Dzisiaj jest: środa, 22 maja 2019   Imieniny: Helena, Julia, Wiesława

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

"Jak grom z jasnego nieba!"

„To jest dla nas jak grom z jasnego nieba! Tak się nie traktuje ludzi!” – to głos jednego z kierowców, dotąd zatrudnionych w firmie Warbus, obsługującej komunikację na obszarze Międzygminnego Związku Komunikacyjnego. „Władze Warbusa zachowują się jak szeryf, który najpierw strzela, a potem zastanawia się, czy dobrze zrobił. Sytuacja jest trudna, ale paradoksalnie stwarza nowe możliwości” – komentuje sytuację Piotr Szereda, przewodniczący Rady Miasta Jastrzębie-Zdrój. Co wywołało tak gwałtowne reakcje?

Powodem była niespodziewana rezygnacja Warbusa z umowy z MZK i to w trybie natychmiastowym. Kierowcy, którzy przyszli do pracy w piątek, 8 marca, ze zdumieniem przeczytali na wywieszonych kartkach, że pracują tylko do... 10 marca!  Co prawda Warbus obiecuje wywiązanie się ze wszystkich płatności wobec nich, nie mniej przestają jeździć i mogą sobie szukać od razu pracy gdzie indziej. Nie mniejszym szokiem wypowiedzenie było dla MZK – otrzymał je 7 marca, a więc na 3 dni przed skutkiem.

Czym się Warbus kierował? Jak sam informuje, to jego reakcja na ostatnie wydarzenia w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie kierowcy jego podwykonawcy, Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej, zastrajkowali i nie wyjechali na ulice miasta i okolicy. MZK musiało pośpiesznie organizować komunikację zastępczą (co kosztowało), a prezydent Jastrzębia-Zdroju za ten czas, rozciągnięty na całe ferie zimowe, wprowadziła darmowe przejazdy dla wszystkich (co też kosztowało). Za ten strajk MZK zamierzał obciążyć Warbusa karami umownymi. Dlaczego akurat jego, skoro strajkował PKM, a nie Warbus? Bo MZK był związany formalną umową na realizacje przewozów z Warbusem i ten za nie odpowiadał w całości, a nie z PKM. PKM był tylko podwykonawcą Warbusa i MZK, nie mając żadnej umowy z PKM  nie miał podstaw formalnych, by go obciążać karami.

Warbus stanął w sytuacji poniesienia bardzo poważnych kar finansowych. Mógł oczywiście obciążyć karami PKM i to wyższymi, ale ten został postawiony przez MZK w stan likwidacji i uzyskanie ich w jakimś do przewidzenia czasie było dużym znakiem zapytania. Więc obawiając się tej kary i potencjalnie następnych, gdyby PKM uległ likwidacji bądź znowu strajkował, a samemu nie mogąc obsłużyć zleconego mu zadania – postanowił zerwać kontrakt. Dlaczego zarwać i to nagle? Ponieważ umowa z MZK w ogóle nie zawiera punktu, na mocy którego Warbus mógłby ją wypowiedzieć. Natomiast MZK może ją wypowiedzieć, jeśli Warbus przez co najmniej 2 dni nie będzie realizował swojego kontraktu.  I tak się też stało. MZK wypowiedział 14 marca umowę Warbusowi ze skutkiem natychmiastowym. Nie obyło się przy tym bez wzajemnych oskarżeń. Warbus określił umowę z MZK jako toksyczną, natomiast MZK bardzo źle oceniało sposób jej realizacji przez Warbus, a Piotr Szereda zwrócił się do Inspekcji Transportu Drogowego o zbadanie stanu jego taboru i warunków jego pracy.

