Dzisiaj jest: środa, 17 lipiec 2019   Imieniny: Aneta, Bogdan, Jadwiga

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

"Być tam, gdzie dzieje się coś ważnego"

Pod budynkiem Zarządu JSW żółto. Żółto od kamizelek odblaskowych, które założyli demonstrujący związkowcy. Powiewają flagi związkowe, słychać łomot w bęben i raz po raz petardy. Jest spokojnie, ale trwają ożywione rozmowy. Wśród demonstrantów Piotr Szereda. Nie ma na sobie żółtej kamizelki, nie jest jednym z nich, ale wszyscy go znają. „Co tu robisz?” – pytają. No właśnie, co robił wśród demonstrantów przewodniczący jastrzębskiej Rady Miasta?

Co pan robił pod JSW?


Działy się tam ważne rzeczy i chciałem być przy tym. Byłem tam z trzech powodów. Jako przewodniczący Rady Miasta, jako długoletni pracownik JSW i związkowiec, a przede wszystkim jako mieszkaniec tego miasta. Jako przewodniczący, ponieważ uważam, że Rada Miasta powinna być tam, gdzie coś ważnego się dzieje, jako były związkowiec, bo nadal mocno utożsamiam się ze Spółką i z jej losem, a jako mieszkaniec tego miasta, bo sytuacja Spółki bardzo mocno wpływa na jego sytuację i jego mieszkańców. A ta zrobiła się naprawdę bardzo groźna.

I postanowił Pan tam być?

Tak. Z jednej strony, żeby na miejscu zorientować się, co się dzieje, a z drugiej, żeby wyrazić zainteresowanie i pokazać, że Rada Miasta mocno interesuje się sytuacją w JSW i popiera słuszne w niej działania. A jak będzie taka potrzeba, to zacznie również reagować.

Pan wcześniej już napisał list do Ministra Energii?

Napisałem w imieniu mieszkańców Jastrzębia-Zdroju list do ministra Tchórzewskiego, przedstawiając nasze obawy o los Spółki i miasta, wyrażając poparcie dla strony społecznej, apelując o podjęcie odpowiedzialnego dialogu i rezygnacji z niebezpiecznych zamiarów. Niestety, dotychczas widać, że minister próbuje ograć stronę społeczną, a nie szuka rzeczywistego porozumienia.

Czy to oznacza zwrot w postawie Rady Miasta, która raczej do tej pory była dość bierna?

Ja i przynajmniej część radnych chcemy mieć rękę na pulsie, tam gdzie coś ważnego dzieje się dla miasta. A czy jest coś ważniejszego od sytuacji JSW i od tego, co się tam dzieje?

Trudno nie docenić znaczenia JSW dla tego regionu.

Oczywiście. Spora część dochodów miasta pochodzi ze źródeł JSW. Wiele jastrzębskich i okolicznych rodzin utrzymuje się z pracy w JSW albo z firm z nią niezwiązanych. Inne firmy zarabiają, obsługując pracowników JSW, bo inaczej by nie przetrwały. W końcu z pomocy JSW korzysta wiele stowarzyszeń, instytucji czy grup w mieście. A ta pomoc mocno jest uzależniona od jej sytuacji.

Jak ocenia pan dotychczasowe stosunki miasto-JSW?

Są dość poprawne, ale moim zdaniem mogą być jeszcze lepsze.

Na czym powinna polegać ta poprawa?

Przede wszystkim na zrozumieniu wzajemnych potrzeb. Na przykład JSW zaczyna się borykać z trudnościami kadrowymi co do wykwalifikowanych pracowników. Miasto powinno tym trudnościom wyjść naprzeciw i dążyć do takiego przekształcenia oświaty, żeby kształcić odpowiednich kandydatów na oferowane stanowiska. Z drugiej strony powinno zabiegać o jak największe zaangażowanie Spółki w jego sprawy i pomoc w jego problemach. Być może warto pomyśleć o jakimś stałym zespole w Radzie do bieżących kontaktów z JSW.

Czy chcecie angażować się tylko w sprawy związane ze Spółką?

Oczywiście, że nie. Zawsze twierdziliśmy, że podstawą jest gospodarka, więc kontakty ze wszystkimi podmiotami i organizacjami gospodarczymi są tu bardzo cenne. Należy tworzyć z nimi prawdziwe partnerskie stosunki i szukać wspólnych rozwiązań. Dotąd różnie z tym było. Tak samo należy zwiększyć wysiłki dla pozyskania inwestorów zewnętrznych. Wysiłki te dotąd oceniamy jako dość mierne, z takimi też efektami.

Dotąd było to wszystko domeną prezydenta. Chce pan jej robić konkurencję?

Konkurencję – nie, ale daleko idącą współpracę i równorzędne partnerstwo. Bywały przecież przypadki, na przykład przy odbudowie kolei, że każdy działał na własną rękę bez wzajemnych przynajmniej konsultacji. Jedni nie wiedzieli, co robią drudzy. Nie stawiało to miasta w dobrym świetle i nawet wywoływało pewną konsternację wśród instytucji nadrzędnych, co komplikowało różne zabiegi.

To jak pan to widzi?

Wzajemne informowanie się o działaniach przez prezydenta i radnych, wspólny udział w różnych gremiach, wspólne podejmowanie decyzji. Nie na zasadzie bezowocnej dyskusji, kto ważniejszy i czyj kierunek powinien być realizowany, a prawdziwe, równoprawne partnerstwo i praca dla dobra miasta.

Myśli pan, że to możliwe?

Może nie jest to łatwe, ale na pewno warto próbować. Warunkiem z jednej strony jest to, żeby prezydent przestała Radę Miasta traktować jako bierny organ tylko do zatwierdzanie jej jedynie słusznych decyzji i jej jedynie słusznego programu, a z drugiej strony, żeby radni bardziej angażowali się w różne ważne dla miasta sprawy i wykazywali więcej osobistej inicjatywy. Musimy być tam, gdzie dzieją się ważne rzeczy dla miasta.

 

środa, 16 sty 2019, JN

KOMENTARZE

  • Wanda Weranda | 17/01 godz. 11:16

    @mieszkanka Dobrze, że popierasz Radę Miasta i naszych górników. Więc i ja popieram Ciebie. Ciekawe, kto teraz będzie popierał mnie?

  • mieszkanka | 16/01 godz. 21:54

    Dobrze, że Rada Miasta popiera naszych górników

  • jasnet.pl | 16/01 godz. 09:42

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X