Dzisiaj jest: środa, 17 lipiec 2019   Imieniny: Aneta, Bogdan, Jadwiga

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

JSW znowu w ogniu?

To skandal! Dość tego! Łapy precz od naszej kasy! Nie pozwolimy na grabież naszych pieniędzy! Nigdy nie zgodzimy się na takie działanie! Mówimy stanowczo dość dezorganizowania naszej firmy. Takie hasła pojawiły się w odezwie Reprezentatywnych Związków Zawodowych Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wskazują one wyraźnie na zaognianie sytuacji i zwiększanie się determinacji strony społecznej. Planowane są akcje protestacyjne na coraz szerszą skalę. O co właściwie tu chodzi?

Ano o pieniądze i to niemałe. Stronę społeczną  JSW wzburzyła informacja, że Ministerstwo Energii, które sprawuje nadzór właścicielski nad Spółką, chce wyprowadzić z niej 1,5 mld złotych z przeznaczeniem na elektrownię budowaną w Ostrołęce. Pracownikom JSW stanęła przed oczami niedawna przecież sytuacja, kiedy ich firma stanęła na krawędzi upadłości po ratowaniu z jej zasobów Kompanii Węglowej. Doszło wtedy do pamiętnych protestów, strajku okupacyjnego, demonstracji ulicznych, a w końcu do walk pod siedzibą Zarządu. Padły strzały. Pracownicy żądali ustąpienia prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego, którego obwiniali za całą tą sytuację. Pogarszał ją jeszcze kryzys na światowych rynkach węgla. Po trudnych rozmowach zawarto porozumienie. Zagórowski zrezygnował ze stanowiska, a strona społeczna czasowo z dużej części wynagrodzeń i przywilejów.

Sytuację dało się ustabilizować. Nowy Zarząd wyprowadził Spółkę na prostą, wskaźniki znacznie się poprawiły, zaczęto budować wzajemne zaufanie. Opracowano program naprawczy, a potem strategię rozwoju na lata do przodu. Wyciągnięto również naukę z kryzysu i pomyślano o zabezpieczeniu na wypadek „czarnych dni”. Utworzono specjalny fundusz stabilizacyjny w wysokości 1,8 mld złotych, który miał być użyty właśnie przy nadejściu takich „czarnych dni”. Twarzą nowej sytuacji stał się prezes JSW Daniel Ozon. Z jednej strony umiejętnie kierował działaniami Spółki, a z drugiej potrafił zbudować dobre relacje z załogą i uzyskać jej poparcie w swoich zamierzeniach. Sprawdzianem jego postawy w tragicznych okolicznościach stała się katastrofa w kopalni „Zofiówka”. Zdaniem uczestników akcji ratowniczej, cały czas  brał w niej udział, nie nadzorował, pomagał, pozyskiwał pomoc, gdzie się da. Akcję zostawił fachowcom, nie wpychał się na pierwszą linię dowodzenia, ale jego twarz poznał cały kraj. Żył tym wydarzeniem i potrafił skupić na nim uwagę wszystkich. To i inne jego działania spowodowały, że w swojej odezwie strona społeczna stwierdziła, że „mamy w końcu prezesa, który dba o nasze, a nie polityków interesy”.

Opierając się na swojej wiedzy i umiejętnościach, a także czując za sobą wsparcie załogi, Ozon stał się partnerem dla Ministerstwa, a nie bezwolnym wykonawcą poleceń. Potrafił powiedzieć – nie, więc stał się niewygodny. Zaczęto podejmować próby jego odwołania. Sytuacja stała się krytyczna, kiedy Ministerstwo postanowiło zbudować nową elektrownię i musiało zdobyć na nią fundusze. Pojawiły się sugestie, żeby część tych funduszy, i to niemałą – 1,5 mld zł, wyciągnąć z JSW. I Zarząd JSW powiedział stanowczo -  NIE. Spółka sama potrzebuje sporych funduszy na uruchomienie życiowo ważnego wydobycia w nowo budowanej kopalni „Bzie-Dębina”, zagospodarowanie terenów po KWK „Krupiński”, odkupienie Przedsiębiorstwa Budowy Szybów i inne innowacyjne projekty. Obiecano jej także nową kopalnię węgla koksującego w Dębieńsku. Od tych inwestycji zależy los i przyszłość całej Spółki. Na to wszystko potrzebne są spore fundusze, a tu żądanie przekazania 1,5 mld złotych na elektrownię na północy kraju w Ostrołęce, nie mającej ze Spółką nic wspólnego.

