Dzisiaj jest: poniedziałek, 15 października 2018   Imieniny: Jadwiga, Teresa, Zorian

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

Droga do Jadłodzielni

Gdziekolwiek nie poszłam, wychodziłam z kwitkiem. Nikt nie dawał mi szans na uruchomienie tego projektu. Dlaczego? Ponieważ był niepewny i ryzykowny. Fakt. Idea każdemu się podobała, bo pomysł był naprawdę szlachetny. Tylko formalności, a właściwie ich brak, przekreślały wszystko na samym starcie. Foodsharing Polska to ruch społeczny, a nie organizacja. Nie jest nigdzie zarejestrowany, nie podlega żadnym jednostkom zarządzania ani oficjalnej kontroli. Jest inicjatywą ludzi-dla ludzi, a jego główna idea to niemarnowanie jedzenia. W Polsce co roku 9 milionów ton żywności trafia do śmietnika. Jednocześnie około 108 milionów ludzi na świecie cierpi z powodu głodu lub niedożywienia. Wierzę, że te dwie skrajności można ze sobą połączyć i sprawić, aby każdego dnia obie liczby zbliżały się na osi do zera. I właśnie z tą wiarą ruszyłam przed siebie, wbrew głosom rozsądku i nieprzychylnym wróżbom otoczenia. Każda ciocia „dobra rada” mówiła mi, żeby się w to nie pakować. Ja natomiast czułam, że Jadłodzielnia jest dokładnie tym, co chcę robić. Dlatego bez względu na wszystko poszłam za głosem „serca”.

Projekt rozpoczął się końcem 2016 roku, kiedy w Internecie znalazłam ruch Foodsharing Polska. Ucieszona pobiegłam z pomysłem na posiedzenie zarządu mojego Stowarzyszenia Samorządne Jastrzębie. Tam wylaliśmy na moją głowę pierwszy kubeł zimnej wody, bo właśnie okazało się, że nie możemy sformalizować Jadłodzielni pod żadną oficjalną organizacją. Na moje szczęście członkowie Zarządu Stowarzyszenia jednogłośnie postanowili mi pomóc – całkowicie prywatnie. Wtedy właśnie zaczęła się moja wędrówka. Przez bite pół roku chodziłam od drzwi do drzwi w poszukiwaniu miejsca, w którym będę mogła stworzyć Jadłodzielnię.  Dodatkowym wyzwaniem były aspekty techniczne, takie jak lokalizacja w centrum miasta, stały dostęp do żywności, przyłącze prądu, miejsce dla samochodów, które będą podjeżdżały z jedzeniem i tak dalej. W tym czasie „całowanie klamek” stało się dla mnie dość powszednie. Wszędzie słyszałam „świetny pomysł, ale...” Jednak mój wrodzony upór nie dawał za wygraną. Docelowo chciałam, aby Jadłodzielnia znajdowała się w pomieszczeniu, gdzie będzie można swobodnie postawić kilka półek i lodówkę, a może nawet usiąść i zjeść. Niestety to marzenie musiałam odłożyć na później.

Dokładnie w lutym 2017 roku, dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem Samorządne Jastrzębie, trafiłam do Jastrzębskiej Spółdzielni Spożywców, gdzie dzięki uprzejmości Pana Prezesa, udało mi się wynająć za symboliczne pieniądze miejsce parkingowe przy ulicy Wielkopolskiej. Moja radość nie miała końca! Nareszcie ktoś całkowicie niezależny uwierzył w ten projekt razem z nami i dał mu szanse bytu. Jednak tutaj historia dopiero się zaczyna, bo teraz potrzebne było całe mnóstwo rąk do pomocy oraz rzeczy, dzięki którym wszystko miało się udać. Nasuwała się masa pytań, na które jeszcze wtedy nie znałam odpowiedzi. Nie wiedziałam dokładnie, z czego zbuduję Jadłodzielnię, skąd wezmę na nią środki, jak rozwiążę kwestię prądu, skąd wezmę lodówkę, jak stworzę tablice informacyjne, co z kontrolą, kto będzie sprzątał, skąd wezmę jedzenie – lista nie miała końca…

W tym momencie na pomoc przyszły media społecznościowe oraz media lokalne. Siła portalu Facebook nie ma granic – dzięki niemu znalazłam Sebastiana, który wyłożył własne pieniądze na materiał do budowy Jadłodzielni, Ewelina pomogła mi w znalezieniu stolarza, Pana Łukasza, który wraz z pracownikami zbudował naszą budkę. Lodówkę dostałam od własnej rodziny – cioci Jadzi, dostęp do prądu do dziś dnia mamy dzięki właścicielce komisu Pani Magdzie. Mój mąż Marcin zaopatrzył nas w kable, maszt i podłączył prąd. Prezes mojego Stowarzyszenia Marcin Gołębiowski zapewnił zamki i tablice informacyjne. A ja biegałam za jedzeniem, które miało dać początek niemarnowania żywności w Jastrzębiu-Zdroju. Przez kolejne kilka miesięcy organizowałam, dzwoniłam, jeździłam, rozmawiałam, prosiłam – do skutku.

