Dzisiaj jest: sobota, 18 sierpnia 2018   Imieniny: Bronisław, Helena, Laura

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Pomysł na pasaże

Dawno, dawno temu, jeszcze za kadencji poprzedniego prezydenta, doszło do spotkania między handlującymi w pasażach a władzami miasta. Temperatura w sąsiadującej z prezydenckim gabinetem sali oscylowała niebezpiecznie w kierunku skwaru za oknem. Zaś lista zarzutów podnoszonych przez wyraźnie poirytowanych kupców rosła z minuty na minutę. Lejąca się po ścianach woda, wszechobecna wilgoć, pokrywająca ściany i oferowane towary pleśń – to tylko niektóre z elementów tej swoistej wyliczanki...

Handlowcy nie przebierali w słowach porównując pomalowane na biało wnętrze pasaży handlowych do grobowca czy wręcz prosektorium. Odpowiadając swoim adwersarzom, prezydent obiecał wówczas, że zajmie się tą ostatnią sprawą. Mało tego: uważnemu oku nie uszło, jak zaraz po spotkaniu włodarz udał się na trzecie piętro magistratu, gdzie znajduje się tutejszy Wydział Architektury. A to właśnie zatrudnieni tam urzędnicy mieli decydujący głos w kwestii zmiany koloru ścian. Jakiś czas później także Beata Olszok, dyrektor Miejskiego Zarządu Nieruchomości, zapewniała, że wszystko jest na najlepszej drodze, aby w podziemiach zrobiło się kolorowo. Sporo wody upłynęło w Jastrzębiance, a ściany nadal są białe, zaś między sklepowymi regałami hula wiatr...

Przypomnijmy, że jakiś czas temu szerokim echem odbił się protest kupców, którzy chcieli uciec spod kurateli prywatnego dzierżawcy i przejść „na utrzymanie” miasta. Być może wyobrażali sobie, że ich dotychczasowe problemy „po zmianie barw” znikną. Czas pokazał, jak bardzo się mylili.

„Miasto chce prowadzić taką działalność, aby przyciągnąć do pasaży jak najwięcej ludzi. Ma to szczególne znaczenie w dobie wielkiej konkurencji, także w naszym mieście”. Te słowa padły w czasie wspomnianego spotkania. Niestety, ich autor z perspektywy lat okazał się niepoprawnym optymistą. Oczywiście, miał do tego prawo, pytanie tylko, czy prezydent miasta, bo to on wypowiedział te słowa, nie powinien być raczej, no właśnie, realistą? I co mają powiedzieć teraz handlowcy?

Zresztą, z tą kupiecką „gadatliwością” bywało różnie i czasami można było odnieść wrażenie, że ci ostatni także podzielali prezydencki optymizm. A może po prostu uwierzyli, że uległość wobec magistratu bardziej im się opłaca? Może otrzymywali takie sygnały? Ot, chociażby taka scenka rodzajowa. Kilka osób, które handluje w pasażach pod aleją Piłsudskiego, debatuje nad czymś usilnie. Gestykulują, wymieniają opinie, widać, że do tematu rozmowy mają stosunek emocjonalny. Nie trzeba jakiś szczególnych zabiegów, aby usłyszeć, że co pewien czas pada nazwisko dyrektor Olszok, a sami kupcy mają nieciekawe miny. Kiedy jednak zapytać się ich, czy są zadowoleni z handlu w tym miejscu, odpowiadają zgodnym chórem, że tak. To znaczy odpowiadali, bo ta fałszywie rozumiana lojalność zaczęła im już chyba wychodzić bokiem.

Faktycznie, dzisiaj ich entuzjazm – delikatnie mówiąc – jest już jakby mniejszy. W rozmowie przyznają zgodnie, że lata świetności podziemnych pasaży to zamierzchła historia. Ale wciąż nie tracą nadziei, że mogą konkurować z supermarketami czy galeriami handlowymi.

