Dzisiaj jest: niedziela, 21 kwietnia 2019   Imieniny: Anzelm, Bartosz, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

"Podrzucone" na osiedlu

I znowu temat „podrzucony” nam przez zainteresowanego Czytelnika. Mężczyzna opisał obrazek rodzajowy na jednym z jastrzębskich osiedli. Środek weekendu. Wysypujące się z koszów na śmieci odpadki. Estetyka miejskiego wysypiska. I jeszcze ten niewyobrażalny fetor. Im cieplej – tym intensywniejszy. Pozwoliliśmy sobie „zasięgnąć języka” w kilku spółdzielniach mieszkaniowych. A to, co usłyszeliśmy, wprawiło nas w zdumienie. Bo przecież miało być „czysto i ekologicznie”. A wyszło... Śmieci, wszędzie śmieci...

Pierwsza konsternacja. Nasz rozmówca, pracownik jednej ze spółdzielni mieszkaniowych, przekonuje, że głównymi ofiarami tak zwanej ustawy śmieciowej stali się mieszkańcy bloków. W bezlitosnej narracji udowadnia, że rola spółdzielni została zredukowana do funkcji „śmieciowego” poborcy podatkowego. I to dosłownie. Te ostatnie pobierają od lokatorów opłatę za wywóz śmieci, ale organizacją „niewdzięcznego procederu" zajmuje się miasto. A więc kto inny decyduje, kto inny ponosi odpowiedzialność. Zaś spółdzielnia, na którą spadają gromy, nie ma większego wpływu na sposób działania firm wywozowych. Efekty tego stanu rzeczy można oglądać na jastrzębskich ulicach.

Co na to miasto? „Wszyscy chcemy tego samego, aby było czysto i ekologicznie, ale każdy z nas ma inną rolę do spełnienia” – deklarował swego czasu zapytany magistrat – „Spółdzielnie mieszkaniowe zawsze pobierały opłaty od mieszkańców swoich zasobów mieszkaniowych – robią to i teraz. Przed wejściem w życie nowych zasad w tej materii zawierały umowy z firmami odbierającymi odpady komunalne, teraz składają do Urzędu Miasta deklaracje o wysokości opłaty za tę sferę działalności. Swoje uwagi i zastrzeżenia zgłaszają do magistratu. Po stronie gminy leży weryfikacja jakości prowadzonych działań”.

A teraz „kilka słów” o segregacji. Jeśli chcieć zadać sobie odrobinę trudu, odbywając mały rekonesans po jastrzębskich osiedlach, trudno nie oprzeć się pokusie „spontanicznego” optymizmu. Bo przecież każda ilość pojemników jest dobra. Szczególnie tam, gdzie trzeba ich szukać – i to niemal z kompasem w ręku. Weźmy na ten przykład ulicę Wielkopolską. Z pozoru wszystko jest w porządku. Pod każdym z 8-klatkowych bloków prezentują się dumnie pojemniki do segregacji. Większość osób, zapytanych, czy segreguje śmieci, bez namysłu zaświadcza o swojej obywatelskiej postawie.

Jednak wystarczy spotkać osiedlowego działacza i zapytać go o segregację. Od razu macha zrezygnowany ręką. I szybko sprowadza nas na ziemię. „Proszę powiedzieć tej urzędniczce, żeby nie opowiadała dyrdymałów! Incydentalne przypadki niesegregowania? Śmiechu warte! W kontenerach zbiorczych można znaleźć wszystko! Sterty makulatury, butelki, złom...” – denerwuje się.

Pomyślmy przez chwilę. 8 klatek po 44 mieszkania daje w sumie liczbę 352 lokali. Niech w każdym z nich mieszkają 2, no dobra, 3 osoby. W tym momencie przekraczamy magiczną liczbę 1000 lokatorów. Obsługują ich zaś 3 niepozorne pojemniki do segregacji, które przecież mają swoją ograniczoną pojemność. Rachunek jest dziecinnie prosty!

