Dzisiaj jest: środa, 20 listopada 2019   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

"Nie" dla odpowiedzialności zbiorowej

Od haniebnych wydarzeń z pamiętnego piątkowego popołudnia minęło kilkanaście dni. Pierwsza fala emocji zdążyła już nieco opaść. Podejrzani o atak na fińskiego hokeistę Jaakko Turtiainena zostali aresztowani przez organy ścigania. Jednak przez cały kolejny tydzień ponownie byliśmy świadkami "podręcznikowego" stosowania odpowiedzialności zbiorowej za zachowanie jednostek. W związku z tym, że jednym z zatrzymanych okazał się wiceprezes piłkarskiego GKS 1962 Jastrzębie, niektórzy żądali wręcz likwidacji tego klubu, a co najmniej - "odcięcia" miejskiej dotacji oraz wsparcia ze strony JSW S.A. dla drużyny piłkarskiej z Harcerskiej. Czy słusznie?

Przypomnijmy powszechnie znane fakty. Na 4 października zaplanowany był mecz hokeja pomiędzy JKH GKS Jastrzębie a GKS Katowice. Tymczasem na około dwie godziny przed spotkaniem w odległości kilkuset metrów od Lodowiska Jastor zaatakowany został rozgrzewający się hokeista z Katowic Jaakko Turtiainen. Tej lokalizacji ochrona meczu zapewniana przez JKH GKS nie obejmowała, ponieważ klub z Leśnej nie jest zobowiązany do zabezpieczania połowy miasta. Nie było tu zatem winy ani JKH GKS, ani agencji ochrony wynajmowanej przez ten klub.

Co jeszcze wiemy? Na Turtiainena napadło dwóch mężczyzn. Poturbowali oni zawodnika, któremu na pomoc ruszyli przypadkowi przechodnie. Jeden ze świadków zrobił zdjęcia, dzięki czemu udało się zidentyfikować samochód sprawców. Fiński hokeista stracił klubową koszulkę, a napastnicy pozyskawszy "łup" zbiegli z miejsca zdarzenia. W efekcie hokeiści z Katowic w solidarności z kolegą zrezygnowali z gry, a sam Turtiainen został przewieziony do szpitala, gdzie na szczęście nie stwierdzono poważniejszych obrażeń. Fiński hokeista (oraz fiński trener Katowic) byli zszokowani wydarzeniem, a media w ich ojczyźnie żyły tematem przez kilka dni.

Wkrótce po incydencie zatrzymano pierwszego napastnika, którym okazał się 15-latek. Natomiast 5 października policja opublikowała wizerunek i nazwisko drugiego podejrzanego - wiceprezesa piłkarskiego GKS Jastrzębie Pawła Duszyńskiego. Błyskawicznie ruszyła lawina komentarzy obciążających klub z Harcerskiej winą za atak na Turtiainena. Niektórzy posunęli się do żądań, aby "polubownie" wykluczyć z rozgrywek zarówno piłkarski GKS Jastrzębie, jak i... hokejowy JKH GKS Jastrzębie, z którym podejrzany nie miał nic wspólnego. O winie Duszyńskiego przesądzili niemal wszyscy, a wielu przy okazji wylało "wiadro pomyj" na innych działaczy i kibiców GKS Jastrzębie. Można było odnieść wrażenie, że ta sytuacja była "kroplą, która przelała czarę".

Żebyśmy się dobrze zrozumieli - 4 października zdarzyła się sytuacja skandaliczna. Ludzie, którzy dokonali napaści, zachowali się jak jaskiniowcy, dla których nie ma miejsca wśród cywilizowanych ludzi. Czy Fin biegający w koszulce GKS Katowice po Jastrzębiu dokonał czynu zabronionego lub nieobyczajnego? Nie. Nawet gdyby nie był fińskim hokeistą, tylko polskim cywilem, ma prawo rozgrzewać się gdzie chce i może być ubrany, jak tylko ma na to ochotę. Co więcej, może być nawet fanem nielubianego klubu i nie powinien w związku z tym spaść mu włos z głowy. Koniec i kropka. Normalnych ludzi nie obchodzą kibolskie zasady z epoki "bitew na kamienie między blokami". Z pewnych rzeczy trzeba wyrosnąć, podobnie jak z krótkich spodni.

