Dzisiaj jest: sobota, 18 listopada 2017   Imieniny: Agnieszka, Roman, Tomasz

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Ludzkie sprawy

Marząc o romantycznej miłości

Ta historia zaczyna się daleko stąd. Wiele kilometrów od Jastrzębia-Zdroju. W świecie, gdzie przemoc jest chlebem powszednim. A kobiety marzą o romantycznej miłości. I na tych marzeniach poprzestają. Kinga nie była pod tym względem wyjątkiem. Nie łudziła się, że przyjedzie po nią królewicz na białym rumaku. W stronach, w których się wychowała, trudno było o królewicza. Najpierw jej ojciec, potem mąż – żaden z nich nie miał arystokratycznych korzeni. A ich repertuar kończył się na piciu, biciu i krótkich przerwach w życiorysie, kiedy trafiali za kratki pobliskiego zakładu karnego.

A jednak, kiedy zapytałem, co najbardziej urzekło ją w Adamie, jej przyszłym mężu, nie zastanawiała się długo. Romantyczny, opiekuńczy, prawie ideał. Wyobraźnia 18-latki – kiedy go spotkała, miała dokładnie tyle lat – podpowiadała jej scenariusze o szczęśliwym życiu u boku kochającego mężczyzny. Czy mogła domyślać się, że czas w brutalny sposób zweryfikuje te marzenia? A może nie wiedziała, że od rodzinnego fatum nie ma ucieczki? Czyżby zapomniała, jak wyglądało życie jej matki?

Tutaj, w jastrzębskim Domu dla Samotnych Matek, prowadzonym przez wolontariuszy Stowarzyszenia Pokolenie Jana Pawła II, czas ponownie zakreślił koło. I zamknął nas w ciasnym kręgu. To było prawie dwa lata temu. Do pokoju, w którym siedzieliśmy, docierają urywki rozmów, płacz dziecka, odgłosy codziennej krzątaniny. Patrzę na swoją rozmówczynię, niespełna 30-letnią kobietę, i zastanawiam się, skąd ma w sobie tyle siły? Na czym polega jej fenomen? Kinga odpowiada cierpliwie na moje pytania. Uśmiecha się. Daje świadectwo siły, jaka tkwi w tej filigranowej dziewczynie.

Wróćmy jednak do przerwanego wątku. Tak chyba będzie lepiej. Jak można było się spodziewać, Adam nie miał najmniejszej ochoty zostać królewiczem z bajki. Kiedy zamieszkali w jego rodzinnym domu, przestrzeń życiowa bohaterki skurczyła się nagle do jednego pokoju z kuchnią. Dzielonego z 10 – tak, dziesięcioma – innymi domownikami. A w drodze było już dziecko. 20-letnia wówczas Kinga miała je z innym mężczyzną, ale Adam „wspaniałomyślnie” uznał je za swoje. Daleko od swoich rodziców, z nieślubnym synem na ręku, zdana na łaskę obcych osób – szybko stała się łatwym, kto wie, może zbyt łatwym, celem. Nagle los obsadził ją w niewdzięcznej roli Kopciuszka. W tej bajce nie było roli dla królewicza.

Kiedy uderzył ją po raz pierwszy? Zazwyczaj moje rozmówczynie, ofiary przemocy domowej, potrafią bezbłędnie odpowiedzieć na to pytanie. Ale w przypadku Kingi ocean agresji był tak bezbrzeżny i po ludzku niepojęty, że takie „szczegóły” jak pierwszy wymierzony policzek, „targanie za szmaty” czy wyzwiska, jakimi ją codziennie raczono, zeszły na drugi plan. Jak podkreśla, każdy pretekst był dobry. Najmniejsze przewinienie, nawet to, które uroiło się Adamowi, zmieniało błyskawicznie stan skupienia i przyjmowało postać rękoczynów. Powoli ciało bezbronnej dziewczyny zaczęły znaczyć kolejne siniaki, bruzdy, przebarwienia. Pokrywały ją jak tatuaże. Stygmatyzowały.

A zazdrość? Kinga wzdryga się na sam dźwięk tego słowa. Bo jej mąż był chorobliwie zazdrosny. Nawet we śnie. Opowiada, jak któregoś dnia obudził się nagle i zaczął obijać ją pięściami. „Zdradziłaś mnie! Suko! Zdradziłaś!” – wrzeszczał. Potem wrócił do łóżka, żeby śnić o następnych kochankach swojej żony. W jego mniemaniu zdradzało go niemal ze wszystkimi: kolegami, sąsiadami, ba, nawet własnym ojcem. A za każdą „zdradę” – kara. Ciało Kingi było jednym wielkim siniakiem.

Albo teściowa. Kobieta z krwi i kości. Od samego początku wiedziała, jak powinno wyglądać życie Kingi. Wmawiała jej, że do niczego się nie nadaje, sprowadziła do domu bękarta, wychowała w patologicznej rodzinie. Co ciekawe, w stosunku do swoich córek była bardziej powściągliwa. W końcu skoncentrowała się tylko na synowej, buntując przeciwko niej Adama. A on, może w imię ślepego posłuszeństwa wobec matki, urządzał nocne polowania na Kingę. Zmieniały się tylko atrybuty tych wielogodzinnych nagonek: siekiera, nóż, sękaty kij...

