Dzisiaj jest: poniedziałek, 18 czerwca 2018   Imieniny: Elżbieta, Marceli, Marek

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Wszyscy byli ważni

Nadal jesteśmy pod wrażeniem tamtych dni sprzed 3 tygodni, kiedy po katastrofie w kopalni „Zofiówka” wsłuchiwaliśmy się w nadchodzące wiadomości z oczekiwaniem: „Czy już znaleźli?” W myślach podążaliśmy za bohaterskimi ratownikami, ofiarnie i z mozołem, z narażeniem własnego życia przebijającymi się metr po metrze, miejscami przez zaciśnięte szczeliny o wysokości nie większej niż 40 cm, wśród poskręcanego żelastwa, które przedtem było obudową chodnika, maszynami czy urządzeniami lub częściami infrastruktury. Śledząc z napięciem drogę ratowników nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy z rozmiaru i rozmachu całej akcji, jej trudności i zakresu zaangażowanych ludzi i środków. Żeby ci najdzielniejsi z dzielnych mogli posuwać się naprzód, wielu innych musiało im to umożliwić, zabezpieczać ich i zapewniać im to, co było do skutecznego działania potrzebne.

Chociaż katastrofa 5 maja była kompletnym zaskoczeniem, to kopalnie są do takich sytuacji w dużej mierze przygotowane. Wstrząs był bardzo silny, 1000 razy przekraczał dotąd mierzone i odczuwalny na dużym obszarze. Zaraz po jego wystąpieniu zaczęto uruchamiać odpowiednie procedury. Najpierw działaniami kieruje dyspozytor kopalni. Natychmiast wydaje polecenia wycofania całej załogi z dołu. Telefonicznie powiadomią dyrektora kopalni Waldemara Stachurę, który w tym czasie był na urlopie, ale po zapoznaniu się z sytuacją decyduje o uruchomieniu akcji ratowniczej i wyrusza na kopalnię (mieszka poza Jastrzębiem).

Powołuje się sztab akcji, powiadamia Kopalnianą Stacje Ratownictwa Górniczego o mobilizacji ratowniczych zastępów. Do akcji włącza się również Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego z Bytomia, która mobilizuje swoje zastępy. Wkrótce przybywa dyrektor Stachura i przejmuje kierownictwo akcji. Na początku nic nie było wiadomo o rodzaju, rozmiarze i skutkach katastrofy. Nie było też pewnej informacji o górnikach tam pracujących. Wiadomo, że w tym obszarze pracowało ich jedenastu, czterem udało się wydostać, o pozostałych siedmiu nie było informacji.  Wstrząs uwolnił duże ilości metanu, czujniki zamontowane na wylocie zagrożonego rejonu pokazują jego stężenie dochodzące aż do 62%. To bardzo trudna sytuacja.

Najpierw na dół zjeżdża 6 zastępów ratowniczych (po 5 ratowników każdy) oraz kierownik akcji pod ziemią. On będzie wykonywał polecenia dyrektora Stachury i kierował działaniami na dole. Opuszcza się również na dół sprzęt zawałowy, potrzebny do prowadzenia akcji.  Organizowana jest baza ratownicza, gdzie będą gromadzeni ludzie i sprzęt i stąd kierowani do akcji. To miejsce położone możliwie blisko zagrożonego rejonu, ale zgodne z przyjętymi zasadami bezpieczeństwa. Cała akcja musi być tak prowadzona, żeby ratując odciętych, nie doprowadzić do poważnych ran, a nawet śmierci ratowników. Dlatego wszystko musi być przemyślane i dobrze zorganizowane, nic nie może być robione pochopnie. Od tego zależy powodzenie akcji i bezpieczeństwo jej uczestników.

