Dzisiaj jest: środa, 19 grudnia 2018   Imieniny: Dariusz, Gabriela, Grzegorz

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

"Świat jest brutalny"

Przysłuchując się rozmowom jastrzębskich uczniów czy studentów, rozpiera człowieka duma. Młode pokolenie dba o swoje interesy i wie, jak ustawić się w życiu. Zapobiegliwie wymieniają między sobą informacje na temat ostatniego sprawdzianu lub egzaminu, dopytują o samopoczucie profesora, studiują w skupieniu listę szczęściarzy, którzy dostali się na wymarzony kierunek studiów, czasem – zasięgają języka, jakie substancje chemiczne najlepiej wpływają na „skuteczność” edukacji. Zdolną mamy młodzież. Ambitną. Wiedzącą, czego chce. Ale czy na pewno?

Zawsze może pojawić się ktoś, jakiś „zgred”, który zepsuje nam to dobre samopoczucie. Ktoś, kto wytknie młodym ludziom, że uczą się nie dla konkretnej wiedzy, ale właśnie dla samego uczenia się. Dla ocen, dla zaliczonego semestru, dla rodziców... Nigdy nie dla siebie. Mało tego, ten złośliwy malkontent może posunąć się dalej i wytknąć młodzieży, że traktuje szkołę jako przedłużenie czasu beztroskiej młodości. A potem, kiedy przychodzi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością i szukać pracy, dochodzi do dramatów. Tych mniejszych. I tych większych.

A może to nie wina uczniów? Może ten ktoś powinien wziąć na celownik polską oświatę? Z programami, w których aż roi się od teorii. Z niepisanym przyzwoleniem na cwaniactwo i ściąganie w czasie lekcji? Z przymykaniem oczu na wagarowanie i „urywanie się” z lekcji? Jakby nie patrzeć, to właśnie oni – uczniowie i studenci – staną się w przyszłości pracownikami. Jaki będzie z nich pożytek? Czego nauczyła ich szkoła?

Ale wróćmy ponownie do naszego „zgreda”. On już ma kolejny pomysł na to, jak uprzykrzyć życie polskiej młodzieży. Tym razem podnosi kwestię bezstresowego wychowania. „Jakie bezstresowe wychowanie” – pyta oburzony – „skoro świat, z którym młodzi ludzie będą musieli się zmierzyć jest brutalny, a już na pewno bardzo stresujący?” Jeśli, dajmy na to, studia mają być czymś w rodzaju inkubatora, ewentualnie przedłużenia młodości, to jaki los gotujemy naszym dzieciom? My, rodzice, nauczyciele – arcymądrzy i doświadczeni mentorzy? Potem, w jednej chwili: obuchem w łeb! Powoli zacznie świtać im, że świat jest inny niż ten w szkolnej ławie i nie zawsze da się „kozaczyć” czy zbierać profity za nic. W końcu też zrozumieją, że ich rzeczywista edukacja zaczęła się dopiero za murami uczelni, a nie w momencie, kiedy otrzymali do rąk indeks. To cenna wiedza.

Bo wcześniej czy później przyjdzie czas próby. Zawsze przychodzi. Kiedy już młodzi ludzie zachłysną się podarowaną im przez szkołę wolnością, kiedy zdadzą wszystkie egzaminy i uzyskają wymarzone dyplomy, zaczną szukać pracy. I tu rozczarowanie! Bolesne zaskoczenie. Nagle dotrze do nich, że praca na rynku to towar. Że oferując go, muszą zdawać sobie sprawę, jaka jest ich oferta, bo – z całym szacunkiem – na lichy produkt „nie poleci” nawet najbardziej zdesperowany pracodawca. Kontynuując naszą wyliczankę: że liczy się konkret – doświadczenie i praktyczne umiejętności – a nie średnia ocen czy list polecający od profesora. Że pracodawcy najchętniej przyjęliby dwudziestokilkuletnią blondynkę z 5-letnim doświadczeniem. A im, jak na złość, brak większości z tych atutów. Gdzie popełnili błąd?

To może skoncentrujmy się na tej długonogiej blondynce. Gdzie ona miałaby zdobyć swoje doświadczenie? No cóż, niewykluczone, że jeszcze w czasie studiów zgłosiła się do jednej z firm w naszym mieście i zapytała o możliwość podjęcia w niej stażu. Niewykluczone, że kosztem części swoich wakacji, postawiła na coś nowego, coś praktycznego. Niewykluczone, że na pytanie potencjalnego pracodawcy o wynagrodzenie odpowiedziała, że to nie jest w tym momencie najważniejsze (o zgrozo!). Ale niewykluczone także, że kiedy zorientowała się na czym będą polegać jej obowiązki, a – dajmy na to – sprowadzałyby się one do robienia szefowi kawy (znamy takie osoby, he, he) szybko pożegnała się z nowym miejscem pracy i zaczęła szukać szczęścia gdzie indziej. Niewykluczone.