Któregoś dnia, chyba w Sylwestra, znowu doszło do rękoczynów. Zadzwoniła na policję. On nie został jej dłużny. Wyrzucił Kingę z domu – nie miała meldunku – zresztą, robił z nią gorsze rzeczy. Znalazła schronienie w ośrodku dla samotnych matek. Ale Kinga, ku swojej rozpaczy, nie miała przy sobie dzieci. Zostały z ojcem i babcią. Wróciła po trzech miesiącach. Do piekła. Żeby karmić się strachem, który miał zastąpić marzenia o lepszym życiu.

Jak znalazła się w Jastrzębiu-Zdroju? „Spakowałam swoje najlepsze rzeczy, nie było tego zbyt wiele, wsadziłam najmłodszego syna do wózka, dwaj pozostali dreptali wytrwale obok mnie, i wyszłam z domu pod pretekstem spotkania z pracownikiem socjalnym. Już więcej mnie nie zobaczył. Wkrótce trafiłam na Śląsk. Potem tutaj, do Domu dla Samotnych Matek” – pada w odpowiedzi.

Po raz ostatni patrzę na moją bohaterkę, niespełna 30-letnią kobietę, i zastanawiam się, skąd ma w sobie tyle siły? Na czym polega jej fenomen? Kinga tylko uśmiecha się. Nie odpowiada...

Ps. Imiona głównych bohaterów zostaly zmienione.

fot. pixabay

środa, 8 lis 2017, Damian Maj

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 130 000,00 zł
MIESZKANIE JASTRZĘBIE-ZDRÓJ

55.70 m2, KUPUJĄC TO MIESZKANIE MOŻESZ SKORZYSTAĆ Z DOPŁATY MDM Polecamy na sprzedaż mieszkanie M-4 w bloku dwu -klatkowym na ulicy Turystycznej. Mieszkanie do odświeżenia wolne od zaraz.Składa sie z trzech pokoi, kuchni, łazienki, przedpokoju oraz przynależneg... więcej

Turystyczna, kasia@jgn-vesta.pl, 883 490 100

KOMENTARZE

  • Celina | 14/11 godz. 10:10

    Dziewczyny trzeba dobrze wybierać i dobrze patrzeć kogo się wybiera aby potem nie płakać. Bo lepiej być już samej niż z dziadem i s....ym. A takich nienadających się do związku jest dużo.

  • | 11/11 godz. 08:47

    Romatntyczne miłości to w filmach . Co to jest miłość?

  • mir | 09/11 godz. 19:27

    Można mieć tylko nadzieję,ze te sytuacje nauczyły cię trochę i na drugi raz 10 razy sie zastanowisz zanim weźmiesz pierwszego lepszego. Lepiej być samej niż z byle kim. Szkoda życia marnować na byle kogo. Świat się nie kończy na mężczyźnie.

  • | 09/11 godz. 14:52

    Tak to jest jak się marzy o romantycznej miłości z harlequina.Ta dziewczyna wynika z artykułu,ze zaszła wcześnie w ciąże, gdzie oczywiście nie było ojca dziecka, chciała się wyrwać podobno z domu i myślała że stworzy romantyczny związek,ale nic z tego nie wyszło. I nic nie wyjdzie zanim nie przerobi sobie w głowie pewnych kwestii.
    To zawsze bezie popełniać ten sam błąd. Ale życzę jej szcześcia.

  • Calia | 09/11 godz. 11:51

    Tak to jest,jak się chce z domu wyrwać a spotka się na drodze "królewicza" i myśli,ze Pana Boga za nogi złapało się. Dziewczyno iel sie spotykaliście,abyś go poznała? Nie chodzi o to,że piliście razem kawę czy piwo,ale czy poznawałaś go w róznych sytuacjach, jak się zachowuje, jak odnosi, z jakiej rodziny się wywodzi. To wszystko jest ważne.
    Tak,to jest że po slubie niektórym oczy sie otwieraja i stwierdzają,ze ta osoba jest inna.A one nie są inne,one takie były tylko na pewne sprawy nie zwrac więcej »ało się uwagi.
    Szkoda,ze potem dzieic cierpia i powtarzają takie wzorce w swoim dorosłym życiu.

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Bułgaria

BUŁGARIA 2017

...Bułgarskie kurorty czy Złote Piaski czy Słoneczny Brzeg, zawsze przyciągają klienta pięknymi plażami. Na miejscu niskie ceny, dobre hotele wraz z obs rozwiń ›

cena za osobę 1.069 zł

termin: CZERWIEC - PAŹDZIERNIK 2017

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

14/11

Krzyk ciszy

0

więcej

BLOGI

22/10

"Kipi kasza…"

5

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X