Dzisiaj jest: poniedziałek, 10 grudnia 2018   Imieniny: Bogdan, Julia, Maria

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Odbić się od dna

„Nie powiem, brałem wiele specyfików, jak i jarałem... Wyszedłem z tego, można powiedzieć, odbijając się od dna. Na dzień dzisiejszy efekty uboczne dopiero się pokazują, a psychika robi swoje po odstawieniu, ale walczę do upadłego, siłownia, biegi, życie wygląda inaczej. Staram się je doceniać i nie marnować na piwo czy nawet trawkę. I tak już trzy lata nie tykam ścierwa, nigdy ostrego zjazdu po tym nie miałem, ale stany psychotyczne, nadpobudliwość oraz głodówki były na porządku dziennym. Życzę wszystkim, by odstawili to gówno, nie pastwili się nad sobą i samotnością. Żeby wzięli życie w nogi i dłonie i zapierniczali choćby na siłowni. Ciężka praca nad sobą to nie wpieprzanie proszków do prania".

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia, co autor zacytowanego przed chwilą komentarza. Z pewnością tego szczęścia nie mieli dwaj nastolatkowie z Jastrzębia-Zdroju, których mogliśmy oglądać na beznamiętnych nagraniach monitoringu. „Na podglądzie widać, że po godzinie piątej rano ci młodzi chłopcy wchodzą do klatki schodowej ze starszym mężczyzną, który coś im przekazuje. Po chwili 15- i 16-latek palą jakąś substancję. Później nie mogą wstać” – relacjonowała podinsp. Aleksandra Nowara, szefowa zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Zdarzenie odbiło się szerokim echem w krajowych mediach, a stróże prawa zapowiedzieli krucjatę przeciwko dopalaczom. Przypomnijmy, że nastolatkowie zostali znalezieni w sobotę, 16 czerwca, rano na klatce schodowej w jednym z bloków na osiedlu 1000-lecia. Natychmiast przewieziono ich na oddział toksykologii szpitala w Sosnowcu. Obaj byli trzeźwi, dziś już wiadomo, że zatruli się właśnie dopalaczami. Ich stan został określony jako ciężki, ale stabilny.

Sierż. szt. Sławomir Ciałoń, od kilkunastu lat pracujący w Wydziale Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Jastrzębiu-Zdroju, podkreśla, że za każdą taką historią kryje się ludzki dramat. „Rozmowy z osobami uzależnionymi od dopalaczy uświadomiły mi, jak niewiele potrzeba, żeby stoczyć się na same dno. Co gorsze, ten scenariusz może wypełnić się w przypadku każdego z nas. Wystarczy jedna impreza za dużo, nieciekawe towarzystwo, próba zaimponowania znajomym. I zaczyna się równia pochyła, dlatego dopalacze są tak bardzo niebezpieczne. Wiem jedno, nie oceniam tych ludzi, nie stygmatyzuję, nie pokazuję palcem. Zbyt często widziałem bezradność na ich twarzach lub zwykłe wołanie o pomoc. Wysłuchałem wielu historii o złamanych życiorysach, rozbitych rodzinach, nieudanych próbach wychodzenia z nałogu. To wszystko zamyka się w słowie dopalacze” – relacjonuje jastrzębski policjant. I po chwili dodaje: „Osobiście ubolewam nad losem tych ludzi. Moim zdaniem każdy z nich zasługuje na drugą, a nawet trzecią szansę. Ludzką rzeczą jest upadać. Ja wierzę, że się podniosą”.

Nasz rozmówca podkreśla, że „branie dopalaczy” równa się igraniu z własnym zdrowiem, a nawet życiem. Jak zauważa, nie potrzeba zbyt wiele czasu, aby uzależnić się od takich środków. Mało tego, ten dystans jest często krótszy niż w przypadku „zwykłych” narkotyków. A spektrum działania wyjątkowo szerokie. Od przypadków nienaturalnej nadpobudliwości począwszy, na głębokich stanach depresyjnych kończąc. Aby uzmysłowić sobie ten fakt, przenieśmy się raz jeszcze na osiedle 1000-lecia. Znamienny cytat z jastrzębskiej kroniki kryminalnej: „'Na trzecim piętrze wisi chłopak, trzymając się jedynie parapetu. Widać ręce wyciągnięte przez okno, które podtrzymują go i próbują wciągnąć do mieszkania...' Takie dramatyczne zgłoszenie, odebrał w poniedziałek, 11 czerwca, oficer dyżurny jastrzębskiej policji. Wkrótce na miejscu zdarzenia, jednym z bloków na osiedlu 1000-lecia, pojawili się stróże prawa. Na szczęście bezpośrednie zagrożenie dla życia niedoszłego samobójcy przestało istnieć, on sam został wciągnięty do pokoju przez pozostałych domowników. Młodego mężczyznę przewieziono do Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku”. Potem już wystarczyła lektura komentarzy na naszej stronie, aby przekonać się, że dopalacze nie pozwalają o sobie zapomnieć w mieście. Także w tym konkretnym przypadku.

