Dzisiaj jest: poniedziałek, 18 lutego 2019   Imieniny: Symeon, Konstancja, Maksym

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Po pracę do Czech?

Prawie trzy lata temu, na początku mojej „kariery" w Czechach, zaczęłam pracę na produkcji. Za namową koleżanki pojawiłam się na spotkaniu rekrutacyjnym polsko-czeskiej agencji pośrednictwa pracy. Młoda, miła pani w jastrzębskim McDonaldzie zebrała wokół siebie kilkanaście osób i zachwalała pracę u naszego południowego sąsiada. Nie wiem, czy w ogóle, ale w firmie, do której trafiłam, na pewno, bo miała z nimi umowę. Potem były badania lekarskie, szkolenie i praca. Wszystko w przeciągu tygodnia.

Ja, oderwana od dwudziestoletniego stażu za biurkiem, wpadłam w wir pracy na produkcji i to w systemie zmianowym. Od razu się w tym odnalazłam. Poznałam przy tym wielu innych Polaków z naszego miasta i okolic. Jeździłam do pracy wraz z czterema koleżankami, auto prowadziłyśmy na zmianę. To znaczy, jeden tydzień ja, w drugim koleżanka, potem następna i tak w kółko. Zarobki nie były powalające, tym bardziej, że naszym formalnym pracodawcą była agencja pracy, a nie konkretna firma.

Czesi od początku sprawiali wrażenie ospałych. Normalny tryb pracy Polaka to było dla nich prawdziwe wyzwanie. Bynajmniej nikt nie był z tego powodu szykanowany, ot, po prostu inna mentalność. Najgorzej, kiedy przełożony twierdził, że jak będę wyrabiała normy, to dostanę premię. Praca niezbyt ciężka, ale monotonna. Współpracownicy odradzali mi tego, jednak ja, zachęcona obietnicą premii, dawałam radę. I co się okazało? Że zamiast premii, zobaczyłam podwyższona normę. I tak dwukrotnie. O nie, to było ponad moje siły. Czułam się zrobiona w „bambuko”, dlatego widząc, że za płotem buduje się zupełnie inna, nowa hala, wykazałam zainteresowanie powstającą budową.  

Złożyłam internetową aplikację i dostałam się na rozmowę. Podstawy języka czeskiego już miałam za sobą, co wynikało z naturalnej konsekwencji codziennych kontaktów międzyludzkich. Papiery złożyłyśmy wszystkie z koleżankami, żeby w razie czego w dalszym ciągu pracować razem, w jednym zakładzie pracy i na jednej zmianie, ale w ostatniej chwili moje „przyjaciółki" stchórzyły. Stwierdziły, że niepewność jest gorsza od przewidywalnego, to znaczy, aktualnego pracodawcy. Ja zaryzykowałam.

Okazało się, że przez pierwsze pół roku byłam jedyną Polką w zakładzie. Zaczęłam jeździć sama, bo zmiany – moje i koleżanek z poprzedniej firmy – „rozjechały się". Podejmując każdorazowo nową pracę w Czechach, resetuje się ilość dni wolnych od pracy, na początek dostaje się 20, po dwóch latach 25. Tylko niektórzy pracodawcy kuszą na początek tymi 25-cioma. Obowiązuje też przy pierwszym podpisaniu nowej umowy trzymiesięczny okres próbny, czyli tak zwana „zkusebka". Co to daje? Minimalną płacę oraz możliwość zakończenia pracy ze skutkiem natychmiastowym. Dla obu stron.

Moje koleżanki wraz z premią zaczęły zarabiać po przeliczeniu jakieś 4000 zł na rękę, podczas kiedy ja wyciągałam ledwo 2500 zł. Przez te trzy pierwsze miesiące. Nie było to budujące. Zaczęłam żałować podjętej wcześniej decyzji. Mąż się na mnie złościł, że zamieniłam przysłowiową siekierkę na kijek. Cóż, ale byłam konsekwentna. Mam wyższe wykształcenie, więc rozglądałam się za czymś innym, bardziej lukratywnym i lepiej płatnym. Owszem, jeździłam na różne rozmowy, wcześniej umawiając się przez Internet. Czeskie portale są przepełnione ofertami pracy.