Przypomnijmy, jak na ten skandal zareagował klub piłkarski GKS Jastrzębie. W niedzielę, 6 października opublikowano oświadczenie prezesa tego klubu Dariusza Stanaszka. Stanaszek napisał m. in, że "klub stanowczo potępia wszelkiego rodzaju ataki agresji wobec kogokolwiek, w tym w szczególności wobec sportowców". Wyraził też "głębokie ubolewanie, że, jak informują media, jednym z czynnych uczestników zdarzenia miał rzekomo być Członek Zarządu spółki. W zaistniałej sytuacji deklaruję pomoc zarówno klubowi GKS Katowice, jak i Panu Jaakko Turtiainenowi, a także klubowi JKH GKS Jastrzębie". Stanaszek zapewnił także, iż "klub będzie współpracować z organami ścigania w celu wyjaśnienia wszelkich okoliczności tej sprawy". Trzy dni później Duszyński (zatrzymany, ale jeszcze nie skazany) przestał pełnić funkcję wiceprezesa klubu, gdy tylko zebrały się odpowiednie gremia (czyli rada nadzorcza spółki). Podkreślić należy, że wyrok sądu jeszcze nie zapadł, ale klub z Harcerskiej zareagował stanowczo. I chyba odpowiedzialnie.

A jak do sytuacji odnieśli kibice piłkarscy? Oto ich oświadczenie z profilu "GKS Jastrzębie - Od kibiców dla kibiców" na Facebooku: "Medialna nagonka na naszego brata z sektora trwa w najlepsze. W kraju, gdzie nie publikuje się wizerunków pedofili, bo może to zaszkodzić w ich resocjalizacji, wizerunek Pawła jest publikowany we wszystkich ogólnopolskich mediach! A on się nigdzie nie ukrywa, adwokat poinformował prokuraturę oraz policję gdzie obecnie przebywa, oraz informacje, że po powrocie niezwłocznie zgłosi się do prokuratury by wyjaśnić sytuację! Media mają pożywkę bo milicja naciskała by udostępnić jego wizerunek tylko po to, by uderzyć w GKS! By zniszczyć nasz klub! Chociaż MY kibice zachowajmy zimną głowę i nie dajmy się ponieść tej nagonce! Duchu bracie jesteśmy i będziemy z Tobą na dobre i na złe!".

Oczywiście z marszu uznano to za pełne wsparcie dla podejrzanego. Czy jednak w tym tekście jest choćby "pół informacji", że napastnicy "dobrze zrobili" lub "każdy kolejny zawodnik GKS Katowice będzie w Jastrzębiu pobity"? Nie. Odsączając emocje mamy tu w zasadzie do czynienia z apelem o wyjaśnienie sprawy i nie zastępowanie sądu w wydawaniu wyroku. Trzeba podkreślić, że gdy Duszyński 8 października pojawił się w prokuraturze i został zatrzymany przez organy ścigania, kibice nie zorganizowali "marszu poparcia" czy "wiecu solidarności" z nim.

Można zrozumieć emocje targające komentującymi. Ale warto ochłonąć i odpowiedzieć sobie na kilka pytań. W jaki sposób zareagował klub GKS Jastrzębie? W jaki sposób zareagowali jego kibice? Czy ktoś oficjalnie stwierdził, że "Turtiainen dostał za swoje, bo nie powinien biegać w koszulce wroga po naszym mieście"? Nie.

Tymczasem wśród komentujących tę sytuację zadziałał stadny mechanizm potępienia w czambuł wszystkiego związanego z klubem z Harcerskiej. Stosując ogromną hiperbolę - jest to mechanizm podobny do tego, który ma miejsce przy okazji różnych skandalicznych wydarzeń - tak samo, jak wtedy, gdy niesprawiedliwą medialną "twarzą" Austrii został zwyrodnialec gwałcący bliskich w piwnicy, zaś "twarzą" Jastrzębia-Zdroju szanowany pan Dariusz, który podpalił własną rodzinę. Uogólniające komentarze były bezlitosne. Dowodów na stosowanie "odpowiedzialności zbiorowej" nie trzeba zresztą daleko szukać. Przecież nawet nasze internetowe łamy pełne są opinii o "upadającej osadzie górniczej", gdy na "gorszych osiedlach" zdarzy się jakaś tragedia. "Miasto samobójców", "patologiczne dzielnice" itd. Litania jest długa.

