Dzisiaj jest: niedziela, 21 kwietnia 2019   Imieniny: Anzelm, Bartosz, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

A co umiesz?

Całkiem niedawno odbyły się targi pracy w Zespole Szkół nr 6 im. Króla Jana III Sobieskiego. W sumie 30 wystawców, około 650 ofert pracy, propozycje darmowych szkoleń, usługi doradztwa zawodowego...  Postanowiliśmy skorzystać z okazji, aby zapytać młodych ludzi, czym kierują się przy wyborze idealnego pracodawcy? Chodzi o potrzeby wolnego rynku i przyszłe zarobki? Tradycję rodzinną? A może wybory przyjaciół? Możliwości było naprawdę wiele. Co usłyszeliśmy?

Pierwszy młody człowiek, którego zapytaliśmy o wybór nowej pracy, daje sobie czas na znalezienie odpowiednich słów. „Ta decyzja może mieć wpływ na całą naszą przyszłość, dlatego należy rozpatrzyć wszystkie 'za' i 'przeciw'” – zaczyna z pewnym patosem. Po chwili precyzuje, co kryje się pod tymi słowami. „Trzeba przeanalizować sytuację na rynku pracy, poznać trendy na przyszłość, zapoznać się z oczekiwaniami pracodawców. Dopiero potem wybierać konkretne oferty. Nie ukrywam, że dziwi mnie beztroska niektórych rówieśników, którzy nie myślą o konsekwencjach swoich wyborów. Nie wiem, może klucz do rozwiązania tej zagadki tkwi w domu rodzinnym. Moi rodzice zawsze powtarzali, żeby planować swoją edukacyjną i zawodową ścieżkę” – podkreśla. Nasz rozmówca, zapytany o ofertę na tegorocznych targach pracy, kręci zrezygnowany głową. „Chodzę od stoiska do stoiska. Jak dotąd nie znalazłem nic dla siebie. Ale jestem dobrej myśli” – mówi nieco zakłopotany.

Swoją drogą, przysłuchując się rozmowom jastrzębskich uczniów czy studentów, rozpiera człowieka duma. Młode pokolenie dba o swoje interesy i wie, jak ustawić się w życiu. Zapobiegliwie wymieniają między sobą informacje na temat ostatniego sprawdzianu lub egzaminu, dopytują o samopoczucie profesora, studiują w skupieniu listę szczęściarzy, którzy dostali się na wymarzony kierunek studiów, czasem – zasięgają języka, jakie substancje chemiczne najlepiej wpływają na „skuteczność” edukacji. Zdolną mamy młodzież. Ambitną. Wiedzącą, czego chce. Ale czy na pewno?

Zawsze może pojawić się ktoś, jakiś „zgred”, który zepsuje nam to dobre samopoczucie. Ktoś, kto wytknie młodym ludziom, że uczą się nie dla konkretnych efektów, ale właśnie dla samego uczenia się. Dla ocen, dla zaliczonego semestru, dla rodziców... Nigdy nie dla siebie. Mało tego, ten złośliwy malkontent może posunąć się dalej i wytknąć młodzieży, że traktuje szkołę jako przedłużenie czasu beztroskiej młodości. A potem, kiedy przychodzi zmierzyć się z brutalną rzeczywistością i szukać pracy, dochodzi do dramatów. „Młodzi pracownicy są roszczeniowi, niewytrwali, nie tolerują przejawów krytyki. Tak naprawdę mają niewiele do zaoferowania, a sporo oczekują. Jednym słowem – słaby z nich narybek” – usłyszeliśmy w czasie targów.

„Dla mnie najważniejszy jest hajs, po naszemu pieniążki, czego nigdy nie ukrywałem. Może zdecyduję się, żeby zostać mechanikiem samochodowym, ale nie takim, który siedzi w kanale samochodowym, cały uwalony smarem. Najlepsza opcja to zahaczyć się w Niemczech, najlepiej w fabryce BMW, żeby kaska zgadzała się co do złotówki, a konkretnie euro” – kolejny młody człowiek przestępuje z nogi na nogę. „A jeśli chodzi o wymarzoną pracę? Masz jakieś konkretne oczekiwania?” – pytamy niepewnie. „Mówiąc szczerze, nie chciałbym przemęczać się jakoś szczególnie. Jak zaczną wymagać za dużo, jeden Bóg wie, czego żądać, to rezygnuję z takiego interesu. Nigdy nie byłem dobry w te klocki, rozumie pan, taki zdolny leń, więc niech zostanie po staremu. Grunt, żeby kaska zgadzała się co do złotówki, co nie?” – powtarza starą formułkę.