W Czechach nie ma bezrobocia, generują je tylko Romowie, żyjący z zasiłków, przy akceptacji całej reszty społeczeństwa. Rząd czeski na to stać, bo ma „duuużą” nadwyżkę budżetową. Nowych zakładów pracy wciąż u nich przybywa. Dlaczego? Bo mają stabilną sytuację gospodarczą (maksymalny podatek to 15%) oraz polityczną (nie mam pojęcia, kto jest u nich prezydentem, premierem, jaka jest partia rządząca, kto jest do niej w opozycji). U nich się nie politykuje, bo po prostu dzieje się dobrze. Oficjalnie się do tego przyznają, że są narodem ateistów. Jedna czeska parafia jest wielkości około dziesięciu naszych. Ale za to Wigilia czy Wielki Piątek to u nich święta oficjalne, wolne od pracy. A jak to wygląda u nas, w państwie z zadeklarowanymi ponad 90% katolikami?

Ale wróćmy do mnie. Z rozmów o pracę nic dalej nie wynikało, bo gołym okiem było widać, że Polacy, owszem, są dla nich dobrzy na produkcję, ale na stanowiska biurowe to już preferują swoich. Nie dawali mi tego odczuć, to tylko takie moje subiektywne spostrzeżenie. Zaczęłam zarabiać więcej i szlifowałam nieustannie język. Pojawiło się ogłoszenie, że jest nabór na stanowisko w dziale HR centrali mojej firmy. Zgłosiłam się i zaproszono mnie na rozmowę. Od razu musiałam napisać testy ze znajomości języków angielskiego i czeskiego oraz ogólnej wiedzy z zakresu europejskiego prawa zarządzania zasobami ludzkimi. Pytania nie były trudne, ale wszystkie w języku czeskim, dlatego 3/4 sukcesu tkwiło w poprawnym zrozumieniu, o co w ogóle chodzi w pytaniach testowych.

Potem wezwano mnie do drugiego etapu naboru na to stanowisko i wygrałam. Aktualnie jestem Senior Specialist HR z pensja podstawową 7000 zł na rękę. Do tego dochodzą premie, trzynasta pensja i czternasta, kartki żywieniowe i częste wyjazdy integracyjne. Teraz na przykład do końca roku wprowadzili – po raz pierwszy od kiedy tutaj jestem – pracujące soboty dla chętnych. W sumie 10 sobót ekstra płatnych, generlanie dla produkcji, ale administracja też ma być.

Podobno popyt na auta produkowane w moim zakładzie jest tak duży, że zwiększono plan o 10% i jeśli się go zrealizuje, to wszyscy pracownicy otrzymają dodatkowe 45%-50% pensji. Koreańczycy to bardzo rodzinny naród, a moi czescy współpracownicy bardzo sympatyczni. Oprócz mnie jest tutaj jeszcze dwoje Polaków. Do pracy jeżdżę z przyjemnością, mam tylko na rano, zaczynam w przedziale 5.30-8.30, to znaczy, w tym czasie muszę pojawić się w zakładzie i kończę osiem godzin od przyjścia. W czasie pracy mam półgodzinną przerwę. Z czasu pracy w ciągu dnia nikt mnie nie rozlicza, nie mam żadnych norm, zero stresu. Kawa i przekąski za darmo.

Pracując w Czechach i mając małe dziecko można dostać tak zwane „materskie”, czyli 220 000 koron w ratach na dziecko i to bez względu na wielkość dochodów. A jeśli ma się w Polsce przyznane „500+” to nie koliduje to ze sobą i można pobierać jedno i drugie. A odliczenia od podatku? Na przykład: na niepracującego małżonka lub z dochodem w Polsce poniżej 10 000 zł i trójkę dzieci (małe i uczące się do 24 roku życia). Razem = 9500zł rocznie. Na rękę! Generalnie koszty życia u naszego sąsiada są wyższe, dlatego dobrze jest w Czechach zarabiać, ale mieszkać w Polsce.