11 lipca 2017 roku odbyło się otwarcie Jadłodzielni. Ja, moje przyszłe dziecko, moja rodzina, stowarzyszenie, darczyńcy, znajomi i cała kibicująca społeczność – odetchnęliśmy z ulgą. Udało się! I choć tak naprawdę praca przy Jadłodzielni nigdy się nie kończy, to wtedy byłam już spokojna. Widząc zaangażowanie zwykłych ludzi, którzy przyszli na otwarcie, żeby podzielić się tym, co mają (gdzie niejednokrotnie sami mają niewiele), dało mi poczucie, że pomysł został zaakceptowany przez społeczeństwo. A przecież to jest w tym projekcie najważniejsze! Aby każdy z nas miał świadomość problemów, jakie rozwiązuje Jadłodzielnia. Szkoda tylko, że władze naszego miasta nie zauważyły tej inicjatywy. Mieszkańcy z niedowierzaniem pytali o Panią Prezydent podczas otwarcia Jadłodzielni. Niestety pytali na marne, bo Pani Prezydent nie zaszczyciła nas swoją obecnością. Dlaczego… sami ją zapytajcie.

Mam w głowie powiedzenie „Nic bez Was” – sama nigdy nie udźwignęłabym tego projektu. Tak naprawdę największe podziękowania należą się tym, którzy mozolnie, każdego dnia, tygodnia, miesiąca, przynoszą do lodówki swoje kanapki z pracy, słoiki z wczorajszą zupą, słodycze dla dzieci. Tym, którzy sprzątają i kupują środki czystości. Tym, którzy udostępniają na swoich tablicach posty o Jadłodzielni oraz tym, którzy korzystają z jedzenia, bo przecież to dzięki nim nie marnuje się żywność. No i oczywiście Ewelinie Auguścik, bez której już w ogóle bym sobie nie poradziła, gdyż początki Jadłodzielni były jednocześnie końcem mojej ciąży. Dziękuję wszystkim, którzy byli, którzy są i którzy będą z nami. Dziękuję wszystkim, którzy uwierzyli. Pamiętajcie, że wciąż poszukujemy rąk do pomocy – każdy się przyda!

PS. Marzy mi się kolejna Jadłodzielnia w naszym mieście!

Aleksandra Fabisz-Zblewska
Główny Koordynator Jadłodzielni Foodsharing Jastrzębie-Zdrój, Samorządne Jastrzębie

 

czwartek, 15 lut 2018, Aleksandra Fabisz-Zblewska

KOMENTARZE

  • | 07/03 godz. 19:46

    Daremny pomysł jak i kilka innych tej Pani

  • | 07/03 godz. 18:53

    Ta pani wszędzie się pcha raz jest za a raz przeciw . Jak ona załatwia to za hak inni to jest przeciw. PAN Gołębiewski liczy na sukces w wyborach więc pozuje do fotki ale nie tędy droga. Ludzie z samorzadnego powoli wspierają PiS bo tam jest dla nich siłą i miejsce u władzy.

  • mieszkaniec | 01/03 godz. 22:59

    Pomysł żałosny, a pomysłodawczyni nawiedzona!!! W Jastrzębiu- Zdroju jadłodzielnia długo nie pociągnie, zbyt mało mieszkańców i ludzie mają co jeść a OPS zapewnia potrzebującym wypasione reklamówki pełne jedzenia.

  • | 19/02 godz. 14:32

    do vmieszkaniec. Lewica chce się odbudowywać. Więc nabuja sobie punkty.

  • | 19/02 godz. 14:31

    Potem leży powywalane zywnośc na trawie jajka, mąka itp. Pijaki marnują ją. Zamiast nie brać to wyrzuci taki jeden z drugim na trawą.

  • jasnet.pl | 15/02 godz. 12:31

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

04/10

Pęd do władzy

5

więcej

BLOGI

04/10

Pęd do władzy

5

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X