Dzisiaj jest: sobota, 15 grudnia 2018   Imieniny: Celina, Ireneusz, Krystiana

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Wojna o kurnik

To sąsiedztwo stało się dla obu stron przekleństwem. Obydwie zarzucają sobie wzajemnie złą wolę i rozmyślne działanie na szkodę drugiego. Jedna ze stron to gospodarstwo rolne należące do Pawła i Adama Gajdzików, a druga to mieszkańcy pobliskich domów. Dokładniej spór rozpala się o działanie kurnika na 20 tys. brojlerów, położonego na obszarze tego gospodarstwa, a oddalonego od domostw tylko szerokością ulicy, która jak na ironię nazywa się Wspólna, w Bziu, dzielnicy Jastrzębia -Zdroju.

Mieszkańcy, a przynajmniej ich część, zarzucają, że warunki życia tam znacznie się pogorszyły, odkąd zaczął działać ten kurnik, że panuje fetor nie do zniesienia, hałas i zanieczyszczenie. Gajdzikowie zaprzeczają tym zarzutom z oburzeniem i twierdzą coś zupełnie odwrotnego, a mianowicie, że zrobili wszystko, by uciążliwości usunąć, a przynajmniej znacznie zminimalizować. Uważają, że cała sytuacja to krucjata tylko kilku osób przeciwko nim, kierujących się prywatnymi pobudkami, którzy wciągnęli w tę awanturę innych mieszkańców. Tym bardziej, że wiele faktów i danych przedstawianych przez obie strony istotnie różni się od siebie.

Jak wyjaśniają Gajdzikowie, ich gospodarstwo jest częścią dawnego folwarku, liczącego ponad 150 lat. Folwark ten od dawna był nastawiony na hodowlę i składał się z 3 części: w Pawłowicach hodowano bydło, w Ruptawie – owce, a w Bziu właśnie świnie. Następnie ta działalność była kontynuowana w ramach PGR i to od wielu lat. Oni tę hodowlę po prostu przejęli i kontynuowali i to już od roku 1993, kiedy na początku PGR w Bziu wydzierżawili. Kiedy kupili go w roku 1997, to już sami prowadzili tę hodowlę od 4 lat, więc jakiekolwiek twierdzenie, że do tego roku nie było tam żadnej hodowli jest po prostu nieprawdą. Odwrotnie: domy protestujących, po drugiej stronie ulicy Wspólnej zbudowano, kiedy ta działalność była prowadzona od wielu lat, a jej uciążliwość była znana budującym. Zaprzeczają również zarzutom, że budynki w ich gospodarstwie są na oficjalnej liście zabytków gminy i podlegały ochronie, co potwierdziła opinia wojewódzkiego konserwatora zabytków. Również drzewa, które mieli wyciąć nielegalnie to drzewa owocowe, na wycinkę których nie jest wymagane żadne zezwolenie ani opłata.

Gajdzikowie nie zgadzają się ze stwierdzeniami, że prowadzona przez nich hodowla nie ma zezwolenia i jest nielegalna. Wyjaśniają, a potwierdzają to też urzędnicy miejscy, że na hodowlę w obecnym obiekcie nie potrzebowali zezwolenia, ponieważ jest to kontynuacja tej dotychczasowej, prowadzonej od wielu lat. Dotyczy to zarówno świń, jak i innych zwierząt. Co ciekawe, mimo uciążliwości, wynikających z hodowli świń, początkowo sąsiedzi nie protestowali. Sytuacja zmieniła się w roku 2011, kiedy to Paweł Gajdzik, już z synem Adamem, wybudowali dużą halę z przeznaczeniem na magazyn sprzętu rolniczego. Wtedy też pojawił się pomysł, żeby uciążliwą dla nich i dla otoczenia hodowlę świń zakończyć, a chlewnię zburzyć  i w tym miejscu zbudować duży sklep, a nawet market rolniczy. Hodowlę chcieli natomiast kontynuować, już nie świń a brojlerów, znacznie mniej uciążliwą i w adaptowanej do tego celu hali magazynowej, położonej dalej od domów na Wspólnej. W tym celu wystąpili do Prezydenta Miasta o zgodę na przekształcenie hali w kurnik i otrzymali ją.

Wtedy ku ich zdumieniu sąsiedzi postanowili działać i zorganizowali protest. Podpisało go początkowo 20 osób z najbliższego otoczenia, potem doszli inni.  Skierowali skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, zarzucając wydanie zgody przez Urząd Miasta na podstawie wadliwej opinii środowiskowej. SKO przychyliło się do skargi i decyzję Prezydenta Miasta unieważniło. Gajdzikowie poprawili opinię i ponownie uzyskali zgodę prezydenta na przekształcenie hali w kurnik.