Prezes Ozon i Zarząd się sprzeciwił, mając pełne poparcie strony społecznej. No to podjęto decyzję, żeby pozbyć się Ozona. I wtedy strona społeczna stanęła za nim murem. Zażądała cofnięcia tej decyzji. Pod jej naciskiem minister Tchórzewski, niby wycofał się z tego zamiaru, ale związkowcy pojawili się licznie przed siedzibą Zarządu, podczas obrad Rady Nadzorczej, żeby przypilnować jego obietnicy i żeby do niczego nieoczekiwanego nie doszło. I doszło!  Bez uprzedzenia, bez konsultacji, bez podania powodu Rada Nadzorcza zdominowana przez osoby powolne Ministerstwu, zaczęła odwoływać innych członków Zarządu. Zamysł był jasny. Owszem Ozon zostaje, ale zostaną odwołani inni członkowie Zarządu, a zamiast nich wprowadzeni posłuszni Ministerstwu, tak aby większością podejmować decyzje  zgodnie z jego wolą. Zanim związkowcy zareagowali odwołano Zastępcę Prezesa ds. Strategii i Rozwoju Artura Dyczkę i Zastępcę Prezesa ds. Handlu Jolantę Gruszkę. Zablokowanie przez demonstrantów dalszych obrad Rady uniemożliwiło odwołanie Zastępcy Prezesa ds. Technicznych Tomasza Śledzia. Pytana o powody odwołania członków Zarządu przewodnicząca RN Halina Buk nie udzieliła żadnej odpowiedzi. Od decyzji Rady zdystansowali się jej członkowie wybrani przez pracowników JSW, oświadczając, że nie poinformowano ich o tym zamiarze, że takie działania nie służą dobru Spółki, wpływają negatywnie na jej funkcjonowanie i dalszy rozwój. Tylko rozważna postawa liderów związkowych i oficera policji zapobiegła gwałtownej eskalacji  protestu.

Czy to jest odpowiedzialne działanie Rady? – pytają w liście do premiera Mateusza Morawieckiego związkowcy. Wyrzucenie z Zarządu ludzi w trakcie strategicznych negocjacji  akwizycyjnych i handlowych, a także w kluczowym momencie negocjacji cenowych z odbiorcami węgla i koksu? Kto ma dokończyć  te niezwykle ważne dla spółki negocjacje?  Co miało znaczyć odwołanie osoby odpowiedzialnej za produkcję, która w 2018 roku pomimo problemów (katastrofa na „Zofiówce” i wyłączenia całego rejonu z wydobycia) doprowadziła do rekordowej produkcji  w  Spółce (ponad 15 mln ton węgla). Co robi Minister Energii? Jak długo Spółka, która niedawno stanęła na nogi będzie niszczona przez nieodpowiedzialnych ludzi?  Dokonywanie teraz zmian w Zarządzie wydaje się co najmniej dziwne, kiedy w połowie roku kończy się jego normalna kadencja – piszą związkowcy.

„Głównym powodem tej decyzji była utrata zaufania do Zarządu w związku naruszaniem zasad ładu korporacyjnego, utrudnianiem wykonywania kodeksowych uprawnień Radzie Nadzorczej i brakiem właściwej komunikacji pomiędzy organem nadzorczym a Zarządem" - napisała przewodnicząca RN Halina Buk w specjalnym komunikacie. Zarzuciła mu między innymi: utrudnianie pracy Rady Nadzorczej, brak informacji o kontraktach wysokiej wartości, nieprawidłowości w przetargach, ukrywanie krytycznych raportów, niewłaściwą politykę kadrową. W końcu zaprzeczyła zamiarom i możliwości wykorzystania środków z funduszu stabilizacyjnego JSW na finansowanie elektrowni w Ostrołęce, jako sprzeczne z jego statutem.