Niewątpliwie do wspomnianego już grona optymistów należą także przedstawiciele firm, które zajmują się wywozem odpadów komunalnych. Przynajmniej w części dotyczącej zapału, z jakim mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju segregują swoje śmieci. W jednym z takich przedsiębiorstw słyszymy na przykład, że „segregacyjny” entuzjazm jastrzębian rośnie z każdym rokiem, o czym miałyby świadczyć... regularnie ponawiane prośby o nowe pojemniki do segregacji. Z kolei inny rozmówca studzi tę wiarę w mieszkańców, podkreślając, że jastrzębianie, i owszem, wypełniają normy recyklingu, ale tylko nieznacznie je przekraczając.

Tymczasem wróćmy do przerwanego wątku. „To co, mamy zbudować miasteczka kontenerowe?! Pozastawiać bloki pojemnikami na śmieci?!” – dziwią się w spółdzielniach. Riposta magistratu jest błyskawiczna: „Częstotliwość odbierania odpadów komunalnych z zabudowy wielorodzinnej była jednym z tematów licznych spotkań z przedstawicielami spółdzielni mieszkaniowych. Miały one miejsce przed podjęciem kluczowych dla nowego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi uchwał Rady Miasta Jastrzębie-Zdrój. To co mamy teraz, zostało wspólnie wypracowane”.

A może rozwiązanie tej „śmieciowej zagadki” tkwi w optymizmie urzędników? Dość powiedzieć, że Urząd Miasta, zapytany „onegdaj”, czy przesypy śmieci to codzienna rzeczywistość na naszych osiedlach, z trudem ukrywał swoje zdziwienie, podkreślając, że pracownicy Urzędu Miasta Jastrzębie-Zdrój nie przyjęli żadnych zgłoszeń dotyczących przesypów odpadów komunalnych na nieruchomościach zabudowanych budynkami wielorodzinnymi.

Na koniec miasto uderza w nieco filozoficzny ton, zastanawiając się, co można zrobić, żeby było „czysto i ekologicznie”. „Wszystko w naszych rękach. Co zrobić? Gospodarować odpadami komunalnymi zgodnie z przyjętymi zasadami, przede wszystkim zbierać odpady w sposób selektywny, korzystać z punktów selektywnego zbierania odpadów, nie pozostawiać odpadów w miejscach do tego niewyznaczonych”.

fot. archiwum

wtorek, 26 mar 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Maniek | 16/04 godz. 13:42

    Do lipa. To pochodzi z domów, gdzie dzieci wychowują niewychowani rodzice. Jak wyszło z sondy Jastrzebskiej, to wyszło,ze bardzo dużo chamstwa tu mieszka i niewychowanych ludzi. To sie potwierdza. Do tego dochodzą pustaki, które szpanują. Wystarczy zobaczyć na parkingu pod kopalniami. |Prześcigają się w samochodach. Kolega kupił taki a juz następny musi miec lepszy. Pustka i nic wiecej. Tak samo jak widać,jak dzieci są wychowywane w domu, co słychać często i widać.

  • lipa | 15/04 godz. 23:50

    Jacy nauczyciele tacy uczniowie.

  • ab | 14/04 godz. 10:49

    ostatnio widziałem jak pracownik ze spoldzielni wyrzucil kibel do kosza az kosz podskoczyl i niech wladza nie mowi o segregacji a był to pracownik z gsm on będzie wiedział gdzie go wyrzucil

  • Lowerboy | 01/04 godz. 17:39

    Uczą ekologi, ale co z tego skoro wzór dzieciaki mają w domu. Jak ojciec i matka nie segregują to lekcje o ekologi w szkole dzieciak wkłada między bajki, bo na co dzień ma przykład wypieprzania śmieci jak popadnie i gdzie popadnie przez rodziców.

  • Thom | 29/03 godz. 09:11

    Monitoring to fikcja, nie raz i nie dwa widziałem jak wieśniak przywożą śmieci których u siebie pod furtka nie wystawi bo mu nikt ich nie odbierze, pod 109 to już czysta patologia, ciężko ludziom kibel czy inne graty zawieźć na dworcową - pół tony gamonie macie za darmo do oddania.

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

09/04

A co umiesz?

13

ARTYKUŁY

15/04

Po prostu żyć

0

09/04

A co umiesz?

13

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X