Dzisiaj jest: poniedziałek, 23 września 2019   Imieniny: Bogusław, Tekla, Liwiusz

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Teksty nadesłane

Powozem do Jastrzębia?

Jastrzębskie uzdrowisko od samego początku przyciągało klientelę nie tylko ze Śląska, ale także z odległych miejsc. Po zdrowie do Jastrzębia przybywali Polacy, Holendrzy, Belgowie, Rosjanie, Austriacy, Rumuni, Bułgarzy, Francuzi, a nawet Amerykanie. Bez względu skąd dana osoba czy rodzina przybywała, to po dotarciu do najbliższej stacji kolejowej, ostatni etap podróży musiała odbyć powozem.

Wskazówki odnośnie sposobów dojechania do Jastrzębia zamieścił w swojej publikacji w 1863 roku dr Henryk Faupel: „Ci goście, którzy przybywają z Dolnego Śląska, mogą pojechać z Wrocławia albo bezpośrednio do Bogumina, i stąd północną Koleją Ferdynanda do Petrowic na Śląsku austriackim, skąd omnibus przywiezie ich w ciągu pół godziny do uzdrowiska (jednak w tym wypadku podróżny musi się poddać kontroli bagażu przez austriackich urzędników celnych, którzy spełniają swój urząd w bardzo ludzki sposób) albo pojadą z Nędzy Koleją Wilhelma do Rybnika, a stąd zawsze łatwo osiągalnymi dorożkami do Jastrzębia-Zdroju. W obu przypadkach, gdy pociąg odjeżdża z Wrocławia o 6 rano, osiąga się uzdrowisko koło 2 po południu. Austriacy i Polacy mogą korzystać z północnej kolei Ferdynanda do Petrowic, a stamtąd również pojechać do Jastrzębia-Zdroju. Przybywającym z Dolnego Śląska radzę korzystać tylko z pociągów pośpiesznych, ponieważ w przeciwnym razie muszą przenocować w Boguminie lub Rybniku, kiedy nie chcą jechać nocą”.

Dokładniejszy opis znalazł się w publikacji dr Józefa Weissenberg wydanej w 1879 roku: „Niestety Jastrzębie-Zdrój nie posiada ciągle jeszcze tak długo oczekiwanego bezpośredniego połączenia kolejowego. Istnieje jednakże uzasadniona nadzieja, że skoro tylko podniesie się przemysł węglowy Górnego Śląska, to Kolej Północna Cesarza Ferdynanda uruchomi połączenie z Czernicy Koleją Wilhelma, która będzie przechodziła przez Jastrzębie i uszczęśliwi nasz zdrój posiadaniem dworca kolejowego. Do tego jednak czasu kuracjusze przybywający do najbliższych stacji muszą zadowolić się jeszcze jedno- lub dwugodzinną podróżą powozem po tutejszych dobrze żwirowanych drogach. Najbliższa stacja kolejowa to Petrowice przy Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda (1 mila), potem Chałupki, przy kolei Koźle-Bogumin (2 mile) i w końcu Rybnik lub Czernica, stacje przy Kolei Wilhelma (2 i pół mili).

Przybywający do zdroju od strony Wrocławia (Dolny Śląsk), Wielkiego Księstwa Poznańskiego, Saksonii i w ogóle z północy, najlepiej jeśli skorzystają z pociągu pośpiesznego odchodzącego z Wrocławia o godzinie 6.50, przyjeżdżającego o godzinie 11.00 do Chałupek (stacja przed Boguminem). Stąd można dojechać do zdroju w ciągu zaledwie 2 godzin znakomitą, nowo wybudowaną szosą. To połączenie jest obecnie najbardziej godne polecenia.

Ci, którzy chcą skorzystać kolei aż do 3/4 mili od celu, jadą dalej tym samym pociągiem pospiesznym do Bogumina i następnie do Petrowic przy Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda. Stąd można już w godzinę dojechać do zdroju. Jednak droga jest bardzo stroma i nie wszędzie żwirowana.

Podróżni, którzy przybywają z Pesztu, Wiednia i Pragi, również ci ze Lwowa i Krakowa, najlepiej jeśli skorzystają ze stacji końcowej Petrowice przy Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda. Kuracjusze z Rosji, względnie rosyjskiej Polski, przejeżdżający przez Warszawę, odbywają podróż via Warszawa-Katowice-Rybnik, a jeśli tego nie chcą, korzystają od granicy z Kolei Północnej Cesarza Ferdynanda również do Petrowic.

