Dzisiaj jest: poniedziałek, 24 czerwca 2019   Imieniny: Danuta, Jan, Janisław

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Nasz europejski dom

„Jak w naszym mieście nic się nie zmieni, to ja sobie nie wyobrażam tutaj życia. Proszę zobaczyć, co oni zrobili z tym miastem. Nawet porządnych chodników nie ma! Idąc tutaj do pani o mało nie skręciłam sobie kostki. Moja córka skończyła studia. Od pół roku szuka pracy. I nic. Mówią jej, że może jakby była młodym, silnym mężczyzną... Słyszała pani coś podobnego?! Albo szeroko pojęta kultura. No faktycznie, bardzo szeroko. Na dobry film czy do teatru trzeba jechać kilkadziesiąt kilometrów...” „A wybiera się pani na wybory do Parlamentu Europejskiego?” – wysłuchująca tego monologu fryzjerka przerywa swojej klientce. „Na wybory? Nieee... A co to da?”

No tak, co to da? Wszyscy jesteśmy zniechęceni wojną na górze. Także tutaj, w Jastrzębiu-Zdroju. Chcemy machnąć ręką na zbliżające się wybory europejskie, bo to i tak nic nie da. Ale jeśli teraz zdezerterujemy, czy nie popełnimy grzechu zaniechania?

Dzień wyborów do Parlamentu Europejskiego w naszym kraju zbliża się w błyskawicznym tempie. Czas podejmowania decyzji – od których, wbrew powszechnym opiniom, będzie zależał los naszego miasta czy gminy – to już niedaleka przyszłość. Jak się wtedy zachowamy? Czy wejdziemy do lokalu wyborczego w nastroju doniosłości chwili, przekonani, że dzieje się coś niezwykłego? A może przeciwnie i nazwiska kandydatów, jakie zobaczymy na karcie do głosowania, będą dla nas nowością, a nawet pewną niewiadomą?

Zapewne, zdezorientowani, będziemy w pośpiechu przypominać sobie, która z wiszących na płocie czy sklepowej wystawie twarzy zrobiła na nas największe wrażenie? Czyj uśmiech był najszerszy, a hasło najbardziej porywające, chociaż nie do końca zrozumiałe? Wreszcie, kto zrobił na nas największe wrażenie? I która rozmowa z dziennikarzem była najbardziej błyskotliwa? Nawet jeśli Jastrzębie-Zdrój od Brukseli dzieli odległość mierzona w latach świetlnych?

Nim jednak do tego dojdzie, przyjdzie nam się jeszcze trochę pomęczyć. Swoją drogą, jakim tak naprawdę człowiekiem jest nasz kandydat na europosła? Czy dama lub mężczyzna, którzy patrzą na nas z plakatu w centrum miasta i pretendent do synekury w unijnych strukturach, to dwie te same osoby? Kiedy jest sobą, a kiedy tylko gra? Czy jest z niego „swój chłop", tudzież „równa babka"? Czy nie odbije mu w Brukseli? No cóż, można by mnożyć te pytania. Jedno jest pewne – odpowiedzi na żadne z nich nie znajdziemy na ulicznym słupie.

Albo kwestia tego, jak kolosalnie ważne jest miejsce na listach. Skąd ta walka w komitetach wyborczych o jak najwyższą pozycję startową? Nie sposób nie odnieść wrażenia, że także w tym przypadku traktuje się nas, wyborców, jak stado hodowlanych zwierząt z rodziny krętorogich. W końcu powinniśmy głosować na konkretnych ludzi, a nie przyporządkowane im numery. Nie musimy podporządkowywać się partyjnym manipulacjom, tak aby w efekcie wskazać nie na kandydata, którego darzymy zaufaniem, ale na tego, którego partyjna góra widziałaby przy swoim boku.

A my sami? Czy uda nam się wskazać osobę, która przez kolejne lata będzie z sukcesem współdecydować o losie jastrzębian, polskim domu, wreszcie – wspólnej Europie? Czy zadamy sobie trochę trudu, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tych kandydatach? Co zdziałali do tej pory, do czego dążą, jakie są ich priorytety? Trzeba naprawdę niewiele, żeby nie być skazanym na czarujące uśmiechy i zaklęcia z wyborczych plakatów.

Wśród wielu głosów, które można usłyszeć „na mieście”, pojawiają się opinie, poddające w wątpliwość sens wyborów europejskicj. „Wybory do obory. A jaka jest ordynacja? Dostaną się ci, którzy będą mieć najwięcej głosów? Czy ci z pierwszych miejsc? Jeśli to drugie, tak jak w wyborach do Sejmu, to chodzenie na wybory jest nieporozumieniem. Demokracja jest w Szwajcarii. U nas jest partokracja podlana koszernym sosem obcych służb” – przekonywał jeden z mieszkańców.

A może by tak przyjrzeć się naszym kandydatom? Szczególnie jeśli już teraz większość z nich stanowi niezgłębioną tajemnicę i zagadkę. Jeśli oglądane z perspektywy miejskiego autobusu twarze i hasła wyborcze mówią nam niewiele, o ile w ogóle cokolwiek. Jeśli ci, którym daliśmy kredyt zaufania w poprzednich wyborach, nie okazali się tytanami pracy. Jednym słowem – jeśli czujemy się jak te przysłowiowe dzieci we mgle, nie zwlekajmy dłużej i zadajmy sobie odrobinę trudu, aby odpowiedzieć na pytanie, kim jest nasz kandydat na europosła.

Albo nasze sympatie polityczne. Te „firmowane" przez partyjnych liderów z Warszawy, jeszcze lepiej – Brukseli. Czy w ogóle powinniśmy się nimi sugerować? Szczególnie w przypadku wyborów do europarlamentu, kiedy dystans między Jastrzębiem-Zdrojem a pewną europejską stolicą jest tak jaskrawy i bolesny? A może tym, co powinno przekonać Cię, drogi Czytelniku, do uczestnictwa w zbliżających się wyborach, są nowe firmy, szkoły, ośrodki zdrowia, drogi, dostęp do wspólnego rynku dla polskich przedsiębiorców i rolników? Tym bardziej, że to tylko początek tej wyjątkowej listy...

A może lepiej, jeśli 26 maja zostaniemy w domu? I niech zdecydują za nas inni? Bardziej zorientowani. Zdeterminowani. Przekonani o słuszności swoich wyborów. Nie powtarzający jak mantrę pytania: „Ale co ja mogę?!” Otóż nie! Najgorsze, co możemy zrobić, to zostać w domu – w kapciach przed telewizorem. I pozwolić innym decydować za nas. To będzie najczarniejszy ze wszystkich scenariuszów. Nie pozwólmy na to, żeby inni decydowali o naszym wspólnym europejskim domu. Już nigdy!

fot. pixabay

środa, 22 maj 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • | 24/05 godz. 13:32

    No dyskusja tu po byku, morze komentarzy. Raczej mało kto dobrnął do końca. Co z tego art wynika, oprócz tego że mało tu konkretów a autor bredzi jak nawiedzony o psychicznych mechanizmach głosowania, mających niewiele wspólnego z rzeczywistością, no chyba że o sobie pisze, to co innego.

  • marek | 23/05 godz. 17:04

    Nieraz dobrze mądrego poczytać !!!

  • | 22/05 godz. 17:42

    Co nas obchodzą wywody nikomu nieznanego Damama Maja, też mi autorytet.... Człowieka którego nikt nigdzie nie widzi, nie wie jak wygląda, nie wie czy w rzeczywistości istnieje...

  • jasnet.pl | 22/05 godz. 14:44

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X