To wielka odpowiedzialność kierownika akcji dyrektora Stachury, dużo zależy od jego kompetencji, oceny sytuacji, decyzji i wykonawców tych decyzji. To on jednoosobowo wydaje decyzje, których nikt nie może zmienić i jednoosobowo ponosi odpowiedzialność za całość akcji. Tu nie ma dużego marginesu na błędy. Dopiero po zapewnieniu odpowiedniego wsparcia wyruszają pierwsze zastępy z bazy ratowniczej do strefy zagrożenia i pierwszy z nich zaczyna penetrować zagrożone wyrobisko. Pierwszych dwóch zaginionych lokalizuje się dość szybko, są lekko ranni. Transportuje się ich najpierw do bazy, gdzie diagnozuje ich lekarz i wywozi na powierzchnię. Nic nie wiedzą o innych kolegach. Teraz rozpoczyna się akcja na dobre.  

To szereg działań drobiazgowo zaplanowanych i wykonanych z zaangażowaniem coraz większej ilości ludzi i sprzętu. Ściąga się kolejne zastępy z innych kopalń, a nawet z Polskiej Grupy Górniczej. W sobotę i niedzielę kopalnia nie fedruje, ale specyfika jej nie pozwala na dłuższy postój. Od poniedziałku kierownik akcji ma do dyspozycji na bieżąco wszystkie zasoby kopalni.

A działań w akcji jest dużo. Buduje się wentylację, zapewnia stałą łączność z zastępami – kierujący akcją słyszą i wiedzą na bieżąco, co się dzieje. Warunki w strefie katastrofy są coraz trudniejsze, ratownicy posuwają bardzo wolno i przy ekstremalnym wysiłku. Zastępy muszą się częściej zmieniać, dostarczać specjalistyczny sprzęt. Przy dużym stężeniu metanu nie można używać elektryki, to grozi wybuchem o skutkach nie do przewidzenia. Urządzenia i sprzęt są zasilane pneumatycznie, co bardziej utrudnia akcję i zmniejsza wydajność pracy. Działania spowalniają również wstrząsy wtórne, o mniejszej już sile, a również bardzo niebezpieczne. Przecież cała struktura strefy katastrofy jest naruszona i tak naprawdę to nie wiadomo na czym się trzyma.

Czwartego dnia akcji ratownicy docierają do dużego rozlewiska wodnego i z tego rejonu docierają sygnały radiowe z lamp zaginionych. Ta woda musi być wypompowana. Potrzebne są specjalistyczne pompy i kolejni pracownicy. Wodę trzeba pompować w górę chodnika i na długim odcinku. Do tego celu kierownik akcji postanawia zastosować specjalne baseny wodne wypożyczone od… straży pożarnej. Rozważa się zaangażowanie nurków, nawet marynarka wojenna oferuje swoją pomoc. To wszystko bardzo spowalnia posuwanie się naprzód. Pada decyzja wywiercenia specjalnego otworu z góry do niespenetrowanego jeszcze obszaru. I taki otwór o średnicy 8 cm i długości 100 m powstaje. Przesuwa się przez niego urządzenie nasłuchowe, ale nie odbiera żadnego dźwięku. Natomiast przez otwór zaczyna się lać woda w dół i trzeba go zatkać. Do akcji sprowadza się również specjalnie wyszkolonego psa, który ma pomóc w lokalizacji zasypanych. Nie udaje się już znaleźć żywych.

6 maja ratownicy docierają do dwóch ofiar śmiertelnych, dopiero 12 maja znaleziono następna, 13 maja kolejnego górnika, a do ostatniego, piątego ratownicy dotarli 15 maja. 18 maja odcięto obszar katastrofy, a 19 maja zakończono akcje po dwóch tygodniach jej trwania.

Od samego początku i przez cały czas trwania akcji brali w niej udział członkowie zarządu JSW. Nie wtrącali się do kierowania akcją, służyli pomocą. Prezes JSW Daniel Ozon utrzymywał kontakt z rodzinami zaginionych górników, przejął komunikacje ze światem zewnętrznym, z politykami, instytucjami, a przede wszystkim z mediami. Pomagali mu jego zastępcy i inni pracownicy Zarządu JSW. Była to duża pomoc dla dyrektora Stachury, bo przy ogromnym zainteresowaniu katastrofą, nikt go nie odrywał od samej akcji i mógł się tylko na niej skoncentrować. Na miejscu byli również przedstawiciele Wyższego i Okręgowego Urzędu Górniczego, a także Centralnej Stacji Ratowniczej i inni specjaliści. W tle pracowały służba medyczna, psycholodzy i inne służby. Nawet wyżywienie uczestnikom akcji musiało być zorganizowane. Szczególna rolę odegrał Zakład Wsparcia Produkcji, który pracując dzień i noc zapewniał dostawę wszystkiego, co do akcji było potrzebne, bez czego akcja nie byłaby możliwa.

