośniczką psów – i Majki stworzył z suczką, Kulką, którą opiekowaliśmy się od pewnego czasu, cudowny tandem. Taki obrazek przed oczami, Kulka i jej nowy kumpel na jednej smyczy. Po chwili ona prowadzi go do samochodu – w takim specjalnym geście zaproszenia, zarezerwowanym tylko dla psów” – wspomina nasz rozmówca.

Pasja pasją, miłość miłością, ale nasz bohater powoli dojrzewał do myśli, aby ująć swoje zamiłowanie do czworonogów w karby profesjonalnego warsztatu, tudzież konkretnej wiedzy. W sukurs przyszli mu treserzy z „Chaty Leona”, ośrodka zajmującego się szkoleniem i adopcją psów, prowadzący cykl zajęć „Szkolenie za jedzenie” w Jastrzębiu-Zdroju. To tam Rafał zdobywał pierwsze szlify, zgłębiając tajniki psiego języka, a potem próbując wyciągnąć Majkiego z zaklętego kręgu strachu, w czym dzielnie sekundowała mu żona. Później były weekendowe wypady do Bielic, gdzie znajduje się siedziba „Chaty Leona”, w końcu – przyszedł czas na zwieńczenie swoich marzeń o profesjonalnym szkoleniu psów.

„Temat kursu tresera psów pojawił się po raz pierwszy u moich opolskich przyjaciół, tych samych, dzięki którym rozpocząłem przygodę z psami. Niby nie traktowałem tego poważnie, raczej z przymrużeniem oka, ale kiedy otrzymałem zaproszenie na pierwsze zajęcia od organizatorów, odebrałem ten gest w kategoriach wyróżnienia. Postanowiłem spróbować! Nie ukrywam, plan zajęć prezentował się wyjątkowo ambitnie. Ponad sto godzin maglowania, dużo teorii, wielu wykładowców – wszystko uzupełnione solidną praktyką. Jak podejść do psa? Czytać sygnały, jakie wysyła nam, ludziom? Interpretować jego zachowanie? To tylko część pytań, na które otrzymałem odpowiedź w czasie kursu” – wylicza Rafał Grzybek.

Po Dżece, Kulce i Majkim przyszedł czas na prawdziwą psią „bestię”, której przyszły treser musiał stawić czoła w czasie kursu. Tym samym życie dopisało kolejny rozdział do wspomnianej sagi. Raz wyciskającej łzy Czytelnikom, raz mrożącej krew w żyłach.

„Jednego jestem pewien – tego psa nie zapomnę nigdy w życiu! Rasa lagotto romagnolo, prawdę mówiąc, z wyglądu bardziej mała owieczka niż żądna krwi bestia. Jednak kiedy poczytałem sobie na jego temat, początkowo posiłkując się forami internetowymi, ile ma na koncie pogryzień, szczególnie ataków znienacka, nieudanych prób układania przez najlepszych behawiorystów, opadła mi głośno szczęka. I tylko pomyśleć, za kilka dni miałem zamknąć się z psim potworem w jednej klatce! Widziałem, że muszę mieć dla niego respekt, jednocześnie nie mogłem pokazać, że boję się czworonożnego adwersarza. W końcu klamka zapadła, spojrzałem w oczy mojemu przeznaczeniu... Dzisiaj śmieję się z tego, ale wtedy nie byłem skłonny do żartów. Ostatecznie wyprowadziłem bestię na spacer (śmiech), a niedługo potem, kiedy spotkałem go ponownie, rozpoznał mnie i przyszedł się przywitać. Czy mógłbym wymarzyć sobie lepszy finał tej historii?” – zamyśla się jastrzębianin.

A jak zakończył się kurs na tresera psów? „Wszystko zostało 'okraszone' dwudniowym solidnym egzaminem, ja zaś otrzymałem tytuł zawodowego tresera psów. Niedługo potem otrzymałem propozycję, żeby szkolić innych trenerów, co tylko utwierdziło mnie w słuszności podjętych decyzji” – pada w odpowiedzi.

Nasz bohater nie zasypuje gruszek w popiele. Co to, to nie! Zdobyte umiejętności chciałby wcielać w życie, zgodnie z zasadą – praktyka czyni mistrzem. Na początek cykl bezpłatnych zajęć z cyklu „Szkolenie za jedzenie”, tych samych, które rozpoczęły jego przygodę z czworonogami. Kolejna odsłona, czyli spacery z psami po Lesie Kyndra, to konsekwentne rozwijanie misji edukowania ich właścicieli. Wreszcie – spotkania z najmłodszymi, przedszkolakami i uczniami, przy wsparciu Opolskiej Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej. Poza tym Rafał nie ukrywa, że pracuje nad jakże frapującym tematem, aby swoją pasję przekuć w zawód, z którego mógłby utrzymać się na uczciwym poziomie. Póki co, zasiada za kierownicą miejskiego autobusu, przecierając szlak do realizacji swoich marzeń. To może, jeszcze na koniec, oddajmy głos naszemu rozmówcy. Zdaje się, że chciałby powiedzieć co ważnego...

