Dzisiaj jest: poniedziałek, 20 maja 2019   Imieniny: Anastazy, Bazyli, Bernard

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Prywatne znaczy "niczyje"?

Czasami trudno oprzeć się wrażeniu, że to miejsce jest dziełem artysty, który wykorzystuje przestrzeń miejską do realizacji swoich odważnych, a nawet prowokujących wizji. Zmurszały tynk wygląda zjawiskowo, jednak nie dla klientów rozpieszczonych sterylnymi wnętrzami galerii handlowych. Podobnie z bohomazami graficiarzy, traktującymi ten fragment miasta jak katedrę, z której wygłasza się „złote myśli”. A wszystkie brzmią jak refren pieśni o upadku kompleksu handlowo-usługowego przy ulicy Mazowieckiej.

Teraz najważniejsze pytanie. Czy włodarze miasta, radni, bliżej niesprecyzowany czynnik społeczny mogą ocalić to miejsce od zapomnienia?

Okazuje się, że schody zaczynają się w momencie, gdy Straż Miejska wchodzi na teren prywatny. Tak jak w przypadku ulicy Mazowieckiej. Jakiś czas temu poprosiliśmy Urząd Miasta, aby zmierzył się z fenomenem „nowego targowiska miejskiego”. Tego samego, które mogliśmy podziwiać przy tak zwanych Pawilonach. Powyższa prośba wydawała się uzasadniona, szczególnie obserwując to, co działo się w bezpośrednim sąsiedztwie pobliskiego przystanku autobusowego. Towary na zaimprowizowanych straganach, nawoływania kupców, krążący wokół jastrzębianie w roli potencjalnych klientów. „A co z legalnością takiej formy oferowania swojego asortymentu?” – zapytaliśmy. „Handel odbywa się na gruncie, który nie jest własnością miasta. Jeżeli osoby uzyskały zgodę właściciela na handel w tym miejscu oraz wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, wówczas Straż Miejska nie może interweniować” – wyjaśniał wówczas magistrat.

No i wszystko jasne! Chociaż prawo precyzuje prosto, jakie konsekwencje dosięgną krnąbrnych handlarzy, jeśli ci „rozłożą się” w poprzek chodnika, to pojawia się cudowna formułka „terenu prywatnego”, która unieważnia wolę ustawodawcy. Owszem, właściciel terenu może uznać, że handel damskimi figami urąga jego poczuciu estetyki. Wówczas wystarczy jeden telefon do Straży Miejskiej. Najczęściej dzieje się tak, że odwieczne prawa rynku zaczynają grac pierwsze skrzypce. Mówiąc wprost, wizja zarobku ułatwia podjęcie decyzji o wpuszczeniu kupców na swoją nieruchomość. Ci zaś przystępują niezwłocznie do handlowej ofensywy. Jak to wygląda w praktyce, mieliśmy okazję przekonać się przy okazji „nowego targowiska” pod Pawilonami. A strażnicy miejscy? No cóż, ich rola ogranicza się do instruowania handlarzy, którzy nieopatrznie przekroczyli granicę między tym, co miejskie i tym, co prywatne, narażając się na konsekwencje prawne. Symboliczną granicę między dwoma światami.

I pomyśleć tylko, że miejsce, o którym wspominamy na początku, tętniło życiem w PRL-u. Na archiwalnych zdjęciach przetaczają się tłumy jastrzębian, poszukujących deficytowych towarów na rynku, czyli prawie wszystkiego. Te scenki rodzajowe dotyczyły głównie byłego domu handlowego „Merkury”, który stanowił epicentrum świata w miniaturze, zwanego popularnie Mazowiecką. Kto pamięta jeszcze kultowe rurki z kremem, po które ustawiały się monstrualne kolejki? A sklep z zabawkami zapamiętany z dzieciństwa? Jego wystawa przyciągała hipnotyczne spojrzenia niepełnoletnich mieszkańców Jastrzębia-Zdroju. Albo „Pewex” niczym dotknięcie lepszego świata. Wtedy nic nie zapowiadało, że sam środek miasta padnie ofiarą upływającego czasu, oscylując w kierunku krajobrazu jak z Księżyca. Skoro ludzie nie potrafili zadbać o to, co sami stworzyli, natura pokazała swoje prawdziwe oblicze. Tkanka kompleksu przy Mazowieckiej, tony betonu, stali i asfaltu, zaczęła przegrywać w konfrontacji z żywiołami. Rozpoczął się powolny upadek tego miejsca.

A przecież mogło być tak pięknie! W końcu mówimy o ścisłym centrum miasta, które aż prosi się, aby wykorzystać tę wyjątkową lokalizację. Jeśli szukamy miejsca na rynek czy deptak handlowy, to przecież jest to najlepsze z możliwych rozwiązań. Po co te niekończące się litanie, egzotyczne propozycje, śmieszne przepychanki? Rynek w Zdroju? Pewnie, że tak, ale o zupełnie innym charakterze. A tutaj, w środku tętniących życiem osiedli, potrzeba czegoś wyjątkowego, co zamknie usta wszystkim malkontentom. Szkoda tego miejsca i jego potencjału. Szkoda historii zaklętej w odrapanych murach. Szkoda kupców, którzy związali swoje zawodowe losy z ulicą Mazowiecką. Nic więcej nie przychodzi do głowy. Bo kto miałby uzdrowić sytuację w centrum miasta? Dobre pytanie. Poseł, władze miasta, które służą mieszkańcom, handlowcy, a może wszyscy razem? Jak na razie jedni oglądają się na drugich. Niestety, zbyt dużych efektów z tego nie ma...

Na koniec coś o wspomnianych doznaniach estetycznych. Wspomniany obrazek rodzajowy spod popularnych Pawilonów prowokuje do zmierzenia się z tym tematem. Czy właścicielowi prywatnego terenu można wszystko? Czy targowisko, które powstało na oczach jastrzębian, nie powinno zawstydzić włodarzy? Straż Miejska tłumaczy, że trudno znaleźć kwalifikację prawną dla tego przypadku. Teren nie jest własnością gminy, co najwyżej można powołać się na kodeks wykroczeń, to jest naruszenie porządku publicznego. I to pod warunkiem, że znajdzie się osoba, której przeszkadza ten stan rzeczy. Ale to byłby ewenement w skali kraju.

Wszystko zostanie więc po staremu? Na ulicy Mazowieckiej? Pod Pawilonami? W „strefie centrum”, która przypomina szkółkę leśną? Między „Biedronką” a blokiem przy ulicy Wrocławskiej, gdzie od lat rosną chaszcze?

fot. Marek Wróbel

środa, 17 kwi 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • | 19/04 godz. 08:51

    Próbował Ktoś załatwiać coś w urzędzie miasta z naszymi urzędnikami i ich kaprysami lepiej się nie denerwować i zostawić po staremu.

  • jasnet.pl | 17/04 godz. 14:18

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

14/05

"Niezależni"

1

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X