Dzisiaj jest: niedziela, 21 kwietnia 2019   Imieniny: Anzelm, Bartosz, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Mamy tego dość!

Mówią, że mają dość. Dość czekania, dość zwodzenia, dość lekceważenia. Nieraz domagali się swych, jak wszyscy przyznają, słusznych wymagań, ale zawsze zbywano ich czczymi obietnicami lub co najwyżej półśrodkami. I zawsze argumentowano, że na spełnienie ich właśnie teraz nie ma pieniędzy, że muszą poczekać. Nawet wielką reformę zrobiono mimo ich protestów. Ale teraz miara się przebrała – mówią pracownicy oświaty. To dla nich nie ma pieniędzy i muszą czekać, a rząd lekką ręką rozdaje je nawet dla tych najbogatszych? Dość! Strajkujemy i tym razem skutecznie. Tak, żeby nas wreszcie posłuchano! A wyniki referendum mówią same za siebie.

Zamysł strajku w oświacie budzi ogromne kontrowersje. Dlaczego? Dlatego, że ma się odbyć w terminie egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów, a więc kosztem uczniów i ich rodziców. Przeciwnicy strajku uważają, że to nieetyczne, że z uczniów robi się zakładników, że sam strajk owszem, ale w innym, nie w tak newralgicznym okresie. Jego zwolennicy argumentują, że inny nie przyniesie efektu, że inny zostanie zlekceważony, jak protest niepełnosprawnych w Sejmie. Dopiero strajk w kluczowym okresie, jak strajk służby zdrowia na przełomie roku czy policji przed Świętem Niepodległości przynosi efekty. Że winę ponosi strona rządowa, a nie zdeterminowani i oszukani ich zdaniem pracownicy oświaty. Takie samo stanowisko prezentują w znamienitej większości również i ci z Jastrzębia-Zdroju.

Radykalne nastroje próbuje łagodzić przewodniczący jastrzębskiej Rady Miasta Piotr Szereda, były związkowiec i sam organizator dramatycznych strajków w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. „Postulaty nauczycieli są jak najbardziej słuszne, ale nie da się zawsze wszystkiego osiągnąć na raz. Często trzeba iść na kompromis i dać czas na spełnienie postulatów” – mówi. Nauczyciele twierdzą, że dali rządowi już za dużo czasu, że inni dostają, co żądają, a oni tylko mgliste i zwodzące obietnice.

W referendum, zorganizowanym przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, które również odbyło się w jastrzębskich placówkach, postawiono pytanie, czy wobec niespełnienia żądania zgłoszonego 6 lutego 2019 roku w ramach sporu zbiorowego, dotyczącego podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych pracowników zatrudnionych w danej placówce oświatowej o 1000 zł, z wyrównaniem od 1 stycznia 2019 roku, głosujący jest „za" przeprowadzeniem strajku począwszy od dnia 8 kwietnia 2019 roku.

Z 44 placówek, w których miało miejsce, 40 opowiedziało się zdecydowanie za strajkiem (cztery pozostałe to przedszkola). Uprawnionych do głosowania było 2005 pracowników, spośród których w referendum wzięło udział 1616. Stanowi to 80,59%, co oznacza, że osiągnięto quorum. Z tej liczby za strajkiem opowiedziało się 1483 osób (91,76% głosujących).

„Wynik referendum mówi za siebie. Głosowali pracownicy jastrzębskich placówek oświatowych niezależnie od przynależności organizacyjnej, związkowcy i nie związkowcy. Jasno widać, że nie jest to awantura tylko małej grupy związkowej lub działalność polityczna. To ogromna determinacja całego środowiska oświatowego, także w Jastrzębiu-Zdroju” – mówi Jacek Wuwer, prezes Oddziału ZNP w Jastrzębiu-Zdroju.  

Biorący udział w strajku mają powstrzymać się od normalnej pracy w godzinach funkcjonowania placówki zgodnie z ich indywidualnym planem zajęć. To znaczy, że na przykład nauczyciel może strajkować tyle godzin, ile w danym dniu miał w planie zajęć (jeśli miał w planie np. 4 godziny, to może strajkować 4 godziny, jeśli 10 to 10).   Jeśli ma wolę strajkować dłużej, to oczywiście ma do tego prawo, byle w godzinach pracy placówki. Strajk obejmuje również odmowę udziału w komisjach egzaminacyjnych. Strajkujący nie mogą zakłócać pracy innym pracownikom, którzy do strajku nie przystąpili. Codziennie muszą podpisywać imienną listę obecności. Strajkować mogą zarówno członkowie związku, jak i nie-członkowie. Członkom związku przysługuje pełna dobrowolność udziału w strajku.

