Dzisiaj jest: niedziela, 22 września 2019   Imieniny: Maurycy, Tomasz

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Strajk albo życie?

Jastrzębski Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości wystąpił z wnioskiem o wypłacenie „dodatku wyrównawczego” nauczycielom pracującym we wszystkich szkołach w Jastrzębiu-Zdroju. Jak stwierdził Piotr Szereda, przewodniczący Rady Miasta, „jest to krok symboliczny, wyrażający zrozumienie dla słusznych żądań pracowników oświaty”.

Piotr Szereda uważa również, iż jest to sygnał, że także samorząd miasta, nie tylko rząd, powinien angażować się w rozwiązywanie problemów oświaty. Propozycję wysokości oraz formy „dodatku wyrównawczego” wnioskodawcy przedstawiają w 3 wariantach i uzależniają od ustaleń ze związkami zawodowymi.  Przykładowo wysokość dodatku dla nauczycieli dyplomowanych oscylowałaby w zakresie od 100 do ok. 270 zł brutto miesięcznie, grupom o niższych kwalifikacjach odpowiednio mniej. Dodatek miałby być wypłacany przez 6 miesięcy. W tym czasie miałyby być opracowane docelowe, stałe sposoby wynagradzania.

Nauczyciele zdecydowanie skrytykowali cały zamysł, uznali go za niewystarczający, a wręcz za próbę rozbicia ich protestu. „Z całą mocą podkreślam, że proponowany dodatek nie jest stałym rozwiązaniem, ma charakter tymczasowy, wręcz symboliczny, uwzględniający trudną sytuację strajkujących, pozbawionych wynagrodzenia za okres strajku” – wyjaśniał Piotr Szereda. Urząd Miasta też podchodzi sceptyczne do tego zamysłu, uważając, że nie jest on zgodny z obowiązującym prawem. Łączny koszt dodatku dla miasta to około 1 miliona złotych, na co zdaniem Szeredy miasto stać. A skąd wziąć te pieniądze? Z pieniędzy, które zostaną z niewypłaconych za strajk wypłat oraz z niezrealizowanych przez miasto inwestycji.

W miarę jak strajk trwa pogarsza się sytuacja materialna strajkujących. Zgodnie z przepisami prawa nie mogą oni otrzymać wynagrodzenia za udział w nim. Szczególnie jest to dotkliwe dla tych pracowników oświaty, którzy znajdują się najniżej w tabelach  płacowych. Dla nich może to być problem wręcz utrzymania się w najbliższym okresie. Miasto problem wynagrodzeń pozostawia w rękach dyrektorów szkół, nie zmniejszając ich budżetów o kwoty nienależne za strajk. Jednocześnie szuka odpowiednich rozwiązań prawnych dla tak szczególnej sytuacji.

„To bardzo trudna sytuacja dla strajkujących” – mówi Piotr Szereda. „Wiem jako były działacz górniczych związków zawodowych, że podczas strajku w JSW nawet nie domagaliśmy się od jej Zarządu zapłaty za strajk. Związki zawodowe musiały rozwiązać ten problem we własnym zakresie”. Zapytani o to związkowcy z ZNP odpowiadają, że na ten moment, dopóki strajk trwa, nie można na ten temat nic powiedzieć. Nie można przecież przewidzieć, jak długo jeszcze będzie trwał, ilu pracowników będzie strajkowało i o jakich kwotach można tu mówić.

Coraz trudniejsza rzeczywistość strajkowa dochodzi też do samych strajkujących. Mówią, że nie spodziewali się od rządu takiego uporu, lekceważenia ich grupy zawodowej, przy szerokim rozdawnictwie na rzecz innych. Niemniej stają coraz bardziej twarzą z trudnymi realiami życiowymi. Niektórzy cofają się. W referendum strajkowym wzięło udział 80,59% uprawnionych do głosowania z czego 91,76% opowiedziało się za strajkiem. W pierwszy dzień strajku podjęło go 1011 pracowników oświaty, w piątek przed świętami już 768. Niektórzy poszli po prostu na L4, żeby dostać wypłatę i mieć z czego żyć.

To także bardzo trudna sytuacja dla maturzystów i ich rodziców.  Wielu z nich popiera słuszne postulaty pedagogów, oni także za kilka lat staną się specjalistami i też chcieliby odpowiednio zarabiać, a nie chwytać kilka prac na raz. Z drugiej strony nadchodzące dni to jedne z najważniejszych w ich życiu, potrzebują spokoju i stabilizacji, żeby móc zdać tak ważne życiowo egzaminy, a potem wybrać dalszą drogę życia. Zamiast spokoju i koncentracji mają chaos i niepewność. Rodzi się strach, niepewność, frustracja a nawet gniew.  Bo czyja to w końcu wina?

Piotr Szereda, powołując się na swoje wieloletnie doświadczenie związkowe i walkę o prawa pracownicze, przekonuje, że nie zawsze wszystko dało się wywalczyć od razu, że czasem trzeba było odpuścić i wrócić do problemu w stosowniejszym czasie.  Nauczyciele mówią, że zbyt długo ich lekceważono i  nie ma stosownego czasu, że jak teraz odpuszczą to będzie po staremu. Ale też trzeba żyć, a przedłużający się strajk to znacznie zmniejszone wypłaty i dla niejednego po prostu może zabraknąć na życie. Więc co? Strajkować za wszelka cenę czy normalnie żyć?

 

czwartek, 25 kwi 2019, JN

KOMENTARZE

  • belfer | 30/04 godz. 08:48

    Za strajk nauczycieli powinien zapłacić promotor strajku i nauczycieli PO i pan Gadowski który spotykał się z tak zwanym międzyszkolnym komitetem strajkowym u Maduzi.Aby dać wyraz temu że strajk jest apolityczny...Koleżanki i koledzy czy wy dalej jesteście tak naiwni jak wasze dzieci?

  • Belfer | 29/04 godz. 23:29

    Nie denerwujcie się niepotrzebnie . Ten dodatek jest niezgodny z prawem i nie zostanie wypłacony. Jest tylko po to ,aby napędzać hejty na nauczycieli.

  • robol | 29/04 godz. 08:42

    A co mądrego może wymyślić Sz .

  • Gość | 28/04 godz. 22:31

    Po moim trupie

  • Kecz mi if ju ken | 28/04 godz. 10:33

    Broniarz ich sprzedal hehehe ich wielki mistrz. Koniec strajku bo majowka planowane wyjazdy itp stado baranow :-) brawo wy

  • jasnet.pl | 25/04 godz. 13:56

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X