„U mnie ubierają się głównie starsze panie. W galerii z trudem znalazłyby coś dla siebie, a mój asortyment jest dobierany właśnie pod dojrzałe kobiety” – mówi jedna z handlujących tam kobiet. Wtóruje jej właścicielka innego sklepu z odzieżą. „Oczywiście, że musimy jakoś przyciągnąć klientów, te kilka metrów pod ziemię” – śmieje się – „W moim przypadku są to na pewno konkurencyjne ceny i ubrania, których darmo szukać w sieciówkach”. Jak podkreśla, oferta dużych sklepów bazuje głównie na wyprzedażach. „Nie oszukujmy się, może cenowo wówczas z nimi przegrywam, ale pod względem jakości towaru nie mam się czego wstydzić” – przekonuje.

Jednak główna argumentacja handlowców z podziemi nie zmieniła się przez te wszystkie lata. Nadal liczą na stałych klientów, których zdążyli sobie „wychować” jeszcze na początku lat 90-tych. „Nierzadko bywa tak, że przychodzą tutaj dzieci osób, które kupowały w pasażach, kiedy te zaczynały dopiero swoją działalność. Kto wie może z czasem trafią do nas nawet ich wnuczkowie?” – zastanawia się jastrzębski kupiec. Ale czy to wystarczy? Taki bez mała „rodzinny” handel? I to teraz, w dobie bezwzględnej konkurencji?

Co pozostało po buńczucznych zapowiedziach kolejnych włodarzy Jastrzębia-Zdroju? Jaki obecna prezydent Anna Hetman ma pomysł na funkcjonowanie pasaży handlowych? Wydaje się, że odtrąbiona uroczyście inicjatywa „Lokal za złotówkę” (miasto oferuje wynajem między innymi 18 lokali w podziemnych pasażach handlowych „A” oraz 4 lokali w podziemnych pasażach handlowych „B” za symboliczną złotówkę – przyp. aut.) okazała się urzędniczym niewypałem.

A może trzeba szukać innych alternatyw dla jastrzębskiego handlu niż podziemia? Kiedy jakiś czas temu dyrektor Beata Olszok usłyszała pytanie o przyszłość tego miejsca, nie sprawiała wrażenia najszczęśliwszej. Bo i powodów ku tej radości chyba brak. Jak zauważyła na wstępie, na obecną sytuację w podziemiach rzutuje kondycja całego jastrzębskiego handlu. O przyszłości zaś wypowiadała się ostrożnie, bo – tutaj uderzyła w nieco filozoficzny ton – trudno w tej chwili cokolwiek wyrokować...
 

środa, 11 kwi 2018, Damian Maj

Mieszkanie

Jastrzębie Zdrój

cena: 80 000,00 zł
M-2 LUB M-3 GOTÓWKA KUPIĘ

38.00 m2, Klient gotówkowy kupi M-2 lub m-3. Kontakt 883 100 480 więcej

Jastrzębie-Zdrój, jola@jgn-vesta.pl, 883 100 480, 883 100 480

KOMENTARZE

  • Jo goj | 18/04 godz. 14:03

    Proszę usunąćte nienawstne wierszyki hanysowa!
    A pomysł ze strzelnicą - świetny!
    Jak mówił Grzegorz Braun: kościół, szkoła, strzelnica.

  • Prorok | 14/04 godz. 02:20

    Ja na to pomysł mam tylko ten czynsz jak Warszawie

  • do Anka Pisanka | 13/04 godz. 23:24

    ...to żeś ty Pani z Warszawy się wydało. Jastrzębie, gołębie, piękna okolica, gdyby nie gorole była by Stolica!!!

  • Anka Pisanka | 13/04 godz. 08:10

    Bo ja to tak myślę sobie, żeby zrobić tam podziemny dworzec kolejowy jak w Warszawie. Przecież kolej do Jastrzębia-Zdroju wraca, pani prezydent sama tak zapewniała. Więc ja bym z moim Misiem miała blisko na ten dworzec bo na Katowickiej sobie mieszkamy w naszym gniazdku cudnie urządzonym przeze mnie bo mam wysublimowany gust.

  • | 12/04 godz. 18:27

    Jastrzębie, to jest miasto specyficznych ludi. Tutaj nic się nie może udać.

  • jasnet.pl | 11/04 godz. 14:48

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X