To była duża operacja, wymagająca dużego doświadczenia i kompetencji, bardzo trudna w prowadzeniu i realizacji, w której łącznie zaangażowanych było ponad 2500 osób i wiele środków. „Takich wydarzeń nie da się przewidzieć. Tąpniecie nie zależy od działań ludzkich, które można przewidzieć i im zapobiec, jak np. pożarowi, wybuchowi metanu czy pyłu. Na pracę w obszarze zagrożonym trzeba mieć zgodę Urzędu Górniczego, po odpowiednich naukowych i specjalistycznych badaniach i taką zgodę od dawna mieliśmy, a i tak nasze prace ograniczyliśmy do jeszcze mniejszego, mniej zagrożonego obszaru. Po takim wydarzeniu możemy tylko ratować zagrożonych, minimalizować i usuwać jego skutki. Bardzo dziękuję wszystkim zaangażowanym w tę akcję, każdy był w niej potrzebny i jego rola była ważna. Ich rola jest nie do przecenienia. Teraz czas na spokojną ocenę i wyciąganie odpowiednich wniosków. Nasza praca to walka z siłami natury i do tej walki musimy być  jak najlepiej przygotowani” – mówi kierownik akcji ratowniczej, dyrektor kopalni Waldemar Stachura.

Zobacz także>>>Iść po ostatniego

fot. JSW

środa, 6 cze 2018, JN

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 119 900,00 zł
M-5 UL. G. MALCHERA

63.00 m2, Przedstawiam mieszkanie typu m-5 o powierzchni 63m2 , składające się z czterech pokoi, kuchni przedpokoju i łazienki, do mieszkania przynależy piwnica. Mieszkanie położone jest na czwartym piętrze w bloku przy ul. Malchera , z przeznaczeniem do remon... więcej

Malchera, jola@jgn-vesta.pl, 883 100 480

KOMENTARZE

  • starykoń | 14/06 godz. 12:08

    wszyscy przeżywaliśmy tragedię na KWK Zofiówka-czekaliśmy na wiadomości;całe Jastrzębie;ci co przebywali pod kopalnią,i ci co byli wtedy poza Jastrzębiem;akcję ratowniczą śledziła cała Polska,z podziwem dla poświęcenia ratowników,oni tam pod ziemią,w warunkach niewyobrażalnych dla zwykłego człowieka- robili wszystko!!!Jakież było moje zniesmaczenie,kiedy pod Sejmem zobaczyłem pełnosprawnych politycznych celebrytow, "wspierających" udręczonych niepełnosprawnych,scena z nagłosnieniem i ochroną i p więcej »owitania'bohaterów";i pomyślalem wtedy- czy ktoś tak wita wychodzących na powierzchnie ratownikow?a tu dziękowano za "moralne wsparcie" rożnym Farmazonom,Hadaczom,Kasprzakom,Stalinskim, exprezydent Wałęsa nawoływał z odsieczą górników-gdy u nas rodziny i znajomi opłakiwali swoich bliskich.

  • Haher | 13/06 godz. 13:29

    Stachura to najlepszy dyrektor jakiego pamiętam. Pracuję na tej grubie już ponad 15 lat. Facet ma jaja i zna się na swojej robocie. Miał jedną wpadkę, ale kto z nas jest bez winy?

  • lukok | 07/06 godz. 11:48

    Od września rusza rejon h

  • Ruch Jastrzębie | 07/06 godz. 10:07

    My nigdy nie możemy o tym zapomnieć.

  • Do Marcin Zofiówka | 07/06 godz. 07:10

    Tego nie da się zapomnieć...

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

08/06

Mamy finał

0

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X