„Cieszy mnie fakt, że świadomość praw i obowiązków z tytułu posiadania psa oraz właściwego postępowania z czworonogiem jest coraz większa, co nie zmniejsza faktu, że wciąż jednak mamy wiele do nadrobienia. Wiele zależy od naszego podejścia już na etapie szczenięcym, dlatego niezwykle ważna jest świadomość właścicieli w tym wczesnym okresie. Każdy właściciel musi pamiętać o tym, by zapewnić psu wszystkie jego potrzeby, odpowiednią dozę ruchu i zabawy oraz dobrze zbilansowaną dietę. Ważne jest też ustalenie jasnych zasad od samego początku i konsekwencja do samego końca. Pies jest jak dziecko – zrobi tyle, na ile mu pozwolimy” – podkreśla jastrzębski behawiorysta.

Już po chwili padają równie ważne słowa: „Pies ma być przyjacielem człowieka, tylko od nas zależy, czy będziemy mieli obok siebie prawdziwego kompana, czy tylko posłusznego psa. Pies nie idzie przede mną, nie podąża za mną, idzie obok mnie. Osobiście stosuję wyłącznie pozytywne metody szkoleń. Pozytywne, znaczy tyle, że bazuję na wykorzystaniu nagród za właściwe zachowanie i ich braku za niepożądane. Przy tej metodzie tworzy się ogromna, pozytywna więź w relacji właściciel-pies”.

„Agresywny pies to nie diabeł. To skrzywdzony anioł...” – czytamy na internetowej stronie ośrodka „Chata Leona”. Czy trzeba dodawać coś jeszcze? Chyba nie.

 

wtorek, 29 sie 2017, Damian Maj

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 157 000,00 zł
SKORZYSTAJ Z MDM

55.70 m2, Mieszkanie po remoncie , idealne dla osób , które poszukują mieszkania do wprowadzenia. W sprzedaży lokal mieszkalny , typu M-4 o pow. 55,70 m 2 - położony na 4 piętrze przy ul. Turystycznej w Jastrzębiu- Zdroju . Komfortowe mieszkanie z bardzo... więcej

Turystyczna, renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

KOMENTARZE

  • Ewka | 13/09 godz. 17:13

    Oj Tomek Tomek, troszkę pomyślunku. Jeśli pies się nie potrafi zachowač to wina opiekunów, którzy nie umieją sobie z nim radzić, biorą psy a całymi dniami siedzą w pracy lub wypuszczają na dwór, traktują jak maskotki a nie jak członka stada który ma poznać co i jak w rodzinie, aby nie czuć stresu który wyładowanie na byle czym, tak to potem rządzi pies. Jest wiele miłych grzecznych wychowanych piesków, które mieszkają w bloku, ale bezmyślni ludzie z osobistymi problemami wynajdują te które są ni więcej »e wychowane, wyją, gryzą, ciągną na smyczy aż się duszą itd. Ludzi trzeba przeszkolić, a potem zwierzaki, to może zamiast narzekać im pomóż?

  • Ola | 30/08 godz. 22:31

    Pozdrawiam Pana z moich ulubionych L- Pawłowickich. Cieszę się bardzo,że wszystko się powiodło i piszą o Panu w internecie.
    Dużo dobrego : ))

  • Lidka | 30/08 godz. 20:56

    Do Daria . Jak to dlaczego? Za karę.
    Do "Tomek". Zakaz to powinien być dla takich ludzi,jak ty z atkim myśleniem.

  • ewa | 30/08 godz. 17:12

    Nie zgadzam się z panem Tomkiem. Pieski to ukojenie nerwów. Kto nie kocha zwierzat jest złym człowiekiem.Ja potrzebuje miec spokój od pijackich rodzin,które robią ciągłe balangi. Pan Grzybek jest cudownym człowiekiem.

  • Daria | 30/08 godz. 16:19

    Zgadzam się z Tomkiem, niektórzy mają psa i traktują to jako karę. Tylko dlatego muszą cierpieć sąsiedzi?

  • jasnet.pl | 29/08 godz. 13:14

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Grecja

KORFU

... Grecka wyspa Korfu , jedna z zieleńszych Greckich wysp. Urwiste klify , różnorodne plaże, bogactwo kolorów. tutaj czuć dobry Grecki klimat , nie wspom rozwiń ›

od 1.300 zł

termin: CZERWIEC - PAŹDZIERNIK 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

14/11

Krzyk ciszy

7

ARTYKUŁY

14/11

Krzyk ciszy

7

więcej

BLOGI

22/10

"Kipi kasza…"

5

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X