Sąsiedzi ponownie złożyli skargę do SKO, wykazując kolejne naruszenia przepisów i znów SKO zablokowało decyzję prezydenta. Wtedy Gajdzikowie zdecydowali o hodowli mniejszej ilości kur niż zakładali wcześniej, poniżej 10 tys., na którą nie potrzebowali opinii środowiskowej. Ale protestujący złożyli również skargę do wojewody śląskiego, który zablokował możliwość hodowli w hali magazynowej, ale tylko ze względu na niezgodność z planem zagospodarowania przestrzennego wprowadzonego w 2007 roku. Gajdzikowie odwołali się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a następnie do Naczelnego Sądu Administracyjnego, jednakże obie te instancje podtrzymały decyzję wojewody. Niezgodność z nowym planem była niezaprzeczalnym faktem.

Nie było też sprzeczności z planem zagospodarowania przestrzennego do roku 2007, kiedy ten został zmieniony, a urzędnicy kwalifikując ten obszar jako produkcja rolna, po prostu błędnie przyjęli, że określenie to obejmuje również hodowlę. Dopiero sprzeciw wojewody unaocznił stronom błąd formalny, że hodowla wymaga osobnego zapisu, którego ze szkodą dla Gajdzików po prostu nie ma, choć nikt sobie z tego nie zdawał sprawy. I tu pojawił się spory problem, bowiem przepisy mówią, że jeśli zmiana planu powoduje szkodę dla prowadzącego już działalność gospodarczą i ten zgłosi protest, to ten plan musi być poprawiony albo poszkodowanemu musi być wypłacone odszkodowanie za poniesione szkody. W przypadku Gajdzików to ok 1,7 mln zł zwrotu z budżetu miasta za ich inwestycje. Nic dziwnego więc, że Urząd Miasta wybrał wariant poprawy planu. Proces ten zaczął się już w połowie 2017 roku. Po jego zmianie będą mogli już be przeszkód prowadzić hodowlę w swoim gospodarstwie.

Sprawa ciągnęła się 5 lat, blokując zamierzenia Gajdzików, aż w końcu stracili cierpliwość i zrezygnowali ze sklepu rolniczego, a także z przeniesienia hodowli do hali magazynowej. W listopadzie 2016 roku zlikwidowali hodowlę świń i rozpoczęli remont dotychczasowej chlewni z powodu szkód górniczych. Budynek tak czy owak musiał być wyremontowany niezależnie od celu, któremu miałby potem służyć. Ku oburzeniu protestujących mieszkańców adaptowali sporny budynek na kurnik, do którego wkrótce, tj. w listopadzie 2017 roku, sprowadzili 20 tys. brojlerów. Jak twierdzą sąsiedzi, od tego czasu przeżywają jeszcze większy koszmar. Hałas pracujących wentylatorów i silosów dostarczających paszę, fetor kurzych odchodów i padniętych kurczaków, zanieczyszczenia z paszy i obornika to, ich zdaniem, koszmarna codzienność. Nie mogą spać w nocy, nie mogą otwierać okien. Ma to również utrudniać pracę pobliskiej szkoły, ośrodka zdrowia czy piekarni. Poza tym uważają, że przez tę działalność wartość handlowa ich nieruchomości znacznie spadła.



Gajdzikowie zdecydowanie odrzucają te oskarżenia. Przede wszystkim hodowla tam miała miejsce znacznie wcześniej niż powstały inne obiekty, a zwłaszcza domy mieszkalne po drugiej stronie ulicy, więc decydujący się na tą lokalizację wiedzieli, na jakie warunki się decydują. Zatem o obniżeniu wartości działek od stanu początkowego nie może być mowy. Nie rozumieją, dlaczego wybuchły protesty przeciw hodowli kurczaków i to w bardziej oddalonym budynku, a protestów przeciw hodowli świń nie było, chociaż ta była o wiele bardziej uciążliwa. Adam Gajdzik wie o tym dobrze – mieszkał na terenie gospodarstwa przez 14 lat. Nie zgadza się z zarzutami wobec obecnej hodowli kurczaków. Uważa je za nieprawdziwe lub co najmniej mocno przesadzone.

Hodowla jest bardzo nowoczesna i komputerowo kontrolowana. To specjalistyczny program komputerowy steruje temperaturą w hali kurnika, podawaniem paszy i wentylacją. Nie można tak sobie dowolnie otworzyć okna czy włączyć wentylatora, np. żeby wietrzyć nocą i ukryć ten fakt. To komputer nadzoruje parametry hodowli i odpowiednio uruchamia urządzenia niezależnie od pory dnia. Wszystko odbywa się stopniowo w zależności od potrzeby, nie ma więc czegoś takiego jak nagromadzenie fetoru i potajemne wietrzenie go. Adam Gajdzik zgadza się, że pewne niedogodności mogą wystąpić, ale są one zminimalizowane. Jak twierdzi, różne uciążliwości mogą wystąpić przy każdej działalności, nie tylko rolniczej, i to o różnym nasileniu i w różnych miejscach, np. oczyszczalnia ścieków w centrum miasta, spaliny samochodowe przy ruchliwych ulicach czy wszędobylski ostatnio smog, głównie pochodzący z kominów prywatnych domostw. I takie uciążliwości często są bardziej dokuczliwe i niestety trzeba je tolerować. Bzie natomiast to obszar nastawiony również, a może głównie, na produkcje rolną i z jej cechami mieszkańcy muszą się liczyć.

