Dzisiaj jest: sobota, 21 lipiec 2018   Imieniny: Andrzej, Onufry, Wawrzyniec

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

"W idealnym domu"

Na policję zgłasza się zdesperowana kobieta, twierdząc, że jej nastoletnia córka zaginęła. „Gdzie jest moje dziecko?!” – powtarza jak mantrę. Są łzy, teatralne gesty, prośba o pomoc. Zgłoszenie zostaje przyjęte i potraktowane z powagą, na jaką zasługuje. Rusza policyjna machina. Teraz liczy się każda sekunda...

Czy nasze dzieci są bezpieczne w czasie wakacji? Kiedy zadaliśmy to pytanie mieszkańcom Jastrzębia-Zdroju, usłyszeliśmy, że generalnie tak, ale... No właśnie, zawsze jest jakieś „ale”. Bo jeśli plac zabaw, to koniecznie ogrodzony. Jeśli czas wolny, to tylko pod okiem dorosłych. Jeśli komfort beztroskiej zabawy, to jedynie w bezpiecznej dzielnicy. Jednym słowem: wszystko zależy od okoliczności. Także bezpieczeństwo najmłodszych jastrzębian.

Co ciekawe, nasi rozmówcy wskazywali głównie na rodziców jako tych, którzy powinni strzec swoich pociech i dbać o ich bezpieczeństwo. Słowo „rodzic”, odmieniane w czasie ulicznej sondy przez wszystkie możliwe przypadki, było idealną ilustracją poglądów jastrzębian w tej kwestii. Natomiast o tym, co dzieje się, kiedy ta opieka nie jest sprawowana prawidłowo, mówili już jastrzębscy policjanci. W czasie debaty społecznej – poświęconej właśnie temu tematowi – raz jeszcze potwierdziła się smutna prawda, że to my, dorośli tworzymy świat, w którym potem najmłodsi torują sobie drogę. Z trudem i nierzadko płacąc za to wysoką cenę.

Ot, chociażby przykład, którym posiłkował się jeden z policjantów. A który zasygnalizowaliśmy już na początku artykułu. Jaki był dalszy ciąg tej historii? Patrole otrzymują rysopis zaginionej. Ukazują się pierwsze komunikaty – najpierw na stronie jastrzębskiej policji, potem w lokalnych mediach. I kiedy wreszcie policjanci docierają do „zaginionej”, okazuje się, że ta... nocowała poza domem, korzystając z gościnności przyjaciółki. „Myślałam, że mama wie, gdzie jestem” – miała podobno powiedzieć zdziwionym stróżom prawa.

Ale to nie jedyny przykład. W każdym razie nie najbardziej bulwersujący. Policjanci opowiadają, że kiedy na komendę trafia pijany nastolatek, o czym wkrótce dowiaduje się jeden z rodziców, głównym adresatem pretensji matki lub ojca staje się – o zgrozo! – dzwoniący funkcjonariusz. Zresztą, te uwagi mają rożny charakter. Od utyskiwań, że dopiero co usnęli i policja narusza ich prawo do odpoczynku, przez prośby, żeby stróże prawa zaopiekowali się ich pociechą, po narzekania na represyjne państwo. A czasem zdarza się też tak, że głos w słuchawce należy do osoby, która jest po prostu pijana. Jak wtedy wytłumaczyć jej, że syn lub córka trafili na policyjny „dołek”?

Ale może zostawmy na razie to pytanie bez odpowiedzi. I przenieśmy się na jedno z jastrzębskich osiedli. Takie, o którym mówi się – bezpieczne. To właśnie jego mieszkańcy stanęli przed „prawdziwym” dylematem. A mianowicie, czy żywopłot wokół placu zabaw jest wystarczającym zabezpieczeniem dla bawiących się tam dzieci? Czy może raczej należy zainwestować w ogrodzenie z prawdziwego zdarzenia? Ta druga opcja szybko zyskała sobie spore grono zwolenników. „Niejeden rodzic przychodzi po pracy i idzie na spacer z dzieckiem na plac zabaw – więc lepiej, jakby był płot, bo człowiek nie ma siły już biegać. A tym bardziej babcie, które przychodzą z wnukami na te place” – komentowała tę sprawę nasza Czytelniczka.

