Dzisiaj jest: środa, 17 października 2018   Imieniny: Ignacy, Lucyna, Małgorzata

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Pod czujnym okiem

W Jastrzębiu-Zdroju sukcesywnie przybywa miejsc, które są obserwowane przez oko kamery. System monitoringu wizyjnego został zmodernizowany i rozbudowany w oparciu o szerokopasmową sieć internetową. „Chcemy naszym mieszkańcom zapewnić bezpieczeństwo, a także ład i porządek w mieście. Dzięki monitoringowi będziemy mogli szybko i sprawnie reagować” – podkreśla prezydent Anna Hetman.

Na początek przykład z jastrzębskiego podwórka. Kolejna interwencja Straży Miejskiej. Tym razem czujne oko monitoringu „wyłapało” dwóch entuzjastów sportów walki, którzy dali próbkę swoich umiejętności. „20 minut po północy operator zauważył w kamerze monitoringu miejskiego dwóch mężczyzn, którzy urządzili sobie spacer środkiem ulicy Małopolskiej. Po chwili jeden z nich postanowił pochwalić się swoimi umiejętnościami bokserskimi, obierając na przeciwnika tablicę rozkładu jazdy oraz wiatą przystankową. Do popisów dołączył kolega i wspólnie próbowali „pokonać” skrzynkę zasilającą. Dzięki szybkiej reakcji strażników miejskich, mężczyźni nie zdołali zniszczyć mienia. Przeprowadzone czynności służbowe wykazały, że obaj byli pod wpływem alkoholu. Tym razem skończyło się na mandacie karnym w maksymalnej wysokości” – informowała Straż Miejska w Jastrzębiu-Zdroju.

Jednak nie wszystkim podobają się kamery, także te zainstalowane na klatkach schodowych. „To jest takie wkraczanie w intymność. Wchodzi jakiś mój gość, powiedzmy, jest mu gorąco – rozbiera się czy coś. I co, tak do kamery? Nie za bardzo...” Starsza kobieta, uczestniczka naszej sondy, uważnie dobiera słowa. Jak się niebawem okaże, w jej przypadku granica między podglądactwem a względami bezpieczeństwa jest płynna. Niebawem stosunek jastrzębianki do blokowych kamer zmieni się o 180 stopni...

Odbijamy piłeczkę w postaci następnej interwencji. Jak powszechnie wiadomo, jastrzębski skatepark na stałe wpisał się w krajobraz naszego miasta. Szkoda tylko, że to miejsce regularnie „przewija się” w lokalnej kronice policyjnej. Nie tak dawno pisaliśmy o młodych mężczyznach, którzy postanowili dać upust swojej „wenie twórczej”, niszcząc tablicę informacyjną w jarze przy ulicy Turystycznej. Okazuje się, że wandale szybko znaleźli godnych zastępców. Tym razem ich łupem padła ławka.

Jak informuje Straż Miejska, do zdarzenia doszło kilka dni temu w godzinach porannych. Całe zajście zostało zarejestrowane, a jakże!, przez system monitoringu wizyjnego miasta. „Zgłoszenie szkody wraz z zapisem dokumentującym trzech potencjalnych sprawców zniszczenia zostanie przekazane do Komendy Miejskiej Policji w Jastrzębiu-Zdroju” – informują strażnicy miejscy.

Tymczasem poglądy mieszkanki na temat monitoringu przeszły sporą metamorfozę. „A z drugiej strony, oczywiście, tak! Bo ludzie często zostawiają otwarte drzwi – te od domofonu – i potem łażą różne łajzy. Mi zdarzyło się kilka razy, że ktoś nieznany pukał do mnie. Ja pytam: 'Kto tam?' On mówi: 'Swój!'” – relacjonuje. Tyle tylko, że „ten swój” nie do końca okazywał się, no właśnie, „swój”, a stąd jest już krok, góra dwa, do scenariusza, o którym pisze nasza kolejna Czytelniczka. „Kiedy komuś stanie się coś złego, żaden 'życzliwy' sąsiad nie chce zeznawać, bojąc się konsekwencji. Niech dalej szerzy się chuligaństwo, bałaganiarstwo i menelstwo... Tak? O to Wam chodzi? A kto za szkody zapłaci? Dobry duszek? Tak czy owak zapłacisz. Ty podatniku!” – pisze „Czarna”.

To może postawmy sobie pytanie, po co w ogóle są nam kamery? Czy teraz zamiast staromodnego wizjera będziemy podglądać sąsiadów za pośrednictwem blokowego monitoringu? Można i tak, ale w ten sposób nie poczujemy się bezpieczniej. Okej, monitoring w zasadzie sprawdza się, ale, no cóż, głównie po fakcie. Wszystko wskazuje na to, że bez względu, czy to judasz w drzwiach, czy oko miejskiej kamery, nasza niechęć do kontaktów ze służbami mundurowymi pozostaje niezmienna. A przecież chodzi o to, żeby nasza reakcja była natychmiastowa. Policja (na jednym ze spotkań) chwaliła blokowy monitoring, bo dzięki zapisowi z kamer schwytała (po kilku dniach) sprawców dewastacji windy. Super! Ale może by tak pójść krok dalej? I złapać wandali na gorącym uczynku? Albo jeszcze lepiej – zapobiec dewastacji?

A może nie chodzi o żadne kamery, tylko naszą lokatorską/obywatelską mentalność? Być może próbą odpowiedzi na to pytanie będzie pewna klatka schodowa na osiedlu Staszica? Sterylnie czysta, pełna kwiatów, do złudzenia przypominająca oranżerię. I kiedy zapytać mieszkające tam osoby o przepis na sukces w tej materii, odpowiadają zgodnie – ludzie. „Wcześniej, kiedy jeszcze nie było kamer, mieliśmy popisane ściany. Ale korytarz wyglądał estetycznie od zawsze. To dzięki dwóm paniom, które pilnują tego, żeby wszystko było zapięte na ostatni guzik” – słyszymy od mieszkańców.

fot. SM Jastrzębie-Zdrój

poniedziałek, 9 lip 2018, Damian Maj

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 09/07 godz. 14:30

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

04/10

Pęd do władzy

5

więcej

BLOGI

04/10

Pęd do władzy

5

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X