Dzisiaj jest: czwartek, 23 maja 2019   Imieniny: Iwona, Dezyderiusz

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Nie było "Teleranka"

Pamiętacie jeszcze „Teleranek” i tego koguta, który punktualnie o godzinie dziewiątej wskakiwał na płot i piał? Swoją drogą, kiedy 13 grudnia 1981 roku na ekranie telewizora zamiast prowadzącego program pojawił się pan w ciemnych okularach, oznaczało to niechybnie początek stanu wojennego i koniec pewnej epoki. Ale dla moich kolegów, których ojcowie pracowali na Manifeście Lipcowym, ta data odcisnęła się mocniejszym piętnem. Nagle przestały liczyć się „kolejkowe” spory, książeczki górnicze, kafelki siostry. Ale oddajmy głos świadkom tamtych wydarzeń...

„Rankiem, gdy tylko przetarłem oczy, zwyczajowo włączyłem radio Wolna Europa. Ogłoszony stan wojenny był dla mnie jakąś abstrakcją i nie bardzo miałem wtedy świadomość, z czym się to je i do czego ta zakąska. Przed godziną 9.00 pukanie do drzwi, sąsiad z dziećmi składa mi wizytę, wyrażając swoje niezadowolenie, że chyba ma popsuty telewizor, a dzieci chcą obejrzeć tylko bajkę. Bezproblemowo, pstryk i telewizor włączony, nagle szum i brak obrazu. Pozostało jeszcze tylko radio – Program I i jakieś przemówienie Jaruzelskiego, które po czasie uświadomiło nam, że coś w kraju dzieje się niedobrego i ważnego. W ten sposób dowiedziałem się o takim zjawisku jak stan wojenny kraju” – wspominał po czasie Józef Żak, znany jastrzębski fotoreporter.

Co ciekawe, motyw „śnieżącego telewizora” i feralnego „Teleranka” powtarza się także we wspomnieniach Janiny Nowakowskiej, której mąż był „szeregowym działaczem Solidarności”. „Rano włączyłam telewizor: śnieżył, nie było obrazu. Potem było to fatalne wystąpienie generała Jaruzelskiego, z którego dowiedziałam się, co dzieje się w kraju. Pomimo wszystko ubrałam dzieci i poszliśmy do kościoła. Kościół „na górce" był wtedy jeszcze w budowie. Tego dnia przyszło na mszę świętą tak wiele osób, że praktycznie nie było szans, aby wejść do środka. Zauważyłam, bo to się tak jakoś mocno rzucało w oczy, że we mszy uczestniczyły całe rodziny. Ludzie płakali i ja też płakałam. Bardzo się bałam o dzieci. Trudno było myśleć o przyszłości” – przypomina sobie kobieta.

13 grudnia, smutne miasto, wszędobylskie czołgi, papryka w sklepach... „Po ulicach jeździły pogotowia ratunkowe. Robiło to wrażenie, jakby na miasto spadła bomba neutronowa. Kilka osób siedziało w autobusie, przypominając wyglądem nie ludzi, a smutne posągi. Wracając, kupiłem okazyjnie chleb, bo tylko to było jeszcze i nowość się ukazała, prawdziwa bułgarska papryka w dość dużym opakowaniu! Kupiłem jedno opakowanie, ponieważ kupowali wszyscy, a ocet i jajka miałem w zapasie. Papryka była w smaku ostra. Napotkani znajomi z kopalń, którzy uciekli przed ZOMO-wcami, opowiadali mniej lub bardziej wiarygodnie: strzelali, bili, zabili i robiło to szokujące wrażenie” – słyszymy od Józefa Żaka.

Jastrzębie-Zdrój, cały kraj, to było państwo strachu w tym trudnym czasie. Wróćmy ponownie do naszego rozmówcy: „Pociąg do Warszawy był przeładowany, jak zawsze przed świętami. W jednym z przedziałów siedziało trzech wojskowych i żywej duszy więcej, a w innych przedziałach czy na korytarzu przepełnienie i ścisk ludzi. Nabrałem powietrza i chyba też jakiejś odwagi, żeby dosiąść się, za pozwoleniem wojskowych, do ich towarzystwa. Było nas już czterech w przedziale, pozwoliłem sobie nawet na żart, że w takim towarzystwie to chyba bezpiecznie dojadę. Spowodowało to śmiech i rozluźniło atmosferę. Za jakąś chwilę jeszcze dosiadł się starszy wiekiem pan. Jednak po krótkiej chwili zrezygnował z naszego towarzystwa i wyszedł”.

