Dzisiaj jest: środa, 17 lipiec 2019   Imieniny: Aneta, Bogdan, Jadwiga

więcej ›

PUBLICYSTYKA

A to ciekawe

Komuna? Była robota!

Pana Kazika – tego, który sprzedawał watę na pochodzie pierwszomajowym – pamiętam po dziś dzień. Sumiasty wąs à la Wałęsa, nieskazitelna biel wykrochmalonego fartucha i nieprzejednana antykomunistyczna postawa. Czasami myślę sobie, że był kimś w rodzaju lokalnego wieszcza. Przewidział upadek „komuny” jeszcze długo przed wprowadzeniem stanu wojennego. A potem „uświadamiał” nas, niespełna dziesięcioletnich chłopaków, że zastany świat niebawem zawali się jak domek z kart.

„Mówię wam chłopaki... Jeszcze kilka lat i to wszystko pier...nie z hukiem!” – nie przebierał w słowach. Nawet się biedaczysko nie domyślał, że rok później przy idealnie okrągłym stole usiądą przedstawiciele zwaśnionych stron i unieważnią zastaną rzeczywistość. No, powiedzmy, że przynajmniej trochę ją „zmodyfikują”... Co stało się z nami na przestrzeni tych ostatnich 25 lat? Czy praca ma dla nas coraz większą wartość? Kto najbardziej tęskni za poprzednim ustrojem? To tylko przykładowe pytania.

Kolejny bohater tej opowieści ma do PRL-u sentymentalny stosunek. Zygmunt jest po pięćdziesiątce. Zrezygnowany, ale też porywczy, do niedawna jeszcze kierowca w prywatnej firmie przewozowej. W jakimś sensie jest wytworem transformacji, którą przewidział pan Kazimierz. Ma pretensje do całego świata, że wylądował na bezrobociu. A na kolejne oferty pracy reaguje alergicznie, określając potencjalnych pracodawców mianem debili. Co ciekawe, rzadko potrafi sprecyzować, o co tak naprawdę mu chodzi. Spogląda tylko na numer telefonu lub nazwę firmy – i już w chwilę potem rozpoczyna się istny festiwal wyzwisk, przezwisk i obelg. Na koniec wznosi ku górze błagalny wzrok i wypowiada wypróbowane zaklęcie: „Komuno wróć!”

Jacek pracuje jako przedstawiciel handlowy. Podobno nieźle mu idzie. Kiedy wspomina o panu Kaziku, którego miał okazję poznać, przyznaje, że trochę mu zazdrości. Tego jego sztywnego fartucha, cudownej maszyny, z której wyskakiwała przypominająca trwałą ondulację wata. I czegoś jeszcze... Czego? No, może tego, że sprzedawca waty nie musiał brać udziału w wyścigu szczurów, który to ma do siebie, że nawet jeśli się go wygra, to nadal pozostaje się szczurem? A może tego, że nie stać go na beztroski komfort krytykowania całymi dniami Tuska, Kaczyńskiego czy kogo tam jeszcze, bo po prostu nie mam na to czasu i sił? Albo jeszcze, że któregoś pięknego dnia szef powie mu, że się nie wyrabia i nie będzie mógł – tak jak zrobiłby to pan Kazik – roześmiać mu się w twarz i z wystudiowaną uprzejmością podziękować za współpracę?

Teraz kolej na Adama – absolwenta studiów humanistycznych – który od kilku miesięcy bezskutecznie szuka pracy. On zna PRL tylko z opowieści rodziców. Za chwilę odwiedzi swojego potencjalnego pracodawcę. Tym razem jest to jedno z jastrzębskich biur rachunkowych. Sympatyczna niewiasta spyta Adama, czym może służyć? „No, pracy szukam!” Rozmówczyni bez wahania zaproponuje mu posadę księgowego i od razu sprecyzuje, jakie ma względem absolwenta studiów wyższych oczekiwania. Powie coś o znajomości aktualnego ustawodawstwa, o obsłudze programów komputerowych, których nazwy nic Adamowi nie mówią, o dyspozycyjności. „A bez tego wszystkiego się nie da?” – pyta naiwnie. „Niestety, nie ma takiej możliwości” – pada w odpowiedzi. Niedoszły księgowy machnie ręką i spróbuje szczęścia w pobliskiej agencji ochrony. Tutaj dwaj rośli panowie w czarnych uniformach wezmą go w krzyżowy ogień pytań. „Licencja pracownika ochrony?” – pyta jeden z nich. „Nie” – odpowiada zgodnie z prawdą. „Grupa inwalidzka?” Kręci przecząco głową. „Zaświadczenie o niekaralności?” „Tak!” „Przynajmniej tyle!” Jego rozmówca właśnie sięga po tajemniczy formularz. Tym razem chyba się udało...

