Dzisiaj jest: wtorek, 17 lipiec 2018   Imieniny: Aneta, Bogdan, Jadwiga

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Z życia GSM

Rozróba na Walnym

Wrzaski, wyzwiska, groźby, zamieszanie i torpedowanie spotkań... To główne cechy ostatniego Walnego Zebrania Członków w Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej. A jego główny cel wydawał się tylko konieczną formalnością – dopasowanie statutu GSM do uchwalonej ustawy o spółdzielczości. Jak to wyglądało i jakie były tego skutki, mówi prezes GSM Gerard Weychert.

Coś nie do końca wyszło wam z tym Walnym?

Tak naprawdę to te Walne bardziej przypominało zadymę niż obrady. Wrzaski, wyzwiska, przekleństwa, wyzwiska i przepychanki. Trudno było utrzymać porządek i prowadzić zebranie. Większość zebrań w ramach Walnego zdominowali pełnomocnicy. Jak później wyliczyliśmy, stanowili oni 30-40 % procent uczestników zebrania.

Pełnomocnicy?

Tak, ostatnio uchwalono ustawę, na mocy której każdy spółdzielca może udzielić pełnomocnictwa dowolnej osobie, żeby zastąpiła go na Walnym. Sam zamysł z gruntu słuszny – miał zwiększać udział członków w organach decyzyjnych spółdzielni, nawet jeśli osobiście udziału w nich wziąć nie mogli, np. wskutek choroby, wyjazdu czy niesprawności. Co z tego w praktyce wyszło, poczuliśmy na własnej skórze.

To znaczy?

Grupka ludzi, którym już od dawna zależy na destabilizacji spółdzielni i poprzez to faktyczne jej przejęcie, cynicznie wykorzystała ten zapis w ustawie i wyłudziła w różny sposób pełnomocnictwa od członków GSM, którzy nie mogli lub którym się po prostu nie chciało wziąć udziału w Walnym i podstawili swoich, nie mających nic wspólnego z naszą spółdzielnią. Ich celem było maksymalne zakłócenie obrad, zdominowanie ich i niedopuszczenie do przyjęcia proponowanych uchwał. Jak już powiedziałem, nie robili tego na drodze rzeczowej dyskusji tylko zadymy i kompletnego chaosu. Niestety osiągnęli swój cel – bardzo ważne zmiany w statucie spółdzielni nie zostały uchwalone. A statut to przecież podstawa funkcjonowania spółdzielni.

Takie ważne były te zmiany?

Tak i to bardzo. Wymagała tego ostatnio uchwalona ustawa o spółdzielczości i wymóg dopasowania statutów spółdzielń do jej litery. Nie tylko naszego, ale wszystkich. U nas się to niestety nie udało albo dokładniej skutecznie temu przeszkodzono. Właśnie wyłudzonymi pełnomocnictwami.

I członkowie, dając pełnomocnictwa, na to się godzili?

Myślę, że dając je tak naprawdę nie wiedzieli, do czego one mają posłużyć. Po Walnym zbadaliśmy to. Okazało się, że członkowie wspomnianej przeze mnie grupki oponentów, a właściwie wichrzycieli, o których już wielokrotnie pisaliśmy i przed którymi przestrzegaliśmy, przekonywali swoich znajomych czy sąsiadów, członków GSM, którzy nie mogli lub nie chcieli brać udziału w Walnym, żeby podpisywali im pełnomocnictwa w ciemno, nawet nie wiedząc, kto ich będzie reprezentował. Wiemy, że były osoby, które w ten sposób wyłudziły po kilka pełnomocnictw, co jest ewidentnym złamaniem prawa. Potem widzieliśmy, że takie pełnomocnictwa były wypełniane przed Walnym na kolanie czy na parapecie przez obce, podstawione osoby, chociażby przez związkowców jednej z kopalń, nie mające nic wspólnego z GSM. Sprawę już przekazaliśmy prokuraturze.

I te osoby wpłynęły na przebieg i wynik obrad?

I to jak! Wrzaski, przekleństwa, groźby i zakłócanie spotkania. Część rzeczywistych członków, nie mogąc wytrzymać takiej presji, po prostu wyszła. Zostali tylko najbardziej odporni, no i zadymiarze. Sytuacja była bardzo podobna jak na niektórych meczach, gdzie kibole robią zadymę i utrudniają normalnym kibicom dopingowanie, a czasem i zrywają cały mecz. Podobnie było i na naszym Walnym. „Pełnomocnicy” kierowani przez określone osoby skutecznie zdominowali obrady i wpłynęli na ich wynik. Doszło do różnych ekscesów, na przykład, że jedne obrady prowadził „pełnomocnik” spoza tego naszych zasobów, do tego radny miejski, a nawet do widocznego sfałszowania głosowania. Na to wszystko mamy nagrania i dowody. Korzystano z różnych, nieprawdziwych pretekstów. Na przykład próbowano zmienić ustalony porządek obrad.