O wszędobylskim strachu mówi także Janina Nowakowska, ubierając swoją relację w emocje, które towarzyszyły jej w tamtych dniach. „Mąż był na cechowni pośród strajkujących, ja w dekoratorni, a dzieci same w domu. Miałam wtedy straszną huśtawkę nastrojów. Z jednej strony z centrali telefonicznej docierały do nas informacje, że na "Manifeście" już rozpoczęła się strzelanina, ba, nawet jakaś ciężarna kobieta jest wśród rannych, a ja myśląc o swoich dzieciach i tak wiedziałam, że nawet gdybym zdecydowała się opuścić kopalnię, to nie dotrę do domu. Z drugiej znowu strony swój honor mam i nie potrafiłabym opuścić swoich w takim momencie. W tym poczuciu bezradności czułam się okropnie. Uczestniczyłam w mszy świętej, ale w głowie miałam tylko niepokój. Moja święta Barbara nakreślona szybko czarną kreską stała w pobliżu krzyża. Msza została bardzo szybko odprawiona, bo wszyscy już wiedzieliśmy, że na "Manifeście" padły strzały, że milicja strzelała do górników” – odtwarza w pamięci najdrobniejsze szczegóły.

I jeszcze raz Józef Żak, który nakreśla atmosferę stanu wojennego w naszym mieście. Być może dla młodych ludzi te słowa zabrzmią egzotycznie, ale ich wydźwięk na zawsze pozostanie w głowach świadków pamiętnych wydarzeń. „Sensacja – odwiedzili mnie dwaj panowie służbowo z Komendy Milicji (jeden ubrany cywilnie). W moim rozumieniu: zaimprowizowali zarzut, mówiąc, że zostali poinformowani o moich dochodach z nielegalnie wykonywanych i sprzedawanych zdjęć dla działaczy Solidarności. Przeszukali mieszkanie powierzchownie i zaproponowali ponowne spotkanie na komendzie w określonym czasie” – relacjonuje. I nieco dalej: „Ruchem drogowym kierowały służby mundurowe. Godzina 9.00. Kolumna wojskowych pojazdów z milicją, razem około 30 pojazdów – w tym 16 czołgów. Ta sama kolumna, wracając przed 10.00, kierowała się do Zdroju, a wszyscy już wiedzieliśmy, że jadą na kopalnie "Moszczenica". Naoczni świadkowie, górnicy i ci, którzy przyjechali po wypłatę, byli tak przerażeni, że bali się nawet mówić o tym, co zobaczyli”.

Oby ten „czas pogardy” nigdy nie wrócił!

fot. J. Żak

czwartek, 13 gru 2018, Adam

KOMENTARZE

  • bbbb | 18/12 godz. 09:19

    Pamiętam jak o mało nie rozwaliłem telewizora(w tamtych czasach naprawa odbiornika często polegała na solidnym trzepnięciu w obudowę). Dopiero gdy okazało się, że na "czechach" telewizor działa zaczęło do mnie coś docierać. W kościele "na górce" dowiedziałem się, że mamy stan wojenny. Potwierdził to widok kolumn wozów milicyjnych("bonanzy" i "suki") pod komendą na Śląskiej. W pierwszej chwili cisnęło się na usta pytanie "z kim mamy wojnę". W południe telewizor nagle się "naprawił" i wszystko sta więcej »ło się jasne.

  • mysz | 14/12 godz. 21:59

    kochanie co będzie z naszymi dziećmi ,może uciekajmy do twoich rodziców.To były moje słowa do męża gdy usłyszałam o "Jakimś"stanie wojennym.Mąż miał łzy w oczach ,przytulił córkę i mnie w dziewiątym miesiącu ciąży.Musimy to przetrwać i chronić nasze dzieci.Mąż przeżył masakrę w Gdańsku w latach 70.Miał pewne" doświadczenie" w stanie wojennym ja niestety byłam zagubiona ,przestraszona strach mnie paraliżował.Niedzielę i poniedziałek miałam wolne ale we wtorek 15 grudnia musiałam iść do pracy do więcej » szpitala.To było przerażające ,Sale przygotowane na przyjęcia poszkodowanych.Szpitalem zarządzało wojsko.W moim oddziele leżało już kilku poszkodowanych z kopalni Jastrzębie.Moje dziecko w żłobku,maż w pracy pod Katowicami.Nikt nie odebrał córki ze żłobka o określonej porze, była tam do wieczora.

  • Zenek bez spodenek | 14/12 godz. 06:44

    Czasem sobie żartuję, ale teraz napiszę całkiem poważnie. W owym czasie miałem równo 10 lat i doskonale pamiętam tamten "klimat". Sądzę, że dzisiejszej młodzieży należy KONIECZNIE wytłumaczyć, że wóczas nie było smartfonów i Internetu. Mogą nie uwierzyć bo z ich punktu widzenia to niewiarygodne, a jednak. Panował szum dezinformacyjny, a coś takiego jak dzisiejszy fakenews był na porządku dziennym. Dlatego ludzie się bali. Ponieważ naprawdę trudno było oddzielić prawdę od fałszu. Jednego dnia mam więcej »a postawiła mnie w kolejce po chleb. Po kilku godzinach przyszła sprawdzić dlaczego nie wracam. Bo chleba nie przywieźli więc ja stałem nadal. Przyjechał wreszcie po 14 godzinach. Wówczas wypracowałem w sobie cierpliwość. Dzisiaj jej nie ma. Każdy chce wszystko i natychmiast, a najlepiej na wczoraj.

  • jasnet.pl | 13/12 godz. 14:02

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

14/05

"Niezależni"

1

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X