Dzisiaj jest: środa, 27 marca 2019   Imieniny: Ernest, Jan, Lidia

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

"Jak Bolek i Lolek..."

Moje dzieciństwo przypadło na połowę, no, może jeszcze koniec lat 80-tych. Telewizja nie miała wtedy zbyt wiele do zaproponowania, nie było stu kanałów, a produkowane przez Redakcję Rolniczą programy o deficycie sznurka do snopowiązałek jakoś szczególnie mnie nie kręciły. Z tego samego powodu jeśli na szklanym ekranie pojawiało się coś godnego uwagi, ja i moi rówieśnicy traktowaliśmy to niemal w kategoriach nadprzyrodzonego zjawiska – równie spektakularnego jak pokazywana wówczas jałówka z dwoma głowami.

Pamiętacie jeszcze „Teleranek” i tego koguta, który punktualnie o godzinie dziewiątej wskakiwał na płot i piał? Swoją drogą, kiedy 13 grudnia 1981 roku na ekranie telewizora zamiast prowadzącego program pojawił się pan w ciemnych okularach, oznaczało to niechybnie początek stanu wojennego i koniec pewnej epoki. Ale ja tego za bardzo nie pamiętam. Albo magazyn „Drops”, dla tych którym nie szkoda było sobotniego poranka? Hmmm... jak to leciało? „Zaprasza was magazyn DROPS w sobotę punkt 9-ta/Niech zbudzi się, kto jeszcze śpi, usiądzie kto się krząta/Zaprasza was magazyn DROPS rozejrzyj się kolego/Ma tyle dość, że każdy gość coś znajdzie tu smacznego...” No dobra, nie będę was ściemniał: żaden ze mnie omnibus, po prostu, he, he, znalazłem to w necie...

„Urwisy z Doliny Młynów” to był mój ulubiony serial. Z niezapomnianą Agnieszką Krukówną, która w dorosłym życiu została zawodową aktorką. Gdy czytam jak potoczyły się jej dalsze losy – kolejne rozwody, narkotyki, alkohol – cierpnie mi skóra na plecach. Była także historia o bracie i siostrze, którzy wykorzystując swoje fizyczne podobieństwo zamienili się rolami. On pojechał na Mazury, w sukience siostry, ona – do leśniczówki, z podręcznikiem do historii pod pachą, żeby potem zdawać za niego poprawkę z historii. Albo „Stawiam na Tolka Banana”. Z Filipem Łobodzińskim, prowadzącym potem „Wiadomości”, Henrykiem Gołębiewskim jako Cegiełką i Jackiem Zajdlerem w roli głównej, który w wieku 25 lat popełnił samobójstwo – podobno w wyniku zawodu miłosnego.

Oprócz kultowego „Bolka i Lolka” był jeszcze „Reksio”, któremu zamarzyła się mp3 i zaczął trzymać świerszcza w pudełku od zapałek, zbrecjol „Pomysłowy Dobromir”, wszędobylski i nieco przemądrzały wróbel Ćwirek oraz Miś Koralgol. A propos tego ostaniego... Uwaga, tym razem cytuję z pamięci: „Miś Koralgol wielki pan/Kupił sobie fortepian/Lecz nie umiał na nim grać/Ściągnął majtki – poszedł spać!” Czy jakoś tak to leciało...

Dobranocki już na zawsze będą mi się kojarzyć z dzieciństwem. Przaśnym, beztroskim, mieniącym się feerią kolorów telewizora „Rubin”. Także serialami, które szczególnie w wakacyjne poranki były inspiracją na cały nadchodzący dzień. Kiedy patrzę na dzisiejsze kreskówki ogarnia mnie zwątpienie, czy ich widzowie cokolwiek z nich rozumieją? Z drugiej strony, może, podobnie jak to było w latach 80-tych, w tych dynamicznie zmieniających się na ekranie obrazkach zaklęta jest prawda o dzisiejszych czasach? W końcu nie od wczoraj wiadomo, że kto stoi w miejscu – tak naprawdę cofa się do tyłu. I nawet „Krecik”, nawet on mu nie pomoże...

 

piątek, 22 lut 2019, Adam

KOMENTARZE

  • jasnet.pl | 22/02 godz. 11:57

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

22/03

Fenomen PRL-u?

1

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X