I co teraz? Na placu pozostał PKM w stanie likwidacji i przy udziale innych przewoźników zorganizowano komunikację zastepczą – oczywiście z pewnymi utrudnieniami. Ale to rozwiązanie tylko tymczasowe. MZK musi znaleźć jak najszybciej innego przewoźnika, który przejmie zadania Warbusa. Paradoksalnie otwiera się szansa dla likwidowanego PKM i jego pracowników. Jego tragedią było to, że jeździł po bardzo niskich stawkach i to tylko na części kontaktu Warbusa. Teraz może dostać cały ten kontakt, a nawet będzie musiał się wspomóc innymi przewoźnikami. Może teraz też podnieść stawkę z nierealnej już 5,04 zł za wozokilometr do 6,38 zł (i tak najmniejszej w regionie). To skok o ponad 25%, który będzie musiał być jakoś sfinansowany. Najprawdopodobniej przez zwiększenie dotacji przez gminy członkowskie. Jastrzębie-Zdrój wpłaca już ponad 13 mln. Czy odbije się to na cenach biletów? Nikt na razie o tym nic nie mówi. A kwestia kosztów obiecywanej od lat darmowej komunikacji dla wszystkich jastrzębian? Na te pytania będzie musiał znaleźć odpowiedź jastrzębski magistrat.

Sytuacja w sposób znaczący uległa zmianie i paradoksalnie, jak twierdzi Piotr Szereda, niesie ze sobą nowe możliwości. Dotąd problemem był z jednej strony mocno krytykowany kontrakt z Warbusem, z drugiej likwidacja zasłużonej jastrzębskiej firmy PKM, zatrudniającej ponad setkę osób i wreszcie – bardzo uciążliwy udział Jastrzębia-Zdroju w MZK. Poruszeni likwidacją i strajkami PKM jastrzębscy radni uchwalili wnioski wzywające władze miasta do opuszczenia MZK i przejęcia PKM, albo to co z niego można zrobić. Biorąc pod uwagę poprzednie wydarzenia było wątpliwe, czy dałoby się to przeprowadzić.

Teraz otwiera się inna możliwość. Postawiony pod ściana MZK jest bardziej skłonny do rozmów. Możliwa staje się zmiana jego statutu, gdzie interesy Jastrzębia-Zdroju, jako największego płatnika, byłyby bardziej uwzględnione, a więc mogłoby w nim nadal pozostać. PKM po okresie przejściowym mógłby zostać wewnętrzną firmą MZK i już bez żadnych przetargów samemu obsługiwać na rozsądnych warunkach komunikację miejską, co pozwoliłoby mu się utrzymać, a nawet myśleć o stopniowym rozwoju. Przewodniczący Rady Miasta uważa, że jest to możliwe, że to szansa dla miejskiej komunikacji i dla PKM. Warunkiem jest zdecydowane działania członków MZK i władz miasta, które do tej pory było dość wątpliwe. Tym razem jedni i drudzy stanęli przed przysłowiową ścianą. Czy ten grom z jasnego nieba ją rozwalił i wreszcie pokaże właściwą drogę?

fot. Marek Wróbel

czwartek, 14 mar 2019, JN

KOMENTARZE

  • menel | 18/03 godz. 20:25

    zlikwidować komunikację autobusami ,idzie wiosna wystawić rowery ,będzie ekologicznie to teraz takie modne :) zniknie smog i mieszkańcy nabiorą kondycji.

  • Ja | 16/03 godz. 00:13

    Brakuje jeszcze Ikarusa i Ogórka :) dramat !! Ale jestem dobrej myśli, że Pkm to obejmie i wróci wszystko do normy i na naszych drogach pojawią się autobusy na wysokim poziomie. Mile widziane Solarisy.

  • IQ do Q | 15/03 godz. 21:49

    Bo kierowcy warszawiaka woleli pracować zgadzając się na wypłaty pensji i ponoć bez ZUS?

  • Q | 15/03 godz. 14:02

    Dlaczego nikt nie przejmuje się utratą miejsc przez kierowców Warbusa tak jak to było w przypadku PKM-u. Przecież to też są mieszkancy Jastrzębia i okolic, a nie Warszawiacy.

  • Lowerboj | 15/03 godz. 12:38

    @| 15/03 godz. 11:57 Piotr Szereda na Prezydenta Miasta? Nasyłasz Szeredę na panią prezydent? Przecież to jest groźba karalna, nie?

  • jasnet.pl | 14/03 godz. 14:30

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

14/05

"Niezależni"

1

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X