Dzisiaj jest: poniedziałek, 21 maja 2018   Imieniny: Donat, Tymoteusz, Walenty

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Z życia GSM

Anatomia „czarnego pijaru”

Od wielu już lat członkowie Naszej Spółdzielni są obserwatorami różnego rodzaju wojenek, awantur lub kłótni.

Zawsze są jacyś „troskliwi niezadowoleni” wraz ze skupiającymi się wokół nich „bojownikami” albo zwykłymi awanturnikami oraz notorycznie atakowany Zarząd, który broniąc się przed tymi atakami przedstawia dokumenty, opinie biegłych, opinie prawne, wyniki kontroli instytucji zewnętrznych i który zawsze musiał udowadniać, że nie jest „przysłowiowym wielbłądem”.

W tych sprawach z obowiązku musiała brać również udział Rada Nadzorcza. I tu dotykamy tematu, dlaczego w Radzie Nadzorczej niezależnie od kadencji, wcześniej czy później, powstawał swoisty rozłam, utrudniający działanie tego organu Spółdzielni. Tutaj ma miejsce odwieczny problem, co do (nie)przygotowania merytorycznego i (nie)znajomości problemów spółdzielczych przez osoby kandydujące do Rady Nadzorczej oraz poczucia odpowiedzialności przed członkami (lub raczej jego braku), gdy już otrzymali od nich mandat członka Rady Nadzorczej. To właśnie w sytuacjach, gdy potrzebna jest zdolność analizowania dokumentów dotyczących konkretnej sprawy i przedstawianych przez Zarząd, następuje sprawdzian, czy w tym zespole są ludzie potrafiący dokonać takiej analizy oraz podjąć odpowiedzialne decyzje, czy też są tacy, którzy podchodzą do sprawy tak jak się im wydaje, tak jakby prawo nie istniało (bo go nie znają), często wsłuchując się w głos niejawnych podpowiadaczy.

Jednym z przykładów takiej odporności na wiedzę, mimo wielokrotnego udziału w Radzie Nadzorczej GSM (ale chyba nigdy przez całą kadencję) jest Jan Wyrwa. Wystarczy wspomnieć jego udział w Radzie na początku tego wieku, jego plugawy Blog prowadzony kilka lat później w JasNecie, aż po obecny jego udział, gdzie za każdym razem kompromituje się swą arcyniewiedzą, i chamstwem. Ten człowiek od 15 lat mając gębę pełną frazesów i inwektyw, gardłuje, by tylko było go słychać (a głos ma donośny), równocześnie do dzisiaj nie rozróżnia tak podstawowych pojęć jak odpis na fundusz remontowy i eksploatacja (innych również). On chce decydować o ważnych spółdzielczych planach, tematach i problemach oraz żąda dostępu do dokumentów, których nie rozumie i na których się nie zna. Np. od lat twierdzi bezpodstawnie, że są „niejasności i przekręty” przy realizacji termomodernizacji, a zapraszany do udziału w Komisji Rewizyjnej, by osobiście mógł przejrzeć dokumenty z tym związane i by przestał pleść androny, odmówił swego udziału stwierdzając (cytat): „… przecież ja się k… na tym nie znam”. Nic dodać nic ująć. A przecież niezliczone kontrole zewnętrzne (banków, Urzędu Skarbowego, Prokuratury), wewnętrzna Komisji Rewizyjnej GSM, zlecony fachowcom audyt jednoznacznie wskazują, że wszystko jest najlepszym porządku.

Inny przykład to pani Gnaś, która mieszkając w naszych zasobach od kilku lat, postanowiła uzyskać członkostwo w GSM (zgodnie z poprzednią ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych), by następnie bez absolutnie żadnego przygotowania własnego ani doświadczenia (wcześniej, nie mając członkostwa, nie mogła uczestniczyć w Walnych Zgromadzeniach, by cokolwiek się dowiedzieć) pokazać swoje „uczestnictwo” w Radzie Nadzorczej. Chyba już od pierwszego posiedzenia Rady Nadzorczej rozpoczęła bezprecedensowy atak na Zarząd, tworząc nawet agresywny profil na Facebooku, udając nieudolnie „eksperta” i „obrońcę spółdzielców”, opowiadając publicznie między innymi takie nonsensy jak na przykład rzekome usunięcie jej z RN przez Zarząd. Nie ważne, że to nowa Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych wyeliminowała ją z członkostwa w Spółdzielni. Istotą jest by popisywać się w publikatorach swoją niewiedzą i niezdolnością rozumienia przepisów, robiąc ten „czarny pijar” wobec GSM.

Kolejny oczerniacz to np. Andrzej Kinasiewicz (wcześniej milicjant stanu wojennego jako „wtyka” Solidarności w MO, a następnie w nauczycielstwie, a może odwrotnie – kto by się na tym wyznał, teraz zwolennik PiS działający w tzw. „słusznej sprawie”). Dwukrotnie złamał zakaz konkurencji, pominął obowiązek zgłoszenia Radzie Nadzorczej o istotnej zmianie sytuacji względem złożonego wcześniej oświadczenia, okłamał członków na ubiegłorocznym Walnym Zgromadzeniu twierdząc, że zrezygnował z udziału w Radzie Nadzorczej konkurencyjnej spółki, a następnie w uznaniu swych destrukcyjnych zasług dał się powołać do kolejnej konkurencyjnej spółki i twierdzi, że został bezprawnie zawieszony w czynnościach członka Rady Nadzorczej.