fot. pixabay

czwartek, 27 wrz 2018, Anka Pisanka

KOMENTARZE

  • Zosia Samosia | 26/10 godz. 11:33

    Anka Pisanka awansowała, o czym zresztą sama nieskromnie kiedyś napisała. Aktualnie jest HR Managerem w naszej firmie. Naszej nie w sensie własności, tylko że też tu pracuję. Znam ją osobiście i czasem czytywałam Wasze komentarze. Tym, którym zamierzała pomóc, już to zrobiła. A jeśli ktoś nie zdążył albo czuje niedosyt, to zawsze może zajrzeć na jej bloga. Tam przynajmniej nie kipi od zawiści. Wiem z własnego doświadczenia, że frustracja to nic twórczego, a cel prywatnych wojenek wcale nie uświę więcej »ca środków. Pozdrawiam wszystkich pozytywnie nastawionych do życia!

  • | 23/10 godz. 18:08

    Zyx do Anka Pisanka.na prozno kierujesz swoje skomplikowane analizy i porownania z doswiadczen u sasiadow za miedza,bo i tak nikt tego w tym surrealistycznym teoretycznym miescie Jbiu nie zrozumie.ludzie, ktorzy byc moze by twoje spostrzezenia zrozumieli,dawno temu z tego miasta wyjechali.kto tu pozostal?latwo stwierdzic po tresci-esencji komentarzy,bo forma nie ma tu zadnego znaczenia,i jest jedynie ozdobnym dodatkiem.ludzie w miescie zwyczajnie nie rozumieja o czym piszesz,bo najwazniejsza d więcej »la nich jest sprawa codziennej zminimalizowanej egzystencji i walka o przezycie.trudno wymagac tu od od kogos rozumienia teori A Smitha,co czuje sie w twoim opisie sposobu pracy w Czechach,gdy tutaj ludzie licza na cuda w wykonaniu tych, ktorych wybieraja calkowicie przypadkowo.paternoster.

  • Anka Pisanka | 23/10 godz. 11:28

    do do PISanki | 23/10 godz. 10:50 - Widzę, że jak na typowego Polaka katolika przystało, bardziej ciebie interesują porażki innych, niż sukcesy. Może najpierw się podpisz i opowiedz coś o sobie? Co zrobiłeś dobrego dla mieszkańców naszego miasta, oprócz brylowania na forum pod wysublimowanym pseudonimem? Opowiedz, tak dla porównania, jakim powinno się być przykładem dla innych. Bo chyba jesteś idealny, nie? Urzekł mnie twój głęboki tekst. A skąd w ogóle pewność, że pracowałam w UM? Przecież na o więcej »dczepnego mogę napisać cokolwiek, że pracowałam, że byłam molestowana, że odczuwałam mobbing i presję, i jeszcze trochę się poużalam, robiąc z siebie ofiarę, a ty łykniesz wszystko jak młody leszcz.

  • do PISanki | 23/10 godz. 10:50

    Kiedy doczekamy się szczegółów opowieści jak Cię zwolniono z UM za wieczne ploty?

  • Anka Pisanka | 23/10 godz. 06:41

    do Zyx | 21/10 godz. 16:14 - Jak miło wreszcie wysłuchać kolejny głos rozsądku w mieście ignorantów. Dlaczego nasi rodacy jeżdżą za pracą nawet w odległe strony? Żeby poszerzać swój światopogląd? Nie. Bo lubią podróżować? Nie. Bo chcą uciec od swoich rodzin i utrzymywać z nimi kontakt tylko na odległość? Zdecydowanie nie. Prawidłowa odpowiedź jest trywialnie prosta. By godnie zarabiać. Moje "przyjaciółki" z artykułu, które swego czasu się na mnie wypięły, wiecie co teraz mi zarzucają? Że mi się więcej »udało i teraz to ja powinnam im załatwić pracę, jaką mam. Uwierzycie? Ich zdaniem to teraz moim świńskim obowiązkiem jest im pomóc, przetransferować do mojej firmy i to najlepiej od razu na stanowiska kierownicze. Nieważne, że zostawiły mnie samą, że wolały nie ryzykować zmianą pracy. Co mam zrobić?

  • jasnet.pl | 27/09 godz. 10:39

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

14/02

I co dalej?

2

więcej

BLOGI

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X