Dzisiaj jest: środa, 17 lipiec 2019   Imieniny: Aneta, Bogdan, Jadwiga

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Ludzkie sprawy

Czy pasowała do tego świata?

Na pogrzebie Agaty były tylko dwie osoby. Jej matka i siostra, które stanowiły całą obsadę żałobnego konduktu. Nikt nie wygłosił mowy pożegnalnej, chwalącej życie młodej kobiety. Nie padły podniosłe słowa, jakie deklamuje się przy takich okazjach. Rozlegało się jedynie krakanie ptaków, które obserwowały smutną uroczystość. Był styczeń. Powoli cmentarne alejki wyludniały się, pozwalając, aby myśli krążyły wyłącznie wokół zmarłych. Świeżo wykopany grób wyróżniał się na tle cmentarza. Podobnie jak czarna tabliczka, którą przybito do prowizorycznego krzyża. Wystarczyło pochylić się nad nią, porównując datę urodzin i śmierci. Wynik odejmowania szokował. Mieszkanka Jastrzębia-Zdroju miała zaledwie 33 lata.

Przyszła na świat w rodzinie, w której nigdy nie działo się dobrze. Jej ojciec podobno był Bułgarem. Podobno, bo w tej historii fakty ciągle mieszają się z mitami. Agata miała jeszcze pięcioro rodzeństwa. I „kochającego” ojczyma, dla którego była bardzo ważna. Pewnego dnia mężczyzna przyszedł do jej pokoju, zamykając za sobą drzwi. Kiedy poczuła jego dotyk, opanował ją paraliżujący strach. Ile mogła mieć wtedy lat? Z pewnością była jeszcze dzieckiem. Dość powiedzieć, że sąd skazał ojczyma za czyny pedofilskie. Tak przynajmniej przekonuje jeden z naszych rozmówców. Jeśli to prawda, trauma z dzieciństwa musiała zaważyć na życiu dorosłej kobiety. Nagle przeszłość, o której chciała zapomnieć, zaczęła działać jak niewidzialna pętla.

Jednak osoba, dobrze znająca Agatę, mówi o niej w samych superlatywach. Ładna blondynka, zawsze elegancko ubrana, posługująca się nienaganną polszczyzną. Najprawdopodobniej pod koniec lat 90-tych kobieta przeprowadziła się do bloku socjalnego, gdzie zamieszkała wraz z matką. Czy pasowała do tego świata? Pojedynczego pokoju, którego ściany pokrywał wszędobylski grzyb? Niewielkiego wychodka na podwórzu? Odgłosów libacji, dobiegających z pobliskich budynków? Dziś nie sposób odpowiedzieć na to pytanie. Wiadomo tylko, że Agata bardzo chciała mieć dom. Poczucie stabilizacji, jakiego nie zapamiętała z dzieciństwa. Wszystko to, czego los poskąpił jej na samym starcie życia.

Kiedy na świat przyszła córka Agaty, wydawało się, że te marzenia nabierają realnych kształtów. Ale to miały być tylko pozory, odsuwające w czasie czarny scenariusz. Niebawem wyszło na jaw, że ojciec dziecka nie poczuwa się do jakichkolwiek rodzicielskich obowiązków. W przypadku syna, który urodził się kilka lat później, ten mechanizm był niemal identyczny. Nagle kobieta „wylądowała” na kilkunastu metrach kwadratowych z dwójką pociech. Bez alimentów, których nie potrafiła, a może nie chciała, wyegzekwować od ojców swoich dzieci. Zdana na łaskę matki i opieki społecznej. Wierny opis warunków, w jakich żyła rodzina, daje przykład materaca, zajmującego centralne miejsce w pokoju. Niewykluczone, że był to najważniejszy „mebel” w całym mieszkaniu.

Marzenie o normalnej rodzinie pękło jak mydlana bańka. Pętla z dzieciństwa zaczęła zaciskać się na szyi młodej kobiety. Tylko kwestią czasu pozostawało, kiedy sąd upomni się o prawo do dwójki dzieci. Ostatecznie w 2015 roku, choć mogło to być rok wcześniej, Agata została pozbawiona praw rodzicielskich. Równia pochyła, chyba tylko te dwa słowa oddają sytuację, w jakiej znalazła się jastrzębianka. To wtedy pojawiły się pierwsze relacje o suchym kaszlu, prześladującym kobietę, aż do momentu śmierci. Nasi rozmówcy przekonują – nie ma w tym nic dziwnego. W końcu pokój, który dzieliła z matką, był prawdziwą wylęgarnią zarazków. Wilgotna izba na parterze bloku socjalnego. Z wiecznie zamkniętymi oknami. Niemal jak w saunie.