Kuracjuszy, obojętnie skąd przybywają i którą z podanych stacji końcowych chcą osiągnąć, dotyczy życzliwa rada, by przedtem listownie lub telegraficznie zamówili w Inspekcji Zdrojowej powóz na odpowiedni dworzec, ponieważ dosyć często zdarza się, że przy ożywionej komunikacji nieliczne powozy są na stacjach szybko rozchwytywane. Poza tym ekwipaże będące do dyspozycji Inspekcji Zdrojowej mają większą wygodę i komfort. Po tym względem tylko Rybnik, w odróżnieniu od pozostałych dworców, stanowi chlubny wyjątek.

Jako taniego, chociaż nie najlepszego środka komunikacji, można użyć także poczty, która przybywa do Jastrzębia dwa razy dziennie, rano o godzinie 7.00 i po południu o godz. 4.00, a odchodzi rano o godzinie 3.00 i w południe o godzinie 1.00”.

Wspomniana przez Weissenberga nowo wybudowana szosa była tematem doniesienia prasowego, jakie zostało zamieszczone w grudniowym numerze „Katolika” z 1872 roku: „...od nowego roku rozpoczną się roboty dla urządzania nowej żwirówki (szosy) od Wodzisławia przez całą Jastrzębią do Pawłowskiej szosy. Cieszy się z tego nasz lud z dwojakiej przyczyny, już to, że się skończą nasze złe drogi, na których ledwie przez 5 miesięcy w roku można było podróżować, już to, że będą zarobki dla ubogich robotników na dłuższy czas, których bardzo potrzeba, ponieważ nasze żniwo, jak w ziarnie, tak w ziemniakach, było liche, a bieda między robotnikami się rozszerza”.

Powozami dla przyjezdnych dysponowały także poszczególne pensjonaty. Przykładem może być „Willa Sanssouci” (obecny kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa), która oferowała „dobre i piękne powozy, również stajnie z wozowniami dla tych, co własne mają ekwipaże, mieszkanie dla stangreta”. Koszt dojazdu z Petrowic i Wodzisławia powozem zamówionym w Inspekcji Zdrojowej wynosił pod koniec XIX wieku 5 marek.

Oddanie do użytku połączenia kolejowego z Żor przez Pawłowice do Jastrzębia w 1911 roku i z Jastrzębia do Wodzisławia w 1913 roku było ogromnym skokiem cywilizacyjnym dla Jastrzębia i w zdecydowany sposób poprawiło sposób podróżowania do jastrzębskich wód.

fot. pixabay

czwartek, 18 lip 2019, Dariusz Mazur

KOMENTARZE

  • typowiec | 06/08 godz. 19:37

    Wtedy w jeździe powozem do Chałupek czy Rybnika nie było wstydu. Teraz wstydem napawa to, że w XXI wieku nie ma z/do Jastrzębia żadnego cywilizowanego dojazdu. Jest chyba gorzej niż w czasach powozów. Tak niestety upadło Jastrzębie.

  • Kia | 05/08 godz. 22:51

    Teraz ani autobusem, ani pociągiem. Drogi, mosty w fatalnym stanie... ciężko stąd wyjechać, wjechać, dojechać. Lepiej omijać.

  • he3j | 29/07 godz. 20:00

    Mieliśmy piękny budynek stacji kolejowej z XIX wieku, no, ale został rozebrany niedawni, teraz mamy Annę Hetman i tyle nam musi wystarczyć.

  • seboc | 23/07 godz. 13:43

    "Zapaści miesta nie dostrzegają TYLKO pracownicy UM"

    Bo tam panuje prosperita.
    Zatrudniaja sie bez opamietania: nowe pracownice nowego wydzialu zagranicznego i inwestorow. Mimo braku jakichkolwiek sukcesow, tj. sprowadzenia sie inwestora do miasta, wydzialy sie rozbudowuja. Wymyslaja sobie zakresy obowiazkow i te obowiazki ignoruja (karta przedsiebiorcy np.).

  • | 23/07 godz. 11:28

    @seboc Całkowicie się z Tobą zgadzam. Zapaści miesta nie dostrzegają TYLKO pracownicy UM, ale na ich usprawiedliwienie dodam, że oni zazwyczaj nie są mieszkańcami tej naszej upadającej osady górniczej.

  • jasnet.pl | 18/07 godz. 13:41

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X