Związkowcy stanowczo odrzucają te zarzuty jako nierzeczowe i fałszywe. Wskazują, że przy uzyskaniu większości w Zarządzie posłusznym Ministerstwu Energii, zmiana statutu funduszu stabilizacyjnego, tak by użycie jego części do innych celów (np. dla Ostrołęki), byłaby całkiem możliwa. Ich zdaniem uprzedzenia członków Rady Nadzorczej uniemożliwiają im racjonalne sprawowanie nadzoru nad JSW w imieniu Skarbu Państwa, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla jej mienia i bezpieczeństwa pracy jej pracowników. Ich zdaniem walczą o byt dziesiątków tysięcy rodzin, które również w kryzysie muszą mieć z czego żyć. Apelują do premiera o interwencję, by uniknąć sytuacji, która może wymknąć się spod kontroli. Proszą o wymianę wszystkich przedstawicieli Skarbu Państwa w Radzie Nadzorczej JSW, mianowanych przez Ministra Energii,  aby nie zagrażali bezpieczeństwu, działalności górniczej i majątkowi Spółki, przywrócenia odwołanych członków Zarządu oraz wyjęcie jej spod nadzoru Ministra Energii i poddanie nadzorowi bezpośrednio premiera. Podjęcie takiej decyzji jest ich zdaniem niezbędne, aby nie dopuścić do powtórzenia się sytuacji z 2015 roku, kiedy Spółka stanęła na krawędzi upadłości.

„Czy obecna władza PiS bierze wzór z poprzedników i chce zagrabić nasze ciężko zarobione pieniądze? Nie pozwolimy wyprowadzić pieniędzy z naszej firmy, które zostały wypracowane dzięki naszej determinacji i wysiłkowi! Nie chcemy w Zarządzie ludzi, którzy nie znają górnictwa! Nie pozwolimy destabilizować JSW S.A.!” – wołają w odezwie do górników Reprezentatywne Organizacje Związkowe i wzywają do wzięcia udziału w demonstracjach zarówno przed Ministerstwem Energii, Radą Nadzorczą, jak i biurami poselskimi PiS.

Czy Jastrzębska Spółka Węglowa znowu stanie w ogniu protestu społecznego?
 

czwartek, 17 sty 2019, JN

KOMENTARZE

  • MSS | 27/01 godz. 08:46

    Brak kontroli w spółkach w grupie kapitałowej powoduje trwonienie pieniędzy. W Przedsiębiorstwie Gospodarki Wodnej i Rekultywacji pracuje ok. 270 pracowników w tym bardzo dużo pracowników na stanowiskach dozoru i administracji. Zarząd to: 3 prezesów, 3 dyrektorów i prokurent.

  • mieszkaniec | 22/01 godz. 14:50

    Jak zwykle PiS ma nowego prezesa,zmieniają co pół roku żeby większa ilość aparatczyków mogła się nachapać.Misiewicze+

  • Deuter | 21/01 godz. 09:49

    Kto wymyślił znowu ten tytuł??

  • emeryt znawca tematu | 17/01 godz. 18:59

    Wniosek, czytając ten artykuł uważam że Matusiak i związkowcy Solidarności, będą pikietować sami przeciwko sobie, mając na myśli formację rządzącą-ramię w ramię. Idąc tym tropem jestem za a nawet przeciw.

  • Górnik | 17/01 godz. 17:26

    Co maja znaczyc ciecia kosztów z kieszeni górników ,zaczyna się dziwnie ukracac udziały ze scian i przodków,ograniczenia pracy w weekend,jakies dziwne limity.

  • jasnet.pl | 17/01 godz. 11:23

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X