A można?

Porządek obrad nie podlega głosowaniu. Może miałoby to sens, gdyby było tylko jedno zebranie w całości, wtedy porządek też byłby jeden dla wszystkich. Co innego, gdy zebranie jest podzielone na części. To w każdej części miałby być inny porządek? Bo jeden byłby zmieniony, a inny nie? Jak wtedy zachować tą samą tematykę obrad?

Nie mogliście zapewnić ochrony obrad?

Próbowaliśmy. Zwróciliśmy się do policji o pomoc, ale bezskutecznie. Tylko na jednym zebraniu był dzielnicowy. Nie wiemy, na jakiej zasadzie, ale tam był spokój. Szkoda, że nie wszędzie.

Ale w taki sposób można sparaliżować prace całej spółdzielni, a nawet ją przejąć.

Pewnie, że można i przed tym od dłuższego czasu przestrzegamy. Znany jest przypadek, że w jednym z miast na Śląsku przejęto kierownictwo spółdzielni mieszkaniowej przy pomocy osiłków z klubu kulturystycznego. Potrafili skutecznie wpłynąć na głosowanie podczas zebrania spółdzielczego i do władz jej weszli ci właściwi ludzie.

To chyba żart?

Niestety nie. Stąd gorący apel do naszych członków: nie dawajcie pełnomocnictw, jeśli nie musicie, a już na pewno nie na chybił trafił. To może spowodować duże szkody i naprawdę zagrozić spółdzielni. Pominąwszy to, że jest niezgodne z prawem. Są tacy, którzy bezwzględnie wykorzystają waszą naiwność. Najlepiej przyjdźcie sami na zebrania.

Więc co dalej?

Musimy dalej prowadzić działania, by dopasować nasz statut i inne regulaminy do obowiązującej ustawy. Przekazaliśmy już wszystkim członkom projekty statutu. Zmiany sprowadzamy do niezbędnego, wymaganego przez ustawę minimum. Wkrótce zaczynamy spotkania z mieszkańcami, gdzie oprócz innych, ważnych dla nich spraw, chcemy im objaśnić te zmiany i je przedyskutować. Bez tego spółdzielnia nie może funkcjonować. Chętnie wysłuchamy też wszelkich uwag i postaramy się na nie odpowiedzieć. I znowu gorący apel: znajdźcie czas i chęć i przyjdźcie na te zebrania. To wasze mieszkania i wasza spółdzielnia. Jeśli będzie was mało lub niefrasobliwie zgodzicie się, by ktoś was zastąpił, to „pełnomocnicy” i zadymiarze zdominują spotkania, a to może być bardzo groźne. Na końcu i tak to wy za to zapłacicie!

Czy u was toczą się tylko wojny?

Nie, nie tylko, choć musimy bronić spółdzielnię przed różnymi zakusami. Tu chodzi o naprawdę spore pieniądze. Na co dzień robimy też wiele pożytecznych rzeczy i większość naszych członków wie o tym. Nie zawsze i nie od razu jesteśmy w stanie spełnić wszystkie oczekiwania, jak na przykład montaż wind w blokach 4-piętrowych. Na razie nas na to nie stać. Ale przynajmniej spełnimy pomysł jednego z członków, by na klatkach schodowych zamontować opuszczane krzesła, tak by starsi ludzie mogli odpocząć, wchodząc po schodach. To niewiele, ale zawsze coś. I będziemy się jeszcze bardziej starać i będziemy jeszcze bardziej słuchać naszych członków. Bo spółdzielnia to oni i tak powinno pozostać.
 

czwartek, 22 lut 2018, Artykuł sponsorowany

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 96 000,00 zł
M-3 W CENTRUM

39.00 m2, W sprzedaży mieszkanie położone w samym Centrum miasta przy ul. Pomorskiej . Lokal znajduje się na parterze czteropiętrowego bloku . Składa się z : dwóch osobnych pokoi , łazienki , kuchni z oknem , przedpokoju . Do mieszkania przynależy pomieszczen... więcej

Pomorska, renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X