Dzisiaj jest: środa, 22 maja 2019   Imieniny: Helena, Julia, Wiesława

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Aleja mojej młodości

Wolności liśćmi wieńczmy skroń! Pamiętam jak przez mgłę. Był chyba rok 1988. 1 Maja zbliżał się wielkimi, czerwonymi krokami. Byłem wtedy na tyle nieuświadomiony politycznie, że ten nachalny, internacjonalistyczny bełkot nie robił na mnie większego wrażenia. Armie Układu Warszawskiego prężyły muskuły, przywódcy bratnich krajów przemawiali jak natchnieni, a ja i moi nieodżałowani kumple mieliśmy to... w głębokim poważaniu. Delikatnie mówiąc. Przemierzaliśmy aleję Piłsudskiego, która wtedy nazywała się zupełnie inaczej, mieliśmy rozbiegane oczy, podziwialiśmy przedstawicieli klasy robotniczej, i pochłanialiśmy lekką jak powietrze cukrową watę. Było piękne, umiarkowanie ciepłe, majowe przedpołudnie...

Pana Kazika, tego, który sprzedawał watę, pamiętam po dziś dzień. Sumiasty wąs a la Wałęsa, nieskazitelna biel wykrochmalonego fartucha i nieprzejednana antykomunistyczna postawa. Czasami myślę sobie, że był kimś w rodzaju lokalnego wieszcza. Przewidział (podobno) upadek „komuny” jeszcze długo przed wprowadzeniem stanu wojennego. Potem „uświadamiał” nas, niespełna dziesięcioletnich chłopaków, że zastany świat niebawem zawali się, a my, wówczas jego jedyni słuchacze, kiwaliśmy bezmyślnie, ale i z nieudawanym podziwem głowami. „Mówię wam chłopaki... Jeszcze kilka lat i to wszystko pier...nie z hukiem!” – nie przebierał w słowach. Nawet się biedaczysko nie domyślał, że rok później przy idealnie okrągłym stole usiądą przedstawiciele zwaśnionych stron i unieważnią zastaną rzeczywistość.

Prawie ćwierć wieku później wspominam pana Kazimierza. Jestem przedstawicielem handlowym, podobno niezłym, ale chyba i tak mu trochę zazdroszczę. Tego jego sztywnego fartucha, cudownej maszyny, z której wyskakiwała przypominająca trwałą ondulację wata i czegoś jeszcze. Czego? No, może tego, że nie musiał brać udziału w wyścigu szczurów, który to ma do siebie, że nawet jeśli się go wygra, to nadal pozostaje się tylko szczurem. A może tego, że nie stać mnie na beztroski komfort krytykowania Tuska, Anki Hetman czy kogo tam jeszcze, bo po prostu nie mam na to czasu i sił. Albo jeszcze, że któregoś pięknego dnia szef powie mi, że się nie wyrabiam i nie będę mógł – tak jak zrobiłby to pan Kazik – roześmiać mu się w twarz i z wystudiowaną uprzejmością podziękować za współpracę. Cholera, czasami czuję się jak kamień rzucony na szaniec... polskiego kapitalizmu. Bolesnego, udawanego... A może tylko groteskowego?

Ale wróćmy z powrotem do roku 1988. Bo oto aleję „niePiłsudskiego” zaczyna wypełniać przewodnia siła narodu w całej swojej niepojętej różnorodności. Górnicy, powściągliwe jak audycja dla rolników pielęgniarki, milicjanci, przy których strażnik Teksasu to nieokrzesany sztubak, kosmonauci (ci ostatni koniec końców okazywali się górniczymi ratownikami), karatecy (co to za grupa zawodowa?), specjaliści od budowy łodzi, choć z Jastrzębia do morza jest kilka ładnych kilometrów. Łooo, matkooo! Po prostu zapierało mi dech w piersiach. „Wciągałem” kolejną cukrową watę, machałem jak oszalały biało-czerwonym proporczykiem (w drugiej dłoni powiewał biały gołąbek) i nie miałem bladego czy też innego koloru pojęcia, że za 25 lat ta impreza stanie się równie egzotyczna co obchody, dajmy na to, Puczu Janajewa z 1991 roku.

A teraz co? Co zostało z tamtych lat? Jakieś żałosne popłuczyny? Dzisiaj 1 Maja karkówką z grilla i piwem stoi. Współcześni przedstawiciele świata pracy, czy raczej świata poniżenia i wyzysku, ci wszyscy specjaliści od strategii marketingowych, asystenci, telemarketerzy, doradcy finansowi, nie do końca uczciwi pracodawcy, oni wszyscy jak jeden mąż stłoczą się wokół wielkiego węglowego grilla. A potem popłynie pieśń współczesności...

