Dzisiaj jest: poniedziałek, 15 października 2018   Imieniny: Jadwiga, Teresa, Zorian

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

Jedyne takie "osiedle"

To, że Jastrzębie-Zdrój jest krainą mlekiem i miodem płynącą wiadomo nie od dzisiaj. Niedowiarków, niewiernych Tomaszów i innych sceptyków odsyłamy do rankingu jednego z portali finansowych, który wskazuje na powiaty z najwyższym średnim wynagrodzeniem w Polsce. Czołowe miejsce w tym szacownym gronie zajęło właśnie nasze miasto. Ale jest w Jastrzębiu takie miejsce, gdzie ten sielankowy krajobraz rozmywa się jak w zepsutym obiektywie. Niczym po nitce do kłębka trafiamy na rogatki miasta...

Mieszkańcy tego „odrapanego” bloku nie ukrywają swojego rozgoryczenia. Jak mówi jedna z lokatorek, to, że budynek wygląda tak, a nie inaczej już dawno przestało ją dziwić. „W ogóle wszystko w tym miejscu robi przygnębiające wrażenie. Mieszkam tu prawie od 7 lat, a dopiero od dwóch nie jest to mieszkanie z przymusu” – przyznaje. Inna rozmówczyni opowiada, że jej pierwszy kontakt z niesławnym osiedlem skończył się ucieczką do mieszkającej na drugim krańcu Polski rodziny. Nie ukrywa także, że kwestia fasady budynków i wnętrza klatek jest zaledwie „czubkiem góry lodowej”. Złe warunki sanitarne, brak placów zabaw dla dzieci czy wysokie, jak na standardy mieszkań socjalnych, opłaty za czynsz to tylko niektóre ze sygnalizowanych problemów. Na razie więc trudno przyjąć jej za dobrą monetę zapewnień miasta, że ich sytuacja ulegnie poprawie. Jak podkreśla, zbyt wiele padło takich deklaracji, aby nagle uwierzyć w dobrą wolę urzędników.

Z kroniki policyjnej: „Wydobywające się z okna płomienie i kłęby gęstego dymu. Taki widok 'przywitał' jastrzębskich strażaków, którzy w sobotę, 17 października, interweniowali w budynku wielorodzinnym przy ulicy Pszczyńskiej. 'Około południa telefoniczny rozmówca poinformował nas o pożarze na osiedlu. Na miejsce udały się cztery zastępy straży pożarnej. Z uwagi, że źródło ognia było zlokalizowane w lokalu na pierwszym piętrze, w akcji został wykorzystany wóz strażacki z drabiną. Pojawiła się także konieczność ewakuowania mieszkańców. W sumie objęto nią trzydzieści osób. W wyniku pożaru spaliło się wyposażenie mieszkania. Płomienie objęły również część korytarza. Straty wstępnie oszacowano na trzydzieści tysięcy złotych' – informuje bryg. Mirosław Juraszczyk, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Jastrzębiu-Zdroju. Kilka dni wcześniej osiedle, zwane popularnie 'Manhattanem', stało się areną podobnych wydarzeń. Wówczas ewakuowano ponad 40 osób. Na tę chwilę przyczyny obu pożarów nie są znane”.

Tym samym zagadka wyjaśniła się! Początek artykułu dotyczy „Manhattanu”, nie cieszącego się dobrą sławą wśród mieszkańców naszego miasta. Zaszufladkowany przez nich jako swoiste getto, pobudza wyobraźnię nawet tych jastrzębian, którzy nigdy nie odwiedzili wspomnianego miejsca. Ale, co ciekawe, jeśli już zdecydować się na ten krok, okazuje się, że nasze wyobrażenie na temat budynków socjalnych przy ulicy Pszczyńskiej jest nieco mylne – może nawet spaczone. To, co najbardziej rzuca się w oczy, to wszędobylskie dzieci, które, jeszcze zanim zdążyły zorientować się, że obserwuje je obiektyw aparatu, oddawały się beztroskiej – no, może nieco ekscentrycznej zabawie. Jednak kiedy już przekroczyliśmy próg najbliższego bloku, miny nieco nam zrzedły, a zła sława „Manhattanu” dopadła nas jeszcze na klatce schodowej.