A może problemem jest nie tyle odpowiedź na pytanie o bezpieczeństwo dzieci, ale to, czy rodzice w ogóle je sobie zadają? Bo skala niebezpieczeństw, jakie czyhają na nasze pociechy, jest imponująca, by wspomnieć o głośnych ostatnio dopalaczach. Z drugiej strony, policjanci czy strażnicy miejscy nie mogą być wszędzie. My zaś nie będziemy prowadzić córki lub syna na przysłowiowej smyczy. Co wtedy? Odpowiedź jest – no właśnie – dziecinnie prosta: nic nie zwalnia nas z odpowiedzialności za nasze dziecko. No, chyba że wpoiliśmy mu ten cały swoisty dekalog, jak ma zachowywać się w kontaktach z rówieśnikami, wobec obcych, na ruchliwej drodze...

Na koniec wróćmy raz jeszcze do sondy. Tym razem tej, która została opublikowana na naszej internetowej stronie. Bo tutaj uliczny optymizm jastrzębian prysnął jak mydlana bańka. Ot tak, po prostu... Czy dzieci w Jastrzębiu są bezpieczne? Na tak postawione pytanie ponad połowa osób, które poprosiliśmy o wyrażenie swojej opinii, odpowiedziało: „Nie, jest wiele zagrożeń”. Czyli co, uzbrojeni w wirtualną anonimowość jesteśmy bardziej szczerzy? Może i tak. W takim razie najwyższa pora, aby wyciągnąć z tej szczerości konkretne wnioski.

Na koniec jeszcze kilka słów o pewnej „seryjnej” uciekinierce, która gościła na łamach naszego portalu. I to zdaje się, że kilka razy pod rząd. Policjanci za każdym razem odwozili ją do rodzinnego domu, a ona ponownie „smakowała nastoletniego gigantu”. To zainspirowało jednego z naszych Czytelników do napisania ciekawego komentarza.

„W idealnym domu, gdzie są kochający rodzice, to takie rzeczy nie mają miejsca. Bo jak ktoś ma miłość do dziecka i kocha je, to nie może być brutalny w stosunku do niego. Trzeba wiedzieć, że duża większość uciekających nie radzi sobie z emocjami i relacjami panującymi w domu. Tak samo dzieje się, jeśli dziecko czuje się nierozumiane przez swoich rodziców. Bardzo często dzieci uciekają z domów, gdzie jest przemoc, ponieważ strach ich do tego zmusza. Nie ma tak, że ktoś ucieka bez wyraźnej przyczyny...”

fot. pixabay

poniedziałek, 2 lip 2018, Damian Maj

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 139 900,00 zł
MIESZKANIE JASTRZĘBIE-ZDRÓJ

50.85 m2, Przedstawiam ofertę sprzedaży mieszkania typu m-4 zlokalizowanego w ścisłym Centrum Miasta przy ul.Kurpiowskiej, na widokowym ósmym piętrze, blok wyposażony w dwie windy, zatrzymujące się na każdym piętrze. Mieszkanie o powierzchni 50,85m2, składa się z ... więcej

Kurpiowska, jola@jgn-vesta.pl, 883 100 480

KOMENTARZE

  • Paweł | 07/07 godz. 23:28

    Współczesne "dzieci" to pokolenie dziec dobrobyt i większość z nich będzie żałowała dzisiejszych decyzji. Ale co mnie to...? Trzeba mieć własny rozum i instynkt samozachowawczy. Jak się nie spełnia takich prostych kryteriów, to sorki, 10 piętro czeka na słabe ogniwa.

  • meriba | 02/07 godz. 23:18

    Teraz rodzice nie potrafią wychowywać dzieci. Myślą,ze jak im kupią komórki, laptopy itp.to mają "kłopot" z łowy. Dzieci niech sie zajmą. Teraz to często rodzice nie wychowują,tylko chowają,tak jak chowa się trzodę. Daje się jeśc i patrzy,jak rośnie.Lub podsyłają do babc, ciotek , wujków itd.Sami zajmują się sobą.

dodaj komentarz

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X