No cóż -pecunia non olet.* Tymczasem: Dla rozpoznania zagadnienia pomocne jest orzeczenie Sądu Najwyższego – uchwała z 07.06.2000r. (vide:  Uchwała Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z 2000-06-07, III CZP 21/00) o treści następującej:

„Zakaz prowadzenia działalności konkurencyjnej wobec spółdzielni obowiązuje osoby wskazane w art. 56 § 3 ustawy z dnia 16 września 1982 r. Prawo spółdzielcze (t.j. Dz.U. z 1995 r. Nr 54, poz. 288 ze zm.), bez względu na to, czy i ewentualnie w jakim zakresie działalność konkuren-cyjna naraża spółdzielnię na szkodę. Ma on charakter bezwzględny i nie może być uchylony bądź też ograniczony treścią postanowień statutu.”,

„Na ogół przyjmuje się, że prowadzenie interesów pokrywających się z przedmiotem działalności gospodarczej spółdzielni stanowi konkurencję.” – właśnie z takim przypadkiem mamy do czynienia i czy cokolwiek w tych okolicznościach można jeszcze dodać? Gdzie honor i inteligencja tego pana?

Takich przykładów można by mnożyć jeszcze długo. Charakterystyczne dla tych „zatroskańców” jest np. niegłosowanie lub głosowanie przeciw przyjęciom takich ważnych, a nawet niezbędnych dla funkcjonowania Spółdzielni uchwał Rady Nadzorczej jak: plan rzeczowo-finansowy lub plan remontów na dany rok. Nie mając żadnego własnego udziału w pracach nad sporządzeniem tych planów swoją postawą chcą wyłącznie destrukcji i blokady działania Spółdzielni – tacy to „spółdzielcy” i „społecznicy”; oczywiście dla „dobra Spółdzielni i ich członków” – tyle, że jakoś na opak.

Wieloletni członkowie obserwując, kto należał do tych „troskliwych niezadowolonych”, powinni zauważyć, że to jest grupka, co najwyżej kilkunastu osób, bardzo często o dość wątpliwych własnych osiągnięciach, ale usiłująca robić stale jakiś ferment, poprzez rzucanie niesłusznych lub zupełnie bezpodstawnych i kłamliwych oskarżeń o rzekomych „przekrętach”, „nieprawidłowościach”, „niegospodarności”, „łamaniu prawa” itd., itp.

Mimo, że te osoby występują albo indywidualnie, albo w mniejszych zespołach, w bardzo różnych kombinacjach i konstelacjach, to zawsze można odnieść wrażenie, że działają na czyjeś zlecenie, bo używają tych samych metod, bardzo często „odgrzewając wielokrotnie już zepsute i ponownie mrożone stare kotlety”.

Jak dotychczas jeszcze żadna z tych kalumnii pod adresem działalności zarówno rzeczowej jak i finansowej GSM, prowadzenia wymaganej prawem dokumentacji, prowadzenia rozliczeń z członkami, przestrzegania przepisów prawa nie znalazła potwierdzenia w faktach i dokumentach, ani nie został postawiony jakikolwiek zarzut przez instytucje kontrolujące lub czuwające nad praworządnością, a spektakl czarnego pijaru … trwa dalej w najlepsze.

Ci „troskliwi niezadowoleni” wypisują kłamstwa w pismach zawiadywanych przez podżegaczy oraz na forach internetowych, robią zaledwie kilkunastoosobowe manify ściągając na nie „nie członków” GSM i … TVP3, piszą donosy do Ministerstwa Infrastruktury, zachowują się napastliwie i chuligańsko, a potem … mają czelność mówić (cytat), << że GSM jest najbardziej „medialną” spółdzielnią w Polsce, a przynajmniej na Śląsku>>. Tak by nie było, gdyby nie ten czarny pijar uprawiany przez urodzonych wichrzycieli działających na zlecenie lub dla osobistych własnych korzyści – klasyczny UKŁAD ZAMKNIĘTY.

Niestety, to wśród tych jadowitych, a nawet zabójczo toksycznych osobników dziwnym trafem są skazani za kradzieże, słynni łapownicy, wyłudzający haracze, chuligani napadający fizycznie na nielubianych przez nich członków Rady Nadzorczej, używający nie tylko wulgaryzmów, ale i gróźb karalnych. Tak, to garstka pospolitych chuliganów usiłuje terroryzować Spółdzielnię liczącą ok. 8 tysięcy członków i zrobić prawdziwy skok na ich kasę.

MIEJMY OCZY SZEROKO OTWARTE I NIE DAWAJMY SIĘ OSZUKIWAĆ, BO NIE MOŻEMY RYZYKOWAĆ PRZEJĘCIA NASZEGO MAJĄTKU PRZEZ MAFIĘ.

 

* - Pecunia non olet (pieniądze nie śmierdzą) – łacińska sentencja, której autorstwo rzymscy historycy Swetoniusz i Kasjusz Dion przypisali Wespazjanowi. Wprowadził on ok. 70 roku n.e. podatek od toalet publicznych.

Zatroskany

(materiał nadesłany przez wieloletniego członka GSM, który prosi o zachowanie anonimowości)

piątek, 12 sty 2018, Artykuł sponsorowany

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X