Tymczasem w sukurs tym wszystkim, którzy wydali wojnę dopalaczom, przyszedł polski ustawodawca. Rząd postanowił, że handel nimi będzie karany na równi z handlem narkotykami, bo dopalacze są tak samo niebezpieczne, jeśli nie gorsze. Dotąd za posiadanie, dystrybuowanie lub handlowanie tymi środkami groziły tylko kary administracyjne, konkretnie finansowe. Teraz w grę będzie wchodzić również odpowiedzialność karna, w tym więzienie. Przepisy nowelizujące ustawę o zwalczaniu narkomanii przygotowało Ministerstwo Zdrowia. Kilka miesięcy temu nowelizację przyjął rząd. Nowe rozwiązania wejdą w życie 1 listopada. Po tej dacie już za samo posiadanie znacznych ilości dopalaczy będzie grozić kara do trzech lat więzienia, a za handel nimi nawet do lat 12. Za posiadanie mniejszych ilości będzie grozić grzywna, kara ograniczenia wolności albo trzy lata więzienia.

Zdaniem sierż. szt. Sławomira Ciałonia walka z dopalaczami należy do niezwykle trudnych i odbywa się na wielu arenach. Ta prawidłowość dotyczy również jastrzębskiego „podwórka”. Jednocześnie podkreśla, że ludzi, które sięgają po nie, nie można wrzucić do jednego worka. Takiego z napisem „ćpuny i patologia” – to byłoby zbyt proste, może nawet wygodne. „Tak naprawdę każdego z nas, nasze dziecko czy kogoś z bliskich może spotkać podobna historia. Dlatego nie warto nikogo osądzać, żebyśmy sami nie byli sądzeni” – zauważa. I wskazuje na jeszcze jedno niebezpieczeństwo związane z dopalaczami. „Nigdy do końca nie wiadomo z czego składają się dane substancje chemiczne. Ich skład to jedna wielka niewiadoma – zagadka, którą rozwikłać mogą jedynie specjalistyczne i czasochłonne badania laboratoryjne. Nigdy nie wiadomo również, jak po ich zażyciu zareaguje konkretny organizm. Stanowi to ogromne zagrożenie dla osoby, która zażyje dopalacz. W przypadku zatrucia i hospitalizacji lekarz jest praktycznie bezradny – nie znając substancji, którą zatruł się chory, nie jest w stanie dobrać farmakoterapii” – wyjaśnia.

„Kiedyś rozmawiałem z młodym człowiekiem, który od 14 roku życia zażywał narkotyki. Powiedział mi, że potrafił wyjść z amfetaminy, a nawet heroiny, ta sztuka nie udała mu się jedynie z dopalaczami” – pada na koniec.

fot. pixabay

środa, 10 paź 2018, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Basia | 18/10 godz. 16:26

    To przykre jak ludzie traktują Siebie nawzajem czy ludzie nie mogą Sobie Pomagać w trudnych Sytuacjach Życiowych i Dobrych Chwilach a nie wtedy kiedy jest Kasa a jak nie ma to nie ma Kolegów prawdziwi Znajdą w tedy którzy na prawdę Kochają człowieka za Serce bo Serce jest jedne stanie i Koniec Życia...

  • franek | 18/10 godz. 12:31

    A co jak dziecko dowiaduje się od matki,że go nie kochja bo wyszła za ojca tylko dlatego ze z nim wpadła a teraz żałuje, bo sobie życie zmarnowała a on przypomina jej męża z którego nie kocha i nie cierpi. Po 10 latach się rozchodza a matka chce aby ojciec wziął sobie syna.To nie dziwmy się,że takie dziecia moga uciekać w narkotyki. Takich przypadków zapewne jest dużo. Może nie takich gdzie matka mówi wprost.

  • Włodek | 18/10 godz. 11:02

    Teraz młodzi sa rozpuszczeni przez rodziców. Dają im wszytsko na tacy,podają pod nos. Taki idzie w dorosłe życie i jest nidorajdą, gdzie nie potrafi sobie poradzić, ajak zabraknie mu dopływu gotówki od rodziców lub tych ciagłych gadżetów, które rodzice kupują.
    Po części to wina rodziców,ze taki jeden z drugim sięga po narkotyki.

  • Janusz | 16/10 godz. 11:31

    do Rodzic. Osądzasz innych według siebie widać. To co napisał to w dużej czesci prawda. Oosbiście znam wiele sąsiadek, które ubolewają,że mają wolne w niedziele. Mówią otwarcie,że w niedziele, kiedy były w pracy, to chociaż facet musiał cos ugotować a ona sie nie musiał gimnastykować,co gotować i stać przy garach.
    To prawda,ze aby brac używki, to trzeba mieć pieniadze. Biedny nie ma za co kupić. Kiedys kobiety wychowywały dzieci a nie je tylko chowały, jak trzodę. Nie było tylu problemów z d więcej »ziećmi i ćpunów oraz majacych problemy z depresją.

  • Janusz | 16/10 godz. 11:25

    do ed do Włodek . W duzej mierze, to jest wina rodziów. którzy pędza za kasą, dzieciom kupują wszystko i dają im,co zapragną. Nie intresują się z kim sie spotykają,co robia.Wazne,aby mieli,to co chcą. Teraz na 18 kupują samochód a na komunie wypasione smartfony. Wszystko zaczyna się od rodziny. Tam szukać przyczyn dlaczego, to dziecko sie uzależniło czy dlaczego zaczęło ćpać.
    Co do Policji, to warto aby podwiedzła w weekend puby, gdzie wielu młodych pije choć nie sa pełnoletni i bierze, to więcej »co zabronione.

  • jasnet.pl | 10/10 godz. 13:41

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

03/12

Los na loterii?

17

ARTYKUŁY

06/12

Słoneczny Stok

0

03/12

Los na loterii?

17

więcej

BLOGI

04/10

Pęd do władzy

6

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X