Obraz, jaki wyłania się z relacji znajomych kobiety, pozwala odtworzyć ostanie miesiące jej życia. Padają także ostrożne tezy, dlaczego musiało dojść do tej tragedii. Pierwszy przykład z brzegu. Ktoś kiedyś zaprosił ją na Wigilię, a ona nie odtrąciła wyciągniętej dłoni. Jak zwykle powściągliwa, nieco zamknięta w sobie, zasiadła przy wigilijnym stole. I zaczęła jeść, ale tak, jakby chciała napełnić żołądek do granic jego możliwości. Nie, nie było w tym nic ostentacyjnego. Agata nie rzuciła się na świąteczne potrawy. Jednak świadkowie tego „kulinarnego spektaklu” nie potrafili wyjść ze zdumienia. Jastrzębianka przyznała potem, że to była pierwsza prawdziwa Wigilia w jej życiu(!) Podobno cały poprzedni miesiąc jadła tylko chleb z pasztetem.

Ale w tej sprawie pojawia się drugie dno. Chodzi o relacje Agaty z jej rodzoną matką. Zdaniem osób, do których udało nam się dotrzeć, w matczynej miłości było coś niepokojącego. Jakaś zaborczość, podcinająca młodej kobiecie skrzydła. Bez mała odbierająca jej energię do życia. Czy faktycznie, jak przekonują wtajemniczeni, jastrzębianka żyła w cieniu matki? Zdarzenie, o którym wspominamy poniżej, jest znamienne w tym kontekście. Okazuje się bowiem, że Agata trafiła do szpitala w Cieszynie. I to podobno po zdecydowanej interwencji swojego brata. Jednak jej hospitalizacja nie trwała długo. To właśnie matka miała ją zabrać z pobliskiej placówki. Czy postąpiła słusznie? Dlaczego pacjentka nie protestowała? Ile prawdy w tej relacji?

Tuż przed śmiercią Agata prawie nie wychodziła z łóżka. Niewykluczone, że nie miała sił, żeby chodzić o własnych siłach. Kaszel nasilał się z każdym dniem, a kobieta niknęła w oczach. Jeszcze w grudniu odwiedził ją lekarz. Dziś trudno stwierdzić, jaką diagnozę postawił jastrzębski medyk. Zdaniem matki, z którą rozmawialiśmy krótko, nie było mowy o zagrożeniu życia pacjentki. Starsza kobieta uskarżała się tylko, że Agata nie chciała jeść. To właśnie z jej relacji wiemy, że córka odeszła z tego świata tak jak żyła, czyli cicho i bez celebry. Sekcja zwłok sprecyzowała, że bezpośrednią przyczyną śmierci było obustronne zapalenie płuc. Ale to tylko papier, który zniesie wszystko. Zazwyczaj prawda jest bardziej skomplikowana. Jak powiedział internista, który badał Agatę przed śmiercią, na tamtym świecie będzie jej zdecydowanie lepiej.

Tutaj przeżyła aż 33 lata...

 

czwartek, 24 sty 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • | 28/01 godz. 18:35

    Osiedlowe plotkary i lokalni pseudodziałacze osiedlowi nakręcają taką nienawiść. Snują o ludziach bajki wzięte z kosmosu, obgadują, rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, intrygują, tylko samym trudo im dostrzec co dzieje się w ich domach, rodzinach. Jak będę gadał źle o innych i snuć nieprawdziwe sensacje to odwrócą uwagę od siebie i swoich bliskich, aby nie widać było patologicznych zachowań.

  • Wanda Weranda | 25/01 godz. 06:17

    Każda śmierć jest tragiczna i dziwi mnie, że na siłę stara się przypisywać krytetium ważności umierania jednych, od drugich. Dla lepszego sortu jest żałoba narodowa, gorszy od razu w niepamięć.

  • marek | 24/01 godz. 21:35

    Losy ludzki sa nieodgadnione.

  • jasnet.pl | 24/01 godz. 13:50

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X