Dzisiaj jest: piątek, 15 grudnia 2017   Imieniny: Celina, Ireneusz, Krystiana

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

"Kopidołom to dobrze!"

Taki obrazek rodzajowy. Była trzecia, może czwarta nad ranem. Za oknem panowały wciąż grudniowe ciemności. Do pokoju, w którym spałem, wkradał się anemiczny snop światła. Wstałem, przetarłem z dziecięcą manierą oczy i podreptałem w kierunku kuchni. Tutaj moim oczom ukazała się matka. Z nożyczkami w dłoni wycinała równe kwadraciki, które jeden po drugim lądowały na podłodze. W mojej 7-letniej wyobraźni pojawiły się kadry z lekcji plastyki. „Co to?” – zapytałem zaspany. „Kartki na mięso, syneczku” – odpowiedziała. Potem podeszła i pocałowała mnie w czoło: „Wracaj do łóżka”.

Gdy ponownie znalazłem się w swoim pokoju, światło w kuchni zgasło. W chwilę potem usłyszałem zgrzyt zamka i kroki na schodach. Powoli zasypiałem. W tym samym czasie moja matka ustawiła się karnie na końcu kolejki do „rzeźnika”. Kolejka – w latach 80- tych „kultowe” słowo – wiła się niczym egzotyczny wąż. I z każdą minutą robiła się coraz dłuższa. Było kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Tutaj, na Wielkopolskiej, zresztą jak na każdej innej ulicy w mieście, myśli jastrzębian krążyły wokół zbliżających się świąt.

Zmierzchało. Budzący się dzień obnażał szarość PRL-u i panujące w nim reguły. To w kolejce dowiadywano się, co słychać na osiedlu. To tutaj rodziły się pierwsze miłości. Tutaj także ludzie stawali się swoimi śmiertelnymi wrogami.

Nagle ktoś rzucił w eter: „Kopidołom to dobrze, mają te swoje książeczki górnicze, niczym się nie martwią!” „Co pan opowiada, ja pracuję na kopalni, ale sterczę w tej kolejce razem z całą resztą! – obruszył się młody jegomość. „Towar przywieźli!!!” – padło nagle. Tłum zaczął napierać na drzwi. W tym samym czasie ekspedientka z monstrualnych rozmiarów tasakiem w dłoniach brała pierwszy zamach. Po chwili w szarym, pakowym papierze wylądowały żeberka jak ze snu. Obiekt westchnień wszystkich kolejkowiczów.

Po latach jeden z moich rozmówców opowiadał o fenomenie książeczek „G”. „Kupiłem piec elektryczny na osiedlu, lodówkę koło kopalni, a siostrze kafelki do łazienki, bo akurat wtedy dom budowała. Kupiłem też narty. Do dzisiaj w jednej z łazienek mam jeszcze resztę kafelek. W piwnicy piec też chyba stoi” – wspominał z rozrzewnieniem.

Moje dzieciństwo przypadło na połowę, no, może jeszcze koniec lat 80-tych. Telewizja nie miała wtedy zbyt wiele do zaproponowania. Z tego samego powodu, jeśli na szklanym ekranie pojawiało się coś godnego uwagi, ja i moi rówieśnicy traktowaliśmy to niemal w kategoriach nadprzyrodzonego zjawiska – równie spektakularnego jak pokazywana wówczas jałówka z dwoma głowami.

Pamiętacie jeszcze „Teleranek” i tego koguta, który punktualnie o godzinie dziewiątej wskakiwał na płot i piał? Swoją drogą, kiedy 13 grudnia 1981 roku na ekranie telewizora zamiast prowadzącego program pojawił się pan w ciemnych okularach, oznaczało to niechybnie początek stanu wojennego i koniec pewnej epoki. Ale dla moich kolegów, których ojcowie pracowali na Manifeście Lipcowym, ta data odcisnęła się mocniejszym piętnem. Nagle przestały liczyć się „kolejkowe” spory, książeczki górnicze, kafelki siostry...

Ale koniec tego patosu. Na koniec mała scenka rodzajowa z kopalnianego baru... pardon... lokalu gastronomicznego. „Bez zakąski nie podaje się!” – rzecze kelnerka w zgrzebnym, czarno-białym uniformie. W dłoni dzierży mały notes, którym wachluje się co chwilę. Lokal tonie w papierosowym dymie, tak iż z trudem dostrzega twarze zamawiających alkohol mężczyzn. „Dwie lufy i meduzę” – odpowiada jej zachrypnięty głos. „Galaretka to za mało” – ripostuje. „To ja poproszę golonko” – mówi Stachu. „I tźy piwa” – dodaje ten zachrypnięty. „Tak jest, trzy piwa” – cieszy się ich kompan – „Nie będziem tu tracić pieniędzy na majonezy”.

Jeszcze pamiętacie?

fot. J. Żak

piątek, 1 gru 2017, Adam

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 125 000,00 zł
M-3 UL.ZIELONA NISKI BLOK

47.40 m2, Dwustronnie rozkładowe m-3 przy ul.Zielonej na idealnym drugim piętrze w niskim bloku. Przedstawiam ofertę sprzedaży mieszkania o powierzchni użytkowej 47m2, składającego się z dwóch nieprzejściowych pokoi, kuchni przedpokoju i łazienki, do mieszkania p... więcej

Zielona, jola@jgn-vesta.pl, 883 100 480

KOMENTARZE

  • hawk | 07/12 godz. 09:13

    Trzeba było zdobyć zawód który daje Ci pieniądze

  • | 04/12 godz. 18:06

    Kopidoły zawsze miały dobrze. Teraz ludzie wykształceni maja pensje na śmieszne kwoty a kopidoły fizyczne jak zawsze dobrze się mają.

  • mieszkaniec | 04/12 godz. 17:07

    Ale bzdury, Kartek nie wolno było odcinać samemu. Więc jak mogły lądować na podłodze??? Chiał synek zabłysnąć ale się nie udało!!! Czy nadal mieszkasz w mieszkaniu wybudowanym w tamtych czasach? Dlaczego nie krytykujesz bloków z wielkie płyty? Przecież to z PRL-u niczym kartki, więc opuść lokum!!!

  • ejzet | 04/12 godz. 15:41

    A po co było to wycinanie kartek , przecież w sklepie odcinali!

  • Hiob | 01/12 godz. 17:26

    I pomyśleć, że niebawem nasze wnuki będą przerabiać powtórkę z historii.

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

Z NAMI W ŚWIAT

Hiszpania

COSTA BRAVA

...Costa Brava nic innego jak kolebka wystrzałowych wakacji. Każdy znajdzie coś dla siebie począwszy od zwariowanych imprez kończąc na spokojnych wczasach rozwiń ›

od 1.260 zł

termin: maj - październik

więcej ofert biura ›

GMB Family Tours ›

ZOBACZ TEŻ INNE PROPOZYCJE. WARTO! ›

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

14/12

2591 listów!

0

07/12

Pieskie życie

1

więcej

BLOGI

22/10

"Kipi kasza…"

5

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X