Dzisiaj jest: środa, 20 listopada 2019   Imieniny: Anatol, Edmund, Feliks

więcej ›

PUBLICYSTYKA

Gorący temat

Słynne "polskie piekiełko"

„Jeżeli twój sąsiad spala śmieci i kopci, trując wszystkich wokół, można z tym walczyć umieszczając na jego furtce, klamce czy płocie zawieszkę wyrażającą swój sprzeciw. Zawieszkę można otrzymać przy wejściu do budynku Urzędu Miasta Jastrzębie-Zdrój lub pobrać w sieci i wydrukować” – informuje jastrzębski magistrat.

Akcja „Nie truj sąsiada” prowadzona jest w ramach kampanii informacyjno-edukacyjnej realizowanej na terenie Subregionu Zachodniego Województwa Śląskiego „Gmina z dobrą energią 2". Czy to już desperacja czy krok w dobrym kierunku? I co dalej z naszymi „smogowymi” rozterkami?

„Zatruwają nam życie i zdrowie!” – grzmiał do słuchawki jeden z osiedlowych słuchaczy – „Specjalnie przeszedłem się tam kilka dni temu. Czarny, gryzący dym na pewno nie jest wynikiem spalania węgla. Powiem wprost: na tym osiedlu wrzuca się do pieców prawie wszystko!”

Te słowa lokalnego działacza padają tu jako pierwsze nie bez powodu. Słuchając ich, tudzież czytając komentarze na naszym portalu, można bowiem odnieść wrażenie, że krótko po rozpoczęciu okresu grzewczego Jastrzębie-Zdrój na kilka dobrych miesięcy pokrywa się gęstym dymem z okolicznych domów, a właściwie kominów, w które są wyposażone.

Czytelnicy JasNetu dosyć skrupulatnie odnotowują kolejne adresy, gdzie nieodzownym atrybutem każdego mieszkańca powinna być specjalna maseczka – taka, jaką nosi się w Tokio czy Pekinie. Ulica Żeromskiego, Boża Góra, Kondziołowiec, Górne... to dopiero początek tej swoistej wyliczanki... Ktoś pisze o „warzywniaku”, którego właściciel „dogrzewa się” zbieranymi spod bloków meblami. Jeszcze ktoś inny: „o mechaniku samochodowym, ogrzewającym swój warsztat olejem... z silników po wymianie”.

Swoją drogą, to „nie” dla trucicieli z domków po raz kolejny stawia mieszkańców bloków w opozycji do swoich sąsiadów z samodzielnej zabudowy. A doniesienia tych pierwszych z frontu walki brzmią cokolwiek dramatycznie. „Sam mieszkałem na stancji na niejednym osiedlu domków, więc wiem, jak ten problem wygląda od strony pieca. I mógłbym wymienić listę rzeczy, którymi paliło się w piecu. Szybciej byłoby zauważyć, czym właściciel w nim nie palił. Nawet organiczne szły!” – pisze „Naczelny Zadymiarz”.

W odpowiedzi mieszkańcy „Szuflandii”, bo i z takim określeniem bloków można się zetknąć, słyszą, żeby zainteresowali się segregacją swoich śmieci, z większym zaangażowaniem pilnowali czworonożnych pupilów, które załatwiają się, gdzie popadnie, w końcu ktoś „życzliwy” radzi im, że zawsze można przeprowadzić się w bardziej ekologiczne rejony Polski. Czyli co, słynne „polskie piekiełko”? A może jest wyjście z tej sytuacji?

A i owszem – jest. Bo tutaj prawie każdy ma „niezawodny” patent, jak pozbyć się problemu gryzącego w oczy dymu, nie wywołując przy okazji wojny domowej z – dajmy na to – osiedlem Tuwima. Poczesne miejsce w tym tworzonym spontanicznie rankingu zajmują, oczywiście, kontrole właściwych służb. I to najlepiej, żeby strażnicy miejscy odwiedzali wszystkie domy po kolei i lustrowali swoim czujnym wzrokiem wnętrze przydomowych kotłowni. Ewentualnie można takim domom (a konkretnie wydobywającemu się z ich kominów czarnemu dymowi) „robić fotki”, a potem wysyłać je pod adres Straży Miejskiej.

Miejsce drugie należy do autora/autorów pomysłu, który zaproponował, żeby osiedla domów jednorodzinnych podłączyć „solidarnie” do sieci CO – najlepiej pod groźbą kary administracyjnej.

I wreszcie, na koniec, prawdziwy hit – propozycja ogrzewania domów gazem, bo, jak przekonywał jeden z czytelników, nie jest to takie drogie, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Takich pomysłów na „uszczęśliwienie” jednych przez drugich jest zdecydowanie więcej.

Na mobilizację mieszkańców w tej sprawie raczej się nie zanosi. Tutaj, mimo buńczucznych zapowiedzi ze strony internautów, nasz zapał zazwyczaj kończy się, no właśnie, na słownych deklaracjach. W końcu, jak podsumował z przekąsem nasz czytelnik, „nie ma to jak w niedzielny poranek latać z aparatem i 'polować' na sąsiadów”. Zresztą, potwierdza to bezlitosna statystyka – przypadki społecznej aktywności na tym polu są raczej marginalne i ograniczają się do słów.

Druga z propozycji również jawi się jako dyskusyjna. „Kto mnie zmusi do podłączenia się do miejskiego CO?” – pyta niejaki „bbbb”. I sam sobie odpowiada: „To jest mój dom i będę go ogrzewał tak, jak mi się podoba!”

Co zaś się tyczy trzeciego z rozwiązań, tego z gazem, to musimy jeszcze cierpliwie poczekać, aż nasi inżynierowie „dorwą się” do gazu łupkowego, bo to rzekomo taniej. A wtedy? Wtedy to już będziemy drugą Norwegią i nikt nie uświadczy dymu choćby z jednego komina – o całych osiedlach nie wspominając.

A może chodzi o coś zupełnie innego? O edukowanie tych, którzy palą w swoich piecach czym popadnie – i to w imię przewrotnie rozumianej oszczędności?

fot. UM Jastrzębie-Zdrój

środa, 23 paź 2019, Damian Maj

KOMENTARZE

  • to sem ja | 29/10 godz. 13:57

    Całe wieki ludzie palili, czym chcieli (lub co akurat mieli).
    Więc pomysły ludzi (za których myślą tv i politycy) są czystym, socjalistycznym zamordyzmem.
    Wystarczy obniżyć podatki i ceny pieców (prawdopodobnie z podwójną komorą spalania), w których w bardzo wysokiej temperaturze można palić prawie wszystko i nie tworzy się z tego gęsty dym.
    Jak by to odpowiedzialni polscy politycy wprowadzili, ludzie sami by zmieniali piece.
    Ale kiedy Polską będą rządzić odpowiedzialni i polscy politycy... więcej »?

dodaj komentarz

NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE

ARTYKUŁY

więcej

BLOGI

22/02

W co gra MZK?

29

18/02

Radni hipokryci

7

więcej blogów

KALENDARZ

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies
Zamknij X