Dodajmy, że pół roku temu w komentarzach rozlała się fala opinii dotycząca "ataku pijanych kiboli na wiceprezesa Odry Opole". Potem okazało się, że sytuacja wcale nie była tak czarno-biała, jak relacjonował to sam poszkodowany. Nagonka w dużej mierze wyparowała, a ogólnopolskie media zajęły się innymi tematami. Sprawa rozmyła się i zapomniano o niej. Przy okazji kolejnego sierpniowego pojedynku GKS Jastrzębie z Odrą Opole mało kto w ogóle o niej mówił.

Podsumowując:

Jeśli (podkreślmy to - jeśli!) Paweł Duszyński brał udział w tym skandalicznym wydarzeniu, należy go za to ukarać. Surowo, ale sprawiedliwie i adekwatnie do dokonanego czynu. Jednak nawet jeżeli był on współsprawcą tego incydentu, to był to czyn obywatela Pawła Duszyńskiego, a nie klubu piłkarskiego GKS Jastrzębie.

Jeśli klub piłkarski GKS Jastrzębie stanąłby za nim murem, oznaczałoby to, że popiera ataki na sportowców (lub na kogokolwiek innego). Wtedy klub byłby współwinny. Nic takiego nie miało jednak miejsca. GKS Jastrzębie odciął się od tej sytuacji, usuwając Duszyńskiego z zarządu i to w sytuacji, gdy jest on "podejrzanym o sprawstwo", ale nie "skazanym" za nie. Jeśli kibice GKS Jastrzębie wyraziliby aprobatę dla pobicia hokeisty, to byliby współwinni. Nic takiego nie miało miejsca.

Apel jest prosty - nie należy i nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej. To, że kilka lat temu mieszkaniec bloku przy ulicy Wielkopolskiej zamordował żonę i córkę nie oznacza, że wszyscy jego sąsiedzi odpowiadają za ten czyn. To, że jakiś człowiek z Rybnika jechał pod prąd ulicą Pszczyńską i miał w tym momencie trzy promile alkoholu we krwi nie oznacza, że wszyscy ludzie z Rybnika prowadzą auta po pijaku. To, że działacz jakiegoś jastrzębskiego klubu dokonał skandalicznego czynu (a takie sytuacje miały miejsce w odniesieniu do klubów innych niż piłkarskie), także nie oznacza, że należy zlikwidować tenże klub.

Czy osoby na wysokich stanowiskach publicznych (znacznie wyższych niż zarząd I-ligowego klubu piłkarskiego) dokonywały godnych potępienia czynów? Tak. Co więcej, dokonują ich i... dokonywać będą. Możemy być tego pewni. Czy jednak w związku z tym należy wyciągać surowe konsekwencje wobec całych klubów / instytucji / partii / państw / narodów, obarczając je winą za czyn jednostki?

Niech czytelnicy sami odpowiedzą sobie na to pytanie.
 

czwartek, 17 paź 2019, JN

KOMENTARZE

  • Gju | 14/11 godz. 15:45

    Brońcie kiboli i bandytów. Bydło okropne, Jastrzębska inteligencja idzie na mecz. Wypitą tatre wyrzuca na w krzaki, demolując kosz na śmieci zaśpiewa "Hej Giekaes eee". Na meczu wylgarne odzywki. A po meczu na taterkę do baru by wrócić do konkubiny i zasnąć spełnionym. ☺

  • Alutka | 22/10 godz. 22:25

    Redaktor ewidentnie broni podejrzanego. A list? Kibole bronią, być może, przestępcę!

  • Do otwarte oczy. | 19/10 godz. 15:17

    To się nazywa zboczenie,ta forma to typowe podglądactwo zmieniająca się w zboczenia o wielu aspaktach.

  • trololo | 19/10 godz. 13:00

    Widzę że cenzura trwa w najlepsze. Nie ważne co pan redaktor napisze o tym marnym klubie swoją opinię już wyrobili, a może i "wywalczyli". Jeśli ktoś piastuje funkcję prezesa lub wiceprezesa to wiadomym jest że każda nawet prywatna sprawa będzie się obijała echem.

  • otwarte oczy | 19/10 godz. 07:30

    Bywam na meczach ale piłka czy hokej mało mnie obchodzą. Co innego socjologiczne przypadki zachowań społeczności odwiedzającej widownię. Mógłbym godzina mi siedzieć i patrzeć na reakcje masy ludzkiej jak i indywidualnych jej przedstawicieli. EKSCYTUJĄCE DOZNANIA.

  • jasnet.pl | 17/10 godz. 06:46

    Komentarze do tego tekstu zostały wyłączone! Minął okres dodawania komentarzy.

zobacz wszystkie komentarze

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X