Dzisiaj jest: środa, 26 września 2018   Imieniny: Cyprian, Damian, Łucja

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Smaki mojego dzieciństwa

Smaki dzieciństwa. Przechowujemy je głęboko. Gdzieś z tyłu głowy. I to najczęściej przez całe życie. Żal mi dzisiaj młodych ludzi. Kiedy przychodzili na świat, przemysłem spożywczym na dobre zawładnęła chemia, a im jeszcze teraz wydaje się, że w McDonaldzie stołowali się już śląscy powstańcy. Żal mi ich w dwójnasób. Bo z jednej strony nie mieli punktu odniesienia, jakim był PRL. Z drugiej – wraz z tym „nowoczesnym”, przetworzonym na wszelkie sposoby jedzeniem uczynili ze swoich organizmów istne pole doświadczalne. W efekcie są teraz jak chodzące tablice Mendelejewa.

Pamiętam taki obrazek. Chyba z połowy lat osiemdziesiątych. Podłoga w kuchni zastawiona była szczelnie słoikami. A w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach agrestu. Jeden z tych zapachów, który noszę w sobie po dziś dzień. Stawiałem ostrożnie kroki, żeby nie wejść w jeden z nich. Wreszcie, kiedy byłem na tyle blisko, żeby sięgnąć ręką miski pełnej owoców, dosięgła mnie ręka sprawiedliwości. A właściwie głos. „Zostawisz to?!” – ni to spytała, ni rozkazała matka. Szybko wycofałem się na pozycje obronne. A ona jeszcze do późnej nocy płukała owoce, układała starannie w słoikach, zalewała je syropem, wreszcie – gotowała w wielkim kotle, pod którym uginała się kuchenka.

Każdego roku nasze mieszkanie zamieniało się w coś na wzór spiżarni. Na samej górze – kompoty z truskawek i czereśni. Ten smak kojarzył mi się niezmiennie z końcem szkoły i początkiem wakacji. Potem wspomniany tu już kompot agrestowy oraz wiśniowy. A jesienią w słoikach lądowały śliwki, jabłka, gruszki... Zresztą, smak tego ostatniego owocu prześladuje mnie od bagatela 30 lat. Z tą małą różnicą, że gruszki, które oferują obecnie supermarkety koło, no właśnie, gruszek nigdy nawet nie stały. A to że zapobiegliwi handlowcy tak je właśnie nazywają, to już zupełnie inna historia.

W moim rodzinnym domu po dziś dzień zachował się zeszyt, gdzie na kolejnych pożółkłych stronach zapisana jest niemal cała historia PRL-u. No, może trochę przesadziłem, ale znowu nie tak bardzo. Jak sałatka ziemniaczana, to tylko z majonezem własnej roboty. Jak chrusty, to tylko takie, którym dostępna wówczas w każdym sklepie śmietana nadawała nieziemskiej wręcz kruchości. Jak placek ze śliwkami, wreszcie, to tylko z „węgierek”, które zapobiegliwie przywoziło się ze wsi.

Dzisiaj pozostało mi tylko wspomnienie po tamtych smakach i zapachach. Co ciekawe, w latach osiemdziesiątych klatki schodowe czy korytarze pełne były takich zmysłowych doznań. Zapach ciasta mieszał się z zapachem kapuśniaku lub smażonych żeberek, a półki w „komórkach” uginały się od słoików z domowymi przetworami. Nikt wtedy jeszcze nie słyszał o pizzy, potrójnym hamburgerze, tudzież innych nie mniej egzotycznych wynalazkach. Dzisiaj młodzi ludzie stracili dla tych „fastfoodów” głowę. Czy można im robić z tego zarzut? W końcu nie mieli okazji spróbować niczego innego...

fot. pixabay

piątek, 24 sie 2018, Adam

Mieszkanie

Jastrzębie-Zdrój

cena: 138 000,00 zł
MIESZKANIE JASTRZĘBIE-ZDRÓJ

62.00 m2, REZERWACJA Przedstawiam ofertę sprzedaży mieszkania typu m-4 o metrażu 62m2, składającego się z trzech nieprzejściowych pokoi, kuchni z oknem, łazienki osobnej z WC, przedpokoju w kształcie litery L. Mieszkanie słoneczne z dużym balkonem, położone na pią... więcej

Śląska, jola@jgn-vesta.pl, 883 100 480

KOMENTARZE

  • Hip | 08/09 godz. 04:08

    A ja pamiętam smak coli (teraz to nie to) którą od świeta rodzice mi kupili w sklepie (jeśli była) zapach chleba (ten teraz to przepaść) kompoty i przetwory ktore ma robiła (robi do tej pory :) ) smak pomarańczy w grudniu w Boże Narodzenie.Kiedyś było inaczej lepiej beztroskie dzieciństwo na trzepaku, gra w piłkę gdzie bramką były drzwi garażowe albo dwa patyki wieczorami dzieci ganiały sie po podwórku i jeden drugiemu pomagał było mało ale była pomoc sąsiedzka.teraz człowiek potrzebuje pomocy t więcej »o większośc odwraca głowe i udaje ze nie widzi nic :/

  • | 28/08 godz. 12:34

    Zapach obiadu z przedszkola pamiętam do tej pory i mile wspominam :)...poza tym soki, kompoty, ogórki kiszone, konserwowe, buraczki i papryka marynowana od zawsze były w moim rodzinnym domu. Teraz dzieci tego nie jedzą ale jezeli jest mozliwość wyboru - fast food czy kluski śląskie z sosem to zawsze wybierają kluski - jeszcze nie takie "stracone" to pokolenie

  • jasnet.pl | 24/08 godz. 11:36

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X