Nasza kolejna rozmówczyni opowiada o wątpliwych urokach korzystania ze wspólnej łazienki. Ale to nie jedyne „zalety” mieszkania pod tym, nazwijmy to, szczególnym adresem. Suszące się na korytarzu pranie, ciągnące się metrami kable, dzięki którym lokatorzy mogą w ogóle korzystać z pralek, drzwi z dziurami wielkości pięści. I na koniec, w tej cokolwiek egzotycznej scenografii, najmłodsi mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju, spontanicznie wykrzykujący kolejne zwrotki popularnego szlagieru disco polo.

Co na to miasto? To pytanie postanowiliśmy zadać Beacie Olszok, dyrektor Miejskiego Zarządu Nieruchomości, administrującego obiektami. „Wszelkie inwestycje nie mają tu większego sensu, jeśli KWK 'Zofiówka' nie przedstawi nam realnego planu napraw szkód górniczych, spowodowanych przez zakład” – mówiła w 2011 roku. Sprawa rozbijała się głównie o część jednego z bloków – tak zwany segment V i ciągnęła się od wielu lat. Pojawiały się różne ekspertyzy z obu stron i, jak przepowiadała pani dyrektor, sprawa miała znaleźć swój finał w sądzie. Nie wiemy, jaki był efekt zapobiegliwości obu zwaśnionych adwersarzy. Faktem pozostaje, że „Manhattan”, po upływie długich 6 lat, nie zamienił się w nadmorski kurort.

Trzy lata później, na początku 2014 roku, dyrektor Beata Olszok tłumaczyła nam, że zamysłem magistratu jest, aby mieszkające na „Manhattanie” rodziny z dziećmi trafiły do budynków socjalnych przy ulicy Gagarina. Tym samym marzenie o wybudowaniu na Pszczyńskiej placu zabaw, choć taka propozycja została zapisana w budżecie na przyszły rok, pozostawała nadal niesprecyzowaną mrzonką (ostatecznie wspomniany plac zabaw powstał i cieszy oczy mieszkańców osiedla – przyp. aut.). Czy to oznacza, że faktycznie skazujemy to miejsce na rolę jastrzębskiego getta? A wraz z nim mieszkające tam dzieci? Niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie...

A może problemu nie stanowi infrastruktura, lecz fakt, że najłatwiej zapomina się o miejscach takich jak osiedle socjalne przy ulicy Pszczyńskiej? Niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie...

fot. archiwum

wtorek, 6 mar 2018, Damian Maj

KOMENTARZE

  • PD | 02/04 godz. 23:14

    @ AV
    Czyli twoim zdaniem należy odgórnie rozdzielać mieszkania wg jakiegoś klucza typu: Na 300 rodzin powinno przypadać 10 rodzin menelskich, dwie skrajnie patologiczne, cztery rodziny, w których przynajmniej jedna osoba wyszła z więzienia w ostatnich dwóch latach, jeden profesor, dwóch doktorów, lekarz, prawnik, pielęgniarka, i resztę po połowie uzupełnimy osobami ze średnim wykształceniem i wyższym?
    Absurd!

  • av | 20/03 godz. 08:32

    Lat temu czterdzieści, będąc dzieckiem, mieszkałam w bloku, w którym mieszkały dzieci lekarzy, nauczycieli, robotników, fryzjerek oraz dzieci tzw. rodzin patologicznych. Z jednej strony dzieci te doświadczały widoku pianych awanturujących się współmieszkańców z drugiej zaś dzieci takich rodziców mogły doświadczyć tego, że można inaczej, zyskiwały przykład, że alkohol to nie jedyny sposób na życie. Aż nadszedł czas, kiedy postanowiono wyizolować problematycznych sąsiadów, niestety wraz z ich dz więcej »iećmi, które wychowując się w takich enklawach nie mają możliwości doświadczyć nic innego poza tym co pokazują im ich rodzice. Kółko niestety się zamyka, dzieci powielają zachowania rodziców. Robiąc porządek z trudnymi dorosłymi zafundowano piekiełko dzieciom.

  • | 06/03 godz. 22:23

    Nareszcie ktoś o tym pisze wreszcie. Żal tych dzieci dorastających w koszmarnych warunkach. Poddawanych codziennej demoralizacji. To bomba z opóźnionym zapłonem, bo dorastają bez dobrych wzorców. Choć nie każdy rodzic tam mieszkający jest zły...Prawdziwe getto.

  • jasnet.pl | 06/03 godz. 13:24

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

04/10

Pęd do władzy

5

więcej

BLOGI

04/10

Pęd do władzy

5

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X