Gajdzikowie starają się je minimalizować poprzez np. zamontowanie specjalnych ekranów ochronnych dla zmniejszenia hałasu wentylatorów, by utrzymać go w granicach normy. Komisja Gospodarki Komunalnej i Przestrzennej na specjalnej inspekcji w ich gospodarstwie nie stwierdziła nadmiernych uciążliwości, nie wszyscy mieszkańcy Bzia podzielają zdanie protestujących. Odwrotnie – uważają, że przy poprzedniej hodowli świń były znacznie większe, a teraz jest znacznie lepiej.

Niemniej protestujący nie odpuszczają. Organizują spotkania, składają protesty do Urzędu i Rady Miasta, doniesienia do Straży Miejskiej, Prokuratury i innych urzędów. Zorganizowali bardzo burzliwą sesję Rady Miasta, zwracają się do mediów. Efekt był znikomy. Urzędnicy nie potwierdzili ich stanowiska, radni nie stwierdzili istotnych uciążliwości, Straż Miejska nie posiada właściwych w tym temacie kompetencji i doradziła pozew do Sądu Cywilnego, a nawet część mieszkańców Bzia nie podziela ich poglądów, więcej… występuje przeciw nim.

Gajdzikowie mają dość tej ciągnącej się od kilku lat awantury. Produkują żywność i uważają, że przecież ktoś i gdzieś powinien to robić. Zrobili, co mogli, żeby zminimalizować uciążliwości z tym związane, a ich zdaniem działania przeciw nim godzą w ich interesy i ich dobre imię, zarzuty nie zostały potwierdzone przez żaden z urzędów, nie łamią żadnego z obowiązujących przepisów, a rozpowszechniane są o nich nieprawdziwe informacje. Dlatego postanowili podjąć kroki prawne w swojej obronie i wystąpili z pismem przedprocesowym przeciw inspiratorom tych działań, domagając się ich zaprzestania i wpłaty zadośćuczynienia na rzecz dowolnej organizacji charytatywnej. Strona przeciwna uznała to za szykany. Spór trwa i zapewne znajdzie swoje rozwiązanie w sądzie.

PS. Na rzecz tego artykułu została również przeprowadzona prawie dwugodzinna rozmowa z przedstawicielkami protestujących, paniami J.D. i J.P. Panie nie zgodziły się na nagrywanie rozmowy. Po przesłaniu im, sporządzonego na bazie notatek tekstu nie zgodziły się na jego poprawienie i autoryzację. Uznały go za kłamliwy i zażądały wycofania się z tematu, w który one są zaangażowane. Nie zgodziły się również ani na publikację danych, które same przedstawiły, ani swoich danych osobowych.

Ps. Załączone fotografie prezentują stan opisanego w artykule gospodarstwa rolnego w Bziu – dawny i obecny.

czwartek, 1 mar 2018, JN

KOMENTARZE

  • eryk | 19/03 godz. 07:42

    blokowi udają nawet jak śmierdzi że jest super. Spalarnie opon wam postawili za moszczenicą i nikt nawet się nie przejął tym.niech wam te kurniki na dachu wybudują.

  • M. | 17/03 godz. 20:01

    Takie uroki życia na wsi, a jak komuś nie odpowiada to żyje w wolnym kraju i można się wyprowadzić. W Bziu od razu będzie się lepiej oddychać!

  • Miastowy | 06/03 godz. 10:32

    Bzie to nie wieś tylko dzielnica nowobogackich jastrzębian którzy palą byle czym i zatruwają miasto śmierdzącym smogiem nie wspominając o tym że jadąc do miasta przez ulicę Cichą wyrzucają śmieci do pobliskiego lasu albo do kontenerów pod blokiem a temat chlewu był im znany ale jak to nowobogacki kupił tańszą ziemię koło chlewu i teraz wielkie halo że śmierdzi.

  • dorota | 05/03 godz. 14:02

    skoro mieszkancy nowych domow wiedzieli zetam sa budynki swiniarni to po co budowali tam domy a teraz protestują.To smieszne

  • Mieszkaniec bzia | 05/03 godz. 07:43

    Strasznie śmierdzi od tych gajdzikow a na układy nie ma rady w naszym państwie a jest jeszcze gorzej za panowania pisowcow....

  • jasnet.pl | 01/03 godz. 11:38

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

03/12

Los na loterii?

17

ARTYKUŁY

06/12

Słoneczny Stok

0

03/12

Los na loterii?

17

więcej

BLOGI

04/10

Pęd do władzy

6

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X