Dzisiaj jest: środa, 22 maja 2019   Imieniny: Helena, Julia, Wiesława

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Historia to okrutna nauczycielka

Wciąż prowadzimy walkę w imię wzniosłych idei. Skaczemy sobie do oczu, lansując swoją wizję świata. Nie ustępujemy na krok. Porozumienie zastępowane jest zacietrzewieniem, dążeniem do konfrontacji, a nawet wezwaniami do wojny domowej. Przecież tak jak w 18 wieku, tak i teraz nasze wady i spory są czystą radością i korzyścią dla obcych i niechętnych nam. Co prawda, wszystko to układa się nieznośnie w logiczną układankę, sprawia wrażenie historycznego deja vu, przybliża nas nieuchronnie do scenariusza sprzed ponad dwustu lat, ale co tam – monopol na prawdę mamy my. I tylko my, bo zawsze winni są inni.

Historia to wymagająca nauczycielka. Nieznany jest jej zwrot „taryfa ulgowa". Dla swoich uczniów jest kategoryczna i nieprzejednana. Inna rzecz, że nam, jej wychowankom, jakoś specjalnie nie spieszy się do „serwowanej" wiedzy, nie jesteśmy pilnymi uczniami. Jak wskazują liczne ankiety i sondaże, nasza wiedza historyczna jest dosyć nikła i opiera się bardziej na mitach niż na rzeczywistych faktach. Te same sondaże mówią także o tym, że mamy nonszalancki stosunek do wszelkich świąt narodowych. To smutne, bo analiza doświadczeń, tych osobistych i narodowych, mogłaby ustrzec nas od wielu błędów i stanowić dobrą wskazówkę na przyszłość.

Kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja boleśnie nam o tym przypomina. Siedziba Sejmu Czteroletniego wtedy i plac przed Pałacem Prezydenckim teraz. 123 lata rozbiorów, 20 lat wolności, wojna, wasal Moskwy, wreszcie 1989 rok i upragniona niepodległość. Dni euforii z odzyskanej wolności już dawno minęły, więc może czas na rozwagę i odpowiedzialność? Czy potrafimy znaleźć się we współczesnym świecie? Czy stać nas tylko na skrajności? A więc z jednej strony warchoł, wzorem17-wiecznych sejmików walczący wszędzie i ze wszystkimi, z drugiej – niepoprawny kosmopolita rozmywający się w mozaice innych narodów, potrafiący stanąć na wysokości zadania tylko w holenderskiej firmie czy niemieckim klubie piłkarskim. Czego nauczyliśmy się przez ten czas? Odpowiedź na to pytanie może wywołać co najwyżej nerwowe chrząkanie, w najlepszym wypadku pełne zakłopotania drapanie się po głowie.

Zapewne, tak jak w poprzednich latach, nasze miasto nie zaroi się od biało-czerwonych flag. To niech przynajmniej te, które się pojawią, wywołają w nas odrobinę refleksji nad tym, co było, co mamy, co możemy stracić. Bo jest jeszcze inny scenariusz, ten sprzed ponad 200 lat. Zmarnowanych szans, spektakularnego, przede wszystkim jednak krótkiego, lotu, brutalnie stłumionej przez wrogów państwa polskiego euforii. Podobno życie niektórych owadów trwa krótko jak okamgnienie. Podobno te owady imponują wyjątkową feerią kolorów. Podobno opuszczają kokon wczesnym rankiem, by już pod wieczór dokonać żywota. Konstytucja 1971 roku obowiązywała przez 14 miesięcy. Niedługo.

A propos naszych barw narodowych – ich historia jest bardzo długa. Już w średniowieczu na pierwszych polskich flagach i sztandarach był obecny biały orzeł w koronie na czerwonym tle. W 1792 roku, czyli rok po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, kolory biały i czerwony zostały po raz pierwszy uznane za barwy narodowe. Pierwszą regulację prawną dotyczącą polskiej flagi przyjął Sejm Królestwa Polskiego w 1831 roku. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości barwy i kształt flagi uchwalił Sejm Ustawodawczy. Ustawa o godłach i barwach Rzeczypospolitej Polskiej z 1 sierpnia 1919 roku mówiła, że „za barwy Rzeczypospolitej Polskiej uznaje się kolor biały i czerwony w podłużnych pasach równoległych, z których górny – biały, dolny zaś – czerwony”.