Tymczasem wcześniej czy później przyjdzie czas próby. Zawsze przychodzi. Kiedy już młodzi ludzie zachłysną się podarowaną im przez szkołę wolnością, kiedy zdadzą wszystkie egzaminy i uzyskają wymarzone dyplomy, zaczną szukać pracy. I tu rozczarowanie! Bolesne zaskoczenie. Nagle dotrze do nich, że praca na rynku to towar. Że oferując go, muszą zdawać sobie sprawę, jaka jest ich oferta, bo – z całym szacunkiem – na lichy produkt „nie poleci” nawet najbardziej zdesperowany pracodawca. Kontynuując naszą wyliczankę: że liczy się konkret – doświadczenie i praktyczne umiejętności – a nie średnia ocen czy list polecający od profesora. A im, jak na złość, brak większości z tych atutów. Zaś na pytanie, a co umiesz, rozkładają bezradnie ręce.

Jeszcze jeden obrazek rodzajowy – tym razem z targów pracy w hali „Omega”. Przy stoisku pracodawcy – nazwijmy go typowym jastrzębskim przedsiębiorcą – zebrał się niezgorszy tłumek. W tym przypadku oczekiwania właściciela firmy były boleśnie konkretne. Przydałby się ktoś do obsługi wózka widłowego u naszych czeskich sąsiadów. I to najlepiej z kilkuletnim doświadczeniem. Pod koniec imprezy pracownik liczy skrupulatnie „cefałki” od „teoretycznych” pracowników. Kilkanaście, w tym – zaledwie kilka spełniających oczekiwania pracodawcy. Młody człowiek, który reprezentował firmę na targach, wzrusza ramionami. „Najwyżej wybierze się tych z entuzjazmem do pracy”. A doświadczenie? „Nooo, zejdzie na drugi plan...” – wyjaśnia swoje stanowisko.

„Kilka stanowisk dalej ktoś rekrutuje pracowników na stanowisko „opiekun osoby starszej”. Jak można odszyfrować z ulotki, od kandydatów oczekuje się znajomości języka jednego z krajów Unii Europejskiej. Jest jeszcze coś o doświadczeniu zawodowym, przyjaznym podejściu i referencjach. Młoda kobieta, która prowadzi to stoisko, uśmiecha się dyplomatycznie. Mówi, że to dopiero początek targów, dlatego liczba CV na jej stoliku nie jest imponująca. Jednak wciąż jest dobrej myśli. No cóż, cały problem tkwi zapewne w tym nieszczęsnym języku. Ale kto by się tym przejmował? Najważniejszy jest życiowy optymizm...
 

wtorek, 9 kwi 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Dżordż prosto z drzewa | 11/04 godz. 05:54

    @Wyjadacz To nie jest też zwyczajny wybieg dla psów, ale EPICKI ;-)

  • Jastrząb | 10/04 godz. 16:04

    Pracodawcy sami są sobie winni. Kiedyś ci powiedzieli, że na twoje miejsce jest 10 chętnych. Teraz szukają rąk do pracy. Szkoda tylko, że za marne grosze, praca ponad miarę.

  • | 10/04 godz. 15:27

    Dobrzy pracowncy emigruja z naszego miasta, a ci co chcieli wspomóc swoim zaangażowaniem i wiedzą, usłyszeli, że cyt. Po moim trupie.

  • Wyjadacz | 10/04 godz. 13:53

    Do Dżordż:
    A no tak. Przepraszam.
    Zapomniałem o logo i wybiegu dla psów na Turystycznej. Idealnie miejsce dla lubiących spoköj, bo nikt tam nie chodzi

  • Dżordż prosto z drzewa | 10/04 godz. 12:34

    @Wyjadacz To z jakiegoś folderu miejskiego cytowałeś? Bo wszystko mi pasuje. Wszystko oprócz JEDNEJ rzeczy: brak nowego prestiżowego logo

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

09/04

A co umiesz?

13

ARTYKUŁY

15/04

Po prostu żyć

0

09/04

A co umiesz?

13

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X