Dzisiaj jest: niedziela, 22 lipiec 2018   Imieniny: Maria, Magdalena, Bolesława

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

Na wagę złota

Dobry pracodawca – nie oszukujmy się – w dzisiejszych czasach jest na wagę złota. Inni idą jeszcze dalej i przekonują, że ten gatunek podzielił los dinozaurów. Jak jest naprawdę? Agnieszka, którą poprosiłem o krótką rozmowę, ma na ten temat wyrobione zdanie. Jak się niebawem okaże, niewiele wiedziałem o osobach z upośledzeniem umysłowym. Zaś podejmując ten temat. kierowała mną pycha człowieka mieniącego się mianem zdrowego.

Agnieszka początkowo nie odpowiada na żadne z pytań. Pewnie dlatego, że ma mi do zakomunikowania coś o wiele ważniejszego. „Przedłużyli mi umowę! Na dwa lata!” – cieszy się. I jest to radość, której nie sposób opisać słowami. W każdym razie, ja ich na chwilę obecną nie znajduję.

A zaczęło się niepozornie. Od telefonu opiekunki Agnieszki, która zadzwoniła do jednej z rybnickich pizzerii, wchodzącej w skład znanej w Polsce sieci. „Pan Krzysztof, bo to z nim wówczas rozmawiałam, był zaskoczony moją propozycją. Nie bardzo mieściło mu się w głowie, że osoba z upośledzeniem umysłowym może pracować na równi z innymi” – przypomina sobie. Na początku więc był dystans i rezerwa. Czyli standardowo. Tak reagowała niemal większość pracodawców na hasło „aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych”. A sama nazwa programu – „Dobra Praktyka U Dobrego Pracodawcy” – też niewiele im mówiła.

Kiedy Agnieszka opowiada o pracy w pizzerii, oczy świecą się jej jak dwa diamenty. Szczegółowo omawia zakres swoich obowiązków. Barek, sprzątanie stolików, toalety. Z podobną estymą pochyla się nad rozkładem jazdy linii E-3, dzięki której dociera do Rybnika, a potem z niego wraca. Zadaję jej banalne, najbanalniejsze z pytań, czy wszyscy są dla niej mili? I otrzymuję równie banalną, choć w jej przypadku arcyważną, odpowiedź. „Taaak, wszyscy. Koledzy, koleżanki, kierownicy...” – gdy wypowiada te słowa, na jej twarzy gości promienny uśmiech.



W końcu moja rozmówczyni i menedżer rybnickiej pizzerii spotkali się osobiście. Ten ostatni mówił jej o swoich, skądinąd naturalnych, obawach, że przecież takich ludzi trzeba będzie bez przerwy pilnować. Widać było, że pomysł mu się spodobał, ale wciąż gdzieś pokutowały w nim stereotypy na temat osób niepełnosprawnych. Ona tłumaczyła mu, wyprowadzała go z błędu, nie zrażała się pierwszym niepowodzeniem. W końcu pada propozycja: „Okej, spróbujmy”. I spróbowali. Najpierw przez tydzień, potem miesiąc, wreszcie – rok.

Pytam Agnieszkę o te mniej miłe momenty. Wiadomo, jacy potrafią być klienci. Ona zastanawia się przez chwilę – znak, że nie było ich znowu tak wiele. Potem opowiada mi o kimś, kto poprosił ją o wytarcie stolika. Kiedy pojawiła się we wskazanym miejscu z papierowym ręcznikiem w dłoni, klientka o mało nie dostała apopleksji. „Przecież prosiłam, żeby przyjść ze szmatką!” – wycedziła przez zęby. Na Agnieszkę te słowa podziałały z siłą wodospadu. Jak mówi, zrobiła to, co zazwyczaj robi w takich sytuacjach – przejęła się histeryczną reakcją klientki, takiej „bizneswoman” z odzysku. Niepotrzebnie, bo ta w końcu przeprosiła ją. Przynajmniej tyle.

No właśnie, klienci. Kiedy rozmawiam z panem Krzysztofem, tym samym, który zdecydował się zatrudnić Agnieszkę, mężczyzna podnosi identyczny argument. W rozmowie telefonicznej nie ukrywa, że obawiał się reakcji gości lokalu. Ale lody szybko zostały przełamane. Nie tylko między Agnieszką i klientami, ale także kolegami z pracy. Teraz, bogatszy o te doświadczenia, nie szczędzi bohaterce artykułu komplementów. „Sumienna, punktualna, dokładna. Widać, że jej na tej pracy zależy” – ocenia. Dla pana Krzysztofa jako pracodawcy to są ważne atuty. Ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że w grę wchodzą także inne kwestie. Choćby walka ze stygmatyzacją takich osób jak Agnieszka. A tej, prowadzonej na wielu frontach, nie da się wyrazić w żadnej walucie. Bo umyka teorii i wygodnym, wymyślanym na poczekaniu definicjom.

Uderzam w podobny deseń. Pytam o przyszłość Agnieszki. O tę wspomnianą przed chwilą stygmatyzację, czyli wykluczenie. „Chcemy tego czy nie, oni są częścią społeczeństwa” – moja rozmówczyni sprawia wrażenie nieco poirytowanej. Równocześnie nie ma złudzeń. Aby jej słowa stały się ciałem, muszą być spełnione pewne warunki. Mówiąc wprost, tych ludzi trzeba przygotować do samodzielnego czy raczej „w miarę” samodzielnego życia. Po to są więc między innymi spotkania z doradcami zawodowymi. „Ale to są tylko warunki laboratoryjne. Bo tak naprawdę nic nie zastąpi kontaktu z prawdziwym pracodawcą lub kolegami z pracy” – podkreśla. I stąd pomysł na te praktyki. Być może zasiana ziarno zakiełkuje w przyszłości. Trzeba w to wierzyć.

fot. pixabay

poniedziałek, 26 lut 2018, Damian Maj

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 96 000,00 zł
M-3 W CENTRUM

39.00 m2, W sprzedaży mieszkanie położone w samym Centrum miasta przy ul. Pomorskiej . Lokal znajduje się na parterze czteropiętrowego bloku . Składa się z : dwóch osobnych pokoi , łazienki , kuchni z oknem , przedpokoju . Do mieszkania przynależy pomieszczen... więcej

Pomorska, renata@jgn-vesta.pl, 883 100 495

KOMENTARZE

  • dafi | 26/02 godz. 14:37

    Super oby więcej takich ludzi rozumiało tych niby innych ,ale oni nie są inni są wśród nas i trzeba dać im szansę.Brawo właściciel pizzerii brawo ludzi pomagającym tej dziewczynie.

  • jasnet.pl | 26/02 godz. 14:04

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X