A dzisiaj? „Ponieśli biało-czerwoną ulicami Jastrzębia-Zdroju. Majowe popołudnie na długo zapadnie w pamięci wszystkim mieszkańcom. 550-metrowa flaga 'spłynęła' aleją Piłsudskiego i Jana Pawła II w asyście prawdziwych tłumów, dzierżących w dłoni symbol państwa polskiego. Swoją drogą, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że widowiskowe przedsięwzięcie przypominało do złudzenia... pochód 1-majowy. Młodzież z jastrzębskich szkół, przedstawiciele organizacji pozarządowych i służb mundurowych, zwykli jastrzębianie – wszystkich ich połączyła wzniosła idea. Tym razem jednak nie propagowano pokoju na świecie, ale świętowano Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Łezka w oku się kręci...” – pisaliśmy zaledwie rok temu.

Na co dzień nie myśli się o niej, bo naszą przyziemną rzeczywistość wypełniają problemy dosyć banalne. Jednak, niejako z automatu, łączymy się pod nią, kiedy tylko trzeba zamanifestować w momentach chwały czy też zagrożenia naszą wspólnotowość. Jednak u każdego z nas osobisty stosunek do barw narodowych musiał się jakoś narodzić. Kiedyś musieliśmy poczuć lub zrozumieć, dlaczego właśnie biało-czerwona flaga jest dla nas tak istotna. Czasami ta samoświadomość przybiera oryginalną postać.

„Tę małą polemikę przerywa nagle zawodzenie kibiców w osiedlowym barze. Właśnie Arkadiusz Milik zmarnował stuprocentową szansę na prowadzenie dla Polaków. 'Zdaje się, że strzelili gola' – zgaduje taksówkarz. 'Na pewno Niemcy, bo Lewandowski nic nie gra, tylko mu reklamy w głowie' – ripostuje jego adwersarz. Po chwili do jednej z taksówek podchodzi podchmielony mężczyzna. Spowity w biało-czerwone barwy rozgląda się bezradnie wokół siebie. W końcu siada do samochodu z głębokim westchnieniem. 'Przepraszam, ale to nie na moje nerwy, pan mnie zawiezie na Wodeckiego' – prosi grzecznie. 'A wynik?' – dopytuje kierowca. 'Eee, sprawdzę w komputerze...' – macha zrezygnowany ręką...”

Historia to okrutna nauczycielka. Przyjęcie Konstytucji 3 Maja to przede wszystkim wroga reakcja zachowawczej części społeczeństwa, która chciała bronić swoje prawa i przywileje. Niebawem miała także sprowokować wrogość sąsiadów Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Polska zdradzona przez pruskiego sojusznika i sprzymierzonych z Imperium Rosyjskim targowickich konfederatów pogrążyła się w ciemnościach. Na 123 lata. Przez ten cały czas osiągnięcia Sejmu Wielkiego przypominały Polakom o walce o niepodległość. Cenna wiedza. Pytanie tylko, czy nie zmarnotrawiona? Żeby znowu nie sprawdziła się stara prawda, że – parafrazując słowa poety – „Polak nowe przysłowie sobie kupi – przed szkodą i po szkodzie głupi".

fot. pixabay

czwartek, 2 maj 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • Abc | 08/05 godz. 16:02

    Co sam możesz zmienić w pojedynkę? To jak z motyką na słońce.
    W naszym kraju liczy się wyzysk, by jak najmniej dać zarobić a wymagania że ....
    Dla mnie ojczyzna to tam, gdzie godnie można zarobić....
    A język? Cóż, dla chcącego nic trudnego...
    Nie jestem przywiązany do tej ziemi...

  • | 06/05 godz. 15:53

    Ano po to aby następne pokolenia nauczyły się czegoś mając w pamięci przeszłość. Jeśli będą umialy myśleć jest szansa na lepsze czasy.

  • Lowerboj | 06/05 godz. 08:31

    @joanna Bo Polacy wprost uwielbiają świętować porażki. Na przykład okrągły stół z 4 marca albo Powstanie Warszawskie. Po co to? Na co?

  • joanna | 05/05 godz. 20:48

    konstytucja zostala u c h w a l o n a nie dotyczyla nawet 1 % obywateli i nigdy nie weszla w ztcie

  • Naóczyciel Chistorji | 03/05 godz. 12:00

    Nalerzy zaczonć od uczoncych i dać im nalerznom podwyszke o 1000zł!

dodaj / zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

14/05

"Niezależni"

1

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X