I znowu mamy rok 1988 i aleję mojej młodości. Pani Basia, nasza wychowawczyni, sprawia wrażenie przejętej swoją rolą. W stojącym nieopodal samochodzie wszelkie, nieosiągalne wówczas w kraju nad Wisłą, dobra. Kiełbasa zwyczajna (zwyczajnie bezkonkurencyjna), czekoladowe batoniki z cieszyńskiej Olzy (niebo w gębie!), Prince Polo (wówczas jeszcze nikt nie wymawiał tego „prins polo”) i w pakiecie piwo – w małych zgrabnych butelkach.

A propos PRL-u. Na czym polegał fenomen kraju naszych dziadków, rodziców, może nawet nas samych? Bo uprawiana po 1989 roku propaganda próbowała wmówić nam, że wszystko, co korespondowało w jakiś sposób z Polską Ludową było złe. Puste sklepowe półki, milicjanci pałujący obywateli na ulicach, jałowe przemówienia państwowych przywódców. Oto kadry najczęściej przywoływane przez piewców „nowej” Polski. Ale wkrótce okazało się, że naród tęskni za PRL-em. Za stałą pracą, elementarnym poczuciem sprawiedliwości (nawet jeśli ta ostania sprowadzała się do hasła „wszystkim po równo”), ba, nawet kolejkami, w których kwitło życie towarzyskie.

Święto Pracy, jednym słowem. Święto Ludzi Mających Pracę. Święto Tych, Którym Pojęcie Bezrobocia Było Obce. Łezka w oku się kręci. Mówię to jako przedstawiciel handlowy, podobno niezły, choć wciąż niepewny swojego zawodowego jutra. Teraz już wiem to na pewno. Wiem, że zazdroszczę panu Kazikowi, że nie pójdę we wtorek na grilla, wreszcie – nie będę kłamał o swoich domniemanych sukcesach. Wystarczy tego żałosnego udawania...

fot. J. Żak

niedziela, 28 kwi 2019, Adam

KOMENTARZE

  • bbbb | 11/05 godz. 11:55

    Pochody 1-Majowe w różnych latach miały różną trasę.Maszerowały zarówno Zieloną,Łowicką,Średnicową,która została przemianowana na Al.Pokoju(nie wiem co było niestosownego w Średnicowej),a następnie na Al.Piłsudskiego(nie wiem co komu przeszkadzał pokój).Pamiętam ile z chłopakami mieliśmy uciechy strzelając haczykami do balonów.A pan a'la Wałęsa to chyba wodę z saturatora(zagadka dla młodzieży co to jest) sprzedawał.Ojciec jak chciał się napić wódki to po prostu brał flaszkę i szedł do sąsiada.Te więcej »raz trzeba się najpierw zaanonsować.Życie może było trochę dziwne,ale o wiele weselsze.Z kolegami zawsze mieliśmy "ciekawe" pomysły,a największą karą był szlaban "na dwór".Teraz jak chcesz ukarać latorośl to konfiskujesz mu komputer czy smartfon,a i tak nie ma siły aby gnojka wygnać na dwór.

  • miro | 11/05 godz. 06:35

    Zdjęcie jest z ul.Zielonej….trybuna była w miejscu gdzie jest parking przed Stokrotką.

  • Pamiętam | 05/05 godz. 11:14

    Nie wiem czy jest za czym tęsknić. Wtedy o czwartej rano wstałam aby dostać się do pracy w Bielsku Białej na szóstą. Tu nie było pracy. Tyralam do granic możliwości, a potem okazało się że geniusze trzeciej RP wprowadzili nowe zasady naliczania emerytur, a stara ustawa miała inne prawa. Efekt brak dokumentacji o zarobkach okupionych potem i brakiem snu, a także więc niższa emerytura. Ci biegajacy posłowie nic nie przejmą się losami ludu lecz swoimi. Jedna kwota 888 zł nie poprawia losów ludzkich więcej ». Tamten reżim pełen blichtu i kłamstw działał tylko na oczy, dzisiaj trzeba prawdy o naszej historii by ludzie potrafili być ludźmi. Wszystko dla ojczyzny tej normalnej aby nikt nigdy nie powiedział, że polskość to nienormalnosc. Lepiej jeść suchy chleb ale własny. Pozdrawiam.

  • Jurek | 03/05 godz. 09:45

    Zdjęcie pochodzi z końca lat 70tych (78-79) a więc o dekadę wcześniej. Czasy też były zupełnie inne niż w roku 1988. Poza tym tekst grafomański. O niczym...

  • Dżordż prosto z drzewa | 03/05 godz. 08:40

    Zdjęcie przedstawia ulicę Zieloną na wysokości mniej więcej USC. A co do dzisiejszych czasów to z punktu widzenia rządzących jest wspaniale bo mamy kapitalizm i gospodarkę wolnorynkową i nie obchodzi nikogo na górze, jak to wygląda pośród zwykłych obywateli. A prawda jest taka, że to nie jakiś tam kapitalizm, ale w dalszym ciągu spaczony komunizm z dużym rozdawnictwem, czyli socjalizmem. Populistyczne slogany nasycone hipokryzją.

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

14/05

"Niezależni"

1

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X