Jedno jest pewne. Jeśli nie zatraciła resztek instynktu samozachowawczego, nie będzie szukać nowego zajęcia w Urzędzie Pracy. Bo tam szybko podzieli los swoich rówieśników, oczekując w nieskończoność na propozycję stażu. Jak na zbawienie. Ba, jak na mannę z nieba. A kiedy wreszcie zostanie zauważona przez tamtejszych urzędników, niechybnie okaże się, że staż, który jej zaproponowano nie ma nic wspólnego z jej wykształceniem. I znowu, jeśli spotka się w połowie drogi ze swoim rozumem, nie przyjmie tej oferty. Co prawda, ten czy inny „życzliwy” będzie przekonywał ją: „Bierz, co dają. To zawsze kilka miesięcy jakiegoś doświadczenia”, ale czy naprawdę stawką w tej grze jest „jakieś tam doświadczenie”? Wierzymy w naszą zjawiskową blondynkę. Ufamy, że wreszcie dostanie się na wymarzony staż. Że będzie szukać tego doświadczenia: małymi kroczkami, konsekwentnie do celu, z pokorą, ale i wiarą we własne siły. Kto wie, może z czasem to ona zacznie przyjmować do pracy?

Już na sam koniec ów malkontent rzecze: „Świat, w którym przyszło nam żyć jest brutalny”. I trudno się z nim nie zgodzić, bo, rzeczywiście, tak jest. Ale czy to jest najcenniejsza wiedza, jaką mógł przekazać uczniom, tudzież studentom? Już na starcie straszyć ich, że w życiu wygrywa silniejszy, że nieprzystosowani wypadają z gry, że w najlepszym wypadku staną się klientami opieki społecznej? Z drugiej strony, może nie warto pozostawiać młodych ludzi w błogiej nieświadomości? Bo im dłużej będziemy przekonywać, że z dyplomem w ręku szybko zawojują świat, tym większą wyrządzimy im krzywdę? Oto dylemat, a raczej egzamin, jaki będzie musiał zdać każdy z nich. Jeśli nie dzisiaj, to na pewno jutro. Niewykluczone, że od jego wyniku zależeć będzie więcej niż od wszystkich wcześniejszych egzaminów razem wziętych.

fot. archiwum

środa, 28 lis 2018, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Miejski wieśniak | 04/12 godz. 11:33

    @zołza z zofiówki Miało być "nie odpószczem" ;-) A tak poważnie to błędów nie popełnia tylko ten, co zupełnie nic nie robi. Pozdrawiam.

  • zołza z zofiówki | 03/12 godz. 23:55

    Do Miejski wieśniak: Tu mnie masz szacun,ale krzyżówki Ci nie odpuszczę XD

  • Miejski wieśniak | 03/12 godz. 06:53

    @zołza z zofiówki - "Spróbój" sięgnąć po słownik ortograficzny, bo widzę, że bez niego nie jesteś w stanie sklecić poprawnie komentarza

  • zołza z zofiówki | 03/12 godz. 00:19

    Do Młody człowiek:
    Wiem ,że pogoń za kaską daje poczucie swojej wartości i zawartości portfela,,ale,, ale,, pozostaje.Spróbój rozwiazać zwykłą krzyżówkę panoramiczną bez internetu czy innych gadżetów.Powodzenia

  • Młody człowiek | 29/11 godz. 11:36

    W dzisiejszych czasach, to doświadczenie zawodowe i elokwencja ma znaczenie. Wchodzę na stronę. Przeglądam, ponad 300 ofert pracy, gdzie 10 z nich wymaga wykształcenia i to nawet nie po studiach! Ważne jest, by spróbować sił w różnych zawodach, by mieć świadomość, jak jest zbudowany rynek pracy. Druga sprawa... Czasy się zmieniły i młodzi wykorzystują internet, social media do zarabiania na życie. Nie widzą sensu zasuwać na budowie od rana do nocy, skoro przy dobrej organizacji pracy i pomysłem, więcej » mogą zarobić 2, 3/razy tyle nie wychodząc z domu. Skończyły się czasy, że człowiek się starał o prace. Teraz, to praca szuka człowieka. Który młody będzie zasuwał 8h/6 dni?
    Hipokryzja, to odpowiednie słowo. Gdzie są ci wielcy uczeni po studiach? Za granicą na zmywaku, bo zmierzyli się z rynkiem P

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

06/12

Słoneczny Stok

0

więcej

BLOGI

04/10

Pęd do władzy

6

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X