Biorąc pod uwagę dużą determinację pracowników oświaty, którzy w ogromnej większości opowiadają się za strajkiem, w wielu miastach samorządy rozpoczęły przygotowania do tej trudnej sytuacji. Bo przecież uczniom trzeba zapewnić opiekę, wyżywienie i jakąś formę zajęć. A jak to jest Jastrzębiu-Zdroju? Jak informował rzecznik prasowy jastrzębskiego magistratu w dniu 22 marca: „... jesteśmy w stałym kontakcie z dyrektorami placówek oświatowych oraz z przedstawicielami ZNP. Do 25 marca trwać będą referenda na temat ewentualnego strajku w naszym mieście. Jak tylko poznamy wyniki, podejmiemy wszelkie niezbędne działania w pierwszej kolejności kontaktując się z dyrektorami placówek oświatowych w Jastrzębiu-Zdroju. Jednocześnie zapewniamy, że na bieżąco monitorujemy sytuację i mamy opracowany plan awaryjny na wypadek, gdyby jastrzębscy nauczyciele zdecydowali, że przystąpią do strajku”. Przedstawiciel ZNP zaprzeczył jednak, żeby władze miasta podjęły jakiekolwiek rozmowy w sprawie przewidywanego strajku.  

A jak przyjmuje groźbę strajku opinia publiczna? Bardzo różnie. Duża jej cześć go nie popiera. Mocne kontrowersje wywołuje wybrany termin strajku, obejmujący ważne egzaminy dla uczniów: 10-12 kwietnia mają się odbyć egzaminy gimnazjalne, a 15-17 kwietnia egzaminy ósmoklasistów. Przewidywany strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia i trwać do odwołania. I to wywołuje największą dezaprobatę społeczną. Przedstawiciele ZNP przekonują, że sam strajk i jego przebieg zależy od strony rządowej, a ta była poinformowana o nim o wiele wcześniej, ale nie podjęła żadnych działań. Podjęcie zaś strajku w innym terminie okazałoby się kompletnie bezskuteczne.

Wielu to jednak nie przekonuje. Uważają, że nauczyciele biorą uczniów za zakładników w ich sporze o lepsze wynagrodzenia. W podobnym duchu wypowiada się także Piotr Szereda. Uważa, że protest, aczkolwiek uzasadniony, nie może być za wszelką cenę, a już na pewno nie kosztem uczniów i ich rodziców, i to w tak ważnym dla nich momencie życiowym. Nie mniej niepokoi się bezczynnością prezydent Anny Hetman w tej sprawie i zapowiada interpelację na najbliższej sesji Rady Miasta.

Zapowiadany strajk to na pewno duży problem społeczny i wzbudza ogromne kontrowersje. Z jednej strony wzbudza zasadne oburzenie, że ma się odbyć kosztem uczniów, z drugiej natomiast jest wyrazem skrajnej determinacji pracowników oświaty i poczucia krzywdy oraz wieloletniego lekceważenia. Poczucie to wzmagają negatywne komentarze, chociażby mówiące, że nauczycielom i tak jest za dobrze, a jak się nie podoba, to mogą zmienić zawód. Problem w tym, że już tak się dzieje. Z zawodu odchodzą albo go nie podejmują najlepsi, mogący znaleźć inne, znacznie lepiej płatne stanowiska. Zostają tylko najwięksi entuzjaści tego zawodu lub ci, którzy gdzie indziej nie znajdują zajęcia i część z nich w nim nigdy nie powinna się znaleźć.

Strajk podczas egzaminów to na pewno coś, co nie powinno mieć miejsca i jest to duży problem. Ale czy nie jest znacznie większym problemem niewydolna, niedowartościowana oświata, która zamiast rozwijać talenty, marnuje je, niewystarczająco, a nawet negatywnie kształtuje młode osobowości, wpływając na ich późniejsze, dorosłe życie?
 

środa, 27 mar 2019, JN

KOMENTARZE

  • antystrajk | 19/04 godz. 19:35

    należy zwiększyć pensum nauczycielom do 28 godzin tygodniowo i wtedy dostaniecie podwyżkę. Za 18 godzin pracy podwyżka się nie należy, a nawet obniżka się należy. Pracujecie na pół etatu i co wy magistry chcecie? Weźcie się nieroby do pracy

  • Czy się stoi czy się leży | 19/04 godz. 12:42

    Mam dość podwyżek dla całych grup. Są nauczyciele, którym podwyżka należy się bez dwóch zdań a są też nauczyciele którym powinno się zakazać wykonywania zawodu a podwyżkę mają dostać wszyscy. To samo tyczy się pielęgniarek czy policjantów :/

  • Something eye | 19/04 godz. 08:14

    Jankiel, czy możesz mnie uświadomić co masz na myśli pisząc "prawdziwa robota"? Mógłbyś także pochwalić się swoją pracą, bo zakładam że jest "najprawdziwsza".

  • Jankiel | 19/04 godz. 05:25

    Ci co popierają strajk trzeciego pokolenia resortowych dzieci to głównie mężowie ,ciotki i inne pociotki z tego środowiska .Na szczęście innym otwierają się oczy jakich to 18 godzinnych pasożytów muszą utrzymywać.Jak chcecie więcej kasy to połowa do prawdziwej roboty.A Ci po weryfikacji i badaniach na mózg mogą uczyć dzieci

  • LOL | 15/04 godz. 12:46

    Po co się uczyć jak można iść na kasę do Biedry, tak wynika z tych wpisów co to są przeciwko strajkowi jak widzę. No macie racje, Wasze dzieciaki niech na kasę pracować idą jak tak dobrze .

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

09/04

A co umiesz?

13

ARTYKUŁY

15/04

Po prostu żyć

0

09/04

A co umiesz?

13

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X