Paweł większość swojego dorosłego życia spędził za kratami. Cały jego świat to były cztery ściany więziennej celi. I krótkie chwile wolności między kolejnymi odsiadkami. Dlatego kiedy zapytać go o różnicę między PRL-em a nowym ustrojem, wzrusza obojętnie ramionami. List motywacyjny, CV czy rozmowa kwalifikacyjna – wszystko to brzmi dla niego równie tajemniczo i obco. Jednym słowem: czeka go poznawanie życiowego alfabetu od początku. Co się tyczy samej pracy, nie ma zbyt wygórowanych oczekiwań. Ot, jakiekolwiek zajęcie, choćby i najmniej wyszukane, byleby zarobić te kilka przysłowiowych groszy. Zaczął więc od kładzenia kostki brukowej. Przez miesiąc czasu, dopóki nie skończyła się umowa. Potem wpadła mu inna robota – zdaje się, że na budowie, gdzie pracuje po dziś dzień.

I znowu mała pocztówka z PRL-u, lata 80-te i aleja mojej młodości. Pani Basia, nasza wychowawczyni, sprawia wrażenie przejętej swoją rolą. W stojącym nieopodal samochodzie wszelkie – nieosiągalne wówczas w kraju nad Wisłą – dobra. Kiełbasa zwyczajna (zwyczajnie bezkonkurencyjna, bo innej nie było), czekoladowe batoniki z cieszyńskiej Olzy (niebo w gębie!), Prince Polo (wówczas jeszcze nikt nie wymawiał tego „prins polo”) i w pakiecie piwo – w małych zgrabnych butelkach. Ot, Święto Ludzi Mających Pracę. Święto Tych, Którym Pojęcie Bezrobocia Było Obce. I choć niewiele mogli kupić za te przysłowiowe dwa tysiące, łezka w oku się kręci...
 

wtorek, 5 lut 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • meteo | 19/02 godz. 07:54

    W czasach socjalistycznych,w telewizji polskiej nie było wszędobylskich (kłamliwych) reklam.Jako 6-cio letnie dziecko jadałem banany,mandarynki,pomarańcze i inne tym podobne a były to lata 70-te.Rodzice mogli kupić na raty meble i inne akcesoria domowe na bardzo dogodnych warunkach.Warunkach kontrolowanych przez władze.Faktem jest iż próba ekspansji ZSSR celem 'wyzwolenia' zachodniej europy z ciemiężniczego kapitalizmu potrzebowała gigantycznej ilości zasobów.Zasobów pozyskiwanych rabunkowymi de więcej »cyzjami KC,nie tylko z Polski,spowodowała załamanie gospodarki każdego socjalistycznego kraju.Kto z was pamięta paczki noworoczne,wręczane (w szkole) uczniom od 'uczni' z ZSSR? Uczyliśmy się w szkole nielubianego języka rosyjskiego.Dzisiaj czerpiemy z tego korzyści. cdn.

  • seboc | 06/02 godz. 12:53

    Kielbasy byly rozne, nie tylko zwyczajna.
    Cos mi sie wydaje, ze autor zna PRL z opowiesci i wyobrazen tylko.

  • marek | 06/02 godz. 12:27

    Do ds: No Szanowna\y może i piszacy nie zna tych czasów z autopsji
    ale słuchał starszych ludzi,którzy nigdzie nie wyjeżdżali z Jastrzębia-Zdroju.Ja jeździłem po Polsce na wczasy -z grupa znajomych. Będac w Mikołajkach potrzebowaliśmy kupić trochę napojów
    na "kulturalne rozmowy".Sprzedawali tylko po jednej sztuce bez kartek.Więc trzeba było zatrudnić staczy ,aby kupić więcej.Masz rację Slask w tamtych czasach miał się dobrze.Dbał o to I sekretarz.Tak jak teraz dba Prezes.

  • ds | 06/02 godz. 11:59

    Pierdoły nawypisywane .Chyba autor zna tamte czasy z opowieści.2 tysiące to chyba sprzątaczka zarabiała na Śląsku w tamtych czasach.Natomiast w sklepach zaopatrzenie w żywność nie było takie złe,gorzej z meblami ,rtv,ubraniami o samochodach nie wspominając.No i przyszły czasy sierpnia 80 i po.Zaczęły się strajki .W 81 wszyscy strajkowali w Polsce co chwilę o byle co,a jeszcze straszyli ,że na drzewach zamiast liści będą wisieć itd.Nie wiem jaka gospodarka by to wytrzymała.Do tego sankcje nałożon więcej »e przez USA.Finał tej zabawy był taki,że mędrzec został wydelegowany na wczasy a resztę albo zamknięto albo rozgoniono po Polsce i po Świecie.Lata 80 były trudne ale na Sląsku było na pewno lżej niż gdziekolwiek w Polsce.

  • Wanda Weranda | 06/02 godz. 07:10

    Wielu stara się jeszcze bardziej obrzydzić nam ten podobno znienawidzony system. To, co zafundowano nam teraz, po tym chwalonym pod niebiosa okrągłym stole, to jest dopiero zapaść. Wybrańcy dorobili się fortun na prywatyzacji, a pozostali klepią biedę, o ile nie emigrowali zarobkowo. To całe gdańskie ECS to nie pomnik chwały, ale zdrady narodowej. Wiem, o czym piszę, bo komunę przeżyłam.

  • jasnet